Teraz jest 22 sty 2022, 01:09


Napisz wątekOdpowiedz Strona 2 z 2   [ Posty: 15 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Kodeks Egzekutorki Asari
PostNapisane: 24 cze 2012, 16:59 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 mar 2012, 12:10
Posty: 40
Niestety nie znalazłem jakichkolwiek zasad tego kodeksu. O samym kodeksie dość cicho w sieci. Wystarczy mi jednak, że jest on konserwatywny, żeby nie być nim zainteresowanym (przynajmniej do czasu gdy jakaś egzekutorka zawita do moich drzwi). ;p Pewien jednak jestem, że czytanie ponad 5000 zasad określających szczegółowo postępowanie w różnych sytuacjach nie należałoby do przyjemnych zajęć. Jak chcesz, to zawsze możesz poczytać sobie prawo polskie, a i na dobre Ci to wyjdzie. ;)

Tak z innej beczki, to chciałem zwrócić uwagę na pewne rzeczy, które wyszły w tym temacie.

Skoro już mówimy o AIDS, to odsyłam do tego filmu: http://www.houseofnumbers.com/site/
Ten film rzuca zupełnie inne światło na problem HIV i AIDS. Warto go zobaczyć.

Cytuj:
Widać to najlepiej po sposobie w jaki traktują Ardat-yakshi, czyli jedynie chore osoby które miały nieszczęście się urodzić z pewną wadą.

Czyli w jaki? Z tego co pamiętam, to nie były one źle traktowane, były tylko izolowane od innych. Sama izolacja oczywiście może być postrzegana jako złe traktowanie, ale z drugiej strony nie znamy wszystkich powikłań w tej chorobie. Kto wie czy ta choroba nie wpływa jakoś na psychike Ardat-yakshi zwiększając ryzyko popełnienia przez nią zbrodni?

Cytuj:
Ale popatrz na to z perspektywy czystej matematyki.

I tu się zaczyna wywód, który najbardziej uderzył mnie w tym temacie.
Od kiedy to czysta matematyka jest podstawą do określania norm społecznych?

Cytuj:
Liczba ofiar ardat yaksi była bardzo mała.

To co tutaj napisałeś jest po prostu absurdalne. Mała czy nie, to były morderstwa.

Cytuj:
W samym klasztorze było ich tylko kilka. Jest to zjawisko niemal nie zauważalne.

Prawie nie zauważalne - prawie robi wielką różnicę.

Cytuj:
Przecież nie wszystkie to socjopatki,

Co nie znaczy, że można zaufać w to, iż będą dobrymi samarytankami. Każdy ma jakieś słabości.

Cytuj:
z tego co widać po me3 osoby będące Ardat yaksi zwyczajnie zostają samotnikami a osoby takie jak Morinth (z ME 2) to rzadkość.

Morinth to Ardat-yakshi i różni się ona od swoich sióstr tylko i wyłącznie wyborem, a na te wpływ mają rożne rzeczy.

Cytuj:
AIDS zabija dziennie znacznie więcej osób niż wyniki jakimi mogą pochwalić się te Asari (AIDS codzennie zabija koło 6 tyś osób)


Stosujesz w swojej wypowiedzi iluzję nazywaną zasadą kontrastu. Przedstawiasz na końcu swojej wypowiedzi nieadekwatne porównanie statystyczne tylko po to, by umniejszyć fakt, którym jest popełnianie morderstw przez Ardat-yakshi. Prawie jakbym czytał psychopatę, który próbuje wmówić mi, że te wszystkie ofiary w Iraku, Palestynie i innych miejscach świata to nic złego.

Na Twoim miejscu poważnie zastanowiłbym się nad tym co napisałeś.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kodeks Egzekutorki Asari
PostNapisane: 24 cze 2012, 17:16 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 02 sty 2012, 00:42
Posty: 2379
Lokalizacja: Gdynia
To wynika z niewielkiej wyobraźni co niektórych osób. Czymże są statystyki? To tabelki cyfr, które nijak mają się do rzeczywistości. Przeciętna osoba słysząc w telewizji, że w zamachu zginęło 150 osób powie: "Ojej, to straszne", a pomyśli: "Ale jestem głodny". Jeśli w TV pokazywaliby z osobna prawdziwe zdjęcie każdej ofiary tego zamachu, ich zmasakrowane ciała i szczątki, nikt nie byłby w stanie pisać takich bzdur w ujęciach matematycznych czy porównywania. Śmierć to śmierć i nie ważne czy zabiłeś 1 czy 150 osób - zabiłeś.

_________________
Obrazek

Fan page Status Widmo --> https://www.facebook.com/StatusWidmo

tumblr Status Widmo --> http://statuswidmo.tumblr.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kodeks Egzekutorki Asari
PostNapisane: 25 cze 2012, 20:48 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 cze 2012, 16:21
Posty: 55
Gra w: Warcaby :D
Akurat ardat-yakshi do AIDS to bym nie porównywała. Troszku to nie na miejscu. W końcu osoby z AIDS tak po prostu nie mordują ludzi. Nie doprowadzają do stosunku, tylko po to żeby inną biedną personę zarazić. A ardat-yakshi raczej są w pełni świadome że w ich przypadku sex dla drugiej osoby będzie miał fatalne skutki. I dlatego te panny powinny być pod ścisłym nadzorem, mimo że fair to raczej dla nich nie jest. Do AIDS to się ma nijak. A co do samych egzekutorek - z pewnością zaintrygowała mnie ta majestatyczność i podniosłość ich roli, w kulturze Asari. Czy to ma jakiś sens, to już inna sprawa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kodeks Egzekutorki Asari
PostNapisane: 29 cze 2012, 00:06 
Casual
Casual
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 cze 2012, 18:05
Posty: 13
Lokalizacja: Rybnik
Gra w: Mass Effecty, FSW, WoT, Hirołsy 3 :D
No z tym AIDS i świadomym zarażaniem to bym dyskutował, ale to nie miejsce do tego ;). Tak czy siak - AIDS i Ardat-Yakshi to troszkę inna bajka.

_________________
LET THE GALAXY BURN!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kodeks Egzekutorki Asari
PostNapisane: 03 sie 2012, 14:36 
jezu! to z AiDS to porównanie, na AiDS z tego co wiem nie ma lekarstwa (prosze nie pisac teraz ze jest i ze sie myle bo nie oto chodzi). jesli ktos ma AiDS i wie o tym i nie zabezpiecza się to tak jakby skazuje tę osobę na prawdopodobną śmierć... Poza tym nie porównujemy Ardat-Yakshi do ludzi tylko mówimy o Kodeksie Egzekutorek, poza tym całą społeczność Asari chyba zgodziła się ze A-Y stanowią zagrożenie i muszą być odseparowane...


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 2 z 2   [ Posty: 15 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules