Wczytywanie
Teraz jest 21 cze 2021, 08:47


Napisz wątekOdpowiedz Strona 3 z 4   [ Posty: 37 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 29 maja 2012, 20:43 
Mistrz pada
Mistrz pada
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 sie 2011, 18:03
Posty: 900
Lokalizacja: Zabrze
Gra w: DA, Mass Effect, Wiedźmin 2, Skyrim
Nie, na szczęście to nie były stringi :P
Nie ma co, damy z nas pierwsza klasa :D

_________________
"My decydujemy tylko o tym jak wykorzystać czas, który nam dano." - J.R.R. Tolkien, "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 29 maja 2012, 21:11 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Żenua z gatunku "majtkowych":
Dzień jak co dzień na uczelni. Zajęcia z łączności na 3 piętrze, parę godzin. Sikać się chce. Problem w tym, że damski kibelek na piętrze pierwszym, daleko i ciężko na bardzo krótkiej przerwie zdążyć, bo kolejka czasem jest. Myślę sobie, że jakoś wytrzymam, no ale po wypuszczeniu nas z sali jednak stwierdzam, że ciut za późno i na pierwsze nie zdążę. Niewiele myśląc wpadam do męskiego przybytku po drodze (na szczęście pusty, pierwsza byłam). Uf, jaka ulga! Wychodząc z kabiny słyszę że ktoś tam przy pisuarach jest, ale nie przejmuję się, bo co tam, w akademiku też towarzystwo mieszane, raczej nikt się nie zgorszy. No i nagle ZONK - to nie student, tylko szanowny dziekan mojego wydziału (z którym w dodatku mieliśmy zajęcia z matematyki). Bąknęłam coś w stylu "Dzień dobry" i nawet nie myjąc rąk spieprzyłam najszybszym krokiem jakim się dało, żeby jeszcze nie biec w panice.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 29 maja 2012, 21:34 
Aedd Gynvael
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 maja 2011, 20:30
Posty: 2089
Lokalizacja: Białystok
Gra w: Gry
Ja rozpocznę trochę mniej "żenua" akcentem a konkretnie historia z wyjazdu klasowego :
Luty 2012 - początek miesiąca, śnieżek po kolana, więc moja kochana klasa namówiła wredną wychowawczynię na mały kulig w okoliczne tereny. Wszystko pięknie wynajęte, były koniki, ogromne wozy, cieplutkie ognisko i w końcu : górka do zjeżdżania. Wszyscy dziarsko wzięli w ręce swoje powozy (jabłuszka, sanki i inne bajery) i zaczęli śnieżne szaleństwo.
Ja z grupą najbliższych kumpli zjeżdżałem jak szalony, bawiąc się przy tym jak pięcioletni dzieciak i nagle moją uwagę przykuł śmieszny, kolorowy "pojemnik". Podszedłem zainteresowany, wziąłem, patrzę cieplutki a na śniegu leżeć już musiał trochę, wniosek - termofor i to w śmiesznym "misiowym" kształcie. Myślę, na cholerę mi to i bez zastanowienia rozdeptałem z buciora narciarskiego (rozprysł się zostawiając komiczny kleks na śniegu) i zadowolony powróciłem do zabawy. Kiedy już mieliśmy wracać, do naszej grupy podeszła ta wredna wychowawczyni i zgadnijcie o co spytała. Tak. "To coś" co rozdeptałem to był jakiś pamiątkowy termofor owej nauczycielki, który dostała od syna ze Szwecji. Zrobiłem się cały czerwony ze wstydu ale przemilczałem i wsiadłem do autobusu. Bóg zapłać nie oskarżyła nikogo, więc przyznawać się nie musiałem, a dobrze wiedziałem, że jak dowie się o tym, że to ja zrobiłem to będzie koniec %) Czepialstwo do końca roku.
Wniosek taki, że następnym razem spytam zanim rozdepczę ]:->

_________________
Aedd Gynvael - Burmistrz

"Ten Kreatywny"
"Podwójny Mistrz Gladiatorów Aedd Gynvael"

"Kłamstwa to piękne historie, które są niszczone przez kogoś, kto mówi prawdę" ~ Neil Patrick Hariss

Youtube


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 08 cze 2012, 21:28 
Mistrz pada
Mistrz pada
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 sie 2011, 18:03
Posty: 900
Lokalizacja: Zabrze
Gra w: DA, Mass Effect, Wiedźmin 2, Skyrim
Mój środowy przypadek z serii, którą przeżył zapewne każdy student choć raz: poszłam odrabiać jakiś obowiązkowy wykład, na którym mnie nie było, przychodzę na katedrę i wszędzie pustki, na korytarzu siedzi tylko jedna pani, chyba sprzątaczka. W gabinecie pani dr, u której mamy zdawać żywej duszy nie ma, więc podeszłam do pani sprzątaczki i pytam, czy wie może, gdzie jest pani dr X. A ona: "Wiem, bo to ja jestem".

_________________
"My decydujemy tylko o tym jak wykorzystać czas, który nam dano." - J.R.R. Tolkien, "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 09 cze 2012, 00:36 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 22 mar 2012, 03:11
Posty: 3074
oj, ;) jakbym się znalazł znowu w CKU. Biedny doktor j.agielskiego i wiecznie pusta klasa..


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 28 cze 2012, 09:42 
Wiedźma z Głuszy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 maja 2010, 12:04
Posty: 4289
Lokalizacja: Korcari
Gra w: Wiedźmin, DA, Skyrim
Babol pracowy, który dużo zdrowia mnie kosztował...
Gwoli wprowadzenia - w pracy porozumiewamy się za pomocą wewnętrznej poczty elektronicznej, w której "ułatwienie" polega m.in. na tym, że wpisując w pole adresata pierwszych kila liter nazwiska, z automatu dodaje się pełny adres danej osoby. Wynikają czasem z tego różne nieporozumienia i pomyłki, bo np., jak nietrudno się domyśleć, niektórymi nazwiskami jest obdarzonych kilka różnych osób, albo przynajmniej ich nazwiska zaczynają się od kilku takich samych pierwszych liter i jeśli wiadomość wysyła się w pośpiechu, nie sprawdzając czy automat wybral właściwe nazwisko i imię odbiorcy, to może ona trafić nie do tego "Kowalskiego", do którego była adresowana i właśnie od tego zaczęła się ta krótka, aczkolwiek burzliwa historia.

Pewnego pięknego dnia, jakaś osoba z biura glównego w Warszawie zażyczyła sobie jakichś koszmarnych zestawień w excelu od wszystkich sekretarek naszej firmy w całej Polsce. Pech chciał, że osoba ta miała bardzo podobne nazwisko do mojego i nie trzeba bylo długo czekać, żeby moja skrzynka została zasypana milionem tabelek od sekretarek, które nie sprawdziły czy dane adresata są poprawne. Dziewczynom, które podlegają pod mój region, napisałam, że zaszła pomyłka, ale trudno, żebym porzucila swoje obowiązki i odpisała kilkuset osobom w całym kraju, więc resztę spamu po prostu wywalałam. Nie mniej jednak była to na tyle upierdliwa sytuacja, że po kilku godzinach zmagań z niechcianymi tabelkami byłam zdrowo wkurzona. Kroplą, która przepełniła czarę goryczy, był kolejny mail z porąbanym raportem od mojej bardzo dobrej znajomej (na potrzeby tej krotochwili nadam jej nazwisko Anna Kowalewska). Ponieważ para szła mi już uszami i pianę na pysku zapewne miałam w tamtej chwili, a znajomość z koleżanką należała do tych "jak łyse konie", bez namysłu wcisnęłam opcję "odpowiedz" i napisalam do Anki: "Miśku, a na ch*j mi ta tabelka?!" (oczywiście nie bawiłam się w formy zawoalowane gwiazdką). "Wyślij".
Kilka sekund wystarczyło, żeby krew w szybkim tempie odpłynęła mi z twarzy, dobrze, że siedziałam, bo pewnie doznalabym bliskiego spotkania mojego czoła z posadzką, albowiem natychmiast po wysłaniu tej radosnej wiadomości, zdałam sobie sprawę z tego, że ową tabelkę dostałam od Anny Kowaleckiej, a nie Kowalewskiej. Słodki Jezu na patyku! Kim u diabła jest Kowalecka?? Może to jakaś ważna persona? To było najgorsze 15 minut w moim życiu - zidentyfikowanie osoby i natychmiastowe wykonanie telefonu z przeprosinami i prośbą o usunięcie trefnego maila. Na szczęście zostalam potraktowana ze zrozumieniem i sprawa została zamknięta tak szybko, jak się zaczęła.
Od tamtego czasu bardzo uważnie sprawdzam adersatów swojej firmowej poczty, nie wiedzieć czemu...

_________________
"Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla."

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 28 cze 2012, 10:17 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 22 mar 2012, 03:11
Posty: 3074
To waćpani ułatwia sobie życie. Maile, tabelki, telefony - chaos.
Gdzie podziały się te czasy niedawne, w których KRÓLOWAŁA kaligrafia, a korespondencja nie kończyła się na dwóch zdaniach, a dwóch kartkach zapisanych drobnym maczkiem? Nie było to szybkie jak elektroniczne informacje, ale było piękne, stylowe i można było z przyjemnością otworzyć kopertę. A i szansa, że odebrało się niewłaściwą przesyłkę była znikoma.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 29 cze 2012, 08:04 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Kaligrafia i koperty - w porządku, ale elektronika gdzieniegdzie byłaby pożądana. Pamiętam w mojej pierwszej pracy rejestry klientów... W pożółkłych ze starości zeszytach, których pięknie kaligrafowane kartki wypadały czasem niespodziewanie, a pomyłka ( czasami z tych czasów kiedy jeszcze nie było mnie na świecie ) skutkowała niezłym bajzlem. I nagle się okazywało, że pan X ma założone w archiwum kilka różnych teczek, bo pani Y z biura nie zauważyła jakiegoś wpisu wertując gruby zeszyt (albo akurat kartka z panem X udała się w tym czasie na spacer pod biurko). Po prostu cudowne :)

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 29 cze 2012, 13:30 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Mnie dziwne rzeczy w zasadzie spotykają, kiedy na mojej drodze stanął Luby. Nie wiem czemu, ale wszystko co żenujące przytrafia się właśnie wtedy, kiedy jesteśmy razem. Pomijam cudowny fakt spadnięcia z dywanu (sic!), zgubienia na Starówce romantycznego śmietankowego różka, który to został mi sprezentowany (a potem na kwejku znalazłam obrazek, że "jak jesteś smutny, to jakiemuś grubemu dziecku upada lód". WTF? Przyznać się kto nie miał humoru? :P), prowadzenia roweru jedną ręką i naciśnięcia sobie nieświadomie hamulca i tego pisku, że "co się dzieje?". Już nawet zaczął się pytać, czy ja to robię specjalnie. Cóż, nie robię.

Ale największą wtopę, to zaliczyłam chyba w parku linowym. Przeszkoda buja się na wysokości jakiś czterech-pięciu metrów. Jeśli ktoś kojarzy przeszkodę nazwaną jako "U". To jest po prostu sznur, którego dwa końce są zawieszone, a nogę stawia się po środku liny. Dla mnie masakra, ja krótka jestem we wszystkie strony i zanim ja postawiłam nogę na jednym takim "U" to mi tak... daleko się w dół zrobiło bez oparcia. Oczywiście w pis, wrzask, że ja nie idę, że ja nie chcę, że zabierz mnie do domu... Ale ja dziecko pomysłowe jestem, to wymyśliłam, że... zrobię sobie z tego zjazd - później jak się okazało podjazd, bo to było pod górę i tyrolka wraz z grawitacją ściągały mnie na początek przeszkody. Zaplątałam się w sznurki i co nie tylko, ledwo się wciągnęłam, a ręce to myślałam, że odpadną. Wstydu się najadłam, bo w moim wyobrażeniu to niemal jak gołębica powinnam przefrunąć po tym wielokrotnym "U". Tudzież z promiennym uśmiechem wciągnąć się radośnie i oznajmić Lubemu, że co to nie ja. Że hardkor i mogę urywać od internetu. Grunt, że na pocieszenie dostałam buzi, w zasmarkaną mordkę, to mi przeszło :D

Pod koniec lipca jedziemy do Chorzowa, do tego parku rozrywki. Przy odrobinie szczęścia sama moja obecność odkręci śrubki w jakiejś karuzeli. Jak podadzą coś w wiadomościach, to pewnie byłam ja :D

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żenua, czyli wszystkie głupie historie, jakie nas spotka
PostNapisane: 03 sie 2012, 00:51 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 22 mar 2012, 03:11
Posty: 3074
Pobudka, pobudka, życie toczy się cały czas, do grudnia jeszcze trochę czasu zostało, więc piszcie (szczególnie, że po grudniu treść zniknie, więc dowody słabości również ;>).

Historia całkiem niedawna.
Tak już było i jest, że robię jako administrator techniczny do dość luźnym forum zwanym Revival (które na sieci już z dziesięć lat istnieje, wcześniej pod paroma innymi nazwami). Sieć jak sieć jest w ciągłym ruchu, coś ciągle się zmienia i czasem można dostać kopa w tyłek. Dla Revivala najczęściej taki "kop" objawiał się w postaci potrzeby zmiany hostingu z różnych powodów (zmiana na lepszy, koniec umowy przy braku porozumienia stron, itd.). Tak też było w 2010, kiedy z powodu "obciążenia" hostingodawca rozpoczął kampanię uderzania w nasze miejsce. Zaczęło się bezczelnie, od blokowania - bez uprzedniego poinformowania właściciela konta www, że jest jakiś problem. Po niedługim czasie, w którym wykazaliśmy, że usługodawca łamie postanowienia własnego regulaminu względem nas (szczególnie, że nie było żadnego "obciążenia" z naszej strony), zrezygnowaliśmy z dalszej "współpracy". Przeszliśmy gdzie indziej ledwo dopraszając się własnych danych, kopii baz mysql. Bywa.
Główne dane trafiły na mój dysk twardy, gdzie dodatkowo zostały sklonowane na dvd - ku zabezpieczeniu.
Revival kręcił się oczywiście dalej, ale na mysql pociętej jeszcze podczas prób znalezienia kota w worku ("obciążenie"). Mniej więcej pięćdziesiąt procent bazy mysql siedziała u mnie, w dwóch miejscach i czekała na ruch z mojej strony. Nadszedł ten czas, aby ruch wykonać - złożyć razem układankę, kilka lat życia forum.
Był to akurat czas, kiedy korzystałem z nowej jednostki. Stara, stała sobie przy ścianie, prześladowana może wyłącznie przez kurz - nic czego by już nie znała od 2002, czyli roku, w którym została kupiona.
Pierwszy fail: bootowanie nie nastąpiło, dzikie komunikaty o problemie z hdd, którego nie można było odczytać. Nastąpiło przepinanie kabli i cudowanie, totalnie bez efektu. Następnie ryzykowne dłubanie w talerzach i przenoszenie ich na inny czytnik (co w sumie zajęło gdzie ze dwa dni). Wreszcie nośnik poznał prawa grawitacji, pocałował czule grzejnik i wyleciał za okno.
Drugi fail: pomiędzy rzucaniem różnymi barwnymi kolokwializmami szukałem także dvd, które zawierało to co zwalony hdd. Dvd leżał sobie ładnie na blacie, ale nie kiedy był poszukiwany. I do tej pory nie został znaleziony (prawdopodobnie został wyrzucony podczas czystki nośników przenośnych pewien czas wcześniej - najwidoczniej pomyliłem go z innymi).

Tak czy siak tydzień w sumie chwytałem się różnych sposobów i tydzień podgrzewałem powietrze wokół PC - efekt? brak mysql, brak generalnie wszystkiego co miałem wtedy na hdd (między innymi xampp, a w nim kilkadziesiąt godzin pracy).

Czy ta sytuacja jest głupia? nie wiem. Na pewno niecodzienna. Dwie formy trzymania danych znikają w tym samym czasie, a trzecia (u głównego administratora) niepewna, ponieważ on też niczego u siebie się nie doszukał. To była ta "historia", która wywarła na mnie ostatnio blamaż. Nie tylko pozbawiłem się własnego czasu, ale także użytkowników forum.
Po co komu takie kopie, lepiej jechać dalej, ktoś powie - dla zabawy. Byliśmy młodsi, mieliśmy inne poczucie humoru. Popatrzy się na siebie samego sprzed kilku lat i zgryz przekrzywia się sam. Toteż ukradłem sobie sam kilka lat.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 3 z 4   [ Posty: 37 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 28 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules