Teraz jest 28 wrz 2020, 13:09


Napisz wątekOdpowiedz Strona 12 z 14   [ Posty: 140 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 09 lut 2015, 09:25 
Pierwszy gamepad
Pierwszy gamepad
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 gru 2014, 18:19
Posty: 119
Ukończenie gry zajęło mi ok. 117 godzin (na poziomie trudnym, z pomniejszymi zadaniami i ubiciem wszystkich smoków, klasą wojownika z tarczą).

Nie przywiązywałem do tego wagi, ale po ukończeniu gry sprawdziłem, że na Originie wskoczyło mi większość osiągnięć (o dziwo - nie mam zaliczonego osiągnięcia Zguba smoków - mimo że ubiłem nawet jedenaście bestyj - bo z tą ostatnią jest chyba właśnie tyle).

Co ciekawe - po zakończeniu gry nadal mam 265 punktów władzy - może o czymś nie wiem i można to jeszcze gdzieś wykorzystać? Przy stole operacyjnym mogę już tylko wysłać moich ludzi do zbierania ziół/skórowania itd.

Wrażenia? Jak w kalejdoskopie lub na karuzeli.


FABUŁA - 7/10

Wątek główny na początku nie porywa. Pierwsze 10-15 godzin wieje nudą i sztampą. Po niedawnej lekturze np. "Drogi Królów" Sandersona - od fabuły wymaga się więcej, gry Bioware to raczej poziom R. A. Salvatore. Ciekawie robi się później, ale po ok. 80-90 godzinach znowuż - na zasadzie budowy klamrowej - gra jest mniej pociągająca.

Duże nadzieje pokładałem w zakończeniu - skoro gra jest tak ogromna, liczyłem na taki sam rozmach na końcu. Być może te rozbudzone w ciągu wielu godzin gry nadzieje sprawiły, że jestem nieco zawiedziony długością i formą zakończenia.

Twórcy starali się trochę urozmaicić rozgrywkę, ale nie do końca, moim zdaniem, wykorzystali potencjał niektórych wątków. Po zniszczeniu Azylu zostajemy sami - cała sekwencja jest jednak nudna jak flaki z olejem (idziemy wąską ścieżką między drzewami po pachy w śniegu). Zabrakło wyobraźni. Podobnie ze świetnym materiałem na zadanie - Oczy i serca przebiegłe. Zdobywanie aprobaty dworu w sposób, który zaserwowała nam gra - bardzo średnie. Średnio wypadła też wizyta w Pustce.

Na szczęście było kilka wyborów, nad którymi można było podumać - np. magowie/templariusze, Gaspard/Celine/Biala, Szara Straż... Pomniejsze wybory - mimo że misternie prezentowane (np. zadanie Grobowiec Rycerza - zwój można dostarczyć Zakonowi lub Dalijczykom) miały niewielki wpływ na przebieg gry. Tak samo z rozbudową twierdzy, która służy... no właśnie - po co było całe te szukanie miejsc wycinek i kamieniołomów?


KREACJE POSTACI - 8/10

Częściowo udane. Każda ma coś do zaoferowania - są tu mocniej i słabiej zarysowane charaktery. Vivienne kojarzy mi się nieco z baldurową Jaheirą, Żelazny Byk - to taki Minsc, któremu brakuje chomika. Grafomańską i bełkotliwą Serę chętnie bym wymienił na kogoś pokroju Viconii z BG2 - mrocznego elfa z ciekawą historią i możliwością odwiedzenia lokacji na miarę Podmroku zabrakło mi najbardziej.

Najbardziej spaloną postacią jest, moim zdaniem, Dorian - po wprowadzeniu do drużyny maga z Tevinteru obiecywałem sobie bardzo dużo. Tymczasem - miast rozmaitych rozterek i wykrętów fabularnych związanych z tą postacią, otrzymałem mętny, przewidywalny i wklejony pod publiczkę homowątek. To już wolę zblazowanego Xana z Baldurów ("Zrobię, co w mej mocy, ale nie spodziewajcie się zbyt wiele", "Naprzód! Choć to daremne", "Jeśli przeznaczono nam klęskę, nie każmy jej za długo czekać").

Dużo ciekawszy od Doriana był już Cole - z demono-człowieczeństwem w oczach. Nie wykorzystano za to potencjału Blackwalla.

Na szczęście bardzo dużo z siebie dają: Varrick, Morrigan i Kasandra. Z tą ostatnią mój Inkwizytor uwikłał się w zaskakująco zabawny wątek romansidłowy. Był on ciekawy tym bardziej, że to właśnie Kasandrę wybrałem na Boską, urywając tym samym relacje z Inkwizytorem - skończyło się więc melodramatycznie.

Od początku gry zagwozdką był dla mnie Solas - odgrywał w kilku momentach pierwsze skrzypce, a tak naprawdę był postacią znikąd. Mógł fascynować na początku gry, później gdzieś ginął, coraz mniej się udzielał - takie miałem wrażenie. Było to podejrzane i można było wpaść wcześniej, że nieco odstaje na tle drużyny i czymś na koniec nas zaskoczy.

Na plus doradcy - Cullen - w dobrej formie, barwna lady Józefina i Leliana. Potencjał tej ostatniej też został nieco zmarnowany w Inkwizycji.

Przy okazji słówko o przeciwnikach - w większości to zbuntowani templariusze/magowie, tu i tam trafi się jakiś olbrzym (często zabugowany, bo po ubiciu czasami odlatywał w niebo), wiwerna czy inny jaszczur. Mogło być lepiej, ale nie narzekam - smoki nadrobiły swoją majestatycznością. Dużo lepiej wygląda to niż w Skyrim, przed smokami z DA czuć respekt.


KREACJA ŚWIATA - 6/10

Bardzo rozbudowane i zróżnicowane lokacje. Podobały mi się szczególnie miejscówki: Emprise du Lion, Jałowe Mokradła, Crestwood w deszczu, Wybrzeże Sztormów. Zaziemie było zbyt cukierkowe, poza tym - kojarzy mi się ze średnio udanym początkiem gry. Ogólnie za lokacje - wielki plus, ludzie z Bioware pierwszy raz mierzyli się z silnikiem Frostbite i wyszło im to naprawdę dobrze (w związku z czym zapieram dech przed kolejnym Mass Effectem!).

Z kolei ogromny minus - za wypełnienie świata. W grze praktycznie nie ma miasta na miarę choćby Wrót Baldura, po osadach (czy nawet Podniebnej Twierdzy lub Azylu) pałętają się wydmuszki. Równie dobrze można by te lokacje wypełnić hasającymi po trawce barankami. Przerażające jest nieróbstwo postaci w świecie Dragon Age - myśliwy zamiast polować stoi przed chatą, zielarka siedzi cały czas w chałupie, kowalowi z Podniebnej Twierdzy również płacę za stanie w miejscu... Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Bardzo zawiodłem się też na braku cyklu dnia i nocy. Do tego statyczna pogoda, zależna od lokacji - słabo. Niby szczegóły - ale jednak budują klimat gry.



GRAFIKA, DŹWIĘK - 8/10

Grałem na GTX 970 + i5 4690K + 8 GB - rozdzielczość 1920x1080, ustawienia maksymalne (sporadycznie - np. podczas walk ze smokami wyłączałem MSAA). Gra działała płynnie, ale dopiero po ok. miesiącu od premiery (po kilku łatkach i po wgraniu odpowiednich sterowników od Nvidii). Do pulpitu wywaliło mnie raz, zdarzały się za to dziwne błędy w grze (latający olbrzym, zablokowana postać, przenikanie przez ściany itd.). Poza tym niektóre sekwencje nagrane są w 30 klatkach, co wygląda dziwacznie (np. latające ptaki lub ćwiczący żołnierze w Podniebnej Twierdzy).

Graficznie Inkwizycja to tylko przyzwoity poziom - bez fajerwerków. Może dlatego, że do gry zasiadłem tuż po nafaszerowanym bajerami graficznymi Lords of the Fallen? Twarzom brakuje detali, drażnić może powtarzalność modeli przeciwników, momentami kiepska mimika. Na plus otoczka gry - zmieniające się w zależności od wątków karty postaci to świetny pomysł! - i efekty zaklęć.

W technikaliach wspomnę też o trybie taktycznym - nie wiem, jak można było wrzucić do gry tak spartaczoną funkcję. Tylko tyle.

Dźwiękowo - poprawnie, podoba mi się zagrywka przez wiele osób wytykana jako minus - muzyka włącza się kontekstowo, często poznajemy świat gry w ciszy (w sensie: sam na sam z przyrodą). Udane (choć zbyt czysto nagrane - nie w klimacie knajpowym) są bardowskie przyśpiewki.

OGÓLNIE - gdybym miał ocenić całość, to daję "ósemkę". DA:Inkwizycja jest bardzo rozbudowana (za ok. 120 zł otrzymałem 120 godzin gry - bez tykania trybu multi, to tylko 1 zł za godzinę dobrej zabawy!) i bardzo dużo oferuje, ale sporo brakuje jej do ideału.

Momentami czułem magię Baldura czy Icewinda, ale trudno było ten czar utrzymać: przerywały go głupie błędy w grze oraz uproszczenia i wątki doklejone z myślą o gawiedzi (Bioware, zamiast skupiać się na homowątkach - odpalcie sobie Baldury i Icewindy, może coś Wam się przypomni). Brakowało też prawdziwych wyzwań - zagadek, które spaliłyby zwoje mózgowe czy przeciwników choćby w połowie tak trudnych i wymagających odpowiedniego podejścia, jak np. w Soulsach.

Mimo wszystko uważam, że Inkwizycja jest krokiem w dobrą stronę po DAII - gdy już przetrawię fabułę, na spokojnie zasiądę do Inkwizycji na koszmarnym poziomie trudności - tym razem np. klasą maga. A już niedługo dwa RPG-owe przystanki, na których wysiadam: Pillars of Eternity oraz Wiedźmin 3.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 10 lut 2015, 16:51 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 gru 2012, 19:15
Posty: 5941
Lokalizacja: Silesia
Gra w: Czeka na Reboot Jaka bądź Gothica.
63h zajęło mi przejście DAI. I co mogę powiedzieć. Jeżeli chodzi o wątek główny, to myślałem że będzie to kopiuj/wklej z ME3, które był kopiuj/wklej DA:O. Na szczęście, myliłem się. Wątek główny był ciekawy. Co innego antagonista. Początkowy myślałem że będzie on tylko pionkiem, a głównym złym będzie kto inny. "Pierwszy mroczny pomiot". Fajnie brzmi, ale już go raz zabiliśmy. Mogli użyć innych magistrów. Cała gromadka takich "pierwszych mrocznych pomiotów" byłaby ciekawa. Bo w końcu wątpię by Koryfeusz wszedł tam sam.
Ostatnia walka - Gorzej niż Alduin z TES: V nie było. Ale i tak była rozczarowująca. Spodziewałem się jakiejś jego armii oraz przebicia się do niego. Ale nie, lepiej bezpośrednia walka. Eh.

Wracając do wątku głównego, podobały mi się liczne nawiązania do stwórcy i czy jest prawdziwy. BioWare dobrze postąpiło, że nie powiedziało bezpośrednio czy istniej czy też nie. Watek główny niestety krótki. Znalezienie podniebnej twierdzy to praktycznie środek gry! Mimo iż wybrałem, że Hawke był dowcipny, to wydawał się być arogantem. Ale i tak poświeciłem Alistara.

Własnie. Postacie i nawiązanie do poprzednich części. O ile w serii ME czułem, że wybory z poprzednich części mają sens, to tutaj w ogóle. Prawda, są poważne skutki naszych wyborów, ale tylko 2. Towarzysz z DA2 nie spotykam. Jedynym wyjątkiem jest Varrik. Ale wybaczam, bo seria DA nie jest trylogią. Raczej sagą.

Gameplay i grafika. Grałem na PS3, więc gra nie wyglądała najlepiej. Ale i tak dobrze było. Zaziemie wyglądało słabo, ale pustka była za to przepiękna. Zaś sam gameplay był najlepszy z całej serii. Piękne animacje walki. I w końcu możliwość skakania i wchodzenia na różne rzeczy. Może w następny DA bezie można pływać. Lecz widać że bioware musi jeszcze popracować na mimiką twarzy. Pocałunki były komiczne. Może jakiś mo-cap?

Epickie momenty. Były dwa które zapadły mi strasznie w pamieć. Azyl i kwestia Koryfeusza: "Widziałem tron bogów i był on pusty". Świetne, zważywszy że moja postać wierzyła. Drugi to gdy Clarel de Chanson lewie żywa wypowiada motto strażników.

A same lokacje? Ujmę to tak. Lepiej gdyby DAI w całości mieściło się w Oralis. Ferelden już widzieliśmy, a lokacje które pokazali w tym państwie nie były jakoś strasznie imponujące, lepiej gdyby rozbudowali Val royeaux oraz pokazali Kal-sharok.

Towarzysze
Cole- postać interesująca. Chyba nawet najbardziej z całej gromadki.
Vivienne- Interesująca persona, ale nieco za bardzo snobka.
Sera- chyba najbardziej kontrowersyjną. Myśli za bardzo w sposób prosty. Ale za jej akcent oraz przekręcanie imienia Koryfeusz daje okejke.
Blackwall- Początkowo postać typu "meh"m ale po dialogu o psie i odkryciu jego prawdziwej tożsamość polubiłem go bardzo.
Solas- postać enigmatyczna od początku do końca. Świetnie napisana.
Dorian- Spoko typek. Przydatny w drużynie. No i ten wąs. Chociaż jego lojalnościówka była zbyt prosta.
Varric- Jedyny akceptowalny krasnolud bez brody. Czy trzeba pisać więcej.
Kasandra - wygląda lepiej niż w DAII. I jest naprawdę ironiczną postacią. Partnerka mojego inkwizytora.
Iron Bull - Nietypowy Qunari. Wyszyto spoko, tylko ten desing.*
Leliana- jej wiara została zachwiana, co mnie lekko posmuciło, ale pod koniec wszystko wraca na swoje tory.
Cullen - Spoko jest. Co prawda w poprzednich częściach był zbędny, ale tutaj dali mu charakter.
Jożefina- Mozę być. Nie jest zła, ale nie jest też idealna. Dobrze że jednak jest.

*Propo Qunari. Nie mogli oni zachować stylu z DA2? Teraz wyglądają jak duzi ludzie z rogami.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 12 lut 2015, 21:16 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sie 2010, 18:24
Posty: 5327
Lokalizacja: Sosnowiec
Gra w: śmierć
Męczyłem się z skończeniem tej gry dość długo, i moje wrażenia są mocno mieszane. Ale wreszcie. W gwoli ścisłości. Poziom: Trudny. Platforma: PS4. Czas Gry: 41 godzin. A co do oceny, to skupię się na tym, co dla mnie w RPG jest najważniejsze, czyli na fabule, postaciach, gameplayowi, oprawie audiowizualnej i przede wszystkim, na tym jaką granie daje przyjemność. No to jedziemy:

Grafika:

Tutaj BioWare sprawiło, że szczena opadła i zapomniałem pozbierać ja z podłogi. Gra wygląda cudownie, działa płynie, ale za razem zachowuje przyjemny, baśniowy klimat. Mogę się przyczepić do takich rzeczy jak różnej jakości modele czy tekstury, ale czy to jest aż takie ważne? Wybuchy są ładne, efekty świetlne piękne. Nie dostrzegłem też tych irytujących w DAO motywów z zmienianiem wzrostu postaci w zależności od wzrostu innej postaci, z którą dochodzi do integracji, chociaż nadal brakuje osobnych animacji dla każdej rasy. Ale ma to też dobre strony. Nigdy nie zapomnę tańca mojego krasnoluda, gdy ten nieopanowany dżentelmen siedział wtulony twarzą w biust pewnej orlezjańskiej szlachcianki. Kocham was za to BioWare! Jeden poważny zarzut to mimika postaci. Czasem było super, ale często miałem wrażenie, że bohaterowie stoją z przysłowiowym derpem na twarzy i nie wiedzą jak się nazywają, nawet gdy toczy się między nimi żywa dyskusja. Nie do końca podobały mi się natomiast arty na niektórych kartach, ale to już kwestia gustu.
Ocena: 9/10

Dźwięk:
Inkwizycja jest grą dobrze udźwiękowioną, chociaż może nie uświadczyłem pełnej jakości tych wszystkich efektów grając na głośnikach (headsetu nie wkładam od czasów P.T). Muzyka jest dobra, i do tego BioWare nas przyzwyczaiło. Trochę gorzej wypadają piosenki z tawerny, ale nie są one złe. Brakuje tu utworu który zapadał by w pamięć, tak jak było to w Skyrimie z "Tales of the Tongues". Muzyka świetnie wpisuje się w to co dzieje się na ekranie, ale brakowało mi trochę nieco mniej tradycyjnych brzmień. No i grze brakuje dobrego, głównego motywu muzycznego, oraz jakiegoś wokalnego kawałka, który siedział by mi w głowie (ten z DA2 ciągle siedzi i nie chce wyjść).
Ocena: 7/10

Fabuła:
Dzień dobry. Jesteśmy BioWare. Ci od Planescape i Baldursów. Tak ci sami. Ale twierdzimy że fabuła będzie lepsza jeśli... w sumie to kogo obchodzi fabuła... I to jest kwintesencja BioWare ich podejścia do fabuły, która od czasów Neverwintera leci w dół. Tylko że w NVN postać Aribeth ją jakoś trzymała, w Mass Effectach była bardzo dobrze poprowadzona, podobnie w DA2 (chociaż tam zakończenie było do kitu, podobnie jak cały trzeci akt). Dragon Age: Początek ratował się tym, że fabuła choć kiepska (poza wątkiem krasnoludów) dobrze wprowadzała w świat, a postacie jak Morrigan czy Loghain nadawały jej głębi. I tu pojawia się DAI, czyli zdecydowanie najgorszy fabularnie RPG od BW. Scenariuszowi nie pomaga beznadziejny antagonista, spowalnianie wątku zadaniami pobocznymi, które w większości przypadków są powtarzalne i zwyczajnie nudne, czy reszta postaci, która stoi trochę z boku. Niby pojawienie się Koryfagasa można uznać za zaskoczenie, ale dla mnie to było takie odgrzewanie czegoś co nie wyszło już wcześniej. Nie wiem czy to wina scenarzysty (Ale go hejtowałem już wystarczająco dużo razy) czy złożoności gry. Nie wiem, ale w tej kwestii gra leży. No i jeszcze list od Strażnika, w którym odwoływał się do nieistniejącego dziecka Morrigan, którą przy okazji dźgnął, ale nadal uważa ja za rodzinę. A ja myślałem że to Wiedźmin 2 olewał decyzje gracza.
Ocena: 3+/10

Postacie:
Najpierw postawmy sprawę jasno. BioWare ma często dobrze napisanych bohaterów, może zbyt schematycznych i powtarzalnych, ale dają radę. W BG mieliśmy Viconię, Aerie, Jaheirę, Sarevoka i bandę innych sympatycznych postaci. P:T jest klasą samą w sobie. NVN miał Aribeth, Mass Effect miał Tali, Legiona i kilka innych postaci.... no i jest Dragon Age. I tu powielanie schematów zaczynało powoli irytować. Były postacie które przypadały do gustu ale nie było w nich nic specjalnego (jak na przykład Oghren czy Zevran). Z poprzednich tworów z pod znaku Smoczego Wieku w pamięci zapadły mi trzy... no może cztery istoty. A mianowicie Loghain, Morrigan (to imię skazuje na sukces i bycie twarzą serii widać), Katriel i po części Merril za oryginalność i dziwactwo. Postacie w DAI trzymają wysoki, acz nierówny poziom i znowu wpisują się w schematy (poza Colem i Solasem). Czy to źle? Nie ale raczej by postać uznać za dobrze napisaną musi pokazać się jak najlepiej. I tutejszej ekipie się to udaje. Ale omówmy ich po kolei:

Kasia: Nie lubię jej od DA2. Tutaj trochę bardziej przypadała mi do gustu, ale nie jest to nic wielkiego. Brakuje mi tu wyraźnego rozwoju postaci.
Varrik: Czy ten krasnal jest jakoś specjalnie dobrze napisany czy oryginalny? Nie. Ale nie da się go polubić. Tutaj zadziwiła mnie jego zmiana... i kurde, ta postać jest coraz lepsza.
Solas: Łysy! <3 Z jednej strony świetnie wpasowywał się w historię i jego rola w fabule była niewiele mniejsza niż samego Inkwizytora. Tylko to jest takim gwoździem do trumny innych postaci. Ich rola w fabule nie jest tak dobrze zarysowana jak Solasa.
Vivi: Nie wypowiem się za dużo, bo po prostu jej nie lubię. Nie dlatego że jest źle napisaną idiotką, tylko po prostu jest idiotką. Nawet nie odczuwałem jej obecności w Skyhold.
Byku: Czyli obowiązkowy w każdej drużynie narwany na walkę kozak. Brachu mojego Inkwizytora, ale brakowało mi trochę bardziej zabawnych sytuacji w ich wykonaniu. + Zarywanie do smoka!
Sera: Najjaśniejszy punkt tej całej zgrai. Ciężko znaleźć tak pozytywną postać w innych Dragon Ejdżach. I widać że między nią i Inkwizytorem z czasem zawiązuje się przyjaźń, której nie ma przy innych postaciach. No i nauka, że jeśli dziewczyna mówi, że macie wiele wspólnego, nie koniecznie musi znaczyć to, o czym się pierwotnie myśli. Ale jak ktoś obudzi mnie w środku nocy i zapyta o najlepsza postać w Inkwizycji, to wiem że to Sera.
Blackwall: Dobra postać. Bardzo... prawdziwa. Budzi sympatię i nie jest jednoznaczna. Duży plus za Czarnąścianę.
Dorian: Pana Gejdera powinni wypierdzielić z BioWare... ale Dorian jest ok. Czasem rozmawiając z nim nieźle się uśmiałem. Będę musiał go brać częściej do drużyny.
Cole: Najciekawszy i najbardziej zmarnowany bohater z całej tej bandy. No i ma to, czego innym brakuje, a mianowicie rozwój postaci.

Co do reszty... nic specjalnego. Leli jest ok, Hawke super, ale reszta.... reszty nie komentuję. Powiedzmy że nic specjalnego. No i największa wada, której nie mogę BW wybaczyć. Kontakty z ekipą w pewnym momencie się urywają. Cole się zmienił! Super. Teraz już sobie nie pogadacie do końca gry. Jesteś kumplem z Serą, i siedzieliście na dachu? Super, bo na tym koniec waszych kontaktów. Bida... straszna bida.

Ocena: 7/10

Gameplay:
Tutaj będzie krótko, ale na temat. Cieszę się że Dragon Age nie bawi się już w udawanie BG, bo mu to nie wychodziło. Gameplay jest miodny, system walki przyjemny (niezbalansowany w cholerę. Koryfagas padł na combo Sery zanim reszta ekipy dobiegła.) Trochę irytujące jest ograniczenie leczenia, ale przyzwyczaiłem się i w sumie to nadało nieco więcej swobody w budowaniu drużyny. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to co robimy między misjami (które są świetnie napisane i zaprojektowane). To nie przypomina Skyrima, ale WoWa sprzed czasów Cata. Takie średnie MMO dla jednego gracza. Drugi minus, niby gra daje opcje, ale jakoś ich nie ma. Gdyby nie trofka, to nie miał bym pojęcia że są inne wierzchowce (i nadal nie wiem skąd się biorą). Crafting też niby jest, ale jakoś nie ma potrzeby z niego korzystać. No i gra przechodzi się sama. Grając na Trudnym natrafiłem na jeden problem i była to walka w twierdzy templariuszy. Poza tym... trudny to łatwy z DAO. Ale mi to specjalnie nie przeszkadza.

Ocena: 8/10

Zabawa:
Bawiłem się przy tej produkcji dobrze. Świetne misje główne, dobrze napisane postacie, dobry system walki. Niby musiałem się zmusić do skończenia, ale właśnie ustawiam sobie Keepa pod następne przejście gry, tym razem na koszmarze... a potem kto wie. Może solo chalange.

Ocena: 8/10

Za całokształt muszę przyznać, ze DAI to dobra gra. Nawet bardzo dobra. Ale Bioware pokazało, że już nie są tymi mistrzami RPG co wcześniej. A zatem pozostaje mi czekać na produkcję tych, których uważam za takowych mistrzów. A mianowicie na Pillars of Eternity.

Pełna ocena: 7/10

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 13 lut 2015, 07:10 
Casual
Casual
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 lis 2011, 13:07
Posty: 14
41 godzin. Chyba ten tekst był dłużej pisany. To nie nawalanka a RPG więc próżny trud - perły przed wieprzami zawsze będą kamykami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 13 lut 2015, 09:44 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 mar 2012, 09:13
Posty: 1895
Gra w: MGS V: TPP, Fallout 4
@krach Przynajmniej oszczędził sobie około 100 dodatkowych godzin na nic nie wnoszące zadania rodem z MMO. Sam główny wątek, poznanie i zadania towarzyszy spokojnie mieści się w 40 godzinach, ponieważ reszta pobocznych aktywności jest nic nie warta.
Edit: Przepraszam do przyjemnych rzeczy muszę jeszcze dodać walki ze smokami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 13 lut 2015, 11:45 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sie 2010, 18:24
Posty: 5327
Lokalizacja: Sosnowiec
Gra w: śmierć
No... w DAO władowałem 25 godzin i mogę powiedzieć, że większość czasu bawiłem się lepiej, a i questy były ciekawsze. Co do walk ze smokami, to były fajne, ale po supbossach oczekiwałem czegoś więcej niż odrobinę schematycznej walki, której jedyną trudnością była długość i inteligencja towarzyszy. Za to duży plus należy się też za Limit Breaki specjalne ataki specjalizacji (masło maślane). Chociaż większość z nich jakaś super potrzebna nie jest, to lubię w RPG'ach motyw mega super ostatecznych ataków.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 13 lut 2015, 13:50 
Pierwszy gamepad
Pierwszy gamepad
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 gru 2014, 18:19
Posty: 119
Biszkoptex, serio da się przejść wątek główny w 40 godzin? Z ciekawości: przeklikiwałeś dialogi? Czytałeś dokumenty znalezione na swojej drodze? Czy robiłeś cokolwiek pobocznego (jak np. ubicie smoka) czy tylko sam wątek główny? Ciekaw też jestem, jaki poziom nabiłeś swoją postacią na samym głównym wątku. W sumie - Wiedźmin 3 zapowiadany jest na 50 godzin (główny wątek) + 50 godzin (zaglądanie pod każdy kamień). Moja historia Inkwizycji - jak napisałem kilka wpisów wyżej - trwała ok. 117 godzin i zastanawiało mnie właśnie, ile czasu trwało przejście tylko wątku głównego. Daj znać.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 13 lut 2015, 14:48 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 mar 2012, 09:13
Posty: 1895
Gra w: MGS V: TPP, Fallout 4
@gramofon23
https://www.youtube.com/watch?v=XUZ9OOF9KYw
Jeśli speedrun na koszmarze wynosi 4 godziny to śmiało można stwierdzić, że 40 godzin to wystarczająco dużo czasu na spokojne przejście głównego wątku do tego zmieszczą się pewnie misje towarzyszy + przeczytanie co najmniej połowy kodeksu ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 13 lut 2015, 15:39 
Pierwszy gamepad
Pierwszy gamepad
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 gru 2014, 18:19
Posty: 119
master_rpg - tak, tak, ale mam na myśli "normalne" granie :) I oczywiście pierwsze podejście do gry - bez znajomości historii/konstrukcji świata/mapy/kolejności zadań - do tych rekordowo szybkich ukończeń gry podchodzi się przecież nie na czczo, tylko po uprzedniej kilkukrotnej konsumpcji danego tytułu. Zastanawia mnie po prostu, czy te 40 godzin Biszkoptex przechodził "na szybko" (przeklikując dialogi itd. - oby ukończyć grę i mieć spokój), czy grał w normalnym tempie, bez pośpiechu. No i - jaki z tych 40 godzin wyszedł poziom doświadczenia postaci. Wykonując wszystkie te zadania poboczne w poszczególnych lokacjach nie zwracałem nawet uwagi na to, ile czasu poświęcam na zadania z głównego wątku.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 13 lut 2015, 16:03 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 mar 2012, 09:13
Posty: 1895
Gra w: MGS V: TPP, Fallout 4
gramofon23 napisał(a):
master_rpg - tak, tak, ale mam na myśli "normalne" granie :) I oczywiście pierwsze podejście do gry - bez znajomości historii/konstrukcji świata/mapy/kolejności zadań - do tych rekordowo szybkich ukończeń gry podchodzi się przecież nie na czczo, tylko po uprzedniej kilkukrotnej konsumpcji danego tytułu. Zastanawia mnie po prostu, czy te 40 godzin Biszkoptex przechodził "na szybko" (przeklikując dialogi itd. - oby ukończyć grę i mieć spokój), czy grał w normalnym tempie, bez pośpiechu. No i - jaki z tych 40 godzin wyszedł poziom doświadczenia postaci. Wykonując wszystkie te zadania poboczne w poszczególnych lokacjach nie zwracałem nawet uwagi na to, ile czasu poświęcam na zadania z głównego wątku.

Zapewniam Cię, że da się przejść główny wątek w 40 godzin, a pewnie i krócej bez pomijania dialogów. Poziom doświadczenia jest raczej mało istotny, gdyż walki narzucone w głównej linii są proste nawet bez mega rozwiniętych postaci. Oczywiście grając pierwszy raz.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 12 z 14   [ Posty: 140 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules