Teraz jest 23 sty 2022, 01:14


Napisz wątekOdpowiedz Strona 113 z 120   [ Posty: 1194 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116 ... 120  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 19 sty 2014, 23:51 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Nie mówię, że razi w oczy. Po prostu sporo się szykują, szykują, planują taktykę. Dajesz- że była walka i... koniec. Wyglądało jakbyś szykował czytelnika na jakąś konfrontację, a po chwili się rozmyślił :) Ja czułem się niepewnie jak robiłem pierwsze opisy walk, może masz to samo i stąd to się wzięło, a jeśli nie, to super :)

To faktycznie tamci pasują jako szabrownicy.
Co do moich bajek, to "Siła Wiary" jest nieskończona jak pewnie zauważyłeś. "Po zakończeniu" natomiast udało się dokończyć i jak na razie jest moim jedynym zakończonym opowiadaniem :D

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 21 sty 2014, 21:25 
Pierwsza zarwana nocka
Pierwsza zarwana nocka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 18:32
Posty: 695
Lokalizacja: Knurów
Gra w: ME, AC, NfS
dikajos - no, ja niecierpliwie czekam na ciąg dalszy Twojego opowiadania :)
JamCiJestAdam - powiem Ci, że udany debiut. Fajnie, płynnie i przyjemnie się czytało, aż szkoda, że tak krótko :) A czytając końcówkę to siłą rzeczy miałam w głowie moment z ME1 na Eden Prime. Nie wiem czy to dobrze czy źle, w każdym razie mi się podobało (ten mój sentyment do początków serii).
Jeśli były jakieś błędy to dikajos już ci je wytknął, ja mam tylko zastrzeżenie (ale nie rażące) co do "swego" w zdaniu "każdy trzyma się swego zadania". Może lepiej brzmiałoby "swojego" ale.. to niekonieczna zmiana.
Interesujące co wydarzy się dalej i jak poprowadzisz tą historię. Liczę na regularne dodawanie "odcinków".
Kurcze, motywujecie mnie coraz bardziej do kontynuowania mojego opowiadanka ^^ Bo zabrać się jakoś za to nie potrafię a obiecuję to sobie już od kilku dobrych miesięcy.
JamCiJestAdam - dwa pytania jeszcze. Pierwsze: jak mogę skrócić Twój nick zwracając się do Ciebie? :D Drugie: czytałeś może moje opowiadanie? Co o nim myślisz?

_________________
A życie? Życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to co zyskamy, a co stracimy..

Zrozum różnicę między "bynajmniej" a "przynajmniej" i dopiero wtedy używaj tych słów!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 21 sty 2014, 21:55 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
"Siła Wiary" jest u mnie na razie na trzecim miejscu. "Taki Los" ze świata TES to teraz mój główny projekcik (wisi na forum w sekcji Skyrim), ale piszę też krótkie opowiadanie w uniwersum Wiedźmina. Też już wrzuciłem 2 odcinki na dział Wiedźmina 3. Tak z ciekawości próbuję swoich sił :)

Miło byłoby przeczytać Twoje nowe odcinki, paulasaf :)

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 21 sty 2014, 22:13 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 mar 2013, 18:39
Posty: 38
Gra w: Mass Effect, Risen, Rayman, Neverwinter nights, Heroes of Might and Magic III
@paulasaf mów mi Adam :) Twojego opowiadania jeszcze nie czytałem, ale na pewno się za nie zabiorę (jeszcze oprócz twórczości fanowskiej mam do przerobienia stosik książek) Co do twoich skojarzeń - w tej historii pewnie jeszcze nie raz pojawią się elementy podobne do historii Sheparda (SPOILER ALERT na przykład porwanie statku z Cytadeli) ale staram się, żeby nie było to tylko kalką z ME. Co do odcinków, to rozdział pierwszy jest właściwie gotowy, muszę tylko drobne poprawki zaprowadzić, więc w ciągu tygodnia - maksymalnie trzech postaram się coś wrzucić.

Jeszcze drobna prośba - chciałbym poznać wasze opinie o bohaterach - kogo lubicie, kto was irytuje, kto jest bardziej "ludzki", a kto "przerysowany". Niekoniecznie teraz, trochę później, bo w pierwszym rozdziale jest ich trochę więcej :)

_________________
Ten, kto twierdzi, że pieniądze szczęścia nie dają, prawdopodobnie nigdy nie był w księgarni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 21 sty 2014, 23:06 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
spoko, ja tu zaglądam regularnie, więc "czytnę" na pewno jak ktoś z Was coś doda :)

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 22 sty 2014, 22:44 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 mar 2013, 18:39
Posty: 38
Gra w: Mass Effect, Risen, Rayman, Neverwinter nights, Heroes of Might and Magic III
I kolejny fragment. Zapraszam do czytania. Niestety, mogą się pojawić drobne problemy z dialogami. U siebie wszystkie rozmowy piszę kursywą, więc są łatwiejsze do odróżnienia, ale przy kopiowaniu cofnęło całe formatowanie i można się teraz trochę pogubić.

Rozdział 1

Komandor Ryan Aldrin siedział w swoim pokoju na Cytadeli, zamyślony nad treścią dokumentów, które właśnie przeczytał. Był on młodym, obiecującym żołnierzem służącym w Przymierzu od 13 lat. Krótko przycięte włosy, masywna budowa ciała i podłużna blizna ciągnąca się od połowy prawego policzka aż do czoła, nadawały jego postaci surowy, wojowniczy wygląd. Papiery, leżące na jego biurku, traktowały o sprawie Jennifer Anger, znanej także jako Aria, żołnierza Przymierza rangi N7, obecnie zamkniętej w Ośrodku Opieki i Wypoczynku Osób Umysłowo Chorych i Kombatantów. Jennifer wróciła tydzień temu z misji na Elatanii mającej na celu zbadanie braku łączności z niedawno założonym obozem archeologicznym. W czasie tego zadania uległa wypadkowi z jakimś proteańskim urządzeniem, a po powrocie zaczęła opowiadać dziwne historie o wizji, którą widziała i jakimś odległym miejscu, w którym rzekomo czai się niebezpieczeństwo. Jej przełożeni uznali ją za niepoczytalną i niezdolną do służby, i umieścili w Ośrodku na obserwacji.
Cała ta sprawa przypominała sytuację sprzed kilku miesięcy, kiedy to niejaki Victor Shepard starał się przekonać wszystkich dookoła, że galaktyce zagrażają inteligentne maszyny – Żniwiarze – i że jeden ze statków atakujących Cytadelę był ich przedstawicielem. Ryan przypuszczał, że Shepard na pewno byłby zainteresowany całym zdarzeniem i doszukiwał się w nim jakichś związków ze swoją teorią. No, ale Shepard był martwy, a Rada dokładała wszelkich starań, żeby ludzie nie uwierzyli w „bajeczki” komandora. Sam Ryan też pewnie w nie by nie uwierzył, a przypadek Jennifer zbył machnięciem ręki, gdyby…

…gdyby nie pewno wydarzenie. Gdy po bitwie o Cytadelę wraz z innymi żołnierzami pomagał usuwać ze stacji resztki wojsk gethów, trafił do jednej z części Okręgów, na którą spadły większe części Suwerena. Dookoła panowała absolutna cisza – rejon w którym się znajdował był położony z dala od głównych obszarów walk i ruchu, nie było też z nim żadnych żołnierzy. Jednak kiedy podszedł do wraku poczuł swędzenie z tyłu czaszki, a w głowie usłyszał cichutkie szepty. Ryan odczuł irracjonalne przekonanie, że był to głos osoby słabej, umierającej, jednak nie mógł się oprzeć wrażeniu, że gdyby dźwięk był silniejszy, zajął by każdą szarą komórkę jego mózgu i doprowadził go do szaleństwa. Starając się bronić przed potwornym wpływem szeptu, podświadomie wykonał kilka kroków w tył – głos natychmiast umilkł. Wszystko było tak jak przed chwilą – czyste, nieskażone myśli i prawie idealna cisza, zmącona jedynie nawoływaniem jego kolegów. Mogłoby się wydawać, że wszystko było jedynie chwilową niedyspozycją wywołaną zmęczeniem. Ryan ufał jednak swojemu ciału i zmysłom, i był pewien – głos nie pochodził od niego, ale od jakiejś o wiele potężniejszej istoty. Dopiero później dowiedział się, że Żniwiarze rzekomo posiadają zdolność zwaną „indoktrynacją”, pozwalającą im kontrolować istoty organiczne. Nie przywiązywał on jednak do tego wspomnienia większej wagi…

…aż do dnia, w którym usłyszał o przypadku Jennifer. Czuł się zaniepokojony faktem, że jej sprawa i sprawa Sheparda były tak podobne. A jeżeli Shepard faktycznie miał rację – to czy Aria również jej nie ma?
-Trzeba będzie zbadać to osobiście- pomyślał. Wstał, narzucił na siebie lekką kurtkę i ruszył w kierunku wyjścia.

***

Magazyn był brudny, ciasny i śmierdzący. Zapełniony był głównie połamanymi i pogiętymi kontenerami, starymi ubraniami i resztkami jakiejś substancji, w której bystry obserwator mógłby dopatrzyć się pozostałości po trutce na szkodniki. Jedyną jego zaletą był fakt, że od dawna nikt do niego nie zaglądał i zapewne jeszcze długo nikt nie będzie. Nikt z wyjątkiem obecnej lokatorki tego pomieszczenia – młodej quarianki mieszkającej na tym śmietnisku od blisko trzech miesięcy. Przez ten czas zdążyła zagospodarować jeden z kontenerów, wstawiając tam stary materac, małe biurko z lampką, komplet starych, wiecznie psujących się narzędzi i stos złomu, który w wolnych chwilach przerabiała na całkiem sprawnie działające urządzenia.
Młoda inżynierka była właśnie zajęta przeszukiwaniem szuflad i kieszeni w poszukiwaniu jakichś zgubionych kredytów, jednak nic nie znalazła. Ze smutkiem skonstatowała, że od zakończenia ostatniego płatnego zajęcia, polegającego na naprawie kilku zepsutych wysięgników, minęły już prawie trzy tygodnie i skrzętnie oszczędzany zapas pieniędzy skurczył się do niewielkich rozmiarów. Quarianka westchnęła – wiedziała, że trzeba będzie znowu kraść. Nie lubiła tego sposobu „zarabiania” – życie we flotylli nauczyło ją szacunku do cudzej pracy - ale nie widziała innego wyjścia. Każdy na jej miejscu postąpiłby tak samo. To znaczy, pozostawała jeszcze prostytucja, ale dziewczyna odrzuciła tą myśl natychmiast. Raz, ze względu na słaby system odpornościowy; a dwa, z powodu własnych przekonań – uważała, że ma jeszcze tyle godności, by nie musieć sprzedawać własnego ciała.
- Trzeba się przygotować – pomyślała – Najwyższy czas przejść się po sklepach.
Upewniwszy się, że nikogo nie ma w pobliżu, wyszła z magazynu i przemknęła się do wind prowadzących do Prezydium.
***

Aldrin wszedł do pokoju Arii. Wystrój pokoju nie różnił się niczym od tysięcy innych pomieszczeń w setkach podobnych placówek. Proste łóżko, szafka, biurko z odbiornikiem widów i kilka półek stanowiły jedyne wyposażenie tej sali. Nieozdobione ściany i goła podłoga dopełniały surowego wizerunku.
Na łóżku, zwrócona w kierunku okna, siedziała samotna postać. Zdawała się nie zwracać żadnej uwagi na otoczenie. Głowę opuściła nisko na pierś. Drobne ręce opierała na skrzyżowanych nogach – w tej pozycji przypominała posążek jakiegoś starożytnego władcy lub bóstwa. Komandor podszedł do niej powoli. - Jennifer Anger? – zapytał. Cisza. - Aria?
- Po co przylazłeś? – zapytała cicho nie podnosząc wzroku. – Jeżeli jesteś kolejnym, który będzie chciał mnie przekonać, żebym zmieniła zdanie co do tego nadajnika, to możesz spierdalać. Kończy mi się do was cierpliwość. – w jej głosie dało się słyszeć groźbę.
Ryan przysunął sobie krzesło i usiadł naprzeciwko niej. Teraz mógł się jej dokładnie przyjrzeć. Delikatne rysy twarzy, drobne usta i gładka cera czyniłyby z niej piękną kobietę, jednak ogolona na łyso głowa i spojrzenie zimnych, szarych oczu skutecznie burzyły ten wizerunek. Pod skórą drobnych, smukłych kończyn rysowały się twarde mięśnie, zdradzające nieprzeciętną siłę i zręczność. Nietrudno było się domyślić, z jaką łatwością przychodziło jej zadawanie bólu i śmierci. Cała jej postać emanowała energią i pewnością siebie. Komandor rozumiał już, jak Arii udawało się utrzymywać dyscyplinę w oddziale.
- Nikt mnie tu nie przysyłał. – odpowiedział Aldrin spokojnie. – Zaciekawiły mnie raporty i opisy twojego wypadku, i chciałem usłyszeć, co ty masz na ten temat do powiedzenia.
- I co, mam uwierzyć, że jesteś tutaj tak po prostu, z ciekawości? – prychnęła – Wydawało mi się, że tacy jak ty w piątkowe popołudnia przesiadują w kantynie, obmacując kelnerki.
- Daruj sobie ten ton. Nie jestem tu, żeby się z tobą kłócić. Chcę usłyszeć co NAPRAWDĘ stało się na Elatanii. Zrozum… - przybliżył się do niej - … ja Ci wierzę.
Aria spojrzała na niego, bardziej ze zdziwieniem i ciekawością niż gniewem. Podniosła głowę.
-Czemu? Czemu niby miałbyś mi wierzyć, kiedy cała galaktyka patrzy na mnie jak na wariatkę?-
Ja… miałem kiedyś styczność z pewnym… artefaktem. To było coś obcego, nawet bardziej niż te wszystkie proteańskie resztki razem wzięte. I było silne. Wpływało na psychikę i wypaczało ją. To znaczy wpływałoby gdyby było całe, ale na szczęście był to tylko fragment. O dziwo, według tego co mówiła Rada i „reszta galaktyki”, to coś nie powinno działać w ten sposób. Powinno być martwe i ciche. -
- Co to było?-
-Żniwiarz.-
Zapadło milczenie. Aria spojrzała mu w oczy. Coś w jego postawie przekonało ją, że nie kłamie… a przynajmniej wierzy, że to, co mówi, jest prawdą. Usiadła wygodniej i wyprostowała nogi. Powoli, starannie dobierając słowa i przypominając sobie konkretne elementy, zaczęła opowiadać. Streściła pokrótce powód przybycia i przebieg walki, a następnie opowiedziała o wizji.
- … czułam jak ten kamień mnie przyciąga. Chciałam się bronić, ale wtedy to coś… po prostu wdarło się do mojego umysłu. – Przerwała na chwilę starając się przywołać wspomnienia tamtych chwil. – To nie była wizja w ścisłym tego słowa znaczeniu. Obrazy były chaotyczne i rozmazane… O wiele lepiej zapamiętałam strach przed niebezpieczeństwem, które gdzieś tam czeka. I pamiętam też, że w jakiś instynktowny sposób domyślałam się gdzie to… niebezpieczeństwo się znajduje - zamilkła na chwilę zbierając myśli - gdzieś daleko, w niezbadanych częściach galaktyki… Nie mam pojęcia co to mogło znaczyć…
Komandor siedział słuchając pilnie opowieści. Kiedy kobieta skończyła opowiadać, siedział przez chwilę w milczeniu, zastanawiając się nad sensem opowieści i możliwymi drogami postępowania. W końcu przemówił – I co zamierzasz z tym zrobić? –
Zaśmiała się krótko, sarkastycznie – Nie mam pojęcia co to było i jak temu zapobiec. Poza tym, jakbyś nie zauważył, siedzę w psychiatryku, pilnowana przez lekarzy uzbrojonych w karabiny. Oni tylko czekają, aż będę chciała uciec. Radzie było by to bardzo na rękę.
- A gdyby udało mi się cię stąd wyciągnąć, załatwić statek i znaleźć sposób na odszyfrowanie przekazu? – Spojrzał na nią uważnie. Kobieta odpowiedziała podobnym spojrzeniem
– Czego chcesz w zamian? – spytała chłodno.
– Polecimy tam razem. Cokolwiek to jest, chcę się upewnić, że zostanie zniszczone. – odpowiedział Aldrin. Aria spojrzała na niego z dziwnym uśmiechem
– Umowa stoi… komandorze.

***

Quarianka spacerowała powoli po pasażu starając się sprawiać wrażenie zachwyconej, lekko zdezorientowanej turystki, będącej na stacji tylko przejazdem. Jednocześnie uważnie obserwowała witryny sklepów, notując w pamięci wystawione towary, ruch panujący w środku i zainstalowane systemy zabezpieczeń. Szukała swojego celu powoli, dokładnie, kalkulując ryzyko i potencjalny zysk, podświadomie oceniając wartość wszystkich zauważonych przedmiotów.
Dotarła do dużego placu z którego rozciągał się oszałamiający widok na Prezydium i przystanęła. Lubiła tu przychodzić. Zawsze zatrzymywała się przy samej barierce i godzinami podziwiała smukłe budynki, bujne ogrody i miliony ludzi przemierzających chodniki, wyglądających z jej perspektywy jak niepowstrzymana, szalona rzeka. Wydawało jej się wtedy, że cały kosmos składa się z takich urokliwych miejsc. Że takie miejsca, jak Omega, zniszczona wojną Tuchanka, zatłoczona Wędrowna Flota czy choćby jej kontener, nie istnieją. Że nie ma na świecie głodu, chorób i wojen, a włóczędzy tacy jak ona mają swoje miejsce w galaktycznej społeczności. Wiedziała jednak, że tak nie jest. Obserwując otaczający ją świata przez zimną szybkę hełmu nauczyła się, że wszechświat jest jednym wielkim śmietniskiem. Czy to Ziemskie slumsy, czy reprezentacyjna dzielnica Ilium, wszystkie istoty myślały o tym samym i w gruncie rzeczy dążyły do identycznego celu. Mimo rozwoju tak zwanej „cywilizacji”, ludzie nadal byli bezdusznymi egoistami, ślepymi na tragedie rozgrywające się tuż pod ich nosami, zdolnymi do najohydniejszych czynów byle tylko zapewnić sobie wygodę i pozycję. Prezydium Cytadeli mogło wydawać się wolne od tego typu szumowin, jednak wszyscy – od sklepikarzy po polityków – ukrywali swoje prawdziwe „ja” pod maską społecznych konwenansów i wymuszonej grzeczności. Dziewczyna nie potrafiła policzyć, ile razy podczas jej tułaczki spotkały ją nieuprzejmości ze strony przedstawicieli innych gatunków. Zresztą, „nieuprzejmości” to delikatne słowo. Na samej Cytadeli była już dwa razy pobita, grożono jej bronią, została brutalnie wyrzucona ze sklepu i cztery razy odmówiono jej pomocy medycznej tylko dlatego, że była „włóczęgą”. Uważała to za okrutne i niesprawiedliwe – tak naprawdę żaden ze sprawców tych wypadków nie miał konkretnego uzasadnienia swoich czynów – po prostu z góry zakładali, że jest złodziejką i żebraczką, o którą nikt nie będzie się troszczył.
Quarianka westchnęła i odwróciła się od panoramy. Nie chciała być w ten sposób postrzegana, ale kradzież, którą planowała, potwierdzi wszystkie podejrzenia, żywione przez galaktyczną społeczność… po raz kolejny.
***


Tego dnia ruch w Prezydium był spory i nikt nie zwrócił uwagi na biegnącą na złamanie karku dziewczynę. Dziewczyna, najwyżej dwudziestoparoletnia, zdawała się gdzieś spieszyć i również nie zwracała uwagi na otoczenie. Potrąciła kilku ludzi, przebiegła pod brzuchem kroczącego dokądś elkora, przeskoczyła barierkę i po przebiegnięciu niewielkiego trawnika zatrzymała się na tarasie niewielkiej kawiarenki. Rozejrzała się uważnie i skierowała swe kroki w stronę mężczyzny siedzącego samotnie w kącie placu.
- Hejka, Ray – rzuciła wesoło – Przepraszam za spóźnienie, ci cholerni opiekunowie znowu coś przebudowywali i nie mogłam znaleźć drogi. Tak dawno nie byłam w tej części Prezydium. – usiadła – Co u Ciebie? Minęły chyba całe wieki odkąd się ostatni raz widzieliśmy.
Ryan pocałował ją w policzek. - Cieszę się, że znalazłaś chwilę czasu. Stęskniłem się za tobą.
Rozmawiali ze sobą jakiś czas śmiejąc się i żartując. Na pierwszy rzut oka wyglądali na dziwną parę – barczysty żołnierz i chuda, piegowata kobieta – ale każdy, kto poznał ich bliżej stwierdzał, że stanowią dobrany duet. Poznali się niecałe osiem lat wcześniej, kiedy ona wstępowała do oddziałów inżynieryjnych Przymierza, a on był dobrze rokującym żołnierzem z nienagannym przebiegiem służby. Od tego czasu często można było widzieć ich razem. Wspólnie wykonali wiele misji, co zahartowało ich przyjaźń. Ufali sobie bezgranicznie i wspierali nawzajem w trudnych chwilach.
- Słuchaj Nicole, potrzebuję twojej pomocy. – rzekł Ryan. – Pracujesz teraz przy statkach zacumowanych w dokach Cytadeli, prawda?
- Owszem – odparła zdziwiona – Coś się stało?
- Ja… rozmawiałem z pewną osobą. Ona i ja musimy niepostrzeżenie przedostać się przez pół galaktyki i sądzę, że możesz nam to ułatwić.
- A mógłbyś powiedzieć wprost o co Ci chodzi? Nie mogę Ci pomagać w ciemno... Nie powiem nikomu, jeżeli o to Ci chodzi.
- Nie o to. Sprawa jest… delikatna. – Aldrin westchnął i opowiedział swojej przyjaciółce o rozmowie z Arią. Kiedy skończył Nicole przez chwilę patrzyła na niego bez słowa. Potem powiedziała: - To brzmi trochę jak opowiadanie idioty po halexie, ale ok, zaufam Ci. Jakiej pomocy oczekujesz? – zapytała, chociaż domyślała się już odpowiedzi.
- Pomożesz mi porwać fregatę Przymierza. – nie doczekawszy się odpowiedzi, kontynuował. – Słuchaj, jako inżynier masz dostęp do statku i zabezpieczeń. Możesz ułatwić nam odcumowanie, przygotować systemy do lotu, zadbać o odpowiedni poziom paliwa…
- Dobra, wiem, co mam robić. Mogę nawet załatwić Ci pilota. – westchnęła – Zupełnie mi się to nie podoba, ale wierzę, że wiesz co robisz. Chciałabym jednak polecieć z wami.
Aldrin rzucił jej przerażone spojrzenie. – Mowy nie ma. Zostajesz na Cytadeli i udajesz, że nic nie wiesz. Nie chcę, żeby po drodze zjadły Cię jakieś zombie. To nie będzie spacerek.
Nicole przewróciła oczami i zrobiła minę typu: ”O Boże, wszyscy dookoła to idioci”. – Nie traktuj mnie jak dziecko. Po pierwsze, jeżeli zostanę na Cytadeli, to prędzej czy później odkryją, kto wam pomógł. Po drugie, nie jestem małą, niewinną dziewczynką. Umiem strzelać, jeżeli będzie trzeba. Po trzecie – spojrzała na niego z błyskiem w oku – ktoś musi Cię pilnować. Szkoda, żebyś poleciał z tą laską… zupełnie sam
Ryan, widząc jej zacięty wyraz twarzy, odpuścił. Westchnął – Dobrze. Muszę jeszcze postarać się o załogę i możemy lecieć. Dam Ci znać, kiedy będziemy zaczynać.
Nicole się uśmiechnęła – No to w porządku… komandorze.

***


Aria siedziała przy swoim biurku, czytając książkę, kiedy do jej pokoju wszedł Ryan. Odwróciła się szybko w jego stronę, a na jej twarzy pojawił się wyraz oczekiwania. Mężczyzna przyciągnął sobie krzesło i usiadł naprzeciwko kobiety.
-Wszystko załatwione. Mamy załogę, małą grupę uderzeniową i w pełni zaopatrzony statek. Udało mi się też dostać raporty Sheparda z jego pogoni za Sarenem. Na pewno będzie tam coś o nadajnikach i wizjach.
- Słodko. A jak zamierzasz mnie stąd wyciągnąć?
- Posłuchaj uważnie. Jutro wieczorem wszystkie pokoje będą otwarte, a system video wyłączony. Kiedy usłyszysz alarm, przejdziesz przez ośrodek aż do drzwi awaryjnych w północnym skrzydle. Będzie tam na ciebie czekał mój przyjaciel, Carlos. Razem jak najszybciej przedostaniecie się do doku D12 i znajdziecie fregatę Przymierza Jerycho. Jasne?
Aria wstała i oparła się o parapet, wyglądając przez okno. Na jej ustach gościł uśmieszek zdradzający oczekiwanie, zniecierpliwienie… podniecenie.
- Jak Słońce. Przypuszczam, że Przymierze nie oddało Ci tej łajby dobrowolnie, więc szykuje się niezła jazda.
-Tylko bądźcie ostrożni… i postarajcie się ograniczyć straty w ludziach.
-Jeżeli uznam, że to potrzebne. Najważniejsze teraz jest wydostanie się z tej cholernej stacji. –
Aldrin spiorunował ją wzrokiem – Teraz będzie to potrzebne. Macie się przemknąć przez pół stacji i byłoby kurczę nieźle, gdyby nikt nie zwrócił na was większej uwagi. Ta sprawa jest zbyt poważna, żeby grać w takie gierki. Będziesz musiała dostosować się do nowych reguł.
Kobieta spojrzała na niego krzywo, z niemą groźbą w oczach. – Wybacz, ale ja gram wyłącznie według moich „reguł”. Możemy to robić po mojemu albo rozstrzygnąć ten spór zaraz po odlocie. – Jeszcze zanim skończyła mówić jej ręce rozbłysły niebieskawym światłem. Mężczyzna westchnął. –Nie mamy czasu na kłótnie. Po prostu ucieknij z tego cholernego szpitala – ruszył do wyjścia – Jutro około 20. Bądź gotowa.

_________________
Ten, kto twierdzi, że pieniądze szczęścia nie dają, prawdopodobnie nigdy nie był w księgarni.


Ostatnio edytowano 29 sty 2014, 10:06 przez JamCiJestAdam, łącznie edytowano 5 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 23 sty 2014, 02:23 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Późno, chciałem przełożyć czytanie, ale zacząłem i... nie mogłem przerwać. To jeden z większych komplementów, które osoba pisząca może dostać.

Najpierw uwagi, biorę w spoiler, bo z doświadczenia wiem, że nie wszyscy, którzy tu zaglądają, lubią czytać o przecinkach i takich tam :)
Spoiler:


Pytania ode mnie:
1. Aria jest z Przymierza?
2. 13 lat służby, a Twój komandor wciąż jest "młodym" żołnierzem? Ja wiem, że, dajmy na to, 33 lata to jeszcze nie emeryt, ale jak piszesz młody, to ja odbieram to jako młody w sensie wieku, albo niedoświadczony, młodziutki nie jest, a jakby był niedoświadczony, to nie osiągnął by takiego stopnia. Ja bym zmienił "młodego", ale tego nie musisz brać pod uwagę :)
3. Zupełnie niewiarygodne wydają mi się dwie rzeczy - jakim cudem Ryan zdobył najtajniejsze z tajnych raportów komandora Sheparda? :D . Druga, trochę bardziej wiarygodna, ale wciąż dość ryzykowna, to natychmiastowa zgoda jego przyjaciółki na coś, za co Przymierze ich straci, jeśli tylko dostanie ich w swoje ręce.

No a ogólnie to... Pierwszy odcinek, jak to pierwsze odcinki, trochę byle jaki, bo wprowadzający. Trochę się w nim gubiłem, w głównej mierze przez to, że tyle tych grup tam było :) . Ale powiem Ci, że odcinek drugi wciągnął mnie po uszy i błędów jest naprawdę niewiele. Jeśli to Twoje pierwsze opowiadanko, to jestem pod wrażeniem. Masz łatwość w tworzeniu opisów, ja bym czasem coś poprzestawiał, użył innego słowa, ale to jest tylko tzw. "odmienna wizja artystyczna". Jest dobrze i na pewno będę czytał kolejne części tego opowiadania.

Uwaga na koniec. Masz Prolog i Rozdział I, a gdzie masz TYTUŁ ? :)

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 23 sty 2014, 10:59 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 mar 2013, 18:39
Posty: 38
Gra w: Mass Effect, Risen, Rayman, Neverwinter nights, Heroes of Might and Magic III
To może najpierw odpowiem na pytania:
1. Tak, Aria jest z Przymierza. Wydawało mi się, że gdzieś w tekście jest o tym informacja, ale przejrzę jeszcze raz i poprawię jak będzie trzeba.
2. Z tego co pamiętam dzięki nowoczesnej medycynie i wszczepom ludzie spokojnie dożywali nawet 130 lat. "Młody" bardziej w sensie wieku, a nie doświadczenia.
3. Odnośnie raportów - zamierzam jeszcze co nieco wspomnieć o osobie, która je zdobyła. Może wtedy będzie trochę lepiej to wyglądało, a jak nie, to trudno, trzeba będzie wymyślić coś bardziej wiarygodnego, bo te dane to na razie ich główna poszlaka.
A propos Nicole - faktycznie może to wyglądać trochę dziwnie, ale oni znają się od lat i sobie nawzajem ufają. Poza tym, Nicole miała być taką trochę dziewczyną awanturniczką - przygody, emocje, takie sprawy. Czy uda się to jakoś sensownie pokazać w następnych częściach, zobaczymy.

Co do błędów, wezmę się za nie jak będę miał chwilę czasu. A tytułu na razie jeszcze nie mam - zacząłem pisać trochę spontanicznie i w sumie za bardzo się nad tym nie zastanawiałem. Jak coś wymyślę, to zedytuję wszystkie posty. :)

_________________
Ten, kto twierdzi, że pieniądze szczęścia nie dają, prawdopodobnie nigdy nie był w księgarni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 23 sty 2014, 12:14 
Pierwsza zarwana nocka
Pierwsza zarwana nocka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 18:32
Posty: 695
Lokalizacja: Knurów
Gra w: ME, AC, NfS
Czyta się bardzo lekko, historia wciąga, czysto napisane. Podoba mi się.
Jeśli chodzi o błędy to na pewno to co napisał dikajos. I jeszcze kilka rzeczy. Mianowicie:
Wielokropek. Mam wrażenie, że często go stosujesz, może trochę za często. Chodzi mi o te rozdzielanie nim zdań. To jest fajne ale w tym tekście zrobiłeś taki zabieg dwa razy i to w małym odstępie tekstowym. Mam nadzieję, że nie masz takiego nawyku i w kolejnych odcinkach nie będzie to tak częste, że stanie się twoim znakiem rozpoznawczym ;)
Spacje i kropki między zdaniem a myślnikiem. Napisałeś, że przejrzysz sobie jeszcze tekst w poszukiwaniu błędów. Zwróć więc na to uwagę.
Zwykły błąd na początku tekstu: " blizna ciągnąca się od połowy prawego POLIKA aż do czoła". "Policzka" :)

No cóż, opowiadanie, póki co, podoba mi się, będę czekać na ciąg dalszy bo błędów mało, więc przyjemnie się czyta. Do fabuły nie mam na razie zastrzeżeń. Wiem, że na początku jest trochę chaos, bo trzeba wprowadzić czytelnika do opisywanego świata, wprowadzić postacie, zarysować wątek, w ogóle fabułę. Ale im dalej tym bardziej wszystko powinno się stać bardziej klarowne, no chyba, że piszący zapląta się w kolejne wątki, które sam sobie stworzy.
Ja na przykład mam problem, bo nie dość, że miałam dużo pomysłów na to jak historia się potoczy, to jeszcze minęło sporo czasu i pomysły wyleciały mi już z głowy i na nowo muszę wymyślić jak sensownie i logicznie chciałam, chciałabym pociągnąć wątki w swoim opowiadaniu.
Ah, i jeśli coś mogę jeszcze dodać to muszę ci powiedzieć, że jak na początek (i to spontaniczny) pisarstwa to bardzo dobrze ci to idzie, Adam. Wielu zaczyna z błędami, uczy się, a ty piszesz niczym ktoś z pokaźnym doświadczeniem. Na serio nie masz na koncie żadnej wydanej książki? ;)

_________________
A życie? Życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to co zyskamy, a co stracimy..

Zrozum różnicę między "bynajmniej" a "przynajmniej" i dopiero wtedy używaj tych słów!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 23 sty 2014, 12:42 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 mar 2013, 18:39
Posty: 38
Gra w: Mass Effect, Risen, Rayman, Neverwinter nights, Heroes of Might and Magic III
@ paulasaf dzięki za uwagi, drobiazgi już zedytowałem, za resztę wezmę się w wolnej chwili. :) Książki żadnej jeszcze nie wydałem, może w przyszłości :P

Niedługo powinna się też pojawić druga część pierwszego rozdziału. Niestety, na drugi trzeba będzie trochę poczekać, jest dopiero w fazie tworzenia.

Przy okazji: paulasaf, dikajos, jak mam się do was zwracać? Bo jak już na imiona czy ksywki przechodzimy... :P

_________________
Ten, kto twierdzi, że pieniądze szczęścia nie dają, prawdopodobnie nigdy nie był w księgarni.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 113 z 120   [ Posty: 1194 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116 ... 120  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules