Teraz jest 01 paź 2020, 03:21


Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 14   [ Posty: 140 ]
Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!!!
PostNapisane: 29 lis 2014, 21:30 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 mar 2012, 09:13
Posty: 1895
Gra w: MGS V: TPP, Fallout 4
Wiem, że istnieje już podobny wątek, ale z drobnym przemyśleniami, a mój opis do drobnych nie należy więc tytuł byłby raczej nieadekwatny w tamtym wątku do tego co opisuję, dlatego więc jeśli macie sporo do napisania, podyskutowania to śmiało piszcie.

Przejście gry zajęło mi 110 godzin zrobiłem praktycznie wszystko, chociaż było zbyt wiele zapychaczy.
Ok no to jedziemy z podsumowaniem, które będzie pewnie dość chaotycznie, gdyż piszę to dosłownie kilka minut po ukończeniu gry.
Nie będę tutaj oceniał gameplayu bo jest to dla mnie prawdę mówiąc mało istotny aspekt, jest ok o wiele lepiej od Dragon Age 2 to pewne + gra na padzie idzie gładko w porównaniu z klawą, ale nie odkryłem Ameryki.
Mogę się przyczepić do samych lokacji, które znowu nie tętnią życiem jak powinny, BioWare zrobiło to lepiej niż w poprzedniczkach, ale nadal wydaje się to sztywne i sztuczne. Sama grafika oczywiście prześliczna.
Dobra czas przejść do konkretów czyli fabuła i postacie.
Początek gry oczywiście w standardowym stylu bohater rises!!! Na szczęście edytor jest świetny, ale przesuwanie różnych współczynników za pomocą myszy to tragedia nie wiem kto pozwolił na wypuszczenie tego w takim stanie. Ok trafiamy do Azylu i przystępujemy do rekrutacji towarzyszy, misje te są trochę za krótkie, mogło być to zrobione na podstawie tego co było w Mass Effect 2, ale nie narzekam bo każdy towarzysz w Inkwizycji trafił w mój gust.
Główny wątek to walka z wielki złem itd., ale nie przeszkadza mi to chociaż nie obraziłbym się na coś nowego. Starcie z Koryfeuszem w Azylu jest jednym z najlepszych momentów. Do tego podróż do Skyhold i mianowanie na Inkwizytora perfect, ale BioWare zawsze umiało robić podniosłe sceny. Wybór między magami, a templariuszami był oczywisty, dziwi trochę że Bio nie zdecydowało się na perfekcyjne rozwiązanie i pogodzenie obydwu stron. Osobiście przeszedłem misje z magami i była jedną z lepszych, manipulacja czasem bardzo ciekawa myślałem, że samo zakończenie będzie z tym jakoś powiązane, ale jest jak jest i obecny ending już powoduje WTF!
Samego Koryfeusza było zbyt mało i nie wyjaśnił on nam za wiele liczyłem na jakąś dłuższą pogadankę na sam koniec. Wątek Szarych Strażników pokazał ich w tak złym świetle, oczywiście rozumiem, że zrobią wszystko, aby zakończyć plagi, ale żeby tylko Stroud, Loghain lub Alistair byli jedynymi, którzy się przeciwstawiają??? No i trzeba wspomnieć o występie Czempiona Kirkwall w całym tym bałaganie, oczywiście będę do tego wracał, ale w tym wątku brakowało mi Strażnika z początku mielibyśmy wtedy świetne zjednoczenie się bohaterów, ale cóż smaczków z poprzednich części jest mnóstwo, że mogę podarować tą decyzje BioWare, chociaż może dlc, ale nie chcę sobie robić zbyt wielkich nadziei. Wracając jeszcze do Hawke'a to trzeba wspomnieć o możliwości poświęcenia go co było wielkim zaskoczeniem, ale także dużym plusem dla BioWare co świadczy, że tak naprawdę nasz bohater nie jest jakimś super herosem wychodzącym z każdej opresji, oczywiście Inkwizytor jest tego zaprzeczeniem, ale czy jednak??? Jeszcze do to tego wrócę. Decyzja o wygnaniu Straży w ogóle nie wchodziła w grę, możliwe że to przez sentyment do jedynki.
Czas na wątek z Cesarzową Celene, który był miłą odskocznią od ciągłych walk i przypomina się misja z Kasumi z ME2 lub kasyno z ME3, chociaż zbieranie tych statuetek i kompromitujących wiadomości było TRAGICZNE i nie wiem czy ktoś zebrał wszystko za pierwszym razem. Zdobywanie poparcia dworu mogło by być trochę bardziej rozbudowane, sam wątek zdrady myślę, że był dość przewidywalny i nie było zaskoczenia w odkryciu winnego, ale jak mówię fajny wątek na odsapnięcie. No i przechodzę teraz do najważniejszej atrakcji przyjęcia czyli MORRIGAN, tak ta postać jest wielka i chyba każdy jej fan spodziewał się słów "Well, well, what have we here" jednym słowem ciary, ale o Morri powiem pod sam koniec, ponieważ zasługuję na głębszy opis. Dobra teraz przejdę do towarzyszy, ale nie będę się rozpisywał, gdyż każdy z nich ma poświęcony osobny temat. Ulubieńcy jakich mam to Solas, Vivienne i Cole. Ważne jest, że każda z dziewięciu postaci jest nie do zapomnienia i są to najlepiej napisane postacie od czasu połączenia się Bio z EA, tak nawet lepsze od tych z Mass Effect. Wątki romansowe ciężko mi ocenić, bo nie widziałem wszystkich, ale miałem dylemat czy zrobić z Cassandry Boską, gdy jest związana z moim Inkwizytorem. Sprawę naprawiła Vivi, gdyż to ona może starać się o to stanowisko, a według mnie jest wręcz idealna kandydatką, niestety chyba zrobiłem coś źle i w zakończeniu to Leliana otrzymała ten tytuł co jest dziwne, ale pewnie powinienem wykonać jakieś zadanie w Val Royeaux, zrobi się to w drugim przejściu. Dobrze, że zniknęły już te durne punkty przyjaźni i to od naszych decyzji dialogi z postaciami przybierają różne kształty.
Sami doradcy stali się takimi pół-towarzyszami co jest dobrym posunięciem. Cullen oczywiście nijaki jak zwykle, nawet wątek z odwykiem wiele mu nie dodał, chociaż scena, gdy przegrywa z Josie jest zabawna. Sama lady Montilyet wnosi do Inkwizycji wiele pozytywów i wprowadzenie takiej postaci wyszło na dobre. Leliana och Leliana to już nie ta sama kobieta z początku, naprawdę zrobiła niezły obrót o kilka stopni zaryzykował bym stwierdzenie, że zamieniła się trochę charakterem z Morrigan co wzbogaciło postać, ale może to doprowadzić do jej zguby, przekonamy się jak potoczą się jej losy w następnej części.
No dobrze czas wrócić teraz do fabuły i Morrigan. Momenty, gdy czarodziejka jest u naszego boku są najlepsze,to jak ta postać się zmieniła tym bardziej mając przy boku syna jest piękne. Kieran jest świetny tylko szkoda, że nie mieliśmy okazji dłużej z nim porozmawiać. Nawiązania do Strażnika są znakomite, ale tylko wtedy gdy przejdziemy przez Eluvian. Dobrze, że wyjaśniło się trochę w kwestii luster. Wydarzenia w świątyni w Mythal i sekrety Morri pokazały za co kocham tą postać. Nie pozwoliłem jej użyć studni smutków, nie ze względu, że jej nie ufałem, ale raczej z przekonania, że może się jej coś stać i nie wiem czy czasem ten wątek i tak nie sprowadza się do tego, że nasz Inkwizytor staję się sługą Mythal jeśli oddamy inicjatywę Morrigan. Tyle mistycznych wątków tam się tam przeplatało i cieszę się, że pojednałem się ze starożytnymi elfami, chociaż rytuał był koszmarny do tego przy próbach skoku często odpalał się dialog z Morri. I teraz przechodzimy do najlepszego momentu ever czyli pustka i Flemeth. To jaka aura panuje przy tej scenie jest niedopisania i w końcu okazuję się, że Felmeth, a raczej Mythal nie jest taka straszna jak się zapowiadała do tego Morrigan walcząca o syna i mina Flemeth, gdy to widzi bezcenna, cała dyskusja była po prostu magiczna. Potem już jest trochę gorzej, gdy wątek Morrigan się zamyka, ujarzmiamy smoka i walczymy z Koryfeuszem. Finałowa walka jest słaba, naprawdę niektóre smoki były większym wyzwaniem , do tego mało dialogów z Koryfeuszem i to co się spodziewałem wysyłamy go do pustki, więc możliwe, że jeszcze wróci. BioWare chyba zabrakło odwagi po zakończeniu Mass Effect 3 i dali nam nam wielką fetę w Dragon Age, jak by nie zrozumieli że w tym całym szumie przy ME3 nie chodziło o brak happy endu. Na szczęście po zakończeniu przychodzi moment, gdy pojawia się Solas Fen'Harel, o którym już plotkowano od dawna z tego co słyszałem .Wryło mnie po prostu w ziemię jak zobaczyłem tą scenę i nie pamiętam o co dokładnie chodziło z tą kulą, ale zapowiada się ciekawie i do tego Inkwizytor jest cały czas sługą Mythal, a Solas wchłonął jej dusze także będzie prawdopodobnie mógł przejąć nad nami kontrolę o ile Inkwizytor będzie bohaterem następnej części. W epilogu wątek Szarych Strażników zapowiada się na coś więcej i być może szykuję się nam ostatnia plaga. Nie wiem jeszcze do końca jakie motywację ma Fen'Harel, ale nie mogę się doczekać, aż je ujawni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 30 lis 2014, 12:03 
Casual
Casual

Dołączył(a): 20 lis 2014, 15:39
Posty: 7
Fajnie że istnieje temat, w którym można otwarcie pospoilerować.
Kolega podsumował całą grę całkiem słusznie. Ja grę ukończyłem po 90 godzinach, praktycznie całą z wyjątkiem kilku smoków, wydarzeń z sali narad oraz nudnych misji typu przeszukaj całą mapę i przynieś... (to pewnie te góra 5 może 10 godzin gry ale raczej nie dobije do 110 - to pewnie kwestia poziomu trudności, ja gram na średnim). W przeciwieństwie do opinii innych graczy, towarzysze nie zachwycili mnie tak bardzo, myślę że po skończonej grze przyjaźń na dłuższą metą mógłbym utrzymać z Varriciem, Iron Bulem, Dorianem, Colem i może Casandrą. Za to pozytywnie zaskoczyl mnie Cullen, którego wcześniej nie lubiłem, tymczesem tutaj nabrałem sympatii do tej postaci. Po skończonej grze, słuchając do stanie się z Lelianą pomyślałem sobie "Matko, Stworzyłem potwora!" Podobało mi się jak przeprowadzono wątek romansu z panią ambasador. Mam jedną ulubioną chwilę w grze - gdy przychodzi nam do wydania wyroku dla (bodajże) ściętej głowy księżniczki spiskującej z Koryfeuszem po misji dyplomatycznej. Otóż ludzie czekają na wyrok a Inkwizytor rzecze PRACE SPOŁECZNE!
Jestem też trochę zawiedziony jeżeli chodzi o tzw. cameo towarzyszy z poprzednich gier. Czekając na grę zapoznawałem się z wieloma wypowiedziami twórców w których, co prawda nie obiecywali, ale wspominali o możliwości pojawienia się starych towarzyszy, tymczasem widzimy tylko Alistair'a (nie licząc Varrica i Leliany), przyznam że od Aweking bardzo mnie ciekawi co tam słychać u Oghrena. Albo gdzie jest Sandal? Jak można nie umieścić Bohdana Sandala w grze? Anders również zasługuje na udział w kryzysie którego przecież sam jest współtwórcą. Miałem dużo wolnego czasu więc grę przeszedłem praktycznie w tydzień (smutne, biorąc pod uwagę że czekałem na nią namiętnie ponad rok). Dlatego też przyznam że całość, lub przynajmniej niektóre wątki są zdecydowanie za krótkie. Zachwycił mnie udział Morrigan która wciąż dawała mojemu Levellanowi do zrozumienia że nie jest jej mężem z pierwszej gry. No i Flemeth. U mnie to Morrigan stała się sługą swej matki (była zachwycona). Ten wątek należy zdecydowanie do moich ulubionych.
Ostatnia już sprawa. Może trochę przesadzam lub czarnowidzę. Odnoszę jednak wrażenie że BioWare zrobiła by jeszcze lepszą grę, ale plany pokrzyżowała jej znana i nielubiana (wg. oficjalnie przeprowadzonego głosowania) firma EA. W prawdzie potwierdzenie dostaniemy po wydaniu ostatniego DLC do Inkwizycji, ale muszę z przykrością przyznać że do twórców Wiedźmina 3 raczej im daleko. Mam wrażenie że z gry wycięto kilka ciekawych wątków, które powrócą dopiero w płatnym dlc. Przykładowo: CDProjekt mówi - damy wam długaśną grę oraz bezpłatne dodatki. Zachwyceni pomysłem w Bioware mówią - Fajnie. My też chcielibyśmy tak zrobić. I w tym momięcie 'mamcia EA' wpada, kiwa paluszkiem i wprowadza lekkie korekty które zapewnią dodatkowy zysk. No cóż, takie prawo wydawcy. Co do walki z Koryfeuszem również zgadzam się z przedmówcą. Końcówka to taki Rysiek z Klanu - postać która jest dla mnie wyznacznikiem dupowatości (przepraszam za określenie, które jest jednak konieczne do skutecznego opisania tego co mam na myśli). Ale za to po napisach końcowych! To było dopiero coś. Czy dobrze zrozumiałem że Flemeth zmarła? Łał! To + szarzy strażnicy = nowy wątek, który mam nadzieję nie będzie musiał czekać na nową grę (która ukarze się dopiero za kilka lat i po premierze m. in. mass effect 4) Na koniec, bonusowo, taka myśl nawiązująca do wspomnianej prze ze mnie postaci z polskiego serialu - a może tak Rysiek z klanu Levellan!?
[dodatkowo chciałbym z góry przeprosić za ewentualne błędy w imionach postaci].


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 30 lis 2014, 21:15 
Casual
Casual

Dołączył(a): 28 mar 2011, 14:06
Posty: 12
Również jestem po przejściu gry, niestety jeszcze nie w 100% bo powoli mnie nużyło szukanie i zbieranie jakiś pojedynczych rzeczy (+ również nie udało mi się zrobić zadania z okrążaniem głazu). Aktualnie mam za sobą jakieś 55h gry. Ogólnie wrażenia z gry mam bardzo dobre, nie miałam problemów z bugami, parę razy tylko gra sama wyskoczyła mi na pulpit. Ale to drobne szczegóły.
Fabuła: zdecydowanie główny wątek jest za krótki i czasami jakiś taki dziwny.. szczególnie początek wydawał mi się dość naciągany. Z tym, że nie wiemy co było przed wybuchem z początku, można się pogodzić. Jednak fakt, że nagle podejrzana osoba o terroryzm ma odpowiadać za reprezentacje Inkwizycji i poszukiwanie nowych członków, jest dość dziwne (chodzi mi o wątek jeszcze z Azyla, przed mianowaniem na Inkwizytora). Po prostu zbyt piękne, aby było prawdziwe. Oczywiście pierwsze wejście Koryfeusza i zniszczenie Azyla było świetne. Podobał mi się ten akcent samotnej podróży przez góry, ale fajnie by było gdyby był bardziej urozmaicony i dłuższy. Oczywiście scena w górach jest moją ulubioną i chyba jedną z lepszych jakie widziałam w grach. Później już Podniebna Twierdza, która w środku jest cała zielona, a za murami leżą grube warstwy śniegu.
Koryfeusz jako antagonista zapowiadał się na prawdę ciekawą postacią, a ostatecznie wyszedł jakoś mdło. Chce się dostać do Pustki (do której nasz Inkwizytor w końcu go wysyła WTF?), ma smoka, chce nas zabić.. ale poza tym jakoś nie wyniosłam głównego jego przesłania. Nie wiem dlaczego, ale po pierwszej rozmowie z nim miałam nadzieję, że ostateczną walkę przyjdzie nam z nim stoczyć z Czarnym Mieście i poznamy wtedy sekret Stwórcy. Ale nie.. lepiej było go spłycić nie wyjaśniając tak na prawdę do końca czym/kim on jest. Ostateczna walka też była bez polotu. Jak sobie przypomnę DAO i obronę Denerim, jak trzeba było wcześniej przejść całe miasto, aby w końcu w długiej walce pokonać arcydemona, to aż się łezka z oku kręci. Mogli już chociaż jakiś monolog złoczyńcy mu dać..
Towarzysze: Większość polubiłam. Dorian, Iron Bull, Cole, Cass (ją to dopiero po akcji z książką!) no i Varrik. Każdy z nich miał inną osobowość i to mi się podobało, można było czasem się nieźle uśmiać z ich rozmów ;). Blackwall i Viv byli dziwni, a Sera to chyba najbardziej wkurzający towarzysz jaki przyszło mi spotkać w grach. Nie ogarniałam jej, może to przez to że cały czas wyśmiewała się z mojej elfki i nazywała ją elfią elfką.. Co do doradców nie mam nic do zarzucenia. Cullen to był mój wybór na romans i nie zawiodłam się. Josi była świetna, a aktorka podkładająca głos (wybaczcie nie pamiętam kto to był) ma genialny akcent. Co do Leliany nigdy jej nie lubiłam, ale w tej części trochę zmienili jej charakter i jakoś dało się ją przeżyć. Co do samych rozmów z towarzyszami spodobało mi się to, że w czasie podróży były momenty gdzie można było się wtrącić w ich dyskusje, jak i to, że czasem można było w Twierdzy porozmawiać o tym, o czym wspominali podczas chodzenia po terenach. Widać było w nich zmiany pod wpływem Inkwizycji, które widoczne też były na zmienieniu wizerunku na kartach wyboru, taki miły smaczek.
Co do innych postaci w grze: Morrigan wypadła genialnie! Da się odczuć, że jest już starsza, dojrzalsza. Scena z Kieranem i Flemeth chwyciła mnie za serce ( i widać że Flemeth też :P). Jestem ciekawa jak ta scena wygląda, gdy Mori nie ma dziecka, albo ma ludzkie dziecko.. Hawke wyszła super. Jednak wybór czy ma umrzeć moja Hawk czy Alistair był straszny! Siedziałam jakieś 10 minut i nie wiedziałam co wybrać.. Na początku wybrałam Hawk, ale gdy ta powiedziała "Wybacz mi Fenris" żałowałam swojego wyboru i musiałam wczytać grę. Ostatecznie Ali zmarł (choć nie do końca wiadomo, moja elfka wierzyła, że może żyć), Szarych Strażników wygnałam. Żałuję tylko, że nie było mojej Szarej Strażniczki nigdzie pokazanej.. Cały czas miała cichą nadzieję, że ona przyjdzie i ocali wszystkich.. Braku Sandala nie rozumiem! Jak można było to zrobić.. przecież to była jedna z najważniejszych osób w grze, a tutaj słuch o nim zaginął. Ok, jedna Dagna, wszystko fajnie, ale oddajcie mi moje "Enchantment?" :( Nie wiem dlaczego w Dragon Age Keep pytali nas o losy towarzyszy, jak i tak prawie nikogo nie spotkaliśmy.. Niektórzy byli tylko wspomniani. Ale na to pewnie zaradzą DLC.
BioWare zrobiło spory kawałek pół otwartego świata, ale jednak jest tam jakoś pusto.. Poza jakiś baranami, bryłkowcami i jenotami to mało tam jest stworzeń. Powiem szczerze, że gdy mieliśmy zwiedzać Val Royeau liczyłam ja jakąś tętniącą życiem metropolie z licznymi sklepami, uliczkami, zakamarkami.. Tym czasem dostaliśmy prawie pusty plac i 5 sklepów na krzyż. Bardzo się na tym zawiodłam. Samo Redcliff też nie zachwyca wielkością. Nie wierzę, że w tych paru chatkach mieszkają wszyscy ludzie, których można było zobaczyć kręcących się po osadzie. Najbardziej spodobała mi się lokalizacja Szmaragdowe Mogiły, miała swój osobliwy klimat. Wracając jeszcze w zasadzie do fabuły: misja na przyjęciu była świetną odskocznią, jednak za szybko się skończyła.. tzn. nie zdążyłam jeszcze wszystkiego zwiedzić, a tu nagle jedyne wyjście prowadzi mnie na sale balową, gdzie odbywa się już tylko zakończenie misji. Nie udało mi się uzbierać wszystkich kaprysów, statuetek i innych dupereli. Mogli dać zamiast tego jakieś ciekawsze dialogi do podbudowania wpływów dworu.
Powoli kończąc napiszę trochę o końcówce. Zakończyłam grę, nie robiąc wszystkich misji pobocznych, właściwie z ciekawości. Widząc, że po zakończeniu można je dalej skończyć uznałam, że czemu nie. Jednak to jest kiepski wybór. Po zabiciu Koryfeusza jakieś dziwne rzeczy się dzieją z naszą Twierdzą. Towarzysze, którzy są na mapie nie są obecni w swoich lokalizacjach, albo latają w powietrzu. W ogóle nie da się do nich zagadać w żaden sposób. Wystrój głównej komnaty i ludzie w niej zebrani, też nie zawsze się załadowują, co nie zdarzało się wcześniej. Widać, że ta część rozgrywki ma lekkie bugi.

master_rpg napisał(a):
Wątki romansowe ciężko mi ocenić, bo nie widziałem wszystkich, ale miałem dylemat czy zrobić z Cassandry Boską, gdy jest związana z moim Inkwizytorem. Sprawę naprawiła Vivi, gdyż to ona może starać się o to stanowisko, a według mnie jest wręcz idealna kandydatką, niestety chyba zrobiłem coś źle i w zakończeniu to Leliana otrzymała ten tytuł co jest dziwne, ale pewnie powinienem wykonać jakieś zadanie w Val Royeaux, zrobi się to w drugim przejściu.

Ja przez cały czas popierałam i proponawałam Cass na Boską i powiedziałam Lelianie, że jej nie poprę. A mimo to na końcowych napisach było o tym że to Lel jest boską.. :/

Ogólne podsumowanie: Widzę dużą poprawę po Dragon Age II, ale prawie przez całą grę jakoś było mi tęskno za grafiką i klimatem z Origins. W pewnych momentach ta żywa kolorystyka nie oddawała powagi sytuacji jaką było zniszczenie świata..

P.S: Co do samej sceny końcowej dla mnie to był wielki szok! Sam fakt, że Flemeth to Mythal było wow!, a jeszcze Solas jako Wilk.. Jak obejrzałam tą scenę, to pierwsze co przyszło na myśl, to że Solas zabił Flemeth i zabrał jej dusze. Jednak zaglądając na różne fora zauważyłam, że jest wersja, że to Flemeth opętała Solasa (!). Już widzę, że to świetny materiał na DLC lub następną część.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 30 lis 2014, 22:07 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 mar 2012, 09:13
Posty: 1895
Gra w: MGS V: TPP, Fallout 4
Tak naprawdę to wydaje mi się, że Koryfeusz został w grze dodany na siłę tylko po to, aby był jakiś główny zły. Wolałbym, aby jego wątek był większym questem pobocznym, ale nic poza tym. Sporo graczy nie musiało przejść dodatku Legacy i mimo wyjaśnień Varrica i Hawke'a mogli się czuć zagubieni.
Ciekawe jest, że Solas wspomina o tym, że był zbyt słaby i dlatego musiał oddać kulę Koryfeuszowi, dzięki której w połączeniu z mocą znamienia Inkwizytora można zapewne dostać się do Czarnego Miasta i bez tego Kori jest bezsilny nawet przebywając w pustce.
Nawet nie pomyślałem, że to Flemeth może opętać Solasa i jak teraz patrzę na tą scenę to skłaniam się właśnie do tej wersji. Zgadzam się, że wątek główny nie jest najlepszy, ale mi w grach BioWare o niego praktycznie w ogóle nie chodzi i liczą się przede wszystkim towarzysze.
Brak Sandala martwi i czekałem na moment, aż trafią do podniebnej twierdzy, ale niestety nie doczekałem się. Chyba było zadanie przy stole narad związane z Bohdanem albo Sandalem nie pamiętam dokładnie, więc mogę się mylić, ponieważ tyle tego było. Nie chciałbym, aby wątek końcowy był wyjaśniany w dlc niech pociągną to dopiero w następnej części. Ciekawe czy Inkwizytor, który skorzystał z studni smutków zostanie antagonistą w kolejnej części, przecież Mythal lub Wilk mogą go wykorzystać do własnych celów wbrew jego woli, do tego mają do dyspozycji całą organizację i może taki był cel Solasa od początku, aby pomóc nam zbudować Inkwizycję, aby później nas zdradzić co zgadzało by się z jego prawdziwym ja, chociaż może zbyt daleko się posuwam.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 01 gru 2014, 20:17 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 sie 2012, 12:31
Posty: 2424
Gra w: Batmen
Po ukończeniu?
Towarzysze:
Cole - przeciwieństwo emo, mówi o uczuciach i problemach innych
Vivienne - inteligenta, ale kijka od szczotki to nie potrafi sobie wyjąć
Żelazny Byk - przeraził mnie fakt jak zarywał do Smoka...
Varrick - tutaj go bardziej polubiłem, był bardziej swojski, mniej arogancki, aż serce mi się serce krajało, gdy się powstrzymywał od łez po śmierci Hawke ;(
Kassandra - w da2 nie lubiłem jej, a tutaj ją polubiłem; to agresywna kobita o dobrym sercu; jakby nie patrzeć przyszła królowa (76 w kolejce do tronu)
Solas - nie wiedziałem czy go polubię, ale to naprawdę świetny gościu; mój mag miał z nim wiele tematów do rozmowy
Sera - ahh... Serek... chyba jest troszkę niedorozwinięta, bo gada od rzeczy i wszystkie moje czyny proludzkie potępiała <_<
Blackwall - najlepszy Tank ever! Chociaż stracił w moich oczach po tym co zrobił <_<
Dorian - taki narcyzowaty śmieszek :D bardzo polubiłem Doriana i wielka szkoda, że się nie spotkali z Andersem, mieliby wiele tematów do rozmowy, a mają wiele wspólnego

Plusy:
+ Fabuła
+ Ilość towarzyszy
+ Nowe i naprawdę ciekawe specjalizacje, oraz sposób ich zdobycia
+ Lokacje
+ Misja "Łowca smoków"
+ Duża ilość misji pobocznych
+ 4 rasy do do wyboru i ich powody dlaczego znaleźli się na konklawe
+ Doradcy do nie pachołki, a towarzysze z charakterami
+ Różnorodność misji fabularnych
+ Zakończenie pokazujące konsekwencje naszych wyborów (doprowadziłem do 3 kryzysów wojennych <_<)
+ Wspomnienia o poprzednich towarzyszach
+ Tworzenie broni
+ Pies sprzedawca na Syczącym Pustkowiu
+ Walki z dużymi przeciwnikami
+ Ilość romansów i ograniczenia do nich
+ Przedstawienie Hawke - naprawdę myślałem, że to zwalą
+ Misje przy stole narad
+ Większa ruchliwość postaci podczas walki
+ Dragon Age Keep
+ Powrót do korzeni

Minusy:
- Mała ilość umiejętności
- Nużące misje
- Gra czasami stawała się platformówką
- Brak Andersa, Oghreena, Isabelli, Nathaniela, Zevrana
- Nie można się przespać ze wszystkim co się rusza
- Brak romansu z Lelianą
- Strzelanie z łuku wygląda... meh... słabo
- Brak nazw przeciwników podczas walki
- Brak możliwości rozdawania punktów do statystyk - to największy minus!

Plusominusy
+/- Dość otwarte zakończenie, które daje nam pretekst do dalszego podróżowania, ale też i DLC...
+/- Jazda konna lub smokoliszkowa

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 01 gru 2014, 21:32 
Casual
Casual

Dołączył(a): 01 gru 2014, 21:15
Posty: 1
Hej,

Też dodam parę słów od siebie. Grę przeszedłem w około 85 godzin mając za sobą wszystkie zwykłe questy plus większość typowych znajdek i pobocznych. Grę pochłonąłem wykorzystując niemal cały urlop i niewiele śpiąc i w ogole nie było mi żal :) Teraz mam za sobą około 1/3 drugiego podejścia gdzie zmieniłem domyślny świat DA i gram zupełnie inną postacią (klasa i płeć) i podejmuje inne decyzje żeby zobaczyć co się zmieni.

Wrażenia? Generalnie bomba, na taką grę czekałem odkąd kupiłem PS4 i wreszcie poczułem że każda złotówka i oczekiwanie było tego warte. Kilka błędów się znalazło, troche na początku pogubiłem się w kreatorze postaci i moja pierwsza postać była nieco koślawa :P

Tak jak poprzednicy jestem nieco (albo nawet bardzo) rozczarowany końcowym zadaniem. W porównaniu do bitwy o Azyl czy np. walki o twierdzę Strażników to było po prostu biedne i nieco... tanie. Klimat zakończenia po prostu nie pasował do reszty.

Nie będę wychwalał tego co wychwalać trzeba bo to już napisano sto razy i w mojej głowie ta gra ma ocene 99/100 mimo że pare irytujących kwestii się znalazło:

- czasem nie ładuje mi sie skyhold odpowiednio - nie ma postraci tam gdzie trzeba, znika tron etc itd i wtedy musze wyjsc i wejsc do krainy - niby pierdola ale irytuje

- braklo mi wiecej mozliwosci w trakcie zadania w pustce kiedy trzeba bylo kogos poswiecic. Za pierwszym razem poswiecilem Hawka, za drugim Strouda a byl ze bna tez Blackwall i moim zdaniem powinna byc tez opcja poswiecenia jego. Nie dlatego ze go nie lubie ale to by po prostu pasowalo zwazywszy na to kim pozniej okazuje sie byc - powinien miec szanse odkupic swoje winy i poswiecic sie dla uratowania reszty i Straznikow, mysle ze tutaj braklo po prostu troszke bardziej rozbudowanej drabinki decyzyjnej, mozliwosc utraty towarzyszy powinna wystepowac czesciej jako opcja, dodaloby to ogromu smaku samej rozgrywce.

- zbyt oczerniani Szarzy Straznicy, ok zjebali sprawe ale gra strasznie czarny PR im robila i kazda proba ich obrony spotykala sie z potepieniem wiekszosci towarzyszy - a ja jednak nie umialem po origins tak zle o nich myslec :)

- za malo rzeczy na ktore mozna by wydawac kase :) pod koniec gry moglem albo kupowac władze albo chomikować złoto bo po prostu nie było na co wydawać, sprzęt craftowany też mógłby być odrobine ciekawszy

- strasznie czekałem na jakieś walki w skyhold, taka fajna lokalizacja i byłem rozczarowany że nic się w jej murach nie działo - uwielbiam takie klimaty kiedy przemierza się znane lokalizacje i nie wiesz co Cię czeka :) może DLC to naprawi

- mało klimatyczne "czarne charaktery" - ok, jest wyraźnie zaznaczone od początku kto jest zły a ja własnie wole nieco bardziej "szare" klimaty no i zakończenie tego wątku mogłoby być lepsze

- specjalizacje i ogólnie drzewka - niby wszystko w zupełności wystarczało a jednak czegoś mi brakowało czego nie umiem nawet do końca sprecyzować ale ani jako mag ani jako łucznik nie umiałem poczuć się w 100% ussatysfakcjonowany możliwościami drzewek. Jako łucznik brakło mi też specjalizacji bardziej "liniowo" kompatybilnej z łucznikiem ale to możliwe że tylko kwestia mojego stylu gry.

- czasem mnie wkurzało że gra wymuszała na mnie określony typ postaci - ja i tak gram z reguły jako "ten dobry" ale czasem miałem wrażenie że po prostu brakowało tej dodatkowej możliwości, szczególnie jak trzeba było podjąć jakąś kontrowersyjną decyzję i były 3 odpowiedzi przy czym każda oznaczała dokładnie to samo tylko powiedziane innym tonem a aż by się prosiło o coś "szokującego" i po prostu odmowę albo coś w tym stylu

Ale to i tak tylko kilka malutkich minusików w morzu plusów bo gra jest po prostu genialna. Strasznie jestem ciekaw jak odbiore nowego Wiedźmina, dla mnie te gry nie konkurują ze sobą bo oba światy kocham i cieszę się jak małe dziecko że przyjdzie mi tak mocno poRPGowac w przeciagu paru miesiecy :)

Pozdrawiam!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 01 gru 2014, 22:44 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 mar 2012, 09:13
Posty: 1895
Gra w: MGS V: TPP, Fallout 4
Muszę przyznać, że byłem lekko zawiedziony tym, że nasz znak na dłoni nie miał żadnych skutków ubocznych tak jak sobie spekulowałem przed premierą. Na samym początku Cassandra wspomina, że za każdym razem, gdy powiększa się wyłom to tracimy życie i faktycznie w prologu spadało nam zdrowie, niestety później po zamknięciu szczeliny ten wątek został porzucony. Myślałem, że na końcu będziemy musieli poświęcić życie nawet wbrew naszej woli, gdyż w końcu jesteśmy połączeni z wyłomem i zamknięcie go spowoduje niechybną śmierć. Nawet nie wyjaśniono czy znak znika czy też nie, ale po skończeniu fabuły nadal możemy grać i zamykać szczeliny, więc raczej moc pozostaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 01 gru 2014, 23:06 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 sie 2012, 12:31
Posty: 2424
Gra w: Batmen
master - gdybyś dał się zabić, to musieliby zamknąć ci drogę do eksplorowania świata i potencjalnych DLC
Dużo można rzeczy zarzucić grze. Chociażby początek. Nagle więźniem jesteś. Dlaczego? Musisz się domyślać przez resztę gry. Mogli jednak zrobić parę misji początkowych "pochodzenia", gdzie cię wysyłają, czemu itp. Obstawiam fakt, że EA naciskało, aby jak najszybciej wydali grę. No kurde szkoda, że z tarota muszę się takich rzeczy dowiadywać.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 01 gru 2014, 23:19 
Casual
Casual

Dołączył(a): 01 gru 2014, 22:04
Posty: 4
Fabuła:
Początek wydał mi się średni. Liczyłem, że tak jak w jedynce będzie wprowadzenie różne dla każdej postaci, co pozwoliłoby ją poznać, jako normalną osobę a nie od razu, jako wielkiego herosa. Ciekawie zaczęło się robić dopiero, gdy zostaliśmy wysłani w przyszłość. Od tamtej chwili miałem ochotę dowiedzieć się, kto jest głównym złym. Jak się okazało, że to Koryfeusz to aż zacząłem skakać z zachwytu. A potem było tylko lepiej. Obrona Azylu, przeprawa przez góry, piosenka no i zostanie Inkwizytorem. Te wydarzenia były tak epickie, że aż brak mi słów. Potem wizyta na cesarskim przyjęciu była ciekawą odskocznią, chociaż mało urozmaiconą i przewidywalną do bólu. No i nie odczułem jakoś mocno konsekwencji wyboru władcy Orle. Zwłaszcza, że wybór między magami a templariuszami miał z tego, co wiem wpływ w zasadzie na całą grę a przynajmniej był mocno widoczny. Potem zadanie ze Strażnikami naprawdę interesujące a wybór pomiędzy Hawkiem a Loghenem był naprawdę trudny. Nie podobało mi się tylko to, że potem Loghen znika bez śladu po wizycie w Weisshaupt. Zadanie ze Studnią Smutku było naprawdę fajne i możliwość, że mój Inkwizytor miał możliwość zdobycia jej mocy oceniam na plus. Następnie dowiadujemy się, kim tak naprawdę jest Flemeth i w sumie jakoś mocno nie byłem zaskoczony. No i na koniec walka z Koryfeuszem sama w sobie była epicka. Latające ruiny zamek, (który w sumie nie załapałem, czemu się nie roztrzaskał o ziemie po wszystkim). Zakończenie po walce było raczej średnie tak jak początek brakowało mi jakiejś epickiej przemowy albo czegoś w tym stylu. No i scenka gdzie Solas okazuje się Fen'Harelem była zaskakująca. Brakowało mi tylko pełnoprawnego zadania, podczas którego pomoglibyśmy wybrać nową Boską. Wydaje mi się, że jest w ogóle przy tym jakiś bug, bo mi też wyszła Leliana, mimo że przy stole narad wybrałem Vivienne.

Plusy:
+ Duży wpływ wyboru magowie/templariusze
+ Ogólnie ciekawa fabuła
+ Wykorzystanie wcześniejszych pomysłów (np. Koryfeusz czy czerwone lyrium)
+ Epickie scenki
+ Co było potem (scenki komentujące konsekwencje wyborów)

Minusy:
- Mały wpływ pozostałych wyborów
- Nie wykorzystany potencjał Cesarskiego przyjęcia
- Brak zadania wyboru Boskiej
- Średni prolog i epilog
- Mało scenek co było potem

Lokacje:
Na lokacjach trochę się zawiodłem a konkretnie na Val Royeaux. Chciałem w tej części zwiedzić Wielką Katedrę i ogólnie po podziwiać wspaniałości jednego z największych i najwspanialszych miast południowego Thedas. W zamian dostałem małą lokacje bez polotu. Brakowało mi też możliwości rozbudowy Podniebnej Twierdzy i zabawy statystykami jej statystykami. Reszta lokacji była w porządku acz bez rewelacji.

Plusy:
+ Duże lokacje
+ Różne klimaty

Minusy:
- Brak dużej lokacji Val Royeaux
- Brak większej rozbudowy i ekonomi Podniebnej twierdzy

Postacie:
- Solas: na początku dobrze się z nim dogadywałem potem coraz gorzej. Ale fakt że okazał się Fen'Harelem sprawił że wiele zyskał w moich oczach i niektóre jego wypowiedzi zobaczyłem w nowym świetle.
- Żelazny Byk: lubiłem z nim gadać był w swój chłop. No i jego drużyna to był naprawdę fajny pomysł.
- Cole: nie lubiłem go już w Rozłamie i podczas Inkwizycji nie zyskał mojej sympatii. Był dziwny i nie umieliśmy się dogadać. Aż dziwie się że nie odszedł.
- Blackwall: świetny towarzysz zawsze się dobrze dogadywaliśmy. Dobry tank do mojego maga. No i jego tajemnica sprawiła że był niezwykle ciekawą i barwną postacią.
- Dorian: brak zdania był mi kompletnie obojętny.
- Varric: uwielbiam go od dwójki i jak widać nadal będę. Miał kilka naprawdę niezłych scen. Niektóre z jego komentarzy zwalały z nóg.
- Cassandra: naprawdę fajna postać twarda ale z sercem i zamiłowaniem do literatury.
- Sera: nie przepadałem za nią co chwile wylatywała z czymś dziwnym i miała pretensje że mój Trevelian jest magiem.
- Vivienne: nudna postać ale z ciekawymi poglądami.
- Leliana: zmieniła się od jedynki i to zmieniła na gorszę. Z każdą naszą rozmową coraz bardziej przerażało mnie co się stało z tą miłą i wesołą dziewczyną.
- Józefina: moja postać romansowa. Bardzo ciekawy charakter i bardzo romantyczne sceny wyjęte niczym z XVII powieści.
- Cullen: przez dwie pierwsze części go nie lubiłem ale tutaj zacząłem go uwielbiać gość który walczy z własną przeszłością i uzależnieniem.

Reszta:
Zadania poboczne były całkiem zróżnicowane od takich będących dopełnieniem głównego wątku aż po standardowe w stylu zbierz to i tamto. Nie możemy zapomnieć też o licznych misjach przy stole narad. Był to bardzo udany pomysł w mojej ocenie. Podobało mi się też, że można było dostać specjalne opcje dialogowe za odblokowanie Profity Inkwizycji. Wierzchowce okazały się kompletnie nie potrzebne. No i częste nawiązania do wcześniejszych części sprawiły, że uśmiech pojawiał się na mej twarzy.

Ocena końcowa 8/10
Jestem zadowolony z tej gry i czekam na DLC oraz następną część.


Ostatnio edytowano 03 gru 2014, 10:14 przez Necron, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 02 gru 2014, 15:34 
Casual
Casual

Dołączył(a): 20 lis 2014, 15:39
Posty: 7
Tak odnośnie Solasa - po tym co działo się między nim a Inkwizytorem (chodzi mi o ewentualne przyjacielskie stosunki niezależnie od rasy i płci), myślę że jest to postać która nie jest zła, cokolwiek zamierza, wiem że ma dobre intencje choć może się to nie pokrywać z interesem ludzkości.
Jest jeszcze jedna istotna kwestia odnośnie finału. Myślę że charakterystycznym dla serii Dragon Age stał się moment w którym w drużynie mamy tylko siebie a wszyscy nasi towarzysze walczą niezależnie ramie w ramie z nami, tak jak to miało miejsce np. gdy Hawke walczył ze zmutowanym Orsino w finale DA2 lub walka z pomiotami na placu Denerim w Origins. Szkoda że w Inkwizycji tego zabrakło, to taki ładny, zabierający dech w piersiach moment..


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 14   [ Posty: 140 ]
Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 14  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules