Wczytywanie
Teraz jest 19 kwi 2021, 22:05


Napisz wątekOdpowiedz Strona 48 z 275   [ Posty: 2746 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51 ... 275  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 07 lip 2013, 22:27 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sie 2010, 18:24
Posty: 5327
Lokalizacja: Sosnowiec
Gra w: śmierć
Bjorn, w przeciwieństwie do Carien był nad zwyczaj spokojny.
-Gwarantuję, nasza kłótnia to nic wielkiego. Carien jest po prostu nerwowa, i myślę, że ma do tego prawo.
Po chwili ciszy odpowiedział na pierwsze pytanie swojego rozmówcy
- Czy ja wiem czy to ten ork czy jakiś inny. Było spore zamieszanie, nie mogłem zobaczyć kto urządził tak Aerina.

Tymczasem Yurt, zaciekawiony pieśnią Namesmusa podszedł do niego i zapytał
- Byłeś kiedyś w Ap-Cathar Virianinie?

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 07 lip 2013, 22:33 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Namesmus Castacarari

Zamrugał wyrwany z wspomnień.
- Ap-Cathar... Nazwa coś mi mówi, ale nie potrafię sobie konkretnie przypomnieć. Zjeździłem z karawaną chyba pół świata i nie pamiętam już tych wszystkich miejsc... A czemu pytasz?

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 07 lip 2013, 22:50 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sie 2010, 18:24
Posty: 5327
Lokalizacja: Sosnowiec
Gra w: śmierć
Yurt wybuchnął głośno śmiechem
- Nazwa Ap-Cathar coś ci mówi? Ap-Cathar to "klejnot południa", "klejnot pustyni". Największe miasto znanego świata.
Yurt uśmiechnął się do swojego rozmówcy.
-Kiedyś spotkałem tam człowieka, który nucił identyczną melodię.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 07 lip 2013, 22:58 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Namesmus Castacarari

- Człowieka? Dziwny to musiał być człowiek... Śpiewałem starą viriańską pieśń... Nie słyszałem jeszcze o człowieku, który znałby język Virian, a i zazwyczaj nie chwalimy się naszymi tradycjami... Może poznał ją od jednego z tych co zamieszkali w miastach... A i nie wszyscy pośród mojego ludu go znają, co jest już smutne... A nie minęło nawet tysiąc lat... Ap-Cathar... Tak, teraz pamiętam... Byłem tam, ale zazwyczaj nie zaglądaliśmy tak daleko na południe...

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 10 lip 2013, 00:20 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sie 2010, 18:24
Posty: 5327
Lokalizacja: Sosnowiec
Gra w: śmierć
Yurt przysiadł po drugiej stronie ogniska
- O tak, można tam spotkać wiele istot. Virian widywałem nawet dość często, lecz tylko w małych karawanach. To znaczy zanim stamtąd się ulotniłem. Życie w Imperium jest dużo przyjemniejsze. A sytuacja była wtedy naprawdę ciężka.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 10 lip 2013, 00:26 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Namesmus Castacarari
- Trudno spotkać nas więcej... Nie nas dużo. Największa karawana jaką widziałem liczyła może trzysta osób... Ulotniłeś... Czy może musiałeś się ulotnić...?

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 10 lip 2013, 00:52 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sie 2010, 18:24
Posty: 5327
Lokalizacja: Sosnowiec
Gra w: śmierć
Yurt patrząc w ogień odpowiedział
- Jeśli w mieście mieszka 190 000 ludzi, elfów, krasnoludów i innych istot, z czego 100 000 walczy każdego dnia o przeżycie w końcu dochodzi do powstań. Ap-Cathar widziało ich ponad 30. Siedem lat temu, byłem dwudziestoletnim obywatelem slumsów. Racja, miałem kontakty, ale dla bogatszych ludzi zawsze byłem tylko śmierdzącym śmieciem, który zatruwa miasto swoją obecnością. Gdy wybuchło powstanie, mieszkałem w kanałach. Sprzedawałem żywność, przemycałem ludzi do innych dzielnic. Czasem wydawałem ich wojsku, gdy ci mnie przycisnęli. Po pierwszych trzech miesiącach walk postanowiłem pomóc powstańcom.
Yurt podniósł koszulę, na jego klatce piersiowej widać było trzy blizny,
- To - wskazał na jedną ranę - dostałem od strażnika. Walczył shotelem równie dobrze jak ja. To - wskazał na kolejną bliznę - ślad po bełcie, powstańcy nie widzieli do kogo strzelali. To z kolei dostałem od łowcy niewolników, harpunem.
Yurt podwinął rękaw. Poniżej łokcia widać było paskudnie wyglądające piętno.
- A to prezent od magnata, który mnie dorwał. Skurwysyn myślał, że mocno mnie przywiązał. Mylił się. Jego głowę, rzuciłem jego córce pod nogi, i ją też zabiłem. Owszem miałem pokusy, ale byłem zły. Gdy udało mi się uciec, nie widziałem już sensu walczyć i wydostałem się z miasta pod osłoną nocy. Po ośmiu miesiącach bunt został stłumiony. A ja już byłem ochroniarzem pewnego kupca w Candii.
Yurt uśmiechnął się do Namesmusa
- A ty. Co robisz na tej chędożonej wyżynie?

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 10 lip 2013, 01:05 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Gerri Oloė

Westchnęła lekko, gdy nikt już na nią nie patrzył. Grupa dziwnych podróżników była niepokojąca. Zwłaszcza gnomi magik, który bez słowa znikł z tajemniczym listem. Porywczy Yurt i nerwowa Carien też mogli sprawić kłopoty. Ale nawet jeśli okażą się w końcu wrogami, lepiej mieć ich przed sobą niż za sobą. Pomysł Bjorna, aby udać się do Promiennej Świecy był całkiem dobry. I tak nie mieli nic do roboty w tej dziczy. Gerri spojrzała w kierunku Natashy i jej wierzchowca. Trzy dni drogi dla zwierzęcia z poważnie zranioną nogą to męczarnia. Podeszła spokojnie, mimo, że dhampirzyca bezceremonialnie przegnała wcześniej Kearisa.
- Natasho - odezwała się cicho - Nie znam się na magii, ale tradycyjna sztuka lecznicza nie jest mi obca. Jeśli pozwolisz, obejrzałabym nogę Cienia. Prawdopodobnie jestem w stanie mu choć trochę pomóc, lub chociaż załagodzić cierpienie zanim dotrzemy do uzdrowicielki... Zrobię wszystko co umiem, tak jak zrobiłabym dla każdego z towarzyszy.
Koń tolerował ją, a w sakwie machbagralki znajdował się standardowy zestaw ziół i opatrunków do leczenia ran lub złamań, jakie nieodzownie groziły wojownikom na szlaku. Gerri nie zwykła rzucać słów na wiatr.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 10 lip 2013, 07:54 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2012, 11:49
Posty: 7224
Gra w: Assassin's Creed, Mass Effect, Resident Evil
Natasha Rayne

Spojrzała na Gerri, a potem rozpłakała się.
-Proszę.. - wyjąkała.
Schowała swoją broń, głaskając szyje zwierzęcia. Nie mogła pogodzić się z tym, że jest ranny.

_________________
ObrazekObrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Legendy Anrubi - tu gramy
PostNapisane: 10 lip 2013, 08:20 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Namesmus Castacarari
- Życie w mieście jest ciężkie. W sumie wszędzie jest ciężkie i prawie każdy ma swoją trudną historię. My, Virianie unikamy raczej konfliktów. To nie nasze wojny, nie nasze problemy. Jeśli jest źle, pakujemy się na wozy i odjeżdżamy. Z reguły pozwala to uniknąć problemów, pogromów, choć i takie się zdarzały... Choć teraz raczej nie próbują. W karawanie prawie każdy potrafi trzymać broń. Musimy bronić siebie i rodzin. Pierwszy nóż dostałem... Hm. Nie mówiłem jeszcze wtedy dobrze... Z reguły młodym daje się kusze... Kiedy kogoś zastrzeliłem... Miałem dziesięć... no może jedenaście lat. Siedziałem za wozem z takimi wyrostkami jak ja, kiedy bandyci atakowali karawanę... Mieliśmy osłaniać atak naszych wojowników... Tą bliznę - wskazał paskudną szramę przez cały policzek. - Zarobiłem, gdy wielki ork próbował przerąbać mnie na pół. Trochę chybił, a ja wbiłem mu nóż w gardło. Dobrze że akurat na niego wpadłem po powoli zdychałem z głodu, a ork miał żarcie... Oj paskudne mają żarcie ci orkowie. Kilka razy jeszcze mnie dziabnęli... Nic wielkiego w sumie, trudno zostać pięknym i gładkim będąc najemnikiem... - wskazał na bliznę na skroni. - Strzelali do nas, gdy jakieś 5 lat temu jak głupi zaciągnąłem się do armii jakiegoś diuka. Mieliśmy tłumić chłopską ruchawkę. Chłopi jednak nie zamierzali walczyć, a zamiast tego atakowali z lasów. Tutaj tylko musnęła, ale oberwałem też w udo. Potem tylko uciekałem i obiecałem sobie, że to koniec podłączania się pod regularną armię... A co tutaj robię - zamyślił się. Nie zamierzał opowiadać o swojej misji... - Wiesz, wielu z nas opuszcza karawany. Żądza przygód, potrzeba zarobienia na przeżycie... Poza tym warto by poszukać karawany do której można by się przyłączyć... Część z nas zostaje w starych, inni szukają sobie nowej... Ja chyba po prostu miałem dość sprzedawania garnków i szlachtowania bandytów na szlaku i chciałem spróbować czegoś innego. Może nawet na jakiś czas dołączę do jakieś innej karawany... No, a na Wyżynę trafiłem trochę przypadkiem, po prostu szedłem tam, gdzie prowadził mnie szlak... Może widziałeś tu jakichś Virian, co?

Widząc płaczącą Natashę, westchnął ciężko. Nie był medykiem, a to co wiedział o prowizorycznym opatrywaniu ran nie miało tu zbyt dużego zastosowania. Prędzej by zaszkodził koniowi niż mi pomógł. W dodatku podchodzenie do Natashy w jej stanie, groziło skończeniem jak Kearis... Albo z nożem w bebechach. Cóż, Gerri pewnie jej pomoże i lepiej ją zrozumie. W końcu może i różnych ras, ale są to kobiety... Posmutniały łypnął jeszcze raz okiem, po czym o odwrócił się do Yurta. Nic nie mógł zrobić.

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 48 z 275   [ Posty: 2746 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51 ... 275  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules