Wczytywanie
Teraz jest 23 cze 2021, 07:01


Napisz wątekOdpowiedz Strona 4 z 8   [ Posty: 74 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 21 maja 2012, 22:26 
Adept analogów
Adept analogów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 gru 2011, 01:04
Posty: 240
Lokalizacja: Gdynia
Gra w: komputer
Dość ładna historyjka.
Wczoraj z kumplami poszliśmy kulturalnie w las z browarami i sporym tematem. Fajnie i zaj**iście i nagle tknęło nas śpiewać bee gees - stayin alive. Wszyscy bowiem znamy słowa i miałem ten utwór na fonie :D. Normalnie magia, gorączka sobotniej nocy wśród drzew...
Dzisiaj przed wyjściem do roboty wyczytałem w onecie, ze Robin Gibb zmarł właśnie wczoraj. To podkreśliło magię tamtej chwili. Był tam z nami i śpiewał za pośrednictwem nas :D. Co za ironia z tym "Stayin alive". Chociaż z drugiej strony może on nigdy nie umrze, bo to jest utwór który będzie się pamiętało do końca świata, więc żywi pozostaną tak długo jak będzie trzeba :).
Smutno.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 24 maja 2012, 13:44 
Mistrz pada
Mistrz pada
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 sie 2011, 18:03
Posty: 900
Lokalizacja: Zabrze
Gra w: DA, Mass Effect, Wiedźmin 2, Skyrim
Ja też wypełniłam ankietę, choć niektóre pytania były... dziwne :D
Wilczan, ten szalony kot mnie przeraził, chyba nie będę mogła zasnąć w nocy. A historia z Robinem Gibbem niesamowita. Nie uwierzysz, ale ja miałam tak samo z Jacksonem - dzień przed jego śmiercią tak mnie jakoś naszło na jego piosenki.
Co do kotów, to ja uwielbiam tego: http://www.youtube.com/watch?v=Tbiedguh ... ure=relmfu :)

_________________
"My decydujemy tylko o tym jak wykorzystać czas, który nam dano." - J.R.R. Tolkien, "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 27 maja 2012, 01:19 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 paź 2011, 23:04
Posty: 3046
Lokalizacja: Londyn
Gra w: Dreamfall Chapters
Dziękuję bardzo za wypełnienie :D i skoro tyle osób pochwaliło się swoimi pociechami, to i ja to zrobię! :D
Spoiler:

_________________
Firvain (Szkło w oku)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 27 wrz 2012, 12:13 
Wiedźma z Głuszy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 maja 2010, 12:04
Posty: 4289
Lokalizacja: Korcari
Gra w: Wiedźmin, DA, Skyrim
Każdy, niezależnie od wieku, ma takie chwile w życiu, że „musi komuś dać w mordę”. Dzisiaj to mnie dopadł ten stan.
Jak rzekł kiedyś ktoś mądry – nie ma problemów małych i dużych, są po prostu problemy. Dla jednego problemem jest oblany egzamin, drugi rwie włosy z głowy, bo rzuciła go dziewczyna, a trzeciemu puszczają zwieracze, bo zupa była za słona.
Mnie dobił , choć jednocześnie rozbawił, fragment książki „Pokolenie IKEA” (spoiler), będący niemal kalką życia zawodowego mojego i wielu moich znajomych.



Od autora książki różni mnie jedynie płeć, to że mam rodzinę i w dni powszednie śpię nie 6 ale 4-5 godzin na dobę. W pracy ciągle jeszcze z powodzeniem udaje mi się wykonywać projekty niemożliwe do wykonania (bo po kilkunastu latach roboty dla korporacji już tylko takie zadania dostaję), nikt jeszcze nie krzyknął w moim kierunku „Brutus pedał!”, ale czuję, że zbliża się moment, w którym puszczą mi nerwy i boję się, że kiedy to nastąpi to szlag trafi wszelkie normy społeczne, moralne i kulturę osobistą, wpajane mi przez wiele lat, że zrobię coś naprawdę strasznego.
Jestem zmęczona wszechobecną głupotą, brakiem szacunku dla drugiego człowieka, wiecznym wyścigiem szczurów, sztucznymi uśmiechami, „igrzyskami dla ubogich”, które mają za zadanie odwrócić uwagę od tego co rzeczywiście ważne. Patrzę z przerażeniem na młode kadry managerskie w różnych korporacjach i zastanawiam się, jak można dać sobie tak mocno wyprać mózg i pozwolić naszpikować się idiotycznymi hasłami i „ideami firmy”, po to, żeby tak naprawdę ci „na górze” zarobili więcej kasy?!
Zastanawia mnie co będzie za 10-15 lat, jak będzie wyglądał polski rynek pracy, który będzie tworzony przez Wasze pokolenia. Jakie macie marzenia, plany, jak wyobrażacie sobie własną pracę zawodową, czy rzeczywiście garniak, teczka, magiczne słowo „korporacja” i wspinanie się po śliskich szczebelkach drabiny awansu są dla Was wyznacznikiem kariery zawodowej i sukcesu życiowego?
Zapraszam do dyskusji.

_________________
"Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla."

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 27 wrz 2012, 13:50 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 22 mar 2012, 03:11
Posty: 3074
Biura nie produkują nic, nie zmieniają życia. To jedynie stosy papieru, szare budynki i śmiesznie odziani ludzie. Po co tam pracować? nie wiem. Podejrzewam, że dla pieniędzy. I to jest straszne. Coraz więcej wszystkiego, wykonuje się "dla pieniędzy". Nie dla siebie, nie dla innych, nie dla przyjemności - jedynie dla pieniędzy, które straciły wymiar przedmiotu, a zyskały wymiar nieskończonego posiadania. To nie ludzie posiadają pieniądze, to one posiadły ich.
Mówi się, że to jest "przetrwanie". Nabiera to sensu w momencie, w którym tępi rządzący niszczą gospodarkę i wymuszają tym samym wyścig za groszami na chleb, wodę i ciepło.
Co zatem zrobić? wywieszać TAKICH rządzących na latarniach, przestać dodrukowywać pieniądze i przypomnieć im ile są warte Oraz ile wart jest czas pracy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 27 wrz 2012, 17:30 
Mistrz pada
Mistrz pada
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2012, 15:16
Posty: 965
Gra w: Seria TES, HoMM 3, strategie Paradoxu, seria ME, seria DA, seria AC, P:T
Wiem, że jeszcze młodzian jestem, z mlekiem pod nosem, pozwolę sobie jednak w tę dyskusję włączyć i powiedzieć jak to wygląda z mojej, czysto pacholęcej perspektywy.
Może to wina środowiska w którym się wychowywałem, może moich młodzieńczych ideałów, w każdym razie siedzi we mnie wielka odraza to korporacji, wielkich firm i obrzydliwie bogatych właścicieli. Praca w korporacji wydaje mi się pracą kompletnie wyzbytą przyjemności, pasji, spełnienia, wszystkiego tego co w pracy powinno się znajdować. Cel, sens tego wszystkiego rozmywa się kompletnie - nie znajduję w pracy przyjemności, więc pracuję, żeby zdobyć pieniądze, żeby być szczęśliwym, ale nie mam czasu na bycie szczęśliwym, bo muszę pracować, żeby mnie nie stracił pracy, żeby nie stracić pieniędzy, żeby być szczęśliwym. Zawsze bałem się tego, że wyląduję w takim miejscu, gdzie zaharowuję się na śmierć wykonując powtarzalne czynności, nie dające mi żadnej satysfakcji, czy to w korporacji, czy w szkole. Marzyłem i nadal marzę, że będę robił w życiu coś w czym będę się spełniał, niekoniecznie za jakieś grube tysiące, (choć przyznam, że z mojej perspektywy łatwo takie deklaracje składać ;)) taka praca jak ta opisana we fragmencie tej książki wydaje mi się spełnieniem wszystkich moich koszmarów. Nie wykluczam, że z biegiem czasu moje podejście się zmieni, ale szczerze mówiąc - mam wielką nadzieję, że nie.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 27 wrz 2012, 18:14 
Wiedźma z Głuszy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 maja 2010, 12:04
Posty: 4289
Lokalizacja: Korcari
Gra w: Wiedźmin, DA, Skyrim
Ifrexalis, pytasz: po co pracować w biurach?
Odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: po to samo, po co ludzie pracują na kasach w marketach, pomimo, że są tam źle traktowani i mało zarabiają - żeby przeżyć. Możemy być superidealistami, ale prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach bez pieniędzy nie da się żyć i żadne ideały tego nie zmienią. Każdy kto nie chce żywić się w śmietnikach i żebrać o kawałek ubrania, chwyta się takich prac, jakie w danym momencie są na rynku dostępne. Jeśli masz do wyboru pobierać nędzny zasiłek dla bezrobotnych, bo po studiach nie możesz znaleźć pracy w swoim zawodzie, zapierdzielać przy kopaniu rowów w zimie, albo wykonywać prace biurowe, to co wybierzesz? Nie znam nikogo - dosłownie NIKOGO, kto pracuje dla przyjemności. Większość ludzi haruje po to, żeby sobie i swoim bliskim zapewnić dach nad głową i zaspokoić podstawowe potrzeby, ale są też tacy, których obserwuję właśnie na szczeblu managerskim, którzy sprzedali by własną matkę tylko po to, żeby ktoś ich nazywał "dyrektorem", albo żeby MIEĆ dużo kasy. Dla mnie to zwykła szajba. Oni nazywają to ambicją…
Człowiek od urodzenia mieszkający w mieście, w rodzinie - powiedzmy – bardzo średnio zamożnej, gdzie kilka osób gnieździ się w klaustrofobicznych, betonowych norach zwanych szumnie mieszkaniami, nie ma problemu z odpowiedzią na Twoje pytanie. Dzieci pochodzące z takich rodzin (czyli większość mieszczuchów), jeśli ich rodzice nie zgromadzili na jakimś biznesie większej kapusty i nie zapewnią swoim pociechom stabilnego startu w dorosłe życie, mają dwa wyjścia - wisieć na garnuszku mamusi do, za przeproszeniem, usranej śmierci, albo szybko po ukończeniu szkoły lub studiów znaleźć pracę. Ach, jest jeszcze trzecie wyjście – bogato się ożenić lub wyjść za mąż i wisieć na garnuszku współmałżonka. Próbowałeś kiedyś znaleźć naprawdę dobrą pracę? Taką, dzięki której możesz godnie żyć, zapewnić byt swoim dzieciom i jednocześnie czerpać z niej przyjemność? Wierz mi, że znalezienie takiego zajęcia to wielka sztuka i jeszcze większy fart. Najsmutniejsze jest to, że większość młodych ludzi, kończąc studia, trafi nie tam gdzie chce, ale tam, gdzie znajdzie się okazja do zaczepienia. W innej sytuacji są ludzie, których rodzice posiadają np. gospodarstwa rolne, własne domy na własnej ziemi, uprawy czy hodowle, dzięki którym mogą się wyżywić, a sprzedając nadwyżki produkcyjne są w stanie zapewnić rodzinie utrzymanie. W mieście – tak jak gość opisał to w załączonym wyżej fragmencie książki – chcesz mieć dach nad głową, to musisz zapłacić. Zapłacić koszmarne pieniądze za betonową norę, którą będziesz spłacał do końca swoich dni. W takiej sytuacji praca jaką wybierasz, to taka, która pozwoli Ci zarobić tyle kasy, żeby przeżyć z takim obciążeniem finansowym. I nawet jak jest Ci źle, to masz świadomość, że nie możesz sobie pozwolić na trzaśnięcie drzwiami, bo wtedy pozostaje Ci przewiewne lokum pod mostem.
Nie ganię ludzi za to, że chcą zarabiać lepiej niż dotychczas, że chcą zapewnić lepsze warunki życia swoim najbliższym, bo to normalne – bieganie w jednej zgrzebnej koszulinie i żywienie się korzonkami zostawmy ascetom. Mierzi mnie jedynie fakt, że w pewnych kręgach pogoń za pieniądzem stała się celem samym w sobie (tu zgadzam się z Tobą, Ifrexalisie, w 100%). Ludzie gubią się kompletnie w wyścigu na szczyt, tracą rodziny i własny rozum, a szaleństwo to odbija się na wszystkich współpracownikach takich oszołomów. To przykre, że tak trudno dzisiaj żyć godnie, uczciwie pracując.

Liu_tenet, cieszę się, że są jeszcze ludzie mający marzenia i wierzący w ich spełnienie, naprawdę. Z całego serca życzę Ci wygranej w tej loterii, zwanej życiem ;) Moje pytanie do ludzi młodych wzięło się stąd, że z przerażeniem słuchałam wypowiedzi kilku osób wśród znajomych znajomych, że nie ma to jak praca w korporacji i że marzą o zaczepieniu się w dużej firmie. Zaprawdę, nie wiedzą co ich czeka…
Spoiler:

_________________
"Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla."

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 01 paź 2012, 09:17 
Status Widmo
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 10:18
Posty: 3677
Gra w: Seria Assassins Creed,
waber

Poruszyłaś bardzo ważny temat. Chciałbym też napisac kilka zdań od siebie. Jestem młodym człowiekiem (19) mieszkającym na Podkarpaciu. Życie nie oszczędza ani mnie ani ludzi w moim otoczeniu. W naszych okolicach znaleźć pracę jest bardzo trudno, dużo trudniej niż w innych rejonach Polski. Część z moich znajomych niejednokrotnie musiało jednak przerwać naukę by iść do jakiejkolwiek pracy. Fajnie jest mieć ideały i jestem pierwsza osobą która to przyzna, ale nam juz w szkole powtarzano że nie będziemy mieć pracy, że trzeba chwytać sie wszystkiego, że jedyną alternatywą jest wyjazd za granice. A jeśli nawet uda się skończyć kilka kierunków studiów, to i tak powrót tutaj niema sensu. Sprzedawcy w sklepach osiedlowych nie lubia zatrudniać osób z wyższym wykształceniem. Nasz wychowawca chcąc trochę podnieść nas na duchu opowiadał nam o pewnej uczennicy( również świetnej z historii) która po archeologii znalazła prace. Cóż okazało się że została zatrudniona w dziale marketingu jakiejś dużej firmy. taki scenariusz był spełnieniem marzeń dla każdego z nas, bo jak powszechnie wiadomo po studiach związanych z historią trudno szukać pracy. Dla mnie ten rok był bardzo ciężki. Byłem ciężko chory, straciłem szkołe i dziewczyne, która wyjechała z kraju w celach zarobkowych i stwierdziła że nie chce wracać. Teraz staram sie wszystko jakoś wyprostować. Chciałbym skończyć studia. I zarabiać tyle żeby wystarczyło dla mnie i mojej rodziny. Poświęcić ideały dla osób które są tego warte. Całe zycie chciałem robić coś co lubię.Coś co dawałoby mi radość w życiu. Nie chciałem szarego życia i powtarzania czynności w których nie widze większego sensu. Życie jest przecież tylko jedno. Teraz to wszystko jest takie odległe. Ideały są dobre, szkoda tylo że często nie da się nimi zarobić na życie.


Ale jeśli chodzi o twoja sytuacje to bardzo dobrze że próbujesz puki jeszcze nie jest za późno. Może dzięki temu za kilkanaście lat unikniesz żalu do samej siebie i poczucia że coś cie ominęło. Kto nie ryzykuje ten nic nie wygrywa ;) Ja będę trzymał za ciebie kciuki. Bo kto wie może za jakiś czas będę stał w tym samym miejscu co ty teraz.

_________________
Ave Vadi Koks!

Sesje RPG - Początkujący Gawędziarz


Kanał na YouTube, Gry, Dragon Ball i Ciekawostki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 01 paź 2012, 23:14 
Wiedźma z Głuszy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 maja 2010, 12:04
Posty: 4289
Lokalizacja: Korcari
Gra w: Wiedźmin, DA, Skyrim
Sytuacja którą opisałeś dotyka wiele młodych osób, nie tylko na Podkarpaciu. Wielu ludzi nie jest w stanie ukończyć studiów, bo musi utrzymać siebie, albo pomóc w utrzymaniu całej rodziny, bo np. rodzice stracili pracę albo się rozchorowali. Przypomina mi to scenariusz, który obserwowałam w Kanadzie, kilkanaście lat temu, w pewnej portugalskiej rodzinie. Ojciec zmarł, zostawiając niepracującą żonę z czterema synami, w wieku 15-20 lat. Ci chłopcy nawet nie myśleli o studiach, od rana do nocy zapierdzielali w rzeźni, żeby spłacić dom, w którym mieszkali z matką. Z jednej strony podziwiałam ich za determinację, miłość do rodziny i poczucie wzajemnego obowiązku, z drugiej strony niesamowicie im współczułam tego, że bezpowrotnie utracili swoje dzieciństwo i najfajniejsze lata młodości, na zarabianie kasy, z której niewiele zostawało im na życie, bo większość finansów pochłaniał kredyt hipoteczny. Nie wiem jak potoczyły się ich losy, mam nadzieję, że udało im się spłacić dom i ułożyć sobie życie, ale wiem jedno - nie chciałabym, żeby kiedykolwiek moje dzieci znalazły się w takiej sytuacji życiowej jak ci chłopcy. Jak widać, życie za oceanem, wbrew przekonaniu wielu osób, nie zawsze jest usłane różami, a obserwowany przeze mnie przypadek nie był tam odosobniony również w innych grupach narodowościowych. Czesiek to jednak prawdę śpiewał: "Dziwny ten świat"...

PS. Jak tak wszyscy będziemy trzymać kciuki za siebie nawzajem, to kto będzie pracował? ;)
W zasadzie powinnam stworzyć osobny wątek pod tytułem "narzekalnia", żeby każdy mógł w nim wylać z siebie różnego rodzaju bolączki egzystencjalne (czasami lżej człowiekowi na duszy, jak wykopie w kosmos swojego doła), ale zamiast tego spróbuję wnieść tu nieco humoru, bo temat owszem, jest ważny ale i cholernie przytłaczający.

Komu babkę? ;)

Spoiler:

_________________
"Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla."

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O wszystkim i o niczym
PostNapisane: 02 paź 2012, 22:18 
Status Widmo
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lut 2012, 10:18
Posty: 3677
Gra w: Seria Assassins Creed,
Cytuj:
W zasadzie powinnam stworzyć osobny wątek pod tytułem "narzekalnia", żeby każdy mógł w nim wylać z siebie różnego rodzaju bolączki egzystencjalne (czasami lżej człowiekowi na duszy, jak wykopie w kosmos swojego doła), ale zamiast tego spróbuję wnieść tu nieco humoru, bo temat owszem, jest ważny ale i cholernie przytłaczający.



Zgadzam się. Wszyscy dookoła mieliśmy , mamy i bedziemy miec problemy. Reszta polega chyba na tym żeby nie dać się zwariować. A co do tej kanadyjskiej rodziny. Cóż, nie trzeba daleko szukać. Znam ludzi w bardzo podobnej sytuacji. chyba rzeczywiście lepiej bedzie zmienić temat na cos mniej przytłaczającego. Bo świata nie zmienimy.

_________________
Ave Vadi Koks!

Sesje RPG - Początkujący Gawędziarz


Kanał na YouTube, Gry, Dragon Ball i Ciekawostki


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 4 z 8   [ Posty: 74 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules