Teraz jest 04 gru 2020, 01:40


Napisz wątekOdpowiedz Strona 5 z 7   [ Posty: 64 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 12 lut 2014, 13:25 
Casual
Casual
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 lip 2013, 17:28
Posty: 19
Lokalizacja: Toruń
Gra w: Skyrim
Kazzadorrka napisał(a):
Cytuj:
I femShep wydaje się być znacznie bardziej męska w porównaniu z nim.

Phi! Ona jest bardziej męska od Chucka Norrisa! Pan Szep też.

(Przepraszam za offtop)

Żeby nie był całkowity offtop to powiem, że romans z nim jest słaby. :D


Fakt. :D Może to nie było najlepsze porównanie. Ale już choćby Traynor... Ona też wydaje mi się mimo wszystko twardsza od Corteza. I ma znacznie lepszą oprawę. A ośmielę się zaryzykować stwierdzenie, że tego typu gej - w jakimś stopniu stereotypowy gej - budzi największe emocje w graczach, którzy niekoniecznie za tego typu elementami gier przepadają. Nawet jeśli to wszystko jest wprowadzane tak subtelnie. Chociaż z drugiej strony nie wiem, jak to wygląda w przypadku męskiego Sheparda. Myślę, że gdyby Cortez miał coś więcej niż historia o mężu, a i to zostałoby wprowadzone na zasadzie "Wszyscy kogoś straciliśmy, ja straciłem męża, chodźmy obić parę pysków, nawet nie jesteś w moim typie, panie Shephard" byłoby znacznie mniej kontrowersyjne. I może zamiast reakcji "O boru, gej!", powstałaby namiastka oburzenia "jak on śmie mnie odrzucać?!". xP Um, popłynęłam...

_________________
"My toothbrush is a Cision Pro Mark 4. It uses tiny mass effect fields to break up plaque and massage the gums.
[wispers] It cost 6,000 credits." < 3


Ostatnio edytowano 12 lut 2014, 23:23 przez elfikowa, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 12 lut 2014, 15:42 
Adept analogów
Adept analogów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 gru 2013, 20:59
Posty: 190
Traynor jest spoko, zarówno jak się gra panem lub panią Szep (niezainteresowaną nią). I tak, jest twarda! Choćby z tym, jak ratowała Normandię szczoteczką.

Bardzo mi wszystko jedno jakiej ktoś jest orientacji chybażemisiępodoba, ale z Cortezem na początku to miałam wrażenie, że dosłownie krzyczy coś w stylu: "EJ, PATRZCIE, JESTEM GEJEM! SMUTNYM GEJEM!". I grając panem Szepem cały czas miałam wrażenie, że za bardzo się martwi o Szeparda... Więc trochę mnie tym jakoś denerwował. Z panią Szep albo rzeczywiście go już tak bardzo nie obchodziło, albo (co jest dużo bardziej prawdopodobne) to ja na to nie zwracałam uwagi.

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek
>klikajcie oglądajcie uczcie się by<
Skajp - N7GrzyboweŚwiatło41, GG - 9884858


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 14 lut 2014, 01:20 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2013, 18:54
Posty: 1369
Lokalizacja: Bydgoszcz
Gra w: Lepiej nie będę się przyznawać
Spoko gość tylko szkoda, że error. Ale on jest error tego typu, że mi nie przeszkadza, bo nie afiszuje się z tym, ani też nie ukrywa tego. traktuje to jak coś normalnego. I to jest właśnie tutaj kontrowersyjne. Jest to człowiek, którego nie da się nie lubić (według mnie) nawet mimo to, że jest homoseksualistą*.

Fajnie się z nim gadało, ale gdy się dowiedziałem całej prawdy to mi się niedobrze zrobiło... Tak już mam. Mimo, że jest on wyraźnie dobrym człowiekiem.

Te określenia nie biły może po oczach, ale przez niektórych mogłyby być uznane za obraźliwe. Proszę zważać na słownictwo. /Kepason

_________________
Obrazek
"Co jest lepsze, urodzić się dobrym czy ogromnym wysiłkiem przezwyciężyć swą spaczoną naturę?"
-Paarthurnax


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 14 lut 2014, 02:32 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Jak dla mnie to Cortez afiszuje się za mocno. W praktycznie każdej rozmowie z nim od czasu, jak słyszymy nagranie jego ostatniej rozmowy z "partnerem", cały czas przewija się ten temat. To nudne po prostu dla mnie. On jest nudny, jednowymiarowy i... nudny. Wiem, powtarzam się, ale jest naprawdę nudny...

Nudny, nudny, nudny.

Jego strata jest bolesna, ale to wojna, każdy kogoś stracił. Vega nie mówi cały czas o swoim dowódcy i o kolonii, którą skazał na śmierć. Kto widział Paragon Lost, ten wie. Mówi o tym raz, potem wspomina drugi i idzie dalej, nie gadając o tym. Ashley o Kaidanie też nie gada cały czas od Virmiru. Garrus stracił swój oddział, czuje się winny, ale NIE nawija o tym w co drugiej rozmowie.

Traynor jest spoko, nie tylko dlatego, że ładna :)

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 16 lut 2014, 17:22 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 sie 2012, 12:31
Posty: 2424
Gra w: Batmen
To ja się wypowiem :)

Romans z Cortezem zacząłem, gdy grę przechodziłem po raz trzeci. Importowałem sava z trójki do trójki. Postanowiłem tym razem Liary nie zdradzić. Niestety (dla niej) spotkałem Corteza w clubie. Pomyślałem, a zobaczę jak ten romans będzie wyglądał. Podobał mi się. Nie był zły. Cortez jest ciekawszy od Liary!
Cortez to wrażliwy człowiek, który utracił kogoś bliskiego swojemu sercu! Co z tego, że Garrus i James stracili oddział? Nie kochali ich. Mąż Corteza był dla niego ważny, najważniejszy na świecie, nie widział nikogo innego poza nim. Nie sądzę, że Garrus i James kochali każdego, miłości tam nie było (prócz braterskiej). Strata jednostki jest boleśniejsza, niż grupy (czy jakoś tak było). Cortez odsłuchiwał tą taśmę, bo nie mógł pogodzić się z przeszłością. To nagranie zawierało głos jego partnera. Jedyna rzecz co po nim została. Kiedyś na necie było, że babka trzymała telefon martwego syna tylko dlatego,aby usłyszeć jego głos na poczcie głosowej.

Cortez nie jest nudny. Zgodzę się, ciągle gada o tym facecie i to może nudzić - więcej empatii proszę, bo was też może to dopaść. Gdy rozmawia się z nim na inne tematy to wydawał się dla mnie jak wspaniały facet. Cortez to jest jedna z ofiar wojny, które straciły męża/żonę. Człowiek co żyje wspomnieniami - zupełnie jak Kasumi (chociaż ona inaczej to przyjęła - ukrywała emocję).

Cortez to człowiek rozdarty, który zmaga się z utratą ukochanego. Shepard pomógł/a mu wyjść z dołka.Toć on się nie narzuca SHepowi! Można odmówić, a Cortez na to "spoko". Przypadkiem romansu nie zrobimy :P

Tak, lubię Corteza i tak, twierdzę, że to lepsza opcja romansowa niż Liara ^^

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 16 lut 2014, 17:35 
Casual
Casual
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 lip 2013, 17:28
Posty: 19
Lokalizacja: Toruń
Gra w: Skyrim
Skeczor napisał(a):
Cortez nie jest nudny. Zgodzę się, ciągle gada o tym facecie i to może nudzić - więcej empatii proszę, bo was też może to dopaść.


Myślę, że nie chodzi o to, że komuś tu brakuje empatii. W sensie... Dla mnie na przykład lepszą opcją romansową była Liara. A jeszcze lepsza byłaby na przykład Jack albo Samara. Myślę, że nie każdy, kupując grę, kmini nad tym "jakby to było, gdyby mnie dopadła taka historia". Tak samo to działa w prawdziwym życiu - możesz przeżyć coś złego, poradzić sobie z tym na swój sposób i tak czy inaczej nie lubić ludzi podobnych Cortezowi. I jego orientacja czy przeżycia nie będą miały z tym nic wspólnego. Nikt tu na Corteza nie wjeżdża i myślę, że większość graczy jak najbardziej rozumie historię. Ale niektórzy wyobrażają go sobie inaczej i chcieliby, żeby był inny albo chętnie poprowadziliby z nim romans, gdyby był inni. Tak samo, jak Tobie nie pasuje Liara. Też można by tu powiedzieć "więcej empatii, Liara jest młoda, miała ciężko, jej matka zginęła". Ale wciąż wyobrażasz ją sobie inaczej albo chciałbyś, żeby była zarysowana w inny sposób. A mi na przykład Liara odpowiada w swojej formie, ze swoim charakterem itd. ;)

_________________
"My toothbrush is a Cision Pro Mark 4. It uses tiny mass effect fields to break up plaque and massage the gums.
[wispers] It cost 6,000 credits." < 3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 16 lut 2014, 17:53 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Empatia nie ma nic do rzeczy, tak jak pisze elfikowa. Cortez jest dla mnie nudny i już. Jakby Shepard tak rozpaczał jak on po wielkiej tragedii, a takich miał mnóstwo, to by przesiedział wojnę ze Żniwiarzami na łóżku, zalewając się łzami.

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 18 lut 2014, 19:25 
Pierwsza zarwana nocka
Pierwsza zarwana nocka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 18:32
Posty: 695
Lokalizacja: Knurów
Gra w: ME, AC, Wiedźmin, NfS
Ja Corteza bardzo lubię. Taki dobry kumpel, ma swoja pasę, jaką są statki, kiedy walczy to całkowicie jest oddany sprawie (nie biadoli o swoim mężu siedząc za sterami Kodiaka), a pod względem relacji wiadomo na czym się stoi, skoro jest gejem. Fakt, dużo mówi o swoim partnerze, ale to normalne, gdy się kogoś bardzo kocha i się go straciło, a na dodatek trwa wojna, kiedy to niemal każdy zaczyna bardziej cenić to co posiada lub posiadał. Oczywiście mam takie zdanie, gdyż gram jako femshep, nie wiem jak maleshep, ale słyszałam, że tacy mają z Cortezem o wiele gorzej. Szkoda.

_________________
A życie? Życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to co zyskamy, a co stracimy..

Zrozum różnicę między "bynajmniej" a "przynajmniej" i dopiero wtedy używaj tych słów!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 18 lut 2014, 20:57 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 sty 2013, 20:11
Posty: 1816
Gra w: Warframe, Stellaris, czeka na MEA
Czy ja wiem czy gorzej ? Grałam maleShepem. Przy pierwszym podejściu rzeczywiście bałam się, że wkopię się w romans z Cortezem, ale wszystko było jasno określone i nie było problemu z odmową w odpowiednim momencie i wyjście z tego z twarzą. Jak dla mnie Cortez to świetny kumpel, uwielbiam jego potyczki słowne z Vegą. A po dlc Cytadela polubiłam go jeszcze bardziej :D

_________________
Obrazek

Polecam gierkę ;)

Shep: Ha!
Kasumi: Znalazłeś próbkę DNA?
Shep: Nie, kartę kredytową.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Steven Cortez
PostNapisane: 18 lut 2014, 21:19 
Pierwsza zarwana nocka
Pierwsza zarwana nocka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 18:32
Posty: 695
Lokalizacja: Knurów
Gra w: ME, AC, Wiedźmin, NfS
Tak, dzięki "Cytadeli" bohaterowie jak i sama gra dużo zyskali. Zdecydowanie. W tym Cortez; jego potyczki słowne z Vegą... oni są jak bracia! :D I jak przychodzą do Shep na mecz... za takie momenty kocham tę grę :)

_________________
A życie? Życie będzie toczyć się dalej, bez względu na to co zyskamy, a co stracimy..

Zrozum różnicę między "bynajmniej" a "przynajmniej" i dopiero wtedy używaj tych słów!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 5 z 7   [ Posty: 64 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules