Teraz jest 27 sty 2022, 09:24


Napisz wątekOdpowiedz Strona 78 z 120   [ Posty: 1194 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81 ... 120  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 15:35 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 15 gru 2011, 15:27
Posty: 21765
Cały czas mi się wydawało, że rudowłosa to Shepard, aż do przeczytania Twojego ostatniego komentarza. W takim przypadku faktycznie nie można mówić o przeskoku.

Za jakiś czas wrzucę.

_________________
KP - PTP

KP - SWO

KP - TTP

KP - PŻ

KP - UŚ


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 15:43 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 lip 2012, 07:26
Posty: 1034
Gra w: ME 1,2,3, DA 1,2, TB, NN1,2, Skyrim, Oblivion, Morrowind, Mirrors edge...
Właściwie, to moja Shep jest blondynką (jakby to głupio nie brzmiało :D)

_________________
„Walczymy albo umieramy” - ME3

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 17:18 
Pierwsza zarwana nocka
Pierwsza zarwana nocka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 18:32
Posty: 695
Lokalizacja: Knurów
Gra w: ME, AC, NfS
To może...dobra, niech będzie, że też wrzucę pierwszy kawałek swojej opowieści %)


Zwykła planeta. Wśród tych co o niej słyszeli słynęła głównie z tego, że był tam niemal śródziemnomorski klimat. Zawsze panował tam spokój. Jego zapracowani mieszkańcy nie mogli sobie pozwolić na żadne wojenki chociaż i te czasem się zdarzały. Nie było to jednak nigdy nic więcej niż jakaś wojna o załadunek albo o zbyt małą pensję. Niebieskie słońce codziennie przygrzewało tak samo i nie pozwalało kroplom deszczu zbyt często przeszkadzać w toczącym się tu życiu. Tą planetą była ludzka kolonia Mindoir. Ludzie żyli tu głównie z pracy w branży transportowej, w dalszych terenach z rolnictwa. Mnogość dziedzin na jakie podzieliła się owa branża sprawiała, że każdy mógł znaleźć w niej coś dla siebie.
Wieczorem życie w dokach zawsze zaczynało zwalniać. Tego dnia przybywały ostatnie już transportowce. Tak jak zawsze, przywiozły ludziom wszelkiego rodzaju towary. Te same transportowce służyły tutejszym kolonistom także za transport, kiedy wracali z wyjazdów w interesach, tak też teraz wychodzili z nich ostatni już podróżni. Najbardziej zatłoczony był oczywiście dok 25. Obraz ścisku, pośpiechu i nerwówki występował tu każdego dnia, nieprzerwanie, od wczesnych godzin porannych do wczesnych wieczornych.
Tak było i teraz. Wśród tłoczących i przekrzykujących się ludzi była również czterdziestokilkuletnia Nina Tolls, kobieta o ciemnych, zawsze upiętych w nowoczesny kok włosach i małych oczach. Stała w gąszczu stęsknionych matek, żon, mężów i dzieci oczekując na długo wyczekiwany powrót swojego męża. Wśród tych wszystkich ludzi nie wyróżniała się za bardzo, gdyż jej ubiór nie różnił się niczym od ubrań pozostałych kobiet, a może nawet i mężczyzn. Jej twarz nosiła ślady przemijającej już młodości i urody, można zaliczyć ją było do rodzaju tych, o których, po zobaczeniu, szybko się zapomina. Niegdyś jednak bez wątpienia uchodziła za piękność; dziś jednak ślad po tym został już tylko w jej oczach. Tym co było jedynym znakiem rozpoznawczym Niny były żywe, energiczne ruchy.
Dziś owe ruchy nabrały na sile i to bynajmniej nie z przyjemnych powodów. Ów mąż, na którego czekała, o imieniu Joalis, co prawda wiele już razy wyjeżdżał poza kolonię, udając się do planet znajdujących się w Przestrzeni Przymierza lub Rady. Niestety taka podróż przebiegała przez tereny Trawersu Attykańskiego - terenu, na którym nie bali się grasować przeróżnej maści zbiry - dlatego Nina za każdym razem bała się o życie męża i modliła o jego szczęśliwy powrót. Joalis bardzo kochał swoją żonę ale nie zmieniało to faktu, że strasznie irytowało go, że mimo iż odbył już wiele tego rodzaju podróży, pomyślnie zakończonych, w jego żonie nadal tkwił strach. Dlatego też, gdy po jednym z powrotów, ukochana żona znów dała wyraz nieskończonej tęsknocie i strachu, mężczyzna zatrudnił jej opiekunkę.
Ową opiekunką została niejaka Larissa Nevan, dwudziestopięcioletnia dziewczyna o długich, czarnych włosach, zielonych oczach i ustach skłonnych do uśmiechu. Obie kobiety (ku uciesze Joalisa) szybko znalazły wspólny język; po jakimś czasie nie bez przesady można było rzec, że Larissa stała się dla państwa Tolls kimś więcej niż tylko pomocnicą. Stała się dla nich kimś w rodzaju córki, dziecka, którego się nigdy nie doczekali.
Czekając na męża Nina nie była więc przynajmniej sama. Miała obok siebie kogoś komu mogła się wyżalić, i na kogo mogła przelać całą swoją frustrację - swoją młodą opiekunkę.
- Na stwórcę, ileż można czekać ?! W XXI wieku podróże kosmiczne były prawdziwą mordęgą, a ludzie wracali dopiero po wielu miesiącach ale teraz ?? - Nina westchnęła. - To przecież tylko kilka przekaźników do pokonania. Błagam, niech mi ktoś udzieli jakichś informacji..
Dla Larissy powrót pana Tollsa był za każdym razem czasem wielkiej próby i cierpliwości. Powstrzymała Ninę przed podejściem do jednego z pracowników, mówiąc
- Pani Tolls, proszę, to bezcelowe. - dziewczyna usiłowała zachować spokój. - Pani mąż jest już przecież w naszym układzie; jestem pewna, że jest już całkiem niedaleko..
- "Jesteś pewna" ? A co jeśli nie ? Co jeśli ktoś napadł na ich statek ?
- Błagam, to przecież nie podróż przez całą galaktykę! Po za tym statek, w którym znajduje się pani mąż, często przewozi cenny ładunek jest więc bardzo dobrze chroniony. No i kursuje tylko na krótkich i szybkich dystansach; nie ma go w takim razie kiedy okraść.
- Daj sobie spokój Larisso. Mówisz tak za każdym razem. Tyle razy słyszałam o podobnych statkach, których pasażerowie już nigdy nie wrócili do domów. Przy każdym jego powrocie muszę to wszystko przeżywać, umierać z niepokoju, a sama widzisz, że w porównaniu z innymi kobietami, które na moim miejscu już dawno by żyły na lekach, trzymam się całkiem nieźle!
Larissa wzięła głęboki wdech. Miała wrażenie, że walczy z wiatrakami.
- Tak, rzeczywiście. Tryska pani niesamowitą energią, szczególnie w takich chwilach jak TA. Kochana pani Tolls, musi pani wiedzieć, że każda inna kobieta na pani miejscu siedziałaby spokojnie, bo nauczona już doświadczeniem wiedziałaby, że nic się nie stanie.
Starsza kobieta spojrzała na swoją towarzyszkę z uznaniem. Tak, patrzyła na tą młodą dziewczynę z uznaniem gdyż mimo wieku była bardzo inteligentna i mówiła mądrze. Tyle tylko, że aby dojść do takich wniosków jak Larissa, wcale nie trzeba było być jakoś wybitnie inteligentnym. Mimo wciąż dławiącego niepokoju, Nina potrafiła zauważyć absurdalność swojego zachowania. Było jej ciężko z tym wszystkim, ciężar ten czuła już niemal fizycznie; postanowiła więc usiąść na ławce.
- Pewnie masz rację, drogie dziecko. Ale taka już jestem. Ty i Joalis...musicie mi to wybaczyć bo raczej nie dam rady wyzbyć się przesady,,.
Larissa usiadła obok.
- Tak sobie myślę...może powinna pani znaleźć pracę w kontroli ruchów. Była by pani chyba najbardziej troskliwym kontrolerem w historii przez co każdy trafił by bezpiecznie na miejsce. A pani troska mogłaby znaleźć ujście..
Kobiety zaśmiały się głośno.
- Wiesz, że to nie takie głupie ? Tyle, że nic więcej niż pracować w transporcie nie potrafię.
- Cóż, robota papierkowa może i jest wygodna ale to na pewno nie praca dla kogoś z takimi...zapędami jak pani. Proponuję udać się na jakiś kurs, po którym później na pewno zatrudnią panią w jakimś ciekawym miejscu.
- Taak, na pewno. - Nina skrzyżowała ręce na piersi patrząc na przelatujące statki. - Może nawet na Cytadeli.
Uśmiechnęła się z rozbawieniem na myśl o pracy w takim miejscu. Cóż by to był za zwrot w jej życiu gdyby z niemal zapomnianej kolonii trafiła na tą wielką stację, centrum całej znanej galaktyki ! Niewyobrażalna zmiana. I - w jej przekonaniu - niemożliwa.
Wciąż oczekując, kobiety spędziły w dokach jeszcze niemal godzinę zanim obok platformy wyładunkowej z głośnym syknięciem zatrzymał się wyczekiwany statek. Pani Tolls miała w zwyczaju wydawać z siebie głośny krzyk radości kiedy jej oczom wreszcie ukazywał się długo wyczekiwany mąż. I tym razem nie było inaczej. Joalis Tolls jeszcze dobrze nie wyszedł z tunelu dekompresyjnego, a już otoczyły go ramiona żony. Całe jej zdenerwowanie minęło w jednej chwili gdy zobaczyła męża, całego i zdrowego.
Joalis jednak wrócił nie tylko w jednym kawałku ale też odniósł biznesowy sukces, za którym wyjechał. Jego celem było wynegocjowanie lepszej jakości produktów przysyłanych na kolonię, ostatnio bowiem wzrosła ilość niezadowolonych mieszkańców, którzy byli coraz bardziej przekonani, że władze ziemskie nie chcą i nie dbają o nich należycie; powoli rozchodziły się też pogłoski, że owe władze planują wręcz usunąć kolonię. Na szczęście sukces został odniesiony i od przyszłego miesiąca miały przychodzić lepsze produkty. Oczywiście żaden sukces nie jest pozbawiony poświęceń bowiem produkty miały być lepsze ale od teraz miało być ich o trzydzieści procent mniej. To było jednak warte poświęcenie gdyż w grę wchodziło zadowolenie mieszkańców kolonii, a nawet ich życie.
O tym wszystkim Joalis miał powiedzieć swojemu przełożonemu już następnego dnia ale na razie musiał zmierzyć się z siłą stęsknionej żony. A póki co nie mógł uwolnić się od jej uścisków i pocałunków.
- No już, już Nino! - chwycił żonę za ramiona i uśmiechnął się - Przy Tobie czuję się tak jakbyśmy nie widzieli się kilkanaście dobrych lat.. - pocałował żonę po czym uśmiechnął się do stojącej z boku dziewczyny - Witaj, Larisso.
- Dzień dobry, panie Joalis. - młoda kobieta odwzajemniła uśmiech po czym zabrała się za aktywowanie inteligentnego podnośnika na bagaże.
- O tego mi brakowało. Podczas załatwiania interesów prawie nikt mnie tak nie nazywał. Cały czas tylko te formalności. "Panie Tolls", "Inspektorze Tolls", ewentualnie "kolonisto" albo "człowieku".. Doszedłem do wniosku, że będąc w kosmosie stajemy się niemal bezosobowymi jednostkami, małymi, nic nie wartymi cząstkami niesamowicie ogromnego wszechświata.
- Tak, to trochę smutne. - odpowiedziała zamyślona Larissa. Po dłuższej chwili ożywiła się - Ale teraz nie pora na takie filozoficzne przemyślenia.
- Racja. Czas wracać do domu. Mój zapracowany mąż musi przecież zjeść wreszcie coś porządnego. I na pewno jadalnego.
Joalis spojrzał szybko na żonę.
- Próbujesz mi powiedzieć, że tam gdzie podróżuję nie ma dobrego jedzenia ? Mylisz się, kochanie. Nawet nie wyobrażasz sobie jakie wspaniałości potrafią ugotować takie chociażby asari, czy salarianie!
Nina popatrzyła na męża z potępieniem.
- W takim razie zatrudnij sobie taką, jak Ty to określasz, wspaniałą asari skoro moje jedzenie Ci nie smakuje! W ciągu tylu lat podróży te niebieskie, mackowate meduzy zdążyły znieczulić Ci podniebienie! W sumie ja powinnam była to zrobić, może w tedy one nie zawróciłyby Ci w głowie!..
- Hola, przecież nie powiedziałem, że są lepsze od Ciebie! Jeśli już to równie dobre. Kochanie pamiętaj, że nie ma nic lepszego od Twojej sałatki i kurczaka. - spróbował przytulić żonę ta jednak go odepchnęła.
- Nino wiedz, że mój kontakt z asari kończy się na etapie przechodzenia dwa metry obok, nie sugeruj niczego więcej.
Nina spojrzała na męża z udawaną obrazą. Na jej twarz powoli zaczął wychodzić uśmiech. Po chwili zaczęła się już cicho śmiać i zwróciła się do Larissy.
- Poważnie, uwielbiam się z nim droczyć. Oj, mój kochany Joalisie, wiem przecież jak to w takim zawodzie bywa. Jest ten przywilej, że można spróbować galaktycznej kuchni i bardzo dobrze, że z niej korzystasz. Jeśli z powodu czegoś mogę być zła to jedynie z powodu tego, że nigdy mi chociaż trochę nie przywieziesz tego cud-jedzonka. Może udało by mi się coś podobnego ugotować.
- W takim razie dobrze, następnym razem przywiozę ci trochę tego jedzenia. Może nawet nie trochę.
Nina uśmiechnęła się do męża i podarowali sobie całusa. W takich chwilach Larissa zazdrościła im ich uczucia. Ona sama nie miała szczęścia do mężczyzn.
Gdy już znaleźli się pod domem państwa Tollsów, Nina, niemal frunąc, podążyła do drzwi. Chciała wejść do domu przed mężem gdyż razem z Larissą przygotowały mu niespodziankę: w czasie jego nieobecności kobiety wymieniły w sypialni większość umeblowania, zaś ściany w kuchni wymalowały na ulubiony kolor Joalisa - turkusowy. Meble, które kupiła Nina kosztowały wprawdzie sporo kredytów, ale były to te, o których mąż od dawna marzył. Widział takie u znajomych na Ziemi jeszcze przed przeprowadzką na Mindoir; bardzo podobne znajdowały się także w jego rodzinnym domu w czasach dzieciństwa. Uważał, że mając coś takiego we własnym domu może wnieść nieco ziemskiego ducha; czasem tęsknił za rodzinną planetą.
Gdy przyszła kolej na Joalisa, Nina chwyciła go pod ramię i uroczyście wprowadziła do kuchni. Larissa udała się w tym czasie do innego pomieszczenia, w którym włączyła muzyczny odtwarzacz. Zaczęła sączyć się z niego dobrze znana małżeństwu piosenka. Piosenka, która towarzyszyła ich pierwszemu spotkaniu, wiele lat temu. Z kuchni wydobył się cichy okrzyk radości pana Tollsa, który akurat podziwiał nowy kolor. Pochwalił obie kobiety, a po chwili, razem z Niną, skierował się w stronę sypialni aby zobaczyć jego nowy wystrój. Po drodze co chwilę przystawali gdyż żona wyjawiała mu swoje plany, dotyczące pozostałej części domu; z kolei Larissa udała się do sypialni nieco wcześniej by upewnić się, że wszystko leży tam gdzie trzeba. Później zasłoniła żaluzję odcinając dopływ światła słonecznego tym samym kąpiąc całe pomieszczenie w mroku. Miała czekać na wejście Joalisa, a później "uroczyście" odsłonić żaluzję by pan domu mógł ujrzeć najważniejszą dla niego niespodziankę.
Już po chwili do drzwi sypialni zbliżyły się kroki, a głosy gospodarzy stały się wyraźniejsze. Oznaczało to, że zaraz wkroczy pan Joalis więc dziewczyna mocniej chwyciła żaluzyjny sznurek. Klamka drzwi zaczęła uchylać się pod ciężarem ręki któregoś z Tollsów dlatego Larissa już miała gwałtownie za pociągnąć za ów sznurek gdy nagle rozległo się ogłuszające BUUM! Dookoła posypały się większe i mniejsze kawałki elementów pokoju, ale dziewczyna już ich ani nie widziała, ani nie słyszała..

_________________
A życie? Życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to co zyskamy, a co stracimy..

Zrozum różnicę między "bynajmniej" a "przynajmniej" i dopiero wtedy używaj tych słów!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 17:31 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 lip 2012, 07:26
Posty: 1034
Gra w: ME 1,2,3, DA 1,2, TB, NN1,2, Skyrim, Oblivion, Morrowind, Mirrors edge...
@ paulasaf, bardzo ciekawa opowieść. Fajnie ujmujesz zadania (kiedy ja z kolei robię to na siłę :)). Rzadko zdarza mi się, abym przeczytała coś długiego, jednak kiedy zaczęłam musiałam przeczytać do końca. Masz ode mnie wielki plus :D (oczywiści nie sprawdzam błędów)

_________________
„Walczymy albo umieramy” - ME3

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 17:50 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Bardzooo fajnie się to czyta.Trochę błędów jest. Interpunkcja w dialogach kuleje (co też jest moim problemem). Niektóre zdania nie bardzo do siebie pasują i są ułożone trochę niedbale.

Ale same opisy czyta się bardzo fajnie, są rozbudowane. Wiesz, co chcesz przedstawić i nieźle Ci to idzie :) . Tylko to BUUM na końcu zmień, bo nie pasuje do takiego opowiadania :). Zastanów się, czy widziałaś kiedyś takie coś w jakimś opowiadaniu :D .

Czekam na kontynuację ;)

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 17:56 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 lip 2012, 07:26
Posty: 1034
Gra w: ME 1,2,3, DA 1,2, TB, NN1,2, Skyrim, Oblivion, Morrowind, Mirrors edge...
oj, tam to buum jest nawet fajne :D Właśnie piszę kolejną część więc może jutro, może dzisiaj ją wkleję. Ale jak wolicie wcześniej czy później?

_________________
„Walczymy albo umieramy” - ME3

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 18:04 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Później :). Napisz dziś, popraw jutro, a wrzuć potem ;)

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 18:09 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 lip 2012, 07:26
Posty: 1034
Gra w: ME 1,2,3, DA 1,2, TB, NN1,2, Skyrim, Oblivion, Morrowind, Mirrors edge...
Okej zobaczę, czy mi się uda :) Zobaczymy ile jutro roboty będę miała.

_________________
„Walczymy albo umieramy” - ME3

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 18:36 
Pierwsza zarwana nocka
Pierwsza zarwana nocka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 18:32
Posty: 695
Lokalizacja: Knurów
Gra w: ME, AC, NfS
anias - ja tak samo ;) I ja jak będę miała trochę czasu to jutro może dodam kolejny kawałek.
Co do tego nieszczęsnego BUUM..Jak Boga kocham nie wiem co z tym zrobić. Zawsze mi to przeszkadzało ale kompletnie nie wiem jak to zastąpić. Chciałam oddać fakt, że coś wielkiego gdzieś uderzyło, nagle, a to określenie to jedyne co mi przyszło do głowy, trochę infantylne. O ile sama czegoś nie wymyślę to miło by było jakby ktoś zapodał jakiś pomysł co z tym fantem zrobić :wstyd:
Ah, no i dziękuję za takie opinie! To bardzo budujące jak wypowiedzą się takie osoby jak wy i nie tylko pochwalą ale także wskażą co dobrze by było poprawić. Zgadzam się szczególnie co do tych zdań, że czasami do siebie nie pasują. Staram się nad tym pracować ale niezbyt mi to idzie. W każdym razie daliście mi siły do pisania dalszej części historii. Bo mimo, że mam z tym zapisany cały zeszyt to byłam gotowa porzucić pisanie tego gdyby się nie spodobało i zastąpiłabym to historią, tym razem Shepard ale (po kilku godzinach dylematu) nie po Zniszczeniu, a po Kontroli.
Skoro jednak piszę dalej historię Larissy (bo jakby ktoś nie wyłapał to to ma być historia o niej), chciałam zapytać czy lepiej żeby jej historia działa się przez wszystkie części ME czy tylko przez ME3 i po wojnie ? Pytam bo kawałek, który stworzyłam nie określa póki co czasu w jakim się odbywa więc mam wolne pole do popisu.

_________________
A życie? Życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to co zyskamy, a co stracimy..

Zrozum różnicę między "bynajmniej" a "przynajmniej" i dopiero wtedy używaj tych słów!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Filmiki i twórczość fanów
PostNapisane: 14 kwi 2013, 18:43 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 lip 2012, 07:26
Posty: 1034
Gra w: ME 1,2,3, DA 1,2, TB, NN1,2, Skyrim, Oblivion, Morrowind, Mirrors edge...
Można to BUUM zastąpić na przykład "ogłuszającym wybuchem" :)
Pisz jak uważasz za słuszne, ale ja chętnie bym, to widział przez wszystkie części ME :)

_________________
„Walczymy albo umieramy” - ME3

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 78 z 120   [ Posty: 1194 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81 ... 120  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules