Wczytywanie
Teraz jest 21 lip 2019, 12:31


Napisz wątekOdpowiedz Strona 12 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 02 lut 2017, 19:26 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2014, 23:19
Posty: 1382
Lokalizacja: Osonowa
Gra w: Nie wiem
Mordecai Ill

Medyk stał zszokowany. Wiedział, że coś takiego może się zdarzyć, ale żeby zaraz spod ich nosa? Chamstwo! Chamstwo i bezczelność! Lekarz szybko się rozejrzał które skrzynki odchodzą. Zajęło mu to chwilę. I w początkowym szoku nawet nie próbował ich gonić. Krzyknął tylko spontanicznie raz.
- Oddawaj mje te granaty albo wam lewatywę na miesiące przepisze!

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 08 lut 2017, 01:13 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 cze 2012, 15:52
Posty: 335
Lokalizacja: Holy Terra
NARRACJA


Zupełnie bezsensowna zbrodnia marnowania cennych zapasów Munitorium nie nosiła znamion niczego, poza zwykłym aktem głupoty. Nie nosiła do czasu, gdy rzuciło się okiem bliżej i bardziej. Sięgając ukrytych pod cienką warstwą chaosu śladów, świadczących o straszliwej prawdzie mrożącej krew w żyłach tysiącami niedopowiedzianych imaginacji skołowanego, ludzkiego umysłu. Bowiem nawet najtwardszy z nich, najbardziej zahartowany przez straszliwe oblicze kosmicznych konfliktów wojennych zawsze, w głębi swej ludzkiej natury, pozostaje zwierzęcy. A jako zwierzęcy największy strach odczuwa przed obcym i nieznanym...

Komisarz Horn, niczym archetyp bohatera propagandowych powieści o grozie czającej się wśród starożytnych labiryntów Światów Kopców, ruszył do przodu czujnie rozglądając się z każdym sprężystym krokiem. Odbezpieczony zamek boltera strzelił sucho wśród narastającej, dławiącej ciszy ciemnej drogi pośród rdzewiejących kontenerów.
Onfury, skryty pośpiesznie za szerokimi plecami Zorii, dostrzegał kątem oka głębokie bruzdy na otwartym kadłubie metalowego pudła z czekoladą. Nieopatrzny obserwator mógł nie zauważyć tych głębokich, szarpanych szram lub pomylić je z wieloma całkowicie przypadkowymi zniszczeniami jakich tego typu konstrukcje miały wiele po latach służby pośród niechlujnej obsługi magazynowej. Teraz jednak, czy to wiedziony przeczuciem, czy zwyczajną paranoją rodzącą się w jego umyśle, Onfury widział ich schematyczną regularność. Niepokojącą równoległość w zbiorach po cztery lub pięć, krzyżujących się niczym w niecierpliwych ciosach zgłodniałego CZEGOŚ, starającego się wydłubać drzwi kontenera z zawiasów zdolnych powstrzymać hydrauliczne ramiona maszyny. Mogła być to jednak paranoja...
Tak samo jak nieprzyjemny, ciągnący się śluz na bucie Vuko, w który wdepnął mijając stertę otworzonych papierków po czekoladzie. Nie... to nie były otwarte papierki. Coś takiego widział już kiedyś. Widział w trawionych straszliwym głodem podziemnych miastach Valhalli. Opakowania z rozpuszczoną ciepłem czekoladą, wymiętolone i mokre..przeżute razem z zawartością, gdy ich pożeracza nieposkromiony GŁÓD zmusił do bezrozumnego pożywiania się, a jego ślina całymi ohydnymi, śmierdzącymi płatami odpadała od ropiejącego w szkorbucie pyska.

Włosy na szyi Zorii zjeżyły się. Twarz pobladła, jakby krew odpłynęła nagle z całego ciała, a w żyły wpłynęło coś lodowatego i ciężkiego niczym zastygły olej. Źrenice oczu rozszerzyły się powoli, z każdym przyśpieszonym krokiem coraz mocniej wypierając kolor tęczówki gdzieś, gdzie ciemność źrenicy spoczywa razem z nieznaną częścią ludzkiej duszy. Kostki zbielały na rękojeści bagnetu.
Zbyt długo był spokój. Zbyt długo sterczeli bezczynnie na tej kupie złomu. Zbyt długo niczego... nie zabiła.
Wyprzedziła Horna. Twarz, blada z naciągniętą nienaturalnie skórą, wyglądała jak maska. Maska czegoś, czegoś strasznego i starożytnego...co właśnie z wyszczerzonymi zębami zaczęło zagłębiać się w mrok przed nimi.

//Test na SW Zorii 99.... krytyczny pech.//



Na gładko ogolonej, kanciastej szczęce mężczyzny z cygarem wykwitło na chwilę głębokie zdumienie. Oto bowiem zauważono ich. Obrócił głowę w stronę cadiańczyków. Krótki błysk przeszył czerń jego okularów. Uśmiech miał parszywy i na swój sposób dziki. Taki, który posyła się tuż przed spraniem mniejszego od siebie, awanturującego się po kilku piwach żółtodzioba. Dwoma palcami chwycił krawędź ronda swojego kapelusza.
- Proszę proszę proszę. Co my tjuu mamy. Mała Stokrootka chce udeyrzyć w tango. I przyproowadzila kolegóf.
Mężczyzna wziął się pod boki, a reszta postawiła zabrane skrzynki na ziemi. Wszyscy byli dość niscy ale krępawi. Kilkudniowy zarost pokrywał kwadratowe szczęki ogorzałych od słońca twarzy z lśniącymi dziwnie oczyma. Dłonie mieli szerokie, tak samo jak ramiona ale nie na sposób fabrycznych robotników czy barbarzyńców z Dzikich Światów. Głosy mieli niskie, akcent wieśniacki i denerwujący z wyraźnie przedłużonymi słowami i brakiem dobrze wymawianego "r". Buńczuczność z jaką mężczyzna na przedzie patrzył, połączona jakoby w jedno z jego mową, rodziła skojarzenia twardych buców, mieszkańców jakiejś zapyziałej dziury na końcu Imperium. Można by rzec banda ćwoków w kombinezonach nim dostrzegło się insygnia sierżanta na koszuli mężczyzny z cygarem. On najwyraźniej dostrzegł podobne u Ironwood'a ponieważ wypalił bezceremonialnie, splatając dłonie na piersi i ignorując szarżę sióstr Savackas.
- Pomyjając bardzo negrzeczne zachowanie kolegy na tamtey skrzyny, to nawet nas rozbawylyście. Te granaty sobie tak leżą, wiięc jye sobie wzyelyśmy. Ale, że wydzę jakiegoś oficera to sye zapytam. Macye coś przecywko, że jye zabieramy...Chłopcze?

_________________
I nie poznają co to strach!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 08 lut 2017, 01:59 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Vuko

Obaj Valhallańczycy szli w milczeniu zastanawiając się kto i dlaczego ukradł całą tonę czekolady. Odpowiedź nasunęła się sama gdy Vuko sprawdził podeszwę swojego ciężkiego, wojskowego buta. Zaniepokojony spojrzał na Medivha, którego mina wcale nie była lepsza. Obaj skinęli porozumiewawczo głowami i ruszyli dalej. W głowie snajpera pojawiło się nieprzyjemne wspomnienie sprzed 15 lat. Podziemia Valhalli. Kolejny dzień w znienawidzonym Ulu. Vuko wracał do mieszkania cały zlany potem. Uciekał. Uszedł z życiem, mógł zwolnić kroku. Zdyszany, z płytkam oddechem szedł zatloczonym przejściem gdy za nogawkę od spodni złapał go żebrak jakich wielu. Bez oka i trzech palców. Z 32 zębów zostało może 8. 8 zębów wypełnionych dziurami wgryzało się w zepsute resztki jedzenia. Ślina kapała mu z pyska prosto na buty chłopaka, który z pogardą i obrzydzeniem kopnął go w twarz. Na ziemię wraz z ropą poleciały resztki 3 zębów żebraka. Vuko miał świadomość, że tacy jak on nie żyją dłużej jak tydzień. Nie inaczej było w tym przypadku. 5 chłopaków dopadło faceta zakatowując na śmierć. Przyszły gwardzista odchodząc nie oglądał się za siebie. Nie chciał pokazać napływających do oczu trzynastolatka łez. Chwilę później myślami znów był na statku wraz z Onufrym i spółką.
- Sir... - Snajper urwał gdy rzucił okiem na Zorię, która najwyraźniej miała ochotę kogoś zabić. Zupełnie jak ork. Przyspieszył kroku chcąc ją powstrzymać, lecz, szczęśliwie dla niego, na posterunku stał Medivh, który w porę zacisnął swoje wielkie łapsko na ramieniu towarzysza i pokręcił głową z dezaprobatą.
- Zostaw. Dobrze wiesz jak to się skończy.

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 08 lut 2017, 11:23 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Najgorsze było czekanie. Znienawidzone oczekiwanie na to, co nieuniknione. Z każdym kolejnym krokiem, Zorii przypominał się inny, tak samo cichy i niepotrzebnie ostrożny krok, aż do tamtego pamiętnego, też ciężkiego od oczekiwania, skradania w ruinach Bastill. Po jaką zarazę? I tak końcem zawsze jest walka. Po co czekać?
Ona już nie chciała i nawet nie mogła czekać.
Zdawało jej się, że nawet popsute lampy magazynowe dają więcej światła. W zamglonym od kurzu, pachnącym metalem powietrzu było coś jeszcze. Nie tylko zimny, niemal materialny dotyk Śmierci, który – mogła by przysiąc – wyczuwa namacalnie. Zoria wysforowała się do przodu, płynnym ruchem wyciągając bagnet, którego rękojeść jako jedyna zdawała się być żywa i ciepła. Nie zważała już na nikogo spośród towarzyszy. Stracili dla niej znaczenie. Gdzieś tam MUSIAŁ być ścigany złodziej, ktoś lub COŚ, w czyich oczach będzie można wreszcie zobaczyć odbicie oczu samej Kostuchy. Po co czekać?

Onufry odstał nieco, oglądając się w poszukiwaniu tropów. Kiedy znów popatrzył na Zorię, omal nie jęknął. W tej chwili przeklął swój doskonały wzrok, widział bowiem jakim spojrzeniem obrzuciła kontenery, jego samego, a nawet komisarza Horna, zanim ruszyła do przodu. Szaleństwo w zupełnie teraz czarnych oczach gwardzistki przeraziło go na równi ze śladami szponów na rozprutym pojemniku. Nie mieli broni. Nóż, który trzymał, nagle wydał się ratlingowi marny i mały w porównaniu z tym, co podpowiadały mu paranoiczne obawy. Onufry nerwowo szarpnął wąs, klnąc, na zmianę z mechanicznie powtarzanymi w myślach wersami litanii ochronnej. Zrównał krok z Valhalańczykami.
- Widzieliście te rysy na kontenerze? Coś jakby ślady pazurów... – mówił do nich, kierując ich uwagę na to nieznane COŚ, jednak obserwował już tylko Zorię.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 08 lut 2017, 16:13 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Joahn Ironwood

Jakieś wsióry. W dodatku z swoim własnych wioskowym sierżantem. Sierżant Ironwood zgromił ich konusowatego podoficera wzrokiem.
- Ta... Mam coś przeciwko. Jeśli chcesz swoje granaty, to zagoń do roboty swoich przydupasów. Te granaty są moje i mojej drużyny. A ja bardzo nie lubię jak to co moje wpada w cudze ręce. Moi żołnierze też robią się nerwowi. A to źle gdy robią się nerwowi. To drużyna karna, dostaję najgorszych popierdoli, których nosi. Głupsi od ogryna i równie skorzy do napierdalanki. I nie myśl, że przestraszy ich to, że pobiją podoficera. To ich hobby. A Marg lubi bić ludzi, którzy mnie denerwują. Prawda Marg?

Ogryn stanął za plecami swojego sierżanta i podrapał się po głowie.
- Lubię bić ludzikuf, którzy nie słuchajom się sierżanta! - oświadczył z zapałem.

- Więc zbieraj swoich chłoptasiów, albo będziesz zbierał zęby z podłogi. A z twoich jaj Marg zrobi sobie naszyjnik.

- Lubię naszyjnik! - dodał entuzjastycznie ogryn.

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 08 lut 2017, 19:38 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2012, 11:49
Posty: 7224
Gra w: Assassin's Creed, Mass Effect, Resident Evil
Tanya Savackas

Podeszła bliżej do kretyna i złapała go za ubranie. Przyciągnęła do siebie, napięła swoje mięśnie. Twarz wyrażała porządne wkurzenie, chęć spuszczenia solidnego manta komuś. Kate zawzięcie próbowała odebrać skrzynie należące do nich, ale kiedy ujrzała co kombinuje jej siostra to przystanęła i zaczęła się śmiać.
-Słyszałeś szanownego Sierżanta Ironwooda czy mam Ci to kur*a wytłumaczyć wprost proporcjonalnie do twojego poziomu zidiocenia. Jeżeli nie pojąłeś jego słów to może ręcznie zrozumiesz Ty skur**synie zaje*any, że wpier*lić to mogę Ci tu i teraz. Gówno mnie obchodzi czy jesteś kimś ważnym czy nie. Już jeden oficerek czy ch*j wie kto ryj miał obity. - warknęła Tanya.
Kate wyglądała na nieźle rozbawioną. Wiedziała, że jej starsza siostra to nie w kij dmuchał i nie żartuje. Jak zamierza komuś wpier*olić, to zrobi to. Młoda podeszła i klepnęła jakiegoś idiotę w plecy. Myślała, że popłacze się ze śmiechu.
-O kur*a! Ale macie przeje*ane! - wykrzyczała radośnie.

_________________
ObrazekObrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 09 lut 2017, 14:58 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn

"Tylko Śmierć, zwalnia z obowiązku"

Horn lustrował okolicę, Ściskając w dłoni bolter. Cokolwiek krył się w ciemności mogło nadal tu być. Ale nawet abominacje z mrocznych zakątków najniższych podkładów nie mogły powstrzymać ich od wykonania obowiązków.
Szybki ruch ktoś go wyprzedził ....Zoria przez chwile komisarza spojrzał na twarz i oczy mijającej go gwardzistki. Przez umysł Aleksandra przeleciała jedna myśl Szaleństwo
Choć dla wielu komisarze byli tylko oficerami strzelający do tchórzy i wszystkich innych...To mało kto wiedział że komisarze razem z kapelanami oceniają i dbają o stan psychiczny podległych mi żołnierzy i reagują odpowiednio. I teraz Aleksander znalazł się w podobnie sytuacji ale nie był to jego pierwszy raz. Widział już podobne sytuację Zmęczenie,stres, ciasnota, nuda oraz brak walki działało na umysły prostych gwardzistów jedni radzą sobie z tym lepiej inni gorzej. Horn czuł że umysł Zori pęka.
Stojący obok żołnierze mogli zobaczyć przez chwile dziwny błysk w oku politycznego. Bardzo niepokojący błysk
Horn powoli zaczął przesuwać szczerbinkę celownika w stronę gdzie znajdował się potylica Gwardzistki
-Stój! Zatrzymaj się! to jest rozkaz! Głos jak były wymawiane do słowa był zimny, wyprany z uczuć a to tego tonem nie znającym sprzeciwu.

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 12 lut 2017, 21:15 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 cze 2012, 15:52
Posty: 335
Lokalizacja: Holy Terra
NARRACJA


W tym chorym Wszechświecie tylko jeden rodzaj ludzi przetrwa. Szaleńcy...

Głos miał siłę przebicia większą czasami niż czyn, czy najstraszliwszy oręż. Ludzkiego umysłu bowiem potrafiła się nie imać żadna ze znanych człowiekowi broni, a ciemność w której pływa niepoznana do końca świadomość śmiertelników to otchłań tak głęboka, zamieszkała przez najbardziej niewypowiedziane z horrorów, iż wszystko potrafi się w niej zgubić. Łącznie z czasem oraz samą rzeczywistością.
Vuko, Medivh i Onfury obserwowali jak Komisarz Horn podnosi swą straszliwą broń. W celowniku boltera, niczym w nieprzeniknionym świętym kręgu odpędzającym zło, zamnkięta została głowa Zorii. Gromki głos rozbrzmiał wśród pustki magazynu. Nawet ciche szuranie mechanicznych skrzydeł cherubów jakoby zamilkło, tylko po to by ciszę wypełnił znacznie bardziej ponury, zdawałoby się wyimaginowany odgłos. Zoria skamieniała. Na odsłoniętej szyi widać było jak mięśnie nienaturalnie stężeją, ścięgna wzdłuż karku wypychają do góry wypustki na kręgach. Napięta skóra ukazywała każde źdźbło misternej mszynerii unoszącej głowę Gwardzistki, odbierając temu ludzkiemu ciału odrobinę z jego człowieczeństwa. Pochylona do przodu niczym węszące zwierzę, nerwowo zaciskałą to rozluźniała uchwyt szponiastych palców na rękojeści monokrystalicznego bagnetu. I wtedy... wtedy zaczęła odwracać głowę ,a oni usłyszeli ciche chrobotanie kości o kość...
W interiorze Cadii istniały gatunki drapieżnych stworzeń, niebezpiecznych bestii których kształty byłyby nie do opisania dla kogoś spoza planety. Uczeni dawno temu nadali im przynależność do gromady kotów, być może ze względu na podobieństwo dawno wymarłym kuguarom Świętej Terry. Gdy patrzyło się teraz w oczy Zorii... rozszerzone źrenice pozbawione ludzkiej myśli... wypełnione tylko napięciem i oczekiwaniem godnym drapieżnika. Na tą chwilę Horn oraz reszta Gwardzistów patrzyła nie na człowieka, nie na towarzyszkę broni ale na "coś". Na zwierzę które wyparło swoją samoświadomość głęboko poza jasny krąg umysłu, na jej miejsce wciskając krwawy instynkt zabijania.
Blizna po uderzeniu orkowego siekacza pulsowała, nabrzmiała krwią. Oddech Zorii stawał się coraz bardziej głęboki... Z każdym oczy powoli zwężały się, a stężenie mięśni malało...malało...malało...

I wtedy nad ich głowami, na stalowych kontenerach rozległy się szybkie kroki wielu par stóp.
Coś załomotało za rogiem, a najbliższa ściana z metalowych prefabrykatów niepokojąco się zatrzęsła.
Nie byli sami.

***


- Serdżancie ,a może jednak byśmy ym odpuścyli? Dużo tych granejtów tutaj... a tyn Ogryn wygląda nieciekawie. - Mruknął jeden z ubranych w kombinezony pancerniaków ludzi. Taki o co bardziej cywilizowanym spojrzeniu. Jakiś nieco młodszy i mniej obity z obu stron szczęki. Widać było, że słowa Ironwood'a może nie przestraszyły tych wsioków ale poskutkowały na tyle, by przestali czuć się pewnie wobec tego, co zrobili. I wtedy właśnie siostry Savackas doskoczyły do nich, dając dobitny przykład na prawdziwość opowiadań cadiańskiego oficera. Kiedy jedna zaczęła szarpać się ze skrzynkami pełnymi wybuchowych "zabawek" zdolnych rozerwać ich wszystkich tutaj na strzępy, Tany'a skoczyła do szyi dla podoficera ich adwersarzy. Cóż, szlak wziął już dawno reputację cadiańskiego 450'tego jako zdyscyplinowanej formacji "elity Gwardii". Teraz pora była na wzięcie się za psucie sobie opinii wśród reszty wojsk imperialnych.
Sierżant "Wsiok", jak zapewne dostał już w myślach dzielnych Wypalaczy ochrzczony, jęknął tylko, gdy krewka kobieta pchnęła nim jakby był jakimś podrzędnym pijaczyną z baru na obrzeżach Ksarku. Wtedy to wśród reszty rozległy się krzyki dezaprobaty i zaczęli odstawiać skrzynki, otaczając Gwardzistkę i Sierżanta szczelnym kołem. Sierżant "Wsiok" zaś nie pozostał dłużny Savackas, łapiąc ją swoimi owlosionymi łapami za nadgarstki i zwyczajnie strącając ręce z szyi. Nie był tak słaby, na jakiego mógłby wyglądać przy swoim wzroście. Wycelował paluchem w Tany'ę.
- Ey no, słuchay paniusiu. Nie byję kobytek ale jak mie wnerwysz to bodgnę cę jak wściekły Grox i te twoye wymoczky cię nie poratują...

_________________
I nie poznają co to strach!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 14 lut 2017, 22:48 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn

Horn obserwował reakcje Zori przez celownik swojej broni świat zwolnił . Widział jak toczy walkę ale przegrywa to bitwę jej umysł zaczyna pękać. Przez głowę dla Horna przebiegało wiele myśl,wiedział że być może trzeba będzie posunąć się ostatecznego rozwiązanie tej kwestii. I wiedział że się nie zawaha jeżeli będzie trzeba. Ale jeżeli jest szansa aby ją uratować skorzysta z niej. Gdyż marnowanie żyć sługi Imperatora to grzech każdy z nich może oddać je w bardziej użyteczny sposób...
Stukot kroków sprawił ze stan Zori na razie stał się sprawą drugorzędną
-Gwardziści wyciągnijcie swoje noże, kolejne ścierwo chce skosztować imperialnej stali"
Hron zaczął rozglądać się po kontenerach w poszukiwaniu wroga.Przygotowywał się do strzału.

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 15 lut 2017, 08:23 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

To nie słowa poprzedniego rozkazu komisarza sprawiły, że się zatrzymała, tylko ton. Tak jak każde zwierzę, bezbłędnie rozpoznała w tym tonie groźbę, niespodziewaną, bo pochodzącą od swoich. Przez ciągnące się napięciem sekundy wpatrywała się w dowódcę celującego do niej z boltera i chociaż słowa nadal nie miały żadnego znaczenia, powoli coś zaczęło docierać. Krok dalej dziwnie garbił się Onufry, blady, nerwowo ściskający swój bagnet. Niepewność ratlinga Zoria wyczuwała równie wyraźnie, co determinację, ale i brak wrogości u komisarza. Instynkt podpowiadał, że nie z nimi powinna walczyć. Powoli rozluźniała mięśnie przygotowane już do skoku i palce zaciśnięte na rękojeści noża.
...Kroki na kontenerach...
Momentalnie odwróciła się za dźwiękiem, łomotem dobiegającym zza rogu, gotowa do ataku. Tym razem głos dowódcy był czystą zachętą, więc od razu zerwała się do biegu, jak najszybciej dopaść ŚCIERWO, które stamtąd wylezie.

- Ja p*erdolę! - syknął Onufry, któremu w tejże absurdalnej chwili wszystkie opcje wydawały się równie złe. Prawdziwie boleśnie odczuwał teraz brak lasguna. Najgorsze było, że nie miał czasu kombinować. Równie wariacko pobiegł więc za Zorią, nie mając pojęcia, czy będzie próbował ratować ją przed tym czymś, czy to coś przed nią.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 12 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules