Wczytywanie
Teraz jest 25 sie 2019, 05:31


Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 629   [ Posty: 6290 ]
Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 629  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 20 sty 2014, 22:41 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
"Wszystko jest jednocześnie początkiem i końcem"

Baśń o Królu Olch



Nehalennia – legendarna i prawdopodobnie zmyślona przez poetów elfia wyrocznia, dziewica, wiedząca (ob.) W zaraniu wieków miała N. przepowiedzieć przybycie na Kontynent ludzi, a gdy jej wieszczbom wiary nie dawano, nie rezygnowała z ostrzeżeń, uciekając się do tworzenia zakazanych guseł. Uznana za fałszywą prorokinię i w gniewie przez jednego z wojowników zabita. Imię N. przetrwało jedynie w balladach oraz w nazwie artefaktów przydatnych rzekomo w trakcie wprowadzenia medium (ob.) w trans prekognicyjny (por. Nehaleni zwierciadło)

Nehaleni zwierciadło – lustro-artefakt, służące prorokom i wyroczniom do przepowiadania przyszłości. Mimo iż ukazywać miało przyszłe wydarzenia bezbłędnie, to jednak w bardzo zawiły sposób. W wyobrażeniach poetyckich z. było jednym z dawnych przybrzeżnych jezior, w którego toni elfia wyrocznia, Nehalennia (ob.) zobaczyła obraz zmierzającej ku wybrzeżom floty oraz przyszłych konfliktów rasowych. Po śmierci prorokini jezioro pokryte jakoby zostało magicznym lodem, który to, rozbity na kawałki, nie topniał, lecz pozostawał na wieki niczym gładkie odłamki lustra. W każdym z nich obrazy tego, co było, jest i będzie mieszają się pono, a bystry wzrok rozróżnić je może. Teorie o nadnaturalnym charakterze znalezionych z. nie zostały potwierdzone.

Effenberg i Talbot
Encyklopaedia Maxima Mundii, tom XI



***

Ciemnowłosa kobieta w zielonej sukni i czarnej kamizelce z uwagą wpatrywała się w zwierciadło. Nie było w nim odbicia przystojnej twarzy ani szaroniebieskich oczu. Nie było nic. Mgła, a może obraz wzburzonych fal. Obserwatorka zamarła w bezruchu, w absolutnej koncentracji. Obraz począł się zmieniać. Ujrzała ponure, kamienne mury. Fort. Nie potrafiła rozpoznać jaki, ale wyraźnie czuła, że przesłanie jest silne, powiązane z samą naturą zwierciadła, które zdawało się odmawiać współpracy. Buntowało się. Po skroni kobiety spłynęła strużka potu. Z trudem powstrzymała mruganie. Jeszcze chwila. Mgła rozwiała się, ukazując w pełnej okazałości...
Drakenborg!
Rozległo się pukanie.
Obraz zafalował i znikł. Na tafli lustra wyraźnie odbiło się nieładne skrzywienie warg. Ciemnowłosa zaklęła szpetnie i odwróciła się.
- Devrin! Jak śmiesz!
Mężczyzna w czarnym surducie zgarbił się pod wściekłym spojrzeniem.
- Pani, musimy już ruszać. Zakonni na dziedzińcu.
Tak niewiele brakowało.
- Nigdy więcej nawet nie próbuj, rozumiesz! Nigdy więcej. Ruszamy do Drakenborgu.
- Do... – słowa uwięzły słudze w gardle – Pani... – wyszeptał
- Weź bagaż.
Kiwnął tylko głową. Kobieta szarpnęła materiał spódnicy. Zielony jedwab zsunął się na podłogę. Pod spodem miała skórzane spodnie, przy pasie sztylet. Narzuciła na ramiona płaszcz i zakryła włosy kapturem. Wskazała słudze pakunek, sama zabrała aksamitną sakwę, do której wcisnęła lustro. Sama też poprowadziła sługę ukrytym przejściem na dół. Słyszeli parskanie koni i szczęk żelaza, kiedy rycerze rozchodzili się po domostwie. Gdzieś trzasnęły potraktowane butem drzwi.

Pół godziny później dwójka jeźdźców zmierzała wyciągniętym kłusem na północy zachód. Zostawili Dorndal już dobrą milę za sobą, ale nawet z tej odległości słychać było echo eksplozji. W oddali zamajaczyła na niebie łuna.



***

Drakenborg
15 stycznia 1275 r


[Connell, Meallah, Slavko, Jarostryj, Shagrath, Auron]

Ligenza, strażnik z dziennej zmiany był wyjątkowym ponurakiem i nawet jeśli umiał mówić, więźniowie nic na ten temat nie wiedzieli. Praca klawisza pasowała do niego tak samo jak wysłużona, lecz zawsze wypolerowana zbroja, bladoniebieskie oczy ledwo widoczne spod hełmu i długa szrama na lewym policzku, od której jeszcze paskudniejsza była tylko obfita ruda broda.
Jeszcze przed świtem w asyście oddziału dziesięciu ludzi Ligenza zszedł na poziom drugi i zatrzymał się przy północnym krańcu szeregu cel. Pomieszczenie do którego zajrzał nie różniło się od sąsiednich niczym. Za każdym razem więźniowie podobnie rozgarniali stos słomy na prowizoryczne posłania. Oprócz słomy, drewnianych misek, kloacznej dziury w podłodze i sześciu ludzi nie było w celi nic więcej.
Strażnik machnięciem ręki odgonił więźniów od krat i przekręcił klucz w zamku. Otwieraniu drzwi towarzyszyło przeraźliwe skrzypienie.

- Won! Szeregiem! – krzyknął jeden z żołnierzy. Mina dowodzącego Ligenzy wskazywała na to, że po cichu liczy na bierny lub czynny opór, aby kolejnym gestem zachęcić swoich chłopców do akcji pacyfikacyjnej.

Mężczyźni w celi przedstawiali standardowy obraz skazańca. Obdarte, brudne łachy nieokreślonego koloru ledwo chroniły przed chłodem lochu. Każdy więzień posiadał tylko spodnie, koszulę i wełnianą derkę. Derka z wyciętą pośrodku dziurą na głowę mogła być używana w charakterze zarówno przykrycia jak i prowizorycznej peleryny. Jedynie buty pozostawiono im własne, świadczące co nieco o pochodzeniu każdego nieszczęśnika. Teraz musieli wyjść nie znając powodu ani celu tych przenosin. Ligenza czekał, spoglądając na skazańców z jakimś ponurym zadowoleniem.

[Esmeralda, Arjat, Graciella, Nyrien]

Graciella Feriel nadal nie znała szczegółów ciążącego na niej zarzutu. Wiedziała przecież, że nie zdradziła. Liczyła na taryfę ulgową do końca, nawet wtedy, gdy pogłoski o polowaniu na czarownice okazały się straszna prawdą. Teraz w pojedynczej, klaustrofobicznie ciasnej celi oczekiwała na śmierć. Być może powinna potraktować powieszenie jako łaskę monarchy. Łaskę króla, którego myślała, że znała.
Przez pionowe wąskie na szerokość dłoni okienko magiczka wyjrzała na zewnątrz. Nie zobaczyła nic oprócz szarzejącej tuż za murami mgły. Zaskoczył ją dźwięk otwieranego zamka. Drewniane drzwi uchylił strażnik, który codziennie przynosił czarodziejce posiłki, ostatnio coraz marniejsze. Młody, wysoki, ciemnowłosy mężczyzna tym razem miał zatroskaną minę. Był wyjątkowo milczący. Skinął tylko, aby wyszła z celi i poprowadził na dół po krętych schodach wieży. Minęli korytarze i skierowali się do lochu. Gracielli ciążyły nieporęczne kajdany i obroża z dwimerytu, ale łańcuch między nimi pozwalał na swobodne poruszanie się. Strażnik prowadził aż na drugi poziom lochów, gdzie w zbiorczych celach przebywali więźniowie. Skierował się od schodów w lewo, na południowy kraniec lekko zakręcającego korytarza. Kiedy szli, rozległy się tu i ówdzie kaszlnięcia i przekleństwa z cel, a na drugim, niewidocznym końcu poziomu upiornie zaskrzypiała otwierana krata.
Graciella odwróciła się odruchowo, w sam raz, aby zobaczyć kolejną dwójkę ludzi. Inny, barczysty i zdecydowanie mniej miły strażnik prowadził drugiego więźnia, na którego nadgarstkach też zwisał łańcuch. Drugi mag.

Młody mag wiedział, że czeka go paskudna śmierć. Długie godziny, dni, a potem tygodnie oczekiwania na nią sprawiły tylko, że wyobraźnia podsuwała Nyriernowi coraz straszniejsze obrazy. Stos, pal, a może rozszarpanie końmi na dziedzińcu... ? Możliwości było wiele, a nikt nie uznał za stosowne poinformować skazańca, na co padł ostateczny wybór. Zarówno zastępca komendanta, jak i strażnicy woleli zostawić go w niepewności, zapewne po to, aby kara była dotkliwsza. Najgorszy był jednak jeden osiłek, który – jakżeby inaczej – najczęściej pokazywał się przy drzwiach celi. Przynosił miskę już tylko raz dziennie, a za każdym razem starał się wepchnąć ją tak, by ochłapy rozsypały się po podłodze. Tego ranka strażnik pojawił się wcześniej niż zwykle. Zamiast otworzyć klapę, przekręcił klucz i rozwarł drzwi na oścież. Łysa głowa zabłysła przesłaniając blask pochodni, a wielkolud uśmiechnął się paskudnie.
- Ruszaj wypierdku! – nakazał – Czas na widowisko.
Nie czekając osiłek szarpnął za łańcuch przy dwimerytowych kajdanach i wywlókł Nyrierna na schody, a potem ciągnął tak na sam dół. Ze zdziwieniem mag zauważył, że minęli wyjście na dziedziniec, gdzie odbywały się egzekucje.
W lochu było ciemno i wilgotno, gdzieś w niewidocznym końcu łukowatego korytarza przeciągle zaskrzypiały zawiasy, a przed sobą Nyriern zauważył podobną parę. Inny strażnik prowadził skutą dwimerytem kobietę.

Dwie młode kobiety trafiły do fortu zaledwie wczoraj przed północą. Nie odebrano im ubrania, jedynie cały ekwipunek, pasy i przedmioty osobiste. Każda dostała dodatkowo brudną derkę i miskę, a potem odprowadzono je razem do celi. Jak na razie całkiem wygodnej, bo oprócz ich dwójki nie było nikogo innego. Gruby mur ozdobiony wyrytymi napisami, kupa – o dziwo względnie świeżej – słomy, dziura pod zewnętrzną ścianą,zapewne służąca za ubikację. Fetor i odgłosy dobiegające z sąsiednich cel utrudniały zaśnięcie, jednak zmęczone drogą więźniarki zdrzemały nie wiedzieć kiedy na prowizorycznym posłaniu.
Jeszcze przed świtem nagły, głośny zgrzyt niosący się echem po korytarzu obudził niską, rudowłosą i piegowatą jak indycze jajo dziewczynę. Spojrzała na towarzyszkę niedoli śpiącą nadal na słomie, a potem podeszła do kraty i wyjrzała. Zgrzyt już się nie powtórzył, ale coraz bliżej słychać było kroki. Zakręcający łukowato korytarz na razie nie pozwalał dostrzec kto idzie, Arjat jednak słyszała stuk więcej niż jednej pary butów i pobrzękiwanie łańcucha.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 20 sty 2014, 22:50 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Meallah
Farsa. Tak miało się skończyć jego życie? Cóż, wygląda na to, że wszędzie chciano go zabić. Może gdyby wiał do Zerrikani? Chociaż znając jego szczęście, tam dzikusy też by go nie polubiły. Cały pobyt w więzieniu pracowicie wydłubywał pchły i rozgniatał ja, oraz wyłamywał palce i dziwnie się przeciągał. Trochę to rozgrzewało i przede wszystkim zapobiegało zastaniu mięśni... Mimo to nie było tak źle. W cesarskich więzieniach dla wrogów politycznych było gorzej. Pewnie by go rozerwano końmi. A tu? Zapewne go powieszą. Chwila strachu i po krzyku. Wymruczał pod nosem przekleństwo po Nilfgaardzku i wstał. Wstał i spokojnym krokiem zajął miejsce w szeregu aby nie prowokować strażników.

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 20 sty 2014, 23:07 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 15 gru 2011, 15:27
Posty: 21761
Nyriern Rin

Był zobojętniały na to co się z nim działo. Właściwie było mu wszystko jedno. Zdziwiło go, że strażnik, który go ciągnął minął dziedziniec gdzie odbywały się egzekucje, ale specjalnie się nad tym nie zastanawiał. Kilkanaście sekund później zobaczył czarodziejkę skutą dwimerytem. Nie wiedział kim była. Czekał na to co przyniesie los. Przypuszczał, że strażnicy chcą im zrobić krzywdę na własną rękę, ale nie był przekonany co tej myśli. Skoro i tak oboje mieli zginąć.

_________________
KP - PTP

KP - SWO

KP - TTP

KP - PŻ

KP - UŚ


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 20 sty 2014, 23:10 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 kwi 2012, 11:48
Posty: 20571
Gra w: gry
Connell

Kiedyś w końcu musieli go złapać. Dawno już stracił rachubę czasu. Sporo czasu spędził na medytacji, a także na ćwiczeniach fizycznych, w końcu trzeba było utrzymywać formę, a i tak nie miał nic innego do roboty. Dawno też nie zabijał, raz czy dwa, a może nawet trzy przyszło mu do głowy, żeby zabić, któregoś ze współwięźniów, jednak powstrzymał się, bo zabicie współwięźnia szybciej skazałoby go na śmierć. Zdążył wcześniej już schować swój medalion w bucie, a konkretnie w sekretnej skrytce w wydrążonym obcasie lewego buta. Nie wiedział, czy współwięźniowie wiedzą, że jest wiedźminem, z resztą... niezbyt go to interesowało.
Wstał posłusznie i spokojnie zajął miejsce w szeregu. Nie wiedział co go czeka.

_________________
Aedd Gynvael- ranga III= Mieszkaniec
Sesje RPG- Poszukiwacz Przygód


Ostatnio edytowano 20 sty 2014, 23:41 przez diablodevil, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 20 sty 2014, 23:14 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sie 2010, 18:24
Posty: 5327
Lokalizacja: Sosnowiec
Gra w: śmierć
Auron

Czas w celi spędził na rozmyślaniu nad swoim losem. Zasłużył, nie ma co. Ale teraz nie było co wspominać, trzeba było rzucić przeszłość za siebie i i iść do przodu. Toteż nie zamierzał się sprzeciwiać strażnikom. Mają mnie zabić, no to zabiją. Nie mam na to wpływu
Powolnym krokiem wyszedł z celi i stanął w szeregu.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 20 sty 2014, 23:19 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 lut 2011, 22:23
Posty: 6151
Lokalizacja: Międzyrzecz.
Gra w: StarCraft II, World of Warcraft, Hearts of Iron III, Wargame.
Jarostryj "Zaręba" Bożebór

Zacisnął kurczowo usta, które zniknęły mu teraz niemalże całkowicie pod sumiastym wąsem. Podniósł się z klęczek w milczeniu. Pogodził się z własnym losem. Nie zamierzał szarpać się, krzyczeć czy błagać o litość. Chciał odejść z godnością. Jedyną jaką mogła go spotkać w całym swym parszywym i obłudnym życiu. W milczeniu zajął miejsce na końcu szeregu, marszcząc przy tym swe gęste brwi, zapomniał bowiem słów modlitwy której za młody nauczył go ojczulek. Pamiętał ją życie całe, a teraz, w chwili największej potrzeby, przepadła mu w gęstwinie myśli. Cóż to, zostawało pogodzić się ze swym losem, jakikolwiek by on nie był. Przynajmniej rozprostuje przed śmiercią mięśnie, które zaczynały pobolewać go od ciągłego bezruchu w celi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 20 sty 2014, 23:51 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 lut 2011, 00:37
Posty: 6735
Gra w: Zawal przed czterdziestką
Arjat

Cholera... no i co ja zrobię? Trzeba było odrzucić propozycję Nilfgaardu. Co ja teraz zrobię? Szubienica nie jest najlepszą wizją przyszłości.
Dziewczyna westchnęła cicho, po czym zbudziła towarzyszkę.
-Wstawaj, ktoś nadchodzi.

_________________
.

Obrazek

AG - BÓG IMPERATOR

CLICK


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 20 sty 2014, 23:51 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2011, 21:33
Posty: 5779
Lokalizacja: Gdańsk
Gra w: Dragon Age, Mass Effect, Skyrim, Wiedźmin
Graciella Feriel

Nie będzie taryfy ulgowej... Zrozumiała gdy strażnik po raz kolejny zerknął na nią z żalem. Jej oczy zaszkliły się. Gdy wpatrywała się z nadzieją w strażnika pomyślała, że jest przystojny. Bardzo przystojny. Przystojny? Jak mogło jej w tym momencie coś takiego przyjść do głowy? Idzie właśnie prosto na śmierć a jej pierwszą myślą po wyjściu z tej ciasnej klitki było to, że STRAŻNIK JEST PRZYSTOJNY? Weź się w garść głupia... On jest... po prostu... dobrym człowiekiem... tak, na pewno... prawda, że jest? Snuła myśli cały czas wpatrując się w bruneta. Widziała innych więźniów, słyszała nawet kroki tego co szedł tuż za nią, ale w tej chwili to nie było ważne. Żaden pomysł nie był wystarczająco dobry. Długie jasne kosmyki, którym udało się uwolnić okrywały jej twarz a reszta włosów pozostawała dalej spięta, tak jak miała w zwyczaju, chociaż już trochę niedbale. Sekundę minęło gdy doznała olśnienia. Spięte... Włosy cały czas były spięte czym, spinką. SPINKĄ... Jej źrenice powiększyły się. Spinka... Gdyby ktoś za mną byłby w jej posiadaniu... to... to mógłby spróbować otworzyć tą przeklętą obrożę... Błyskotliwe. Aż zanadto biorąc pod uwagę całą tą ciężką atmosferę.

_________________
A great talker is a great liar.


Graciella Feriel ○ Constantin Reynold ○ Felinne Velanne
Jesfis Raisa ○ Rayla Blades
Lillith


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 21 sty 2014, 14:15 
Status Widmo
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 10:18
Posty: 3677
Gra w: Seria Assassins Creed,
Slavko z Poręby

Nowe życie? Szkoda, że ma zacząć się od szubienicy, czy innego narzędzia zagłady. Pan Slavko zamyślił się na chwilę. Ach gdyby tak przyszło mu zginąć w walce, za ojczyznę, wieś, albo chociaż zaścianek. Równie dobrym byłoby paść przy pracy, bądź też podczas samodzielnej obrony oblężonej twierdzy. Takie to marzenia o śmierci zrodziły się w głowie Pana Slavka, jednak ponura rzeczywistość szybko sprowadziła go na ziemię. Przynajmniej w porządnych butach przyjdzie mi ducha wyzionąć - pomyślał, nakładając na nogi swe stare, poobcierane oficerki. Kaedweńska myśl szewska, ta parka służyła mu wiernie przez ostatnich pięć lat. Kończąc rozmyślania wyszedł Pan Slavko za resztą skazańców. Konkretnie za dziwacznie wyglądającym jegomościem z żółtawymi oczyma. Zdun często słyszał wiejskie bajędy, ba nawet sam kilka opowiadał. Wiedział, że takie oczy to jeno u czarownika, bądź kuglarza to i bezpiecznie będzie się takiego trzymać, gdy czary odprawi i czarnoksięsko za mur więzienia ich przeniesie. Tak czy siak, ruszył Pan Slavko za resztą, przy wyjściu jeno strażnikowi uwage czyniąc
- Klnę się na krew własną i szlacheckie korzenie, że na szubienice z głową podniesioną pójdę! Bom nie jakiś chłystek, jeno szlachcic ubogi!

_________________
Ave Vadi Koks!

Sesje RPG - Początkujący Gawędziarz


Kanał na YouTube, Gry, Dragon Ball i Ciekawostki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zwierciadło Nehaleni - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 21 sty 2014, 14:27 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Shagrath

- Jednego wilkołaka mniej. Trzeba być ku*wa grzeczny w ostatnich chwilach życia. - pomyślał wilkołak
Stanął w szeregu dumnie wyprostowany przy okazji zgniatając robaka łażącego mu po ramieniu. Czekał cierpliwie i w milczeniu na ogłoszenie wyroku. Przejażdżka za koniem po placu? Odpada. Coś takiego tylko w Nilfgaardzie spotykane. Główka pod miecz kata? Też raczej nie. Pewnie stryczek. Muszę pamiętać żeby poprosić o szklankę wody. Tak przynajmniej kiedyś słyszałem. Nawet, niech mnie w dupę włócznią wyruchają, nie myślałem o innej śmierci. No, może od miecza wiedźmińskiego. Strzelił palcami i wbijał wzrok w strażnika. Szlachetka w celi? Czymże on to zawinił, że ze mną celę współdzielił?

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 629   [ Posty: 6290 ]
Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 629  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules