Teraz jest 28 wrz 2020, 12:37


Napisz wątekOdpowiedz Strona 3 z 14   [ Posty: 140 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 07 gru 2014, 22:47 
Adept analogów
Adept analogów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 mar 2012, 19:16
Posty: 230
Lokalizacja: Kielce
Gra w: Dragon Age ME3.2,1, M&B Warband, Wiedźmin1, 2
Napiszę tylko tyle- nie chciało mi się kończyć tej gry.

_________________
Wszystkie sprawy śmierć zamyka.
Lecz przedtem może jeszcze rozbłysnąć czyn szlachetny.
Godny tych, którzy z bogami walczyli.


Ostatnio edytowano 08 gru 2014, 21:42 przez DarthEagIe, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 08 gru 2014, 14:16 
Casual
Casual

Dołączył(a): 11 gru 2011, 17:24
Posty: 3
Po ponad 2 tygodniach wróciłam do rzeczywistości ;) Ogólna ocena gry - wspaniała. Wiadomo, że zdarzają się jakieś bugi i niedociągnięcia. Poza tym odczuwam potężny niedosyt po tym "finale", ale mam nadzieje, że jest to po prostu przygotowanie do DLC. Tak, tak szkoda, że nie zmieścili tych wszystkich przyszłych dodatków w grze, ale biznes musi się kręcić, a i przerwa się przyda ;) (Bioware prawie zniszczyło mi życie! ;( ojtamojtam)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 08 gru 2014, 14:30 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka

Dołączył(a): 08 maja 2011, 20:53
Posty: 432
No niestety i mi gra nie przypadła do gustu. Ogólnie wyśmiewam ile mogę ostatnią nagrodę za najlepszy RPG roku 2014. Jest to dla mnie zabawne z racji tego iż ta gra praktycznie nie ma nic wspólnego z RPG.No ale od początku.

Jak wygląda sprawa z fabułą bo to przecież najważniejsze. Niestety wg. mnie gł. wątek jest słaby. By nie powiedzieć że żałosny. Zamiast gł. nemesis mamy wypierdka z dlc. Wypierdka o którym nie wiele wiemy, ale jest zły bo stworzył diaboliczny plan bla bla bla. W sumie słabo został on przedstawiony, wprowadzony za szybko i już nie mówiąc o ostatnim starciu...(finał będzie opisany później). No i niech mi ktoś wyjaśni - dlaczego gł. wątek jest taki krótki? Mieliśmy w nim ile 9? 10? questow? Tyle to było w 1 rozdziale DA2.

Co do grafiki i sprzętu- trzeba mieć niezłe urządzenie by w pełni docenić piękno tej gry. Ja niestety na swoim 3 letnim komputerze nie mogłem, dlatego też na temat grafiki się nie wypowiem. Co do sprzętu - granie na klawiaturze oraz myszce jest naprawdę kiepsko przystępne. Winą jest oczywiście kiepska optymalizacja a także stworzenie klona gry na platformę odpalaną na pc. Bo nie potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego na pc mamy tylko 8 slotów na umiejętności...

Bugi - niestety ich jest sporo. A to komuś zniknie postać, a to innej osobie gra się wyłączy (mi z jakieś 3 razy w ciągu 70 godzinnej rozgrywki). Inne sprawy to przechodzenie przez postaci itd.

Rzeczy które mi się nie spodobały - Jest takich spraw sporo. Od najpoważniejszego zarzutu - brak możliwości rozporządzania statystykami - po mniejsze czyli np. przezroczyste ściany czy kiepska mapa. Nie rozumiem dlaczego aż tak bardzo spłycili rozwój postaci. Czy naprawdę Bioware chce się przypodobać graczom, którzy nic nie potrafią? Bo to chyba jedyny sensowny powód. I nie jeden raz próbowałem zeskoczyć z 1 wzgórza, by napotkać niewidzialną ścianę. Bo lepiej bym leciał naokoło, co przy kiepskiej mapie (nie 1 raz nie potrafiłem dojść do znacznika z racji iż nie prowadziła do niego żadna droga) powoduje utratę cennych minut.

Zakończenie - Tu już ogólnie jest kiepsko. Dobra, ostatnia walka była badziewna tak jak każdy już napisał. Mi zajęła może z 5 minut. No ale brak jakiegokolwiek dobrego podsumowania? No tak mamy parę slajdów - tylko że nie umywają się one do tego co było w DA:0. No ale tutaj nie było z czego robić zakończenia z racji małej ilości questów głównych - Orlais, Straż oraz Magowie/templariusze.

Ogólnie uważam ze większość spraw była zrobiona po łepkach. Mamy nieco gorszych towarzyszy, masę wątków gejowskich, by ogólnie zawrzeć związek trzeba się nagimnastykować (zadanie z zabiciem 5 grup dla Cassandry - jasny szlag mnie złapał przy ostatniej). Mamy ten pół otwarty świat napchany masą różnych questów. Szkoda że większość wygląda w sposób - zbierz 5 tego iwróc, zabij kilka osób i porozmawiaj. Już nie wspomnę o jeździe konnej, która powstała tylko dlatego bo Wiedźmin ją ma. I która w grze jest naprawdę niedopracowana.

Tyle o singlu. Co z multi? Nie wiem, nie gram. Wystarczyło że zagrałem 3 razy - raz zginęła cała drużyna, 2 raz wywaliło mnie do windowsa a za 3 razem - wraz z resztą postaci wylecieliśmy z planszy i znajdowaliśmy się pod nią. I nie szło wrócić. Kwestia zakupu ulepszeń do gry za prawdziwe pieniądze również odpycha.

Także jako wierny fan serii nie jestem zadowolony. Jeśli wydałem 150 zł to spodziewałem się czegoś ciut lepszego. Niestety, póki co nie spodziewam się żadnego uaktualnienia, które by naprawiło rozgrywkę. Dodatkowo wydaje mi się że gra jest znowu zrobiona pod dlc i inne dodatki. Szkoda. W porównaniu z takim Wiedźminem to DA:I leży i kwiczy. Nie rozumiem też ludzi, którzy tak się tą grą zachwycają... Naprawdę nie rozumiem...

Finalna ocena 6/10

Edit- no i te włosy oraz brody...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 09 gru 2014, 10:33 
Casual
Casual

Dołączył(a): 24 maja 2011, 21:40
Posty: 9
Witam,

Zaczne od ogolow - gra w skali od 1-10 jak dla mnie 8 moze 8.5
I sporo rzeczy ocenilbym wyzej ale jest pare szczegolow ktore zanizaja ocene. Najbardziej denerwujace byly dla mnie cut-scenki. Niektore super ale.. topornosc chyba nawet wiekszosci z nich - masakryczna. Oczywiscie nie dotyczy to sceny wedrowki do SkyHold i zostania inkwizytorem. Tak jak tego typu podniosle sceny denerwuja mnie w wiekszosci filmow tak w grach uwazam iz dobrze zrobionych takich scen jest za malo a to bylo prawie ze idealne.
Co do gameplay-u, po ok 30h gry zrezygnowalem ze zlodzieja na 2 sztyletach (nie chcialem lucznika bo zbyt lubie Varricka) i przeszedlem sie na maga i wlaczylem na koszmarze. Gra trudna byla tak max do 15-16 poziomu (a i tak od wziecia specjalizacji ok 13levelu bylo tylko pare trudniejszych walk). Bardzo podobaly mi sie walki ze smokami - szczegolnie 2-3 te najtrudniejsze. Z jednym ze smokow przegralem (ostatnia przegrana przeze mnie walka) okolo 18-19 levelu po ponad 30minutach walki, wgralem gre i po podobnym czasie cudem przezywajac dobilem bestie - satysfakcja gwarantowana.
Zgadzam sie z chyba wiekszoscia przedmowcow iz Koryfeusz jest maximum sredni jako glowny czarny charakter (potencjal byl olbrzymi, lecz nie zostal wykorzystany). Od walki w azylu staje sie jedynie tlem dla rozgrywki a tak nie powinno (wg mnie) byc.
Olbrzymi plus - Morrigan i Flemeth. Nie moge sie doczekac kolejnego przejscia (tym razem wojownikiem) by zobaczyc czy beda jakies znaczne roznice w zaleznosci od wyborow. Zamierzam tez dosc ostro pozmieniac wszystko w Dragon Age Keep (np w pierwszym przejsciu Alistaira nie mialem). Wybor miedzy magami a templariuszami (poszedlem za magami co w efekcie dalo jeden z ciekawiej pomyslanych fabularnie questow - samo jego przejscie nic specjalnego ale pomysl super) dla mnie jest zbyt hmmm nie wiem jak to dobrze nazwac... liniowy? Musisz miec przeciwkow wiec bedzie tak lub tak i nic sie wlasciwie nie zmieni. Troszke polepszal to fakt ze moglem magow przyjac jako przyjaciol lub wiezniow.
Postaci doradcow - Culen troche ponizej sredniej. Josephine - bardzo bardzo fajna postac, z jedna z najgorszych niestety animacji twarzy w filmikach, ale fabularnie duzy plus. Leliana.. no dla mnie to jedna z najbardziej zmienionych na plus postaci w grze. Eh zalowalem ze nie da sie (albo mi sie nie udalo?) miec z nia watku romantycznego. Fabularnie troszke slabsza od Josi ale spory plus.
Towarzysze.. eh. Najbardziej podobal mi sie watek Blackwalla. W mojej ocenie genialny tak sama postac jak i jako wojownik. Z powodu Blackwalla nie bede na pewno grac wojownikiem na mieczu + tarczy :) Ludzki, robiacy bledy (spore) ale odmieniony i chcacy naprawic to co zrobil. Niby taki typowy archetyp bohatera ale wg mnie zrobiony prawie ze po mistrzowsku.
Solas - grajac magiem mialem sporo dyskusji z nim i jak przez pierwsza polowe gry uwazalem go za jednego z najlepiej zrobionych tak pozniej stal sie.. tlem. Ogolnie na plus bo super wspoltworzyl dla mnie klimat gry przez dlugi czas no i oczywiscie koncowka :)
Kassi - najwieksze zaskoczenie sposrod towarzyszy (takie jak Leliana wsrod doradcow) - na plus. Zamiast mnie denerwowac kazdym slowem, byla w mojej druzynie od poczatku do konca (gralem na 2 tankow ona + Blackwall). Idealy jakie ma uwazam ze doskonale przeniesione byly na teksty i zachowania.
Bull - najwieksze oczekiwania przez co spore rozczarowanie. Eh zaluje ze nie dali kogos na poziomie. To powinien byc ktos jak Abishek (przepraszam bo pewnie pomylilem pisownie imienia) z dwojki. Po paru scenkach tekstach (na chwile zastapil Kassi w teamie) zrezygnowalem z niego juz do samego konca gry. Dla mnie to niemalze profanacja jak go zrobili.
Varrick - niczego innego sie nie spodziewalem ale on mnie nie musi zaskakiwac. Jedna z niewielu perelek z DA2 zostala na takim samym b.dobrym poziomie w DA: I.
Dorian - odwrotnosc Solasa. Denerwowal mnie na poczatku a wraz z rozwojem gry, zmienilem zdanie na +
Vivienne - ciekawie zrobiona postac, uwazam ze bardzo potrzebna w grze charakterologicznie, zdecydowanie na plus.
Cole - to samo co Vivienne. Moze mniej "potrzebna" jako postac w grze ale jeszcze ciekawsza wiec nawet wiekszy plus.
Sera - no doslownie no comments. Nie wywalilem tylko dlatego, ze przy pierwszym przejsciu chcialem grac pogadzajac wszystkich i wytrzymujac z wszystkimi (zeby odslonic jak najwiecej kontentu gry). Nastepna postac wykopie ja na zbity pysk od razu - zalujac iz nie ma opcji "this is Sparta" na murach SkyHold. Denerwujaca wszystkim. I to nie jest zly pomysl na postac! Uwazam jednak ze przerysowanie takiego charakteru/osobowosci wyszlo zdecydowanie na -. Jakby Sera byla mniej "Serowata" uznalbym ja za ciekawy dodatek.

Wracajac na sekundke tylko do watku Flemeth - jak dla mnie wszystko co pokazano w 3jce (jeszcze musze sprawdzic dokonujac innych wyborow przy kolejnym przejsciu/przejsciach) wskazuje na to iz moze byc naszych archenemy w kolejnej czesci. Uczlowieczenie jej (teksty + czyny + rewelacyjnie w Jej przypadku zrobiona mimika twarzy) przy jednoczesnym uczynieniu Jej bogiem bylo rewelacyjnym zabiegiem (moja osobista ocena) i wisienka na torcie o nazwie DA: I.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 09 gru 2014, 10:55 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 sie 2012, 12:31
Posty: 2424
Gra w: Batmen
Możecie uznać to za offtop, ale teraz gram w da2. Merafari (fonetyczny zapis) pozdrowiła mnie "Niech Mythal ma cię w opiece" :omg:
Teraz wreszcie rozumiem dlaczego Flementh służyły elfy :)

Bardzo dobrze przedstawili też wątek strażników. Pokazali, że to nie są jakieś super herosy, które ratują świat. Są zwiastunem zła - jak to Sera stwierdziła

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 09 gru 2014, 23:03 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 08 wrz 2012, 16:37
Posty: 1678
Gra w: ME, Wiedźmin, KOTOR
Ja tylko dodam, że właśnie zobaczyłem na ilu godzinach skończyłem wątek główny. 193h :O . Nigdy pełne przejście jednej gry nie zajęło mi tak wiele czasu. A praktycznie tego nie czułem. Duży plus dla Bioware.

Czy to co napisał Ghazar to może być prawda? Flemeth została nowym bogiem w DA? Bo ja w tej końcówce się pogubiłem. Jeśli macie jakieś dobre teorie, a także wyjaśnienie tej z Flemeth jako bogiem to napiszcie, proszę. :)

_________________
Mój blog z opowiadaniami w uniwersach ME, TES i innych
Mój Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 11 gru 2014, 01:38 
Pierwsza zarwana nocka
Pierwsza zarwana nocka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 sie 2012, 15:37
Posty: 599
Lokalizacja: Storytime
Gra w: Życie
So.. that happened.
98 godzin gry za mną. W sumie można powiedzieć, że ok 130, bo po 50h pierwszą postacią postanowiłam zrobić postać od nowa jak już lepiej ogarnęłam grę i kreator postaci..
Może to wszystko co napisze być nieco chaotyczne, gdyż mam baardzo mieszane uczucia.
A więc tak.. ogólnie rzecz biorąc gra mi się podobała, jednak po zakończeniu czuję spory niedosyt.. wręcz jakbym dopiero ukończyła prolog, zapowiedź prawdziwej epickiej przygody, która dopiero się rozpocznie.
Finałowa walka po prostu tragedia i śmiech na sali. Ale to zaraz.
Jeśli chodzi o samą grę, fabułę to również du.. nie powala. W sumie to nudziło mnie to bieganie po lokacjach, które - mimo, że piękne - były po prostu nudne i bez życia. Jasne, były smoki, jakieś zwierzaczki i co 5 sec grupa magów/templariuszy/bandytów. Brakowało mi tych ciekawych misji pobocznych z DAO, gdzie każda miała jakąś ciekawą cutscenką, wciągała gracza, starała się go jakoś sobą zainteresować. Tutaj tego nie było. Jak już ktoś wyżej pisał - brakuje rozmów "face to face", które były tak charakterystyczne dla poprzednich części. Dzięki temu każdy quest/rozmowa wydawał się na swój sposób ważny. Tutaj nie czułam potrzeby odkrywania nowych lokacji, bo i po co skoro moim priorytetem jest zabicie Koryfeusza, którego nie interesuje Lord Wełniusz jakiegoś wieśniaka z wioski.

Misje główne/kampania:
Tu też jest kwestia sporna, gdyż z jednej strony były to misje niesamowicie ciekawe i chyba jedyne, poza "lojalkami", które w ogóle coś wnosiły do gry. Były ciekawe, długie, satysfakcjonujące. Szczególnie Azyl - mistrzostwo. Jednak to tylko jedna misja. Było ich stanowczo za mało. Miałam rację z tym, żeby jak najbardziej opóźniać ich wykonywanie, bo zapewne zaraz się gra skończy. Nie dziwię się, że są osoby, które skończyły grę w mniej niż 30h. Gra może po pewnym czasie znudzić, szczególnie kiedy podczas eksploracji nie dzieje się nic ciekawego, żadnego zwrotu akcji.
Trochę zajeżdża mi tu sztucznym życiem w Skyrimie.


Klimat:
Największy minut tej części. W ogóle go nie czułam. Podczas słuchania piosenek minstrela tawerny, jedyne co mi przychodziło na myśl to DAO i ogromna nostalgia. To była gra. Tutaj tego brakowało, tej epickości, powagi zadania. Nie czułam, aby Koryfeusz stanowił jakieś ogromne zagrożenie. Nie czułam strachu o towarzyszy. Jak tutaj można w ogóle doprowadzić do zakończenia, w którym wygrywają demony?

Towarzysze:
Tu się nie będę niepotrzebnie rozpisywać, bo mają oni swoje wątki. Ogólnie wszystkich bardzo polubiłam, każdy coś wnosi swoim charakterem do gry. Są różnorodni i ciekawi oraz mają całkiem sporo do powiedzenia. Tu jest duży plus.

Zakończenie:
Tu porażka totalna. Ostatnia misja dno, dno i jeszcze raz dno. Niesamowicie się zawiodłam. Rozpoczęłam misję o 00 z myślą, że pewnie i tak jej dzisiaj nie skończę skoro każda główna misja zajmowała mi do tej pory po 2-3h. Spodziewałam się czegoś większego, jakieś wielkiej walki podzielonej na etapy jak w DAO albo ME2. Nawet DA2 było pod tym względem lepsze. Ostatnia misja zajęła mi ok 25 min o to tylko dlatego, że Koryfeusz się w pewnym momencie po prostu ściął i musiałam wczytać od nowa.
Zapowiadało się ciekawie, od sali narad po latający zamek, a skończyło się nijako. Nawet nie wiem co się Koryfeuszowi na końcu stało, że "wyrzucił" kulę w moją stronę. Po-raż-ka. Do samego końca czekałam, że może coś się jeszcze wydarzy. Może będę musiała znaleźć Solasa? - pomyślałam.

Epilog:
Również dno. Baaardzo mało wyjaśnień odnoście stanu świata po mojej Inkwizycji. Patrząc na to ile zrobiłam i mogłam zrobić (nie zrobiłam wszystkich misji pobocznych) spodziewałam się czegoś więcej.
Kilka obrazków, 2-3 zdania na temat 2-3 ważniejszych wyborów w grze i bum, koniec. Żadnej wzmianki o mojej Inkwizytorce? O jej romansie? Dalszych działaniach? Nic..? Shame.

Przykro mi, bo największe nadzieje wiązałam właśnie z końcówką.
Oczywiście przyznaję - Flemeth i Solas mnie zaskoczyli, jednak znowu: czuję jakby ktoś mi zabrał grę, w momencie kiedy zaczęła się dopiero rozkręcać.

... To by było na tyle. Może z czasem coś jeszcze dopiszę jak mi się coś pewnie przypomni. Na chwilę obecną dałabym grze 7/10, bo mimo wszystko nie jest taka zła. Bugów/błędów nie oceniam, bo je zawsze można poprawić. (chociaż po tak częstym przesuwaniu premiery powinno być ich znacznie mniej)

EDIT:
Ano.. GDZIE ENCHANTMENT?
Strażniczce służyli pomocą, Hawke.. służyli, a Inkwizycji to już niet? Za duże progi na krasnoludzkie nogi? Tsk, tsk. Po przepowiedni Sandala w DA2 spodziewałam się czegoś więcej.

EDIT 2:
Co do Flemeth i Solasa.. jestem w 90 procentach pewna, że Solas zrobił to czego obawiała się Morrigan, czyli oddał jej swe ciało dobrowolnie. Co do samej Flemeth to nie wiem co myśleć.. Zrobiła mi niezły bałagan w głowie. Zawsze ją lubiłam i miałam nadzieję, że będzie "tą dobrą". To otwarte zakończenie nieco mnie irytuje, ale czymś musieli zaskoczyć, inaczej zakończenie byłoby już całkowitym dnem. (w moim odczuciu oczywiście :))

_________________

Can I get you a ladder, so you can get off my back?

Obrazek
My winter brings all the lampposts to the yard.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 12 gru 2014, 17:18 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Podobnie jak Nusiaczek, przesiadłam się w połowie na nową postać, jak już ogarnęłam z czym to się je. Także w sumie mam około 120h, z czego 80 z haczykiem na postaci dla mnie kanonicznej. Gra mi się podobała, nawet bardzo, w pierwszym odruchu się nawet nią zachłysnęłam (bardzo lubię uniwersum) i wiem, że będę do niej wracać. Z tymże i tak uważam, że DAO jest najlepsze.

Fabuła:
Bardzo dobra, główny Zły mnie zaskoczył, zwłaszcza motyw po zamknięciu Wyłomu. Zadania posuwające fabułę do przodu były ciekawe. Nie znam (jeszcze) strony templariuszy, ale zadanie z Alexiusem wg mnie było świetne. To samo Adamant i Zimowy Pałac, jak także Dzicz Arbor. Z tymże zawiodłam się na ich liczbie. Tak naprawdę zadania główne od Dziczy mogłyby być jednością. Wg mnie nie opłaca się zostawiać sobie zadań pobocznych po świątyni Mythal. Wydarzenia biegną szybko, są spójne i szkoda się rozdrabniać.
Liczyłam, że w każdej lokacji będzie duży quest, tak jak było w DAO. Tam zbieraliśmy sojuszników i wszędzie czekało na nas duże wyzwanie. Tutaj miałam wrażenie, że z góry jest nam narzucone kto i z kim - znacznie mniej manewru niż w ME (tam przecież mamy Żniwiarzy i wszystko koncentruje się na walce z nimi, można być badassem, ale w końcu i tak wszystko sprowadza się do jednego). Tutaj nawet trudno być wrednym, tak naprawdę. Różnice w decyzjach czuć w Pałacu Zimowym - kogo zaszantażujemy i czy w ogóle.
Głównych albo chociaż dużych misji było za mało. Przynajmniej w moim odczuciu. Pobocznych było sporo, nie przeszkadzały mi nawet te kolekcje, bo je robiło się przy okazji. Cóż, mimo wszystko zawiodłam się na Solasańskiej Świątyni. Serio spodziewałam się czegoś dużego! A w środku...

Szkoda, że nie było Sandala, brakowało mi tego. Chyba, że jest on wymienny za Dagnę...? Ugh, wątpię. Jego przepowiednia z DA2 była nawet dość prawdziwa - było właśnie o rozdarciu nieba, o złym i o magii, która zmieni wszystko i wszystkich. Nawet by się zgadzało.

Wg mnie Flemeth przejęła ciało Solasa, tak, jak robiła to ze swoimi córkami. Ba, Fen'Harel oddał jej swoją duszę, więc można liczyć, że w jednym ciele jest i on, i Mythal, i jeszcze jeden Dawny Bóg. Cudownie, zwłaszcza, że Flemeth zapowiadała zemstę i niesienie sprawiedliwości. Samo to wystarczy, żeby sądzić, że DA4 będzie. Bo będzie. Za dużo pytań zostawili i domysłów.

Kwestia Strażników mi się podobała. Zwłaszcza, że u mnie Alistair i Strażniczka zostali w Straży. Mam nadzieję, że będzie coś o nich i o tym remedium na Powołanie. W końcu podobno znaleźli "coś dużego", co może pomóc. Mam za duży sentyment do Straży, żeby ich skazywać. W końcu w DAO też robiło się różne rzeczy, żeby powstrzymać Plagę, prawda? Równie... niegodne.

Fabuła jest dobra i, chyba Skeczor pisał, pełna. DLC są niepotrzebne, nawet nie widzę, co mogliby upchać. Towarzysza? Po co? Jest dziewięciu całkiem fajnych. Misję? Bez sensu. DLC typu Przebudzenie? Lepiej, chociaż myślę, że też nie potrzeba. Ot, koniec. Inkwizycja ma co robić, wmieszała się we wszystko, dysponuje wojskiem i będzie rozstawiać urwisów po kątach, jeśli zajdzie potrzeba. W moim odczuciu nawet nie ma kontroli na Zakonem/Kręgiem Zaklinaczy/Kręgiem Magów (czy co tam u Was popowstawało i przetrwało).

Decyzje:
Są, owszem. Chwilami miałam wrażenie, że jedna gorsza od drugiej. Szczególnie w Adamancie, wiecie, co mam na myśli. Przede wszystkim je widać w przypadku podejmowania wyroków. Szkoda tylko, że później z żadnym osądzonym, nie mogłam porozmawiać. Wcieliłam i księżną, i Alexiusa do Inkwizycji, a nie mogłam z nimi później zamienić ani słowa. Bardzo brzydko.
W przypadku niektórych zadań ze stołu, było czuć wybór doradcy. Później się odblokowywały różne inne zadania (albo wcale). One mi się podobały, zrobiłam nawet wszystkie, aż zostały mi same zapasy. Fajne były te, które można było kontynuować, w tym sensie, że kilka misji pojawiało się po sobie i tworzyły taką małą fabułę.

Towarzysze i doradcy:
Przede wszystkim różni, ich zadania były dobrze napisane. Nie byli napisani wszyscy przez kalkę, dało się znaleźć indywidua. I to było dobre. Duży plus za Serę i Doriana, podobali mi się bardzo. Zwłaszcza, jak się kłócili.
Doradcy też byli w porządku. Wątek Josie mi się podobał, Leliany już nieco mniej. Wg mnie Cullena ładnie poprowadzili. Nie bardzo rozumiałam ten szał na jego punkcie - bo był w DAO epizodem, dopiero w DA2 dali mu większą rólkę - ale sprawdzał się jako doradca. Ba, romans z nim mi się podobał (zresztą inne też, obejrzałam na YT), wątek z Samsonem i lyrium także.
Słowem: NPC stoją na ładnym, całkiem wysokim poziomie.

Klimat: był. Co do piosenek z tawerny, to aż się łezka w oku kręciła, kiedy usłyszałam "I am the one" - ten sam motyw z DAO. Prócz niej, to jeszcze "Sera" mi się podobała, bardzo skoczna. Wpisów do kodeksu było dużo, nie znalazłam wszystkich, ale można je "dokupić". Sporo było smaczków i nawiązań do poprzednich części (ach ten ser...), i to było dobre. Ale duży minus, że nie było mabari. Gdzie jest mój pies!? :D Świat generalnie duży, choć zamknięty. Przede wszystkim pełny - polecam podsłuchiwać rozmowy :)

W sumie nie wiem, kiedy zleciały te godziny. Nie mam niedosytu jak po DA2, nie poryczałam się jak po DAO (przez skórę czułam, że choć pęknę to Herold i tak przeżyje). Jest dobrze, nawet bardzo dobrze, ale mogłoby być lepiej - jak zawsze :) Duży plus, DAI i tak będzie jedną z moich ulubionych gier. Jednakże mimo tych achów i ochów, dla mnie DAO nie przebije. Były momenty zabawne, wkurzające, wzruszające. Dla mnie najlepsze te, które w jakiś sposób nawiązywały do poprzedniczek, ale myślę, że było tego za mało - szczególnie interakcji pomiędzy postaciami, które już raz się pojawiły. Liczyłam na więcej dialogów albo jakiś easter egg, jak równocześnie w Podniebnej Twierdzy był i Alistair, i Morrigan, i Leliana. Serio, nawet nie porozmawiali?

Słowem: było bardzo dobrze, grało się przyjemnie, ale i tak jestem zdania, że mogli wycisnąć z tego więcej :)

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 15 gru 2014, 08:40 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 sie 2012, 22:08
Posty: 1826
Lokalizacja: Rybnik
Gra w: ME, DA, AC, Fable, Fallout, TES
Po 87 godzinach tak z grubsza ukończyłem grę – zrobiłem wszystkie fabularne zadania główne i poboczne, zostało mi tylko trochę śmiecia w stylu odłamków i innych kolekcji. Jak na grę BioWare, Inkwizycja jest przyjemnie długa – poprzednie części Dragon Age czy Mass Effect, starczające na 20-40 godzin, mogą się schować.

BioWare dość nieźle poradziło sobie z otwartym światem, ale niestety ma on też trochę minusów, a największym jest jego MMO-watość. Zadań co prawda naliczyłem luźno ponad trzysta, ale i tak co najmniej połowa z nich to popierdółki w stylu MMO – przynieś, podaj, pozamiataj. Są oczywiście poboczne zadania, które mają jakąś tam ciekawą fabułę i w ogóle, ale toną w zalewie sztucznie wydłużającej rozgrywkę drobnicy. Z jednej strony dobrze, że BioWare chciało się zapełnić ten świat, z drugiej – bardzo mocno rozmywa to fabułę. I największa MMO-wata bolączka Inkwizycji: respawn wrogów. Wyczyszczę jakieś miejsce, odwrócę się do niego plecami, odejdę dosłownie pięć kroków dalej, żeby zebrać jakieś zioło albo jakiś metal, odwracam się i znów mam w tym miejscu dokładnie tych samych przeciwnikó co pięć sekund wcześniej – to jest cholernie męczące i denerwujące. Tym bardziej, że nawet jak jestem na 24. poziomie, to każdy pędrak mnie atakuje – serio, BioWare, chcę się spokojnie skoncentrować na wykonywaniu zadań, a nie patyczkować się z jakimiś gamoniami na 11. poziomie, za których nie ma ani expa, ani wartościowego łupu. Powinno być jak w Skyrimie, że przeciwnicy, którzy są 10 poziomów niżej niż Smocze Dziecię nie atakują go – tutaj powinni przestać atakować przeciwnicy, za których nie dostaje się expa. Przynajmniej w zadaniach głównych przeciwnicy powinni byś skalowani do poziomu postaci, bo od „Oto jest otchłań” w zasadzie przechodziłem przez nich bez żadnych problemów, przez całą misję żadna postać nie straciła nawet 1/4 paska zdrowia.

Inna sprawa: łup jest do bani. Cudem jest znalezienie jakiejś dobrej broni, pancerza albo schematu, nawet ze smoków, za pokonanie których powinny być jakieś wybajerzone nagrody, wylatywały mi jakieś śmieci, najczęściej dla łotrzyka albo maga – absolutnie nic ciekawego dla wojownika. Smoki w zadadzie ubijałem tylko dla kości, żeby z nich zrobić jakiś dobry pancerz, jak się w końcu trafi porządny schemat.

Ponownie BioWare dało ciała w kwestii towarzyszy. Jak na tyle godzin gry, zdecydowanie za mało jest rozmów z nimi, zadań od nich itd., jak się zrobi zadanie główne, to najczęściej trzeba czekać kilka, kilkanaście godzin aż się zrobi następne, żeby można było z nimi porozmawiać i się czegoś nowego dowiedzieć. Nie lubię. Poza tym: w następnej części obowiązkowo domagam się Izabeli i Zevrana jako członków drużyny. To jest skandal, że najlepsze postaci z poprzednich gier były w ogóle nieobecne w Inkwizycji. I swojego Strażnika chcę, o!

Wielka padaka, że BioWare jeszcze nie nauczyło się Frostbite’a i w zasadzie jesteśmy grupą testową. W Battlefield 4 czy Assassin’s Creed: Unity gram sobie na najwyższych detalach, z włączonym w tle Frapsem, Skype’em i innymi programami i nie mam najmniejszych problemów z płynnością. Z Inkwizycją też nie miałem do czasu, aż BioWare wypuściło patch, który zepsuł płynność...

No i kolejna rzecz, która mi się nie spodobała: zakończenie. Jak dla mnie dobra gra, a już zwłaszcza dobre RPG, to taka, którą przechodzisz od nowa zaraz po tym, jak ją skończysz. Inkwizycja ani trochę nie zachęca do tego, żeby przechodzić ją ponownie w tak szybkim czasie, bo wynik i tak zawsze będzie taki sam. Pod tym względem Inkwizycji niestety bliżej do Mass Effect 3 niż do Mass Effect 2. Poza tym, lubię, jak mi się w nagrodę za blisko 90 godzin podaje na tacy, co się stało z postaciami, które lubię – zamiast tego dostałem filmik, który tylko i wyłącznie podłożył podwaliny pod czwartą część albo DLC. Słaba nagroda za 90 godzin grania.

Ale mimo tych minusów, przez trochę ponad trzy tygodnie poświęcałem Inkwizycji każdą wolną chwilę i nie uważam tego czasu za stracony – to było dobrze spożytkowane 87 godzin. BioWare podniosło się po porażkach w postaci Dragon Age II i Mass Effect 3, ale Inkwizycję najtrafniej można chyba podsumować stwierdzeniem, że gra się świetnie, ale po zakończeniu pozostaje ogromny niedosyt, którego BioWare na pewno nie zaspokoi.

_________________
ObrazekObrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrażenia po ukończeniu Dragon Age: Inkwizycja SPOILERY!
PostNapisane: 25 gru 2014, 18:23 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 gru 2014, 17:50
Posty: 27
Gra ma wiele plusów i minusów.

Najbardziej mnie dobijało czekanie na wczytanie się filmików, przejścia z lokacji do lokacji.
Gra ma wiele bugów, mam nadzieję że będą z czasem je likwidować. Grałem na klawiaturze ale widzę że większość wybrała pad :) Ja ogólnie przyzwyczaiłem się grać w RPG na klawie, dodam że nie mam sprzętu wartego duże pieniądze. Co do fabuły nie zachwyciła mnie tak jak w poprzedniczkach momentami wydawało mi się że DA: II jest już lepsza pod tym względem ehhh. Jesteśmy tym wielkim, świetnym Inkwizytorem a każdy nami pomiata jak grabiami niestety.. jak mnie to zawiodło. Jesteśmy mili, pomocni, każdego się słuchamy.
Mamy to przysłowiowe "wspaniałe" wojsko Inkwizycji które np na balu cesarzowej dało się zrobić w konia :D
Misje poboczne polega głównie na zbieraniu karteczek i oddawaniu kwiatku na ołtarz, mało moralne te misje moim zdaniem.
Wielkim plusem jest Podniebna Twierdza, nie dopiszę że powinno być więcej ulepszeń ale jest bardzo w porządku.
Towarzysze są mało emocjonalni, mało w zasadzie gra skupia na nich uwagę, powinno być więcej przywiązania do nich.
Zastanawia mnie ile BioWare robiło tą grę.
Lokacje.. lokacje są dobrze przemyślane fajnie się je zwiedza itp. nie mówiąc o postaciach które są mało żywiołowe.
Usunęli własnoręczne dodawanie atrybutów a szkoda.
Ogólnie gra spoko wyszła ale jest wielki niedosyt naprawdę z tego co wiem to ostatni "Wiek Smoka" i mogli więcej się przyłożyć.

Czekaaaam na hejty :))))

_________________
"W walce, zwycięstwo

W pokoju, czujność

W śmierci, poświęcenie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 3 z 14   [ Posty: 140 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules