Teraz jest 27 sty 2022, 09:46


Napisz wątekOdpowiedz Strona 119 z 120   [ Posty: 1194 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 116, 117, 118, 119, 120  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 12 kwi 2014, 13:28 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 gru 2011, 13:39
Posty: 1244
Niestety jeszcze nie, multi tak mnie pochłonęło, że czasu brakuje :)

_________________
N7 HQ
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 16 kwi 2014, 09:34 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 mar 2013, 18:39
Posty: 38
Gra w: Mass Effect, Risen, Rayman, Neverwinter nights, Heroes of Might and Magic III
Heh, będę musiał sobie odświeżyć "Siłę Wiary" - tak zasypałeś nas Michaelem, że zapomniałem, co się działo u Toma. A sam odcinek świetny. To "Przepraszam" pod koniec trochę dziwne, takie zupełnie nie pasujące do sytuacji - ale może takie powinno być.

Przy okazji, skończyłem drugi rozdział, parę poprawek i postaram się coś wrzucić.

EDIT: Wrzucam pierwszą część drugiego rozdziału. Najwięcej będzie tu dialogów, a nie jestem pewien czy umiem je przekonująco pisać, więc czekam na opinie.

Enjoy
Na głęboką wodę

Rozdział 2 część I


Jerycho niestrudzenie pruło przez mroczną otchłań kosmosu. Jak na razie cały lot przebiegał bez najmniejszych przeszkód. Załoga radziła sobie z fregatą wspaniale, żadne urządzenia nie szwankowały, a humory dopisywały wszystkim. Szczęście trzymało się podróżników już od początku. W rekordowym czasie udało się znaleźć wśród najemników przebywających na Cytadeli odpowiednią ilość ludzi do poprowadzenia statku, do współpracy udało się też nakłonić jednego z bardziej znanych łowców nagród – turianina Qreka – wraz z drużyną żołnierzy. Ucieczka ze stacji także przebiegła gładko – zanim podniesiono alarm, fregata odleciała dość daleko, żeby statki patrolujące przestrzeń Wdowy nie zdążyły nic im zrobić. Wprawdzie parę pocisków dosięgło celu, ale mocne tarcze i gruby pancerz uchroniły przed poważniejszymi uszkodzeniami. Z takiego punktu widzenia cała wyprawa wydawała się nagle niewiele trudniejsza niż weekendowy lot do sąsiedniej gromady.
Głowę Aldrina zasnuły jednak czarne myśli. W jego pamięci wciąż pojawiał się obraz policjantów leżących na podłodze w kałuży krwi. Nawet nie rozpoczęli misji na dobre, a już musieli zabić dwóch funkcjonariuszy, którzy przecież znaleźli się tam zupełnie przypadkowo. W dodatku stracili jednego z ludzi stojących wtedy na śluzie razem z komandorem. Tuż przed odlotem został trafiony cztery razy w brzuch i klatkę piersiową, i zmarł wkrótce po opuszczeniu mgławicy. Ryan zastanawiał się, ile ludzkich żyć pochłonie ta podróż. Ile z nich będzie przyjaznych? Ile wrogich? Czy będzie musiał znowu wybierać między zadaniem, a przypadkowymi przechodniami? W dowódcy wzbierały wątpliwości…
***

Salka planowania bitewnego była już prawie pełna. Przy pulpicie taktycznym stał już Carlos i dyskutował o czymś z Alessandrą, technikiem elektroniki. Nieco dalej, przytupując niecierpliwie, kręciła się Nicole, wciąż sprawdzając odczyty na ekranie połączonego z systemami silnika omni-klucza. Pod ścianą, na jednej z ławek siedział Qrek, taksując otoczenie znudzonym wzrokiem i jednocześnie robiąc przegląd swojego pistoletu. Naprzeciwko niego, po drugiej stronie sali usadowiła się Aria, rzucając dookoła czujne spojrzenia. Jej zachowanie zmieniło się od czasu ucieczki ze szpitala. Ruchy stały się szybsze, bardziej sprężyste. Z twarzy zniknął wyraz bezradności i połączonej z nią agresji, zastąpiony przez podniecenie, determinację i lekką nutkę zniecierpliwienia. Odzyskała swój dawny zapał i zaciętość. Wróciła do akcji.
Po pomieszczeniu kręciło się też trzech żołnierzy Qreka – niski blondyn Jason, delikatna biotyczka Vera i potężny batarianin Tello. Wszyscy troje z irytacją i niecierpliwością zerkali na drzwi, oczekując jednej osoby.
Komandor szybkim krokiem wszedł do sali i stanął przy pulpicie. Gwar momentalnie ucichł, a wszystkie oczy skierowały się w stronę mężczyzny. Dowódca milczał przez chwilę, po czym przemówił – Dobra, mam nadzieję, że wszyscy znają cel misji, więc nie będę się zagłębiał w szczegóły. Musimy teraz ustalić plan działania. – Wyprostował się i zaczął przechadzać się po pomieszczeniu. - Nie będę ukrywał, że rzuciliśmy się w tą podróż w pośpiechu i prawie na ślepo. Nie mamy żadnych konkretnych wskazówek co powinniśmy zrobić albo gdzie się udać. Jedyną poszlaką, jaką dysponujemy, są raporty Sheparda z pościgu za Sarenem, odzyskane przez Carlosa – wskazał na salarianina – z archiwum Rady. Niestety, są zaszyfrowane, potrzebujemy czasu na odkodowanie. Jeżeli ktoś ma jakieś sugestie albo pomysły, to teraz jest czas, żeby się nimi podzielić.
- Z czym wy, kurna, macie problem? – odrzekł flegmatycznie Qrek – Skontaktujemy się z Handlarzem Cieni. Za trzy dni będziemy mieli pełną listę cholernych archeologów zajmujących się proteanami.
Nicole obróciła się w jego kierunku – To zbyt niebezpieczne. Jeżeli dobrze pamiętam, to uciekamy przed Radą i całym SOC. Jak myślisz, u kogo będą szukali wskazówek?
- Ta, jasne, niebezpieczne… Sądzisz, że gościu dobrze by wyszedł na ojebywaniu swoich klientów? Zabulimy trochę więcej za dyskrecję i po sprawie.
Dziewczyna chciała powiedzieć coś jeszcze, ale Ryan przerwał jej ruchem ręki – Starczy. Handlarz odpada, poza sprzętem nie mamy nic cennego.
-Zawsze można zrobić dywersję. Umówimy się na spotkanie, porwiemy agenta…
Aldrin spiorunował turianina wzrokiem – Qrek, cholera, mamy jedną małą fregatę, a ty mówisz jakbyś dowodził co najmniej armią komandosów! Gość na pewno jest gotowy na takie wypadki. Odpada.
- No to może pogadamy z jakąś korporacją? – rzekła Vera. – Założę się, że co druga bada potajemnie jakieś starożytne gruzy.
- I co, jak zamierzasz nakłonić ich do pomocy? – rzuciła Nicole – „Wiecie, mamy na pokładzie taką jedną świruskę, która dotknęła kosmicznego kamyka i twierdzi, że zbliża się armagedon. Możecie coś z tym zrobić?” – Aldrin zerknął na Arię, ale ta nawet nie zareagowała. – „O tak, oczywiście, pomożemy”. A potem zamkną ją w laboratorium na 20 lat, a my będziemy mieli szczęście, jeżeli nas nie odstrzelą przy pierwszej okazji.
-Och, odwal się. Ty wszystko musisz tak wyolbrzymiać.
-Taki już mam charakter. Coś nie pasuje?
-Starczy – prawie krzyknął Ryan – Prywatne urazy załatwiajcie na osobności. – Westchnął przeciągle. – Do rzeczy. Na razie nie szukamy współpracowników. Im mniej osób będzie wiedziało, tym lepiej dla nas. Musimy znaleźć inną drogę.
Do pulpitu podeszła Aria. – Jest jeszcze jedna opcja – rzekła – Cerberus.
Na wszystkich twarzach odmalowało się zdziwienie. Kobieta zaczęła stukać w klawiaturę, nie przestając mówić. - W czasie ataku na Elatanię porwali kilku archeologów, między innymi Emę Thomson. Ona mogłaby pomóc. – Nad pulpitem zawisła holograficzna twarz niemłodej już kobiety o hardym spojrzeniu. – Prawie połowę życia spędziła nad badaniem proteańskich dysków z danymi. Oprócz tego, niedawno dostała całą dokumentację badań doktor Liary T’Soni, kiedy ta druga wycofała się z aktywnych badań. Jeżeli…
-Daj spokój. – przerwał jej Aldrin – Ustaliliśmy już, że akcje zbrojne nie wchodzą w grę.
-To co innego. Człowieka łatwiej wydostać niż dane. Nie zaszyfrujesz go, nie zamkniesz na oddzielnym komputerze, nie założysz mu hasła. Poza tym, Cerberus ma takich naukowców na pęczki. Wątpię, żeby pilnowali jej szczególnie dokładnie.
- To i tak spore ryzyko. Mamy czterdziestu ludzi przeciwko całej załodze bazy. O, właśnie, baza. Wiesz nawet gdzie ją trzymają?
- Daj mi ze dwa tygodnie; dowiem się, gdzie.
- Nie uważasz, że trochę przeceniasz nasze siły? – Weszła im w słowo Nicole – Rozumiem – element zaskoczenia i takie tam… Ale jednak to oni mają przewagę liczebną.
- Gadaj za siebie – rzuciła Vera - Ja mogę jechać skopać im dupy w każdej chwili.
- Na szczęście to nie twoja decyzja - odezwał się Jason – To Qrek decyduje, czy będziemy dla nich walczyć.
- Nie Qrek, tylko ja – odparł spokojnie Aldrin – Jesteście teraz pod moją komendą. Zresztą, łańcuch dowodzenia nie jest tematem dyskusji. Musimy podjąć konkretną decyzję co do dalszych działań.
-Kwestionowanie mojej rangi nie przysporzy Ci popularności u moich ludzi, Aldrin – rzucił znudzonym głosem turianin, oglądając uważnie swój pistolet.
-Cholera jasna, dosyć! – krzyknęła Aria – Qrek, dostałeś forsę, więc się nie wychylaj! Mamy poważniejsze problemy, niż…
-Przepraszam, że przerywam tę pasjonującą kłótnię – odezwał się nagle Carlos. Gwar momentalnie ucichł. – Udało mi się odszyfrować interesujący fragment. Komandor wspomina w nim o jakiejś asari… z Feros… która mogłaby pomóc w odszyfrowaniu wizji. – Postukał w klawiaturę, a nad pulpitem zawisła mapa galaktyki z zaznaczonym jednym punktem. –To może być ciekawy trop. Proponuję sprawdzić go jako pierwszego.
Napięcie trochę spadło. Wszyscy usiedli na swoich miejscach, spoglądając na salarianina. Aldrin zajął miejsce za klawiaturą i obrzucił szybkim spojrzeniem zgromadzonych. – A więc plan jest taki. Lecimy na Feros, a atak na placówkę tych bandytów zostawiamy jako opcję zapasową. Wszyscy są za? – Pomruk aprobaty ostatecznie zakończył dyskusję.
Gdy wszyscy opuścili już salkę, Aldrin usiadł na jednej z ławek i zaczął rozmyślać. Atak na bazę Cerberusa… Ciekawe, czy w ogóle dotrą do pani doktor. Komandor miał nadzieję, że nie będzie potrzeby uciekania się do tej opcji. Jego wątpliwości co do misji nie zmalały ani trochę…
***

Mechaniczny szum pracujących urządzeń rozlegał się w całej maszynowni. Wąskie przejścia prowadzące do pomniejszych bloków technicznych zasnuwała delikatna mgiełka pary, przez którą przebijała się poświata paneli diagnostycznych. Komuś, kto po raz pierwszy zszedł z pokładu załogi do tego królestwa technologii, mogło wydawać się, że trafił do jakiegoś antycznego labiryntu.
Teraz gościem w labiryncie był Ryan Aldrin. Kierował się w kierunku głównego bloku technicznego, mijając pogrążonych w pracy mechaników i wibrujące elementy maszynerii. Jednocześnie rozglądał się w poszukiwaniu pewnej osoby. Znalazł ją przy komputerze silnika głównego. Na tle ogromnej, pracującej jednostki wydawała się zupełnie malutka… jak kapłan oddający cześć wszechpotężnemu bogu.
Nicole zauważyła nadchodzącą postać, odwróciła się i uśmiechnęła – Hejka. Fajnie, że wpadłeś.
Ryan też się uśmiechnął – Hej. Radzicie sobie tu na dole?
- Dajemy radę. Te silniki są cholernie ciężkie w obsłudze, ale ekipa jest świetna, znają się na rzeczy.
- Ze statkiem wszystko w porządku? Ogarnęliście już wszystkie systemy?
- Cóż, łatwo nie jest. To w końcu statek wojskowy, ma być efektywny, nie wygodny. Ale nie jest źle. Tak w ogóle, jako technik, to jestem zachwycona. Tyle nowinek, technologii… - zaczęła chodzić po pomieszczeniu, mówiąc z coraz większym zapałem. – Uwierzysz, że tarcze to prototyp od salariańskich naukowców? Albo uzbrojenie. Masz działa ciężkie, wyrzutnie pocisków, miotacze do ataku z zaskoczenia. Silniki też niczego sobie. Chyba najlepsze w całej flocie Przymierza! Tylko strasznie dużo energii biorą…
Gadała tak jeszcze piętnaście minut, intensywnie gestykulując. Gdy wreszcie się uspokoiła Ryan powiedział – Cieszę się, że Ci się tu podoba. – westchnął - Mam do Ciebie pytanie. Co sądzisz o naszej misji? O towarzyszach? Wiesz, takie… ogólne przemyślenia.
Nicole spojrzała na niego czujnie – Hm, jeżeli o kolegów z pokładu pytasz, to ten Qrek mi się nie podoba. Taki typek, który strzeli Ci w łeb tylko dlatego, że nadepnąłeś mu na odcisk. Aria też jest… dziwna. Porywcza i nieprzewidywalna. Będzie gorąco. – potem dodała z uśmiechem – Ale reszta załogi jest w porządku. Widać, że przykładają się do zadania. Nie zadają zbędnych pytań, nie gadają za dużo…
- A podróż. Nie boisz się, że to pomyłka? Że okaże się jednym wielkim błędem?
- Hej, przecież widzę, że coś cię gryzie. Chcesz o tym pogadać?
- Nie, nie, ja… To drobiazg, nie ma się czym przejmować. Po prostu muszę się trochę ogarnąć po tym wszystkim.
Obrzuciła go zrezygnowanym wzrokiem - No dobra, nie chcesz, nie mów. Jakby co, wiesz gdzie mnie szukać. – urwała na chwilę. – Cóż, jakąkolwiek decyzję podejmiesz, ja pójdę za tobą. Ufam w twój instynkt. Cokolwiek się stanie, będę zawsze po twojej stronie… Komandorze.
***

Aldrin wolnym krokiem zmierzał w kierunku windy. Nie do końca tego oczekiwał po tej rozmowie. Spodziewał się, że stara przyjaciółka rozwieje jego wątpliwości, doda mu otuchy. Jednak mimo najlepszych chęci dziewczyny, Ryan czuł się jeszcze bardziej przybity. Świadomość, że ludzie ufają mu bezgranicznie i polegają tak bardzo na jego ocenie kładła się cieniem na jego duszy. Potrzebował teraz potężnego kopniaka motywacji, silnego ciosu, który rozbije narastające góry niezdecydowania. Tylko jak, gdzie, kto? Rozmyślając głęboko, komandor nieświadomie zawędrował w głąb kwater załogi. Ocknął się dopiero pod drzwiami osoby, którą większość osób ze statku omijała dużym łukiem…
***

Aldrin wszedł do pokoju Arii. Jego wystrój niewiele różnił się od tego, który zamieszkiwała w szpitalu. Oprócz doniczki z dziwną, powyginaną roślinką oraz półki zastawionej e-książkami nie było w nim żadnych ozdób, a pierwszym skojarzeniem, jakie obudził w umyśle Ryana, był pokój jego kolegi ze szkoły, który jego matka – chorobliwa pedantka – sprzątała mu codziennie, ustawiając przedmioty na półkach od linijki. Samo pomieszczenie było ulokowane nad ładownią, dlatego panowała w nim cisza i spokój, jednak w otoczeniu można było wyczuć swego rodzaju napięcie… Miało się wrażenie, że powietrze zgęstniało i złośliwie utrudnia ruchy wszystkim gościom.
Sama mieszkanka pokoju siedziała na łóżku ze skrzyżowanymi nogami i zamkniętymi oczami. Ręce trzymała nieruchomo na kolanach, głowę lekko pochyliła. Drobna, lecz kształtna pierś unosiła się i opadała w równym oddechu. Dookoła całej postaci unosiła się niebieskawa poświata.
- Aria? – odezwał się Ryan – Nie przeszkadzam?
- Przeszkadzasz – nie otwierając oczu odparła kobieta – Czego chcesz?
- Pogadać. To ważne.
Aria otworzyła oczy i wyprostowała się. Niebieska poświata zniknęła. – Tylko szybko. Nie mam czasu na jałowe pierdolenie.
- Dobra, streszczę się.- usiadł na krześle - Co sądzisz o Qreku? Nie jest chyba zachwycony swoimi dowódcami. Mam wrażenie, że będą z nim problemy.
- Potrzebujemy go, a on potrzebuje naszej forsy. Wszyscy zyskują, więc po co miałby się wychylać? A jeżeli będzie sprawiał kłopoty, to… - wymownie przejechała dłonią po gardle.
- A co z jego żołnierzami? Wygląda na to, że ma wśród nich spory posłuch.
- I dobrze. Ktoś musi przywoływać ich do porządku.
- I ty chcesz atakować placówkę terrorystów w takiej sytuacji? Z garstką ludzi, dowodzonych przez buntującego się najemnika? Powaliło Cię?
Kobieta obrzuciła go zirytowanym spojrzeniem. Wstała i zaczęła przechadzać się po pomieszczeniu. – Wiedziałam, że do tego zmierzasz. Więc posłuchaj. Po pierwsze, na buntujących się żołdaków są sposoby. Po drugie, nie atak tylko dywersję. Jak dobrze pójdzie, odlecimy zanim zdążą włączyć alarm. Po trzecie, czterdziestu ludzi do tej akcji zupełnie wystarczy. Mamy techników, informatyków, żołnierzy…
- Nie chodzi o to czy wystarczy. Narażasz ich życie. Wyniesiemy dane, a zostawimy tam dwudziestu naszych.
- Ryzyko wpisane w misję. Chyba nie spodziewałeś się, że to będzie spacerek?
- Nie. Ale nie będę wysyłał żołnierzy na pewną śmierć. Straciliśmy już jednego. Wystarczy.
- I będzie ich pewnie więcej. Zrozum to. I nie zapominaj o jaką stawkę gramy.
- Cholera, nie wiemy nawet, czy na miejscu cokolwiek znajdziemy! Co, jeżeli poświęcimy się na darmo?
- Znajdziemy. Nie ma innej opcji – odparła z mocą, po czym westchnęła - Po prostu o tym nie myśl. Skup się na celu. Chcesz, to chroń tych swoich żołnierzyków, ale nie zamykaj nam możliwych rozwiązań. - przystanęła przy regale z książkami i wzięła jedną z pozycji. –To wszystko? Czy masz może jeszcze jakieś błyskotliwe pytania?
Ryan kierował się już do wyjścia, ale przed drzwiami przystanął i odwrócił się. Milczał przez chwilę, zastanawiając się nad czymś, po czym rzekł – Jeszcze jedna sprawa – Podniósł wzrok na zniecierpliwioną biotyczkę – Opowiedz mi coś o sobie.-
Kobieta zatrzymała się wpół ruchu. Na sekundę na jej twarzy zagościł wyraz zdumienia, zastąpiony wkrótce przez typową dla niej pogardę. Kiedy zaczęła mówić, w jej głosie słychać było sarkazm – No proszę. Zacieśniasz więzy z załogą? Dobra, co chcesz wiedzieć? Jakich perfum używam? Jaki mam rozmiar stanika? Czy ćpam czerwony piasek albo inne gówna? No? – Patrzyła na niego z wyczekiwaniem. Aldrin usiadł z powrotem na krześle i odparł – Chciałbym, żebyś mi opowiedziała trochę o swojej przeszłości. Interesujesz mnie. Dlaczego tak się zachowujesz? Czemu unikasz innych ludzi? Czemu jesteś taka… brutalna?
- Taka już jestem. – Odpowiedziała trochę zbyt gwałtownie - A moja przeszłość to sprawa osobista. Nie powinna Cię interesować.
- I o to mi chodzi. Dlaczego nie chcesz o tym mówić? Boisz się czegoś?
- Przeszłość nie ma tu nic do rzeczy. Uporządkowałam ją dawno temu.
- Nie wierzę. Gdyby tak było, nie cofałabyś się przed rozmową.
Aria zamilkła i spojrzała mu w oczy. Wyraz jej twarzy zmienił się, a na ustach na chwilę pojawił się cień… uśmiechu? Gdy się odezwała, jej głos był łagodniejszy niż zwykle. – No dobra. Uparty jesteś. Może to dobrze… Nie licz jednak na żadne szczegóły – dodała ostro – To nadal jest prywatna sprawa. – Usiadła z powrotem na łóżku, krzyżując nogi, a łokcie opierając na kolanach. – Od czego zacząć? - namyślała się chwilę. - Urodziłam się na Ziemi. Moi rodzice…
W tym momencie omni-klucz Aldrina włączył się, a z interkomu dobiegł głos jednego z załogantów. – Kapitanie, mamy problem. Złapaliśmy intruza, quariankę. Umieściliśmy ją na razie w pomieszczeniu E-302 koło maszynowni. Czekam na dalsze instrukcje. – Ryan wstał i szybkim krokiem ruszył do drzwi. Aria zerwała się zaraz za nim. Wsiadając do windy komandor zastanawiał się, ile niespodzianek czeka go jeszcze przed końcem podróży…

_________________
Ten, kto twierdzi, że pieniądze szczęścia nie dają, prawdopodobnie nigdy nie był w księgarni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 03 maja 2014, 06:02 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
@ JamCiJestAdam

Dlatego nie lubię opcji edycji. Minęło dużo czasu, pół miesiąca, a ja nawet nie widziałem, że wrzuciłeś nowy odcinek swojego opowiadania :O . No ale w końcu jestem i przeczytałem :) .

Moje uwagi:
Spoiler:


Ogólne uwagi:
Hmmm. Niepokoi mnie to, że dostrzegam kalki z trylogii ME. Komandor Aldrin to niemal wykapany Shepard. Może nie myślałbym tak, gdyby nie ostatnia scena. Ale ledwo poznał Arię, a siada i pyta o jej przeszłość, jak to robiliśmy w grach :) . Do tego Aria oczywiście wygląda na Jack, no ale to w sumie nic strasznego. Zależy, jak to rozwiniesz. Gdybym nie czytał tego, szukając od razu błędów, to powiedziałbym, że było płynnie. Taki masz styl pisania i on mi się podoba. Opisy są wystarczająco szczegółowe i przekonujące, nie odpychają nic a nic. Musisz mocno, mocno, mocno poprawić dialogi, bo liczba błędów w nich jest strasznie duża, ale skoro napisałeś, że to Twoje początki z pisaniem dialogów no to wystarczy zapoznać się z zasadami. Są na necie, żaden problem je znaleźć. Ja sam się z nich uczyłem i jakoś poszło :) . A historia się rozkręca! Czekam na rozwinięcie postaci salarianina-latynosa Carlosa :D . No i ogólnie jestem ciekaw jak rozwiniesz postacie i ile ich rozwiniesz, bo to nie takie proste. No i ćwicz dialogi :)

A tu coś ode mnie :
Jakoś mnie wzięło na robienie okładek do swoich opowiadań. Mam dwie wersje do Siły Wiary. Może mi pomożecie? :)

Pomysł numer jeden:
Spoiler:

Pomysł numer dwa:
Spoiler:


No i okładka, którą już dawno temu sobie wybrałem do ME Po zakończeniu:
Spoiler:

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 03 maja 2014, 11:47 
Pierwsza zarwana nocka
Pierwsza zarwana nocka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 18:32
Posty: 695
Lokalizacja: Knurów
Gra w: ME, AC, NfS
dikajos
ta pierwsza opcja wydaje mi się najlepsza, tylko pokombinowałabym z napisem, tzn mógłby być w innym stylu, bo jak na razie wygląda nieco... amatorsko. Wiem, że nie każdy musi być informatykiem, ale fajnie by mógł wyglądać ten obrazek, gdyby napis wyglądał inaczej ;)

Adam
Kilka moich uwag/propozycji:
Spoiler:


Innych błędów nie zauważyłam, co cudownie o tobie świadczy, Adam, i czego troszkę zazdroszczę. Czytało się płynnie, łatwo sobie wyobrazić przedstawiane sytuacje, co dla mnie jest rewelacją, choć należy zauważyć, że w niektórych momentach aż za łatwo przychodzi wyobrażenie sobie sytuacji (wiesz o co chodzi, nie?) Historia toczy się interesująco, mam ochotę przeczytać co dalej się potoczy.
Wybacz, że dopiero zauważyłam, że coś dodałeś. Sprawdzam wszystko zawsze regularnie, codziennie w miarę możliwości, ale nie widziałam nowego postu, przez tą wkurzającą opcję edycji zapewne.
No to czekam na ciąg dalszy opowiadania i życzę weny oczywiście :)

_________________
A życie? Życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to co zyskamy, a co stracimy..

Zrozum różnicę między "bynajmniej" a "przynajmniej" i dopiero wtedy używaj tych słów!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 03 maja 2014, 15:42 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Wiem, że wygląda amatorsko:) . Pokombinuję więc nad jakimś innym jeszcze.

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 03 maja 2014, 16:25 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 gru 2011, 13:39
Posty: 1244
@dikajos
Może skup się na pisaniu, a my z chęcią zrobimy okładkę za Ciebie :)

Zgadzam się z Paulą, pierwsza jest lepsza, ale ta czcionka, może lepiej zachować oryginalny napis "Mass Effect".

I trochę czerwonego do trzeciej okładki, aby nawiązać do wybranego zakończenia, ale to tylko moje sugestie :)

Spoiler:


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
N7 HQ
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 03 maja 2014, 17:58 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Wowowow. Faktycznie to pierwsze prezentuje się tak superancko. Chyba skradnę :)

A ostatnio pisałem opowiadanie TESowe i jeszcze w ten weekend zamierzam dodać tam jeden odcinek. Potem chyba wrócę do Youngów.

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 03 maja 2014, 19:28 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 gru 2011, 13:39
Posty: 1244
A skradnij, w sumie, to tylko bezczelnie wkleiłem napis i troszkę Siłę Wiary spayem pociągnąłem :)
Mogę jeszcze parę żniwiarek dorzucić :)
Spoiler:


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
N7 HQ
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 03 maja 2014, 21:00 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 mar 2013, 18:39
Posty: 38
Gra w: Mass Effect, Risen, Rayman, Neverwinter nights, Heroes of Might and Magic III
Dzięki za uwagi. Faktycznie, teraz zauważyłem, że ukradłem kilka motywów z ME, ale robiłem to nieświadomie *bije się w piersi* Obiecuję poprawę :)
Co do ucieczki z Cytadeli, nie zapominajcie, że żołnierze na Jerychu to najemnicy. Dostali forsę, z walki wyszli cało, okręt uciekł, więc nie ma powodów do zmartwień. Pozostała część załogi też raczej była zadowolona, że się wymknęli SOC. Oczywiście, zapewne mogłem opisać to jakoś lepiej, ale nie miałem za bardzo pomysłu. Przysiądę jeszcze kiedyś nad tym.
Nad aspektem technicznym dialogów też popracuję, ale interesuje mnie bardziej strona merytoryczna. Da się je normalnie czytać? Są jakieś rażące elementy? Pasują do postaci?

dikajos - świetny pomysł z okładkami. W sumie obie propozycje dobre, tylko trochę z czcionką się pobawić. Życzę weny i czekam następne opowiadania.

EDIT: Drobny update. Dikajos sugerował, że warto opisać scenę samego odlotu z Wdowy, więc voila, oto ona - prosto spod "pióra". Tradycyjnie, czekam na opinie i uwagi:


Po zejściu ze śluzy komandor skierował swe kroki na mostek. Wmaszerował do ciasnego pomieszczenia, przepchnął się wąskim przejściem pomiędzy fotelami i stanął za głównym stanowiskiem, obserwując przez chwilę pojawiające się na ekranach punkciki.
- Jak sytuacja? – zapytał pilota. – Dasz radę nas wyprowadzić?
Postać na krześle obróciła głowę i spojrzała na komandora. Ryan, zdziwiony, otworzył szerzej oczy. Trochę inaczej wyobrażał sobie osobę, która miała dbać o to, by wszyscy bezpiecznie dotarli do celu. Przed sobą miał szczupłą, wręcz wychudzoną, twarz młodej kobiety, najwyżej 30 – letniej. Usta były rozciągnięte w szerokim, przyjaznym uśmiechu, a zadarty nos i lekko odstające uszy nadawały jej nieco niepoważny wygląd. Na jej szyi wisiał kawałek rzemyka, kończący się amuletem w kształcie gadziego oka, z którego ściekało coś na kształt kropli, a jej czoło zdobiła para ogromnych, lotniczych gogli. Włosy miała związane w koński ogon, z którego wystawało parę dredów, a poliki usiane były piegami. Najbardziej uwagę przykuwały jednak jej oczy. Dość szeroko rozstawione, dwukolorowe – lewe zielone, a prawe niebieskie – i lustrujące otoczenie z niezwykłą uwagą.
To wszystko Ryan zarejestrował w ułamku sekundy, zanim ta dziwna osoba puściła do niego oko i rzekła
– Damy radę, kapitanie. Nie zdążą nas nawet zauważyć. –
Po tych słowach przesunęła parę okienek na monitorach i rzuciła jeszcze
– Trzymajcie się! -
Jerycho wyraźnie przyspieszyło. Pilotka machała rękami jak szalona, operując okienkami i wskaźnikami na pomarańczowych ekranach. Przemknęli przez pierwszą i drugą linię obrony. Dopiero ostatnie statki na ich drodze zareagowały na ich obecność, ustawiając się w pozycji bojowej.
- Cholera, lecisz prosto na nich! – krzyknął Ryan. – Skręcaj!
- Luz, wiem co robię – odparła z radością w głosie kobieta. – Nie ostrzelają nas. Za plecami mamy całą Cytadelę i połowę floty.
Przemknęli przez ostatnie linie okrętów bez szwanku. Pilotka roześmiała się w głos, po czym krzyknęła do swoich kolegów
- Odłączyć uzbrojenie! Cała moc do silników! Wzmocnić tylne tarcze! Zaraz im zwiejemy!
Kiedy tylko znaleźli się na otwartej przestrzeni, flota Cytadeli otworzyła ogień. W tym samym momencie jednak Jerycho dostało jeszcze większego kopa, znikając z czujników kolejnych statków. Ryan zachwiał się, kiedy jeden z pocisków uderzył w rufę.
- Jasna cholera, mają nas jak na widelcu!
- Spokojnie, cała dupa jest szczelnie osłonięta tarczami. Zwiniemy się, zanim zdążą ją przebić.
Aldrin z niepokojem patrzył, jak coraz więcej pocisków dogania ich okręt. Większość z nich poleciała bokiem, ale kilka pozostałych dosięgło celu, wstrząsając całym pokładem. Na ekranie pojawił się ostrzeżenie o krytycznej mocy tarcz. Jednocześnie, wskaźniki temperatury silników zaczęły ostrzegawczo jarzyć się czerwonym kolorem. Jeszcze trzy pociski na kursie kolizyjnym zbliżały się do celu, kiedy pilotka odezwała się spokojnym tonem
- Przekaźnik za 3... 2… 1…
Obraz za oknami nagle się rozmazał, a atakujące ich statki zniknęły. Byli bezpieczni. Kobieta po raz kolejny obróciła się do komandora z tym samym uśmiechem na ustach.
- Mówiłam, że damy radę? – roześmiała się. – No, to mam chwilę przerwy, staruszek też musi odsapnąć po tych manewrach – urwała i przyjrzała się swojemu rozmówcy. – Chyba się nie znamy. Jestem Maritt – rzekła wesoło, podając mu rękę. Mężczyzna odwzajemnił uścisk.
- Ryan Aldrin. Dla załogi - komandor Aldrin – urwał na chwilę. – Muszę przyznać, że ten lot był… imponujący.
- Była niezła jazda. Dla takich momentów warto się bawić w ten cały pilotaż.
- Cóż, cieszę się, że mamy cię w drużynie.
- A co ja mam powiedzieć? Siedząc w Akademii nie miałabym okazji uciec całej flocie Cytadeli, śmiejąc im się w twarz. I wiesz co? Mam nadzieję, że to dopiero początek…

_________________
Ten, kto twierdzi, że pieniądze szczęścia nie dają, prawdopodobnie nigdy nie był w księgarni.


Ostatnio edytowano 05 maja 2014, 09:34 przez JamCiJestAdam, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 05 maja 2014, 00:57 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
@JamCiJestAdam

To, że da się czytać to już wiesz. Mi tylko te dialogi psuły przyjemność (ich zapis, nie same w sobie), chociaż jeszcze rok temu olałbym to, bo sam nic o tym nie wiedziałem :D .

Spoiler:


Super, bo dialogi w mgnieniu oka wyglądają DUŻO poprawniej niż poprzednio. Widzisz, że bardzo szybko można to skorygować. A scena w końcu jest na swoim miejscu, i bardzo dobrze, bo wg mnie brakowało jej. Teraz wszystko trzyma się kupy. Opisałeś ją bardzo fajnie, a do tego wprowadzasz ciekawą postać pilota (pilotki? :P ). Ostatnie, co można o niej powiedzieć, to że jest podróbką Jokera :D . Wypływasz na szersze wody. Ciekawe jak sobie poradzisz :]

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 119 z 120   [ Posty: 1194 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 116, 117, 118, 119, 120  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules