Wczytywanie
Teraz jest 19 sie 2019, 16:41


Napisz wątekOdpowiedz Strona 29 z 46   [ Posty: 455 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32 ... 46  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 24 mar 2015, 19:28 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Charlie

Uśmiechnęła się do Bernardo i pokiwała głową z uznaniem. Zrobił na niej wrażenie. Wsadziwszy ręce do kieszeni, weszła na statek.

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 24 mar 2015, 20:04 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 sie 2012, 18:25
Posty: 5311
Edward

Tak jak już wcześniej mówił, skierował się na statek.

_________________
InSkyrim


Obrazek
Aby dołączyć, kliknij w obrazek.

Free Company of Alinor- Ktoś


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 25 mar 2015, 12:58 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2014, 16:54
Posty: 2750
Lokalizacja: Mentalnie Yokio
Gra w: Papers please, Dirt 3, World of Tanks, OSU!
Wszyscy

Podróż mijała wam przyjejmnie. Pogoda była świetna do opalania się, a i z załogą dało się mile spędzić czas na rozmowie czy grach karcianych. Po trzech dniach napotkaliście na sztorm. Był silny, jednak nie na tyle, aby uszkodzić, czy zatopić statek. Jedna osoba o mało nie wypadła za burtę. Na szczęście kolega z załogi uratował go w porę. Sztorm trwał dwie godziny, po czym ruszyliście w dalszą podróż. Na pokładzie jedzenia wciąż nie brakowało. Z wiadomych przyczyn dieta nie była jakoś specjalnie urozmaicona, jednak kucharz zdecydowanie znał się na swojej robocie.

Kiedy przepływaliście w pobliżu Bermudów była noc. Zwycięzcy Loterii jak i większość załogi spała w swoich kajutach. Nagle jednak rozległ się dźwięk dzwonka pod pokładem. Nie wiedzieliście co to oznacza, jednak na pewno coś złego, gdyż był potężny sztorm. Usłyszeliście wołanie jakiegoś mężczyzny, który budził wszystkich dzwonkiem. - Wszyscy na pokład!. Zza okrąkłęgo okna w kajutach mogliście zobaczyć straszną ulewę, a także pioruny, których grzmoty było słychać co kilka chwil. Najpierw jednak musieliście wstać. Spaliście dwójkami w kajutach dla gości. Charlie z Lidią, Edward z Morganem, Bernardo z Josephem i Lars - samotnik.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 10 kwi 2015, 20:11 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 sie 2012, 18:25
Posty: 5311
Edward

Kiedy usłyszał dzwonek i głos gwałtownje usiadł. Otworzył oczy i sekundę patrzył na okno i Morgana. Gdy tylko dotarło do niego co się dzieje, wstał, zarzucił na siebie szybko to co zdjął przed spaniem i otworzył drzwi. Obrócił się do współtowarzysza.

-Idziemy!

Czekał, żeby zobaczyć czy tamten daje radę, żeby razem czym prędzej udać się na pokład.

_________________
InSkyrim


Obrazek
Aby dołączyć, kliknij w obrazek.

Free Company of Alinor- Ktoś


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 10 kwi 2015, 20:30 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Charlie

- Lidio? Lidio, słyszysz? - obudziła swoją współtowarzyszkę podróży. - Musimy wyjść na pokład, chodź!
Przytomnie, nim wybiegła - ciągnąc dziewczynę za rękę - rzuciła Lidii parę butów i płaszcz przeciwdeszczowy. Sama też wzuła buciki i zarzuciła kurtkę na plecy, wciągając na głowę kaptur.
- Chodź!

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 10 kwi 2015, 21:06 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2014, 16:54
Posty: 2750
Lokalizacja: Mentalnie Yokio
Gra w: Papers please, Dirt 3, World of Tanks, OSU!
Morgan, Edward

Morgan twardo spał. Nawet w czasie takiego sztormu, obudzenie go zajęło kilka sekund. Rozejrzał się po bokach i kiedy po chwili dotarło do niego wszystko co się dzieje, zaczął się widocznie stresować. Najwyraźniej nie chciał jeszcze umierać. A przynajmniej nie w drodze na wakacje. Wstał szybko i podał Edwardowi płaszcz przeciwdeszczowy. Każda kajuta była w nie wyposażona. Założyliście je dość sprawnie i opuściliście kajutę.

Lidia, Charlie

Lidia obudziła się wraz z Charlie, więc nie musiała być budzona. Gdy ogarnęła co się dzieje, zaczęła się bać. Bardziej niż Morgan, gdyż cała się trzęsła i niezdarnie wykonywała wszystkie czynności jak zakładanie płaszcza, czy butów. Po paru chwilach była już gotowa i niechętnie opuściła pokój z Charlie.

Wszyscy

Po wyjściu ze swoich kajut zauważyliście, że Bernardo, Joseph i Lars już na was czekają. No... Może Joseph i Lars czekali, bo czarnowłosy Brazylijczyk chciał podbiec do pokoju dziewczyn i zapukać, lecz zatrzymał się, kiedy otworzyły mu dziewczyny. Widzieliście marynarzy mijających was w drodze na pokład. Intuicja podpowiadała wam technikę mrówczego pędu. Ruszyliście więc za wszystkimi. Po dwóch zakrętach dobiegliście do schodów, które prowadziły na pokład. Obok nich był też dzwon przymocowany do ściany, w który bił marynarz, stojący obok niego. Miał siwą brodę i najpewniej przekroczył czterdziestkę. Rozpoznając w was Zwycięzców Loterii, zagrodził wam przejście silną ręką i powiedział stanowczo - Wy nie idziecie. Musicie zostać w kajutach . Miał ku temu powody, gdyż nad schodami była otwarta klapa na pokład. Bardzo dobrze widzieliście co tam się dzieje. Bardzo duża ulewa i silny wiatr, że i marynarze mają problemy z bieganiem po pokładzie. Do tego grzmoty piorunów były bardzo głośne.
- Musimy jakoś pom... - Bernardo chciał się odezwać, ale wypowiedź przerwała mu wysoka fala, która uderzyła w statek. Wszystkich was przewróciło na lewą ścianę. Nawet marynarza, jednak on był już do tego przyzwyczajony, bo zdążył zamortyzować uderzenie ręką. Nikomu nic się nie stało poza stopniowo malejącym bólem po uderzeniu. Najmniej ucierpiała Lidia, która poleciała na stojącego obok Josepha.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 15 kwi 2015, 17:49 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 sie 2012, 18:25
Posty: 5311
Edward

Przytrzymał się ściany i popatrzył po reszcie. Postanowił dość głośno się odezwać.

-Chyba faktycznie będziemy tylko przeszkadzać. Wracajmy!

Wskazał ręką w stronę kajut.

_________________
InSkyrim


Obrazek
Aby dołączyć, kliknij w obrazek.

Free Company of Alinor- Ktoś


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 15 kwi 2015, 21:01 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Charlie

Posłuchała i kiwnęła lekko głową, wracając do kajuty.

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 17 kwi 2015, 00:50 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2014, 16:54
Posty: 2750
Lokalizacja: Mentalnie Yokio
Gra w: Papers please, Dirt 3, World of Tanks, OSU!
Wszyscy

Posłusznie choć chwiejnie wyruszyliście z powrotem do swoich kajut. Gdy Charlie odwróciła głowę w drodze powrotnej widziała, jak tamten stary marynarz zamykał klapę na pokład. Statkiem cały czas mocno kołysało. Gdy byliście już niedaleko, usłyszeliście potężny grzmot piorunu, który uderzył w maszt. Głuche dźwięki walącego się masztu rozbrzmiały pod pokładem, Z dźwięków można było wywnioskować, że maszt, który się złamał, spadł na poziome belki drugiego masztu, które również się złamały i spadły na pokład, a jeden z masztów do wody obok jachtu. W tedy Lidia padła na kolana i zaczęła histeryzować - Wszyscy tu zginiemy! - cała się trzęsła. Lars widząc ją podszedł do niej i klęknął przy niej. Powiedział jej słowa dodające otuchy, że razem to przetrzymamy i musimy być dzielni. Lidia nie za bardzo dała się przekonać co do tych słów, jednak z pomocą Larsa wstała i drżąc szła powoli do swojej kajuty trzymając się ściany. Być może chciała się łapać wszelkiej nadziei, nawet minimalnej, że być może Lars ma racje. Ruszyliście dalej do swoich kajut.

Gdy znaleźliście się w nich, Lidia usiadła na łóżku nawet nie zdejmując butów i zwinęła się w kłębek. Charlie zauważyła, że Lidia cicho płacze. Gdy podeszłaś ją pocieszyć odpowiedziała Ci łkająco - Nie chce umierać. To m-moje pierwsze wakacje w życiu. Nie chcę, aby tak się s-skończyły - po tych słowach przytuliła się do Ciebie nawet nie zwracając uwagi, czy Ci się to podoba. Widocznie czuła silną potrzebę bliskości i świadomości, że nie jest sama. U Morgana było lepiej. Bał się, ale nie histeryzował. Zdjął buty i usiadł na krawędzi łóżka. Ręce mu drżały. Nie odzywał się jednak. Nieustannie słyszeliście stłumione krzyki na pokładzie, które pod pokładem w takim sztormie były nie do zrozumienia.

Po kilku minutach poczuliście, że statek zaczyna zataczać koła. gdy wyjrzeliście przez okno zobaczyliście, że statek wpadł do wiru wodnego, którego bez masztów nie dało się wyminąć. Lidię sparaliżował strach. Głośno płakała i zwinięta w kłębek jak wcześniej - kurczowo trzymała się nóg. Morgan natomiast jedynie się przeżegnał mamrocząc pod nosem najwyraźniej jakąś modlitwę. Wiedzieliście, że to wasz koniec. Nie da się przeżyć, gdy zostanie się wciągniętym przez wir wody i to po środku niczego. Przed oczyma przeleciało wam całe życie. Po kilkudziesięciu sekundach cały statek był już pod wodą. Panowało tam wielkie ciśnienie, które zniszczyło szyby w oknach i zaczęło rozrywać statek. W kajutach było coraz więcej wody, a pod wpływem ciśnienia poczuliście ogromny ból, jakby wasze ciało zaraz miałoby zostać rozerwane na sekundę przed faktem. Zanim to się jednak stało poczuliście błogi spokój i znieczulenie. Opadliście bezwładnie do wody, która nagromadzała się w kajucie, ostatecznie się w niej zanurzając. Po kilku sekundach zamknęliście oczy i straciliście przytomność. Dwie sekundy przed tym jednak widzieliście pływające w wodzie małe rzeczy, które przypominały wyglądem biały mniszek lekarski w całej swej puszystości. Te jednak minimalnie świeciły na biało.

Pierwsza obudziła się Charlie. Była ledwo przytomna i leżała oparta plecami o ścianę kajuty. Mogła jedynie poruszać oczami i to też nie za szybko. Wzrok miałaś lekko zamglony. Mrugałaś powoli i ociężale co dwie sekundy. Po jednym z mrugnięć zauważyłaś przed sobą jakąś postać. Była wysoka i miała na sobie krwisto czerwony płaszcz z kapturem zasłaniającym połowę twarzy. Zauważyłaś, jak postać przed Tobą uśmiechnęła się szeroko, a po chwili w jej dłoni zaczął formować się czerwony kryształ o wysokości około piętnastu centymetrów i szerokości może czterech. Było to bardzo dziwne, gdyż pomijając tworzenie kryształu w dłoni, formował się on z krwi wypływającej strumieniem z nadgarstka tej postaci. Gdy kamień został ukończony w około pięć sekund, znów zauważyłaś uśmiech na ledwo widocznej twarzy. Poczułaś ogromny ból. Postać wbiła Ci siłą kryształ w mostek i zaczęła Cię nim wgniatać w ścianę. Wydawało się, jakby chciała Cię chciała przebić na wylot tym kamieniem. Nie mogłaś jednak zareagować. Czułaś potworny ból, mimo iż całe Twoje ciało było sparaliżowane. Po chwili ból ustał, a jego miejsce zastąpiło pulsowanie rozgrzanej krwi, którą czułaś w całym ciele. Parę sekund po tym ponownie straciłaś przytomność.

Obudziłaś się ponownie jakiś czas później, jednak nie byłaś wstanie stwierdzić ile czasu. Twoje ciało zdążyło wyschnąć, jednak ubranie nadal było wilgotne. Nie czułaś już nic nadzwyczajnego. Wróciło Ci czucie w całym ciele. Poczułaś jednak, że coś jest nie tak z Twoim ubraniem. Zauważyłaś, że jest w nim duża dziura na mostku, która odkrywała też trochę piersi. Tak, jakby ktoś przebił je na wylot czymś dużym. Przypomniałaś sobie w tedy tamtą postać i kryształ. Wszystko. Dokładnie. Edward nie miał okazji poznać tej postaci, gdyż się wcześniej nie obudził. Zrobił to dopiero teraz. Czuł jedynie lekkie pulsowanie krwi w całym ciele, które jednak po dwóch sekundach ustało. Miał taką samą dziurę na wilgotnej odzieży co Charlie - na wysokości mostka. Jego ciało było w pełni sprawne i nie odczuwał żadnych dyskomfortów tak samo jak Charlie. W przeciwieństwie do niej nie miałeś pojęcia co tu się działo. Przynajmniej nie z waszymi ciałami. Oboje byliście w swoich kajutach, a na waszym ciele nie było ani śladu żadnego kryształu. Nie widzieliście u siebie jednak ani Lidii, ani Morgana. W waszych kajutach był straszny bałagan i popękany kadłub statku. Drzwi były otwarte w obu pomieszczeniach. Promienie słońca przedostawały się przez szczeliny w kadłubie statku i rozbite okna. Było ciepło. Słyszeliście też szum fal.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ayika - Tu gramy [+18]
PostNapisane: 17 kwi 2015, 17:35 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Charlie

Oddychała ciężko i trochę płaczliwie. Bała się ruszyć i tego, ze wróci tajemnicza postać. Dłońmi sprawdziła swoją klatkę piersiową i połknęła łzy, zdając sobie sprawę, że być może to nie był sen. Nie była pewna, co się stało, miała nadzieję, że to był koszmar, kiedy zakapturzona postać wbijała jej ten dziwny kamień prosto w serce. A jednak... miała rozdartą bluzkę. Niczego nie była taka pewna.
Podniosła się powoli, usiłując nie narobić hałasu. Zadrżała niekontrolowanie, kiedy zdała sobie sprawę, że w kajucie nie ma Lidii.
Zbił ją? Mnie zabił? Nie żyję? Czy to piekło? To musi być piekło...
Usiłowała wstać i chwiejnie podeszła do swoich rozrzuconych rzeczy. Wciąż była w piżamie, a piekło czy nie - diabły i demony nie muszą oglądać jej w negliżu. Przebrała się w wygodne spodnie i zwykły t-shirt, na kark naciągnęła jeszcze bluzę z kapturem. Wkładając buty, wzrokiem szukała czegoś, czym ewentualnie mogłaby się bronić. Nie wiedziała gdzie jest, co się dzieje, a wspomnienie tej okropnej mary odbierało jej resztki rozumu.
To nie był zwykły koszmar.
Wstała i zaczęła szperać pośród bałaganu, szukając czegoś w miarę ciężkiego i, o ile to możliwe, poręcznego.

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 29 z 46   [ Posty: 455 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32 ... 46  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules