Wczytywanie
Teraz jest 25 maja 2019, 15:30


Napisz wątekOdpowiedz Strona 13 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 15 lut 2017, 10:30 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Vuko

Snajper dobył noża ze szczerą nadzieją, że nie będzie musiał go użyć. Mimo sytuacji, w której się znaleźli Vuko wiedział, że Aleksander nie strzeli dopóki nie będzie to konieczne. Ot, zapobiegawcze wymierzenie boltera w czerep gwardzisty. Chleb powszedni każdego politycznego w Imperium. Gdybym tylko miał, ku*wa, lasguna. Albo cokolwiek innego co strzela. Tym się nie martwił. Zdążył poznać komisarza i sam nie raz był na celowniku politycznych w Valhalli. Na palcach jednej ręki można było policzyć sytuacje, w których to on był obserwatorem. Teraz była piąta jeżeli nie pomylił się w rachunkach. Snajper uspokoił oddech i spowolnił akcję serca. Medivh natomiast stał z nożem niczym drapieżnik wyczekujący głupca, który go zaatakuje. Obaj w jednym momencie spojrzeli w tym samym kierunku, w miejsce, w którym najprawdopodobniej był złodziej czekolady. Gdy Zoria ruszyła Vuko zaczął się poważnie obawiać o życie rabusia. Liroy Jenkins, co? Nawet tutaj nie mogę się od ciebie uwolnić stary... Początkowo odetchnął z ulgą, ale gdy wąsaty Ratling ruszył za orczycą Vuko zaklął paskudnie. Nie mógł pozwolić żeby coś mu się stało, był jego przepustką do bezproblemowego załatwienia longlasa. Z doświadczenia wiedział, że lepiej skończyć poobijanym niż użerać się z munitoryjnymi kretynami. Siniaki będą boleć tylko przez jakiś czas a wkurwienie będzie trwało i trwało... Nie namyślając się długo ruszył za Onufrym.
- Ty ku*wa narodowy Valhallański kretynie. Kto cię wysrał to cię pomszczę... - Mruknał Medivh wyraźnie niezadowolony z obrotu sprawy. Muszę ratować kretyna bo on się tym nożem pokaleczy i wydłubie oko. Obejrzał się tylko na komisarza i pobiegł za całą resztą.

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 15 lut 2017, 23:50 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Joahn Ironwood
- Zaczyna mnie to nużyć... Wypierdala.j, albo Marg zrobi z ciebie kisiel. Wgniatał w ziemię orków, ty będziesz tylko rozgrzewką. - powiedział zmęczonym tonem sierżant. Jego słowa niejako potwierdzała złowieszcza ozdoba głowy Marga, kask wykonany z czachy Czougowego Szefa.

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 16 lut 2017, 15:20 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2012, 11:49
Posty: 7224
Gra w: Assassin's Creed, Mass Effect, Resident Evil
Tanya Savackas

Wyglądała na porządnie zirytowaną, a w oczach gościła chęć mordu czy solidnej bójki. Spojrzała na fagasa.
-Wypier**laj, jak powiedział szanowny sierżant.
Zacisnęła dłoń w pięść, spięła swoje mięśnie. Była gotowa do ataku lub ewentualnej obrony.
-W przeciwnym razie wypatroszę twój zakuty łeb i spuszczę krew. Kate ją uwielbia.
Młoda siostra zaśmiała się, rozumiejąc zagrywkę Tanki.
-Mniam, mniam.. Dzień bez krwi to nie dzień. - rzuciła poważnie Kate.
-Słyszałeś? Kiedy moja siostra chce krwi, to trzeba komuś upuścić. - warknęła Tanya.

_________________
ObrazekObrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 16 lut 2017, 17:18 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2014, 23:19
Posty: 1382
Lokalizacja: Osonowa
Gra w: Nie wiem
Mordecai Ill

Medyk westchnął długo i teatralnie, poprawiając swój rozpięty mundur. W sumie to nie wyglądał przerażająco. Ani nawet strasznie. To Carrie strzelająca kostkami za medykiem wyglądała strasznie. Cicho i bez słowa wpatrywała się w tych obszczanych "wsioków".

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 19 lut 2017, 22:52 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 cze 2012, 15:52
Posty: 335
Lokalizacja: Holy Terra
NARRACJA




Kroki ustały. Zapadła cisza. Ta znajoma, nieznośna cisza towarzysząca Gwardzistom za każdym razem, gdy życie miało wkrótce zakończyć się dla kogoś z nich w bardzo gwałtowny sposób. To był całun śmierci, nałożony na dźwięk. Najgorsza z nich nie przychodziła bowiem wśród huku i wrzasku ale spokojnie, powoli odliczana każdą kropelką potu spływającą nerwowo po zimnym czole. Pełzła nieśpiesznie wzdłuż karku, a jej lodowaty dotyk rozstrajał zmysły, otwierając ludzki umysł i wybebeszając go powoli ze wszelkich bodźców. Wyjmując krwawe flaki paniki, wylewające się na posadzkę rzeczywistości jak targane ostatnimi spazmami życia jakieś pierwotne wodne stworzenia. Oczy zachodziły słonym płynem z czoła. Powieki drżały, a palce kostniały na rękojeści noży.
A potem następował atak.

Spadli na nich jak myśliwy spada na zwierzynę. Pod światło, by z góry oślepić ich i do reszty ograniczyć możliwość obrony. Vuko zdążył tylko odwrócić się, nim potężne uderzenie zwaliło go z nóg. Wielki cień w kształcie człowieka majaczył na tle pomrocznych błysków chwytając go za gardło uściskiem imadła. Buty z ciężką wojskową podeszwą przeorały żebra, a kolano wbijało się w mostek z oszałamiającą falą bólu. Coś zaklekotało, jakby kości.... nad głową napastnika błysnął bojowy, zębaty nóż.

Zoria zdążyła tylko zauważyć jak kilka rosłych postaci spada z kontenerów prosto na jej towarzyszy. Vuko leżał na ziemi, długi jak przedramię nóż wisiał nad nim gotowy do ciosu, bardziej przypominając żelazny pazur jakiegoś straszliwego stworzenia z czeluści pustki niż broń. Medivh zwarł się w klinczu ze swym napastnikiem, mając na tyle szczęścia by uskoczyć przed nim w ostatnim momencie. Onfury leżał na ziemi, przygnieciony do metalowej ściany butem na nodze kobiety, której łysa czaszka cała pokryta była glifami z czarnego "czegoś" co wyglądało jak maskująca pasta albo smar mechaniczny. Na jej karku i odsłoniętych spod rozpiętego kostiumu pancerniaka ramionach wisiały ozdoby ze zwierzęcych kłów... i wtedy coś... coś mignęło Zorii w pamięci....

A OGROMNA BESTIA wyłoniła się zza rogu w kompletnej ciszy. Łeb jej, pokryty pancernymi płytkami zasłonił całe pole widzenia Komisarza Horna. Jego twarz owiał ciepły, śmierdzący mieszaniną zgnilizny i płynu hydraulicznego dech istoty wielkości transportera zwiadu. Bestia rozłożyła przysadziste, krótkie nogi zakończone pazurami zdolnymi rozczłonkować człowieka jednym uderzeniem i wyłoniła resztę swego pękatego, pancernego cielska. Krótki pysk z szerokimi chrapami uniósł się, ukazując dziwną mieszaninę gadzich oraz ssaczych cech ukrytych pod, Imperatorze daj wiarę, dziwnie naturalnie wkomponowanymi w ciało metalowymi elementami. Kolczaste wypustki, długie wąsy o twardej strukturze porastające boki pyska miast futra bestii, najeżyła się gdy postawiła trójkątne uszy. Głęboko osadzone oczy, czarne niczym kosmiczna nicość i przepełnione emanacją czystej potęgi brutalnej siły wszechświata spoczęły na Zorii i Hornie. Wczepione w gardziel pęki rur zadrżały od gniewnego charkotu, gdy bestia rozwarła szeroko swe szczęki, a wśród metalicznie połyskujących kłów zrodził się zwalający z nóg ryk.



Worbat czynił swój wojenny zew.
A z jego cienia ozwał się równie mocny, znajomy głos o burugidzkim akcencie. Głos mężczyzny w kapeluszu ozdobionym kłami zwierząt i wielkim kluczem do gąsienic basilisków w sękatej łapie.
- Ależ wy macie przekichane koledzy, jeszcze dzisiaj nie karmiliśmy Tuptusia...

***


Zapadła cisza. Chwila w której oczy mężczyzn i kobiet spoglądały ku sobie, nie lśniąc jednak blaskiem braterskiej miłości przedstawicieli jednego gatunku. Nie, to był błysk jak u fenrisiańskich wilków. Nerwowe, skryte oczekiwanie na ruch, an okazanie słabości bądź strachu. Człowiek w głebi, mimo milionów lat ewolucji, jest jednak tylko zwierzęciem i jak zwierze, pragnie wyzwolić agresję. Czeka jej, czeka okazji by uderzyć. Uderzyć w słabszego. Dlatego teraz obie grupy, niczym watahy wilków, patrzyły na siebie... a cisza trwała.
Czarne okulary skierowały się ku Tany'i. Mężczyzna z insygniami sierżanta zdawał się nawet nie oddychać. Po słowach o krwi zaniemówili wszyscy... po słowach Ironwood'a dosłownie stężeli. Istotnie, zbieranina którą dowodził sierżant Ironwood nie wyglądała jak zdyscyplinowane jednostki do których przyzwyczaiła cadiańska propaganda. Gdyby nie umundurowanie można by ich wziąć za pospolitych bandytów, na których zbieraninę przemianowano chyba ich pluton. Niemniej ten wygląd i reputacja, chociaż za przewinienia względem kompanii mieli w plecy, u innych mogły budować respekt.
Tak jak w tym wypadku.
Sierżant "wsiok" odetchnął głęboko, po czym zaśmiał się cicho kręcąc głową.
- No proszęy proszęy... Twayrdziele z was jak z zeschnętej kupy groxa na preryii.
Po tych słowach poprawił mundur, zdejmując powoli okulary.
- Serdżant R. Lee Nortman. 1 Redżiment Kawaleryy Pancerney Bentungu. A teraz odwołay swoye stokrotky synu, nie ma co się pieklyć o paczkę granejtów. Zresztą... i tak nie widzę żebyściee mieli je na cuo pakowacz.

_________________
I nie poznają co to strach!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 20 lut 2017, 14:16 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn

Wpadli w pułapkę. Horn odskoczył tylko gdy cieniste postacie rzucił się na niech z góry. Jego ciało pracował same gdy tylko unikną niebezpieczeństwa. Przyjął pozycję strzelecką.Spojrzał na napastników to byli ludzi i do tego nie wyglądali jak plemię mutantów z niższych poziomów okrętu.Widział już coś podobnych ludzi....
Oddech bestii. Potwór wyłonił się z ciemności dla Horn było ciężko P=powiedzieć co to było. Jednak teraz miał to drugorzędne znaczenie. Żałował w duchu że nie ma przy sobie swojego piłomiecza.Zaczął celować prosto w ślepia dla monstrum.
Głos jak i kapelusz pojawił się naglę. I nagle Hron przypomniał sobie...znał ten akcent i ten kapelusz oraz właściciela tego głosu.
-Spocznijcie Gwardziści!- Głos był zimnym, ale słowa był wypowiedzenie spokojnym ale wyraźnie. Mimo że Hron nadal bacznie obserwował "tuptusia" zaczął mówić dalej-Ogniomistrz Dundee, co wy tu robicie ? Uspokójcie waszych ludzi i te coś...Zanim komuś coś się stanie i trzeba będzie wyciągnąć konsekwencje

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 20 lut 2017, 15:11 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Nie dobiegła do załomu ścieżki. Napastnicy zeskoczyli z góry niemal natychmiast, gwardzistka wywinęła się więc tylko w uniku. Zauważyła jak Vuko i Onufry padli, przygnieceni do ziemi, a chwilę później stanęła oko w oko z tym, co wyłoniło się zza rogu. Zwierzę było doprawdy imponujące, ale w tym momencie Zoria nie cofnęłaby się chyba nawet przed najgorszym diabelstwem. Dobrze, że potężny ryk zagłuszył jej własne warknięcie, gdy wpatrywała się w czarne ślepia bestii.
Dopiero znajomy głos ogniomistrza przywołał na właściwe miejsce kołatające się w pamięci wspomnienie barbarzyńskich ozdób, jakie nosili "wrogowie".
Dundee. - Pomyślała już trzeźwo. - A to coś... Rąbat? Chrzanić.
Na swój sposób Tuptuś miał w sobie coś pięknego.

- A niech mnie pchły do kości obgryzą! - syknął nieco przez zęby Onufry. Nie zdążył się nawet porządnie wystraszyć, lecz spotkanie z podłogą nie było miłe dla obitych pleców - Prędzej nawet pluskwy, niż ten twój Tuptuś, Dundee. Śmierdzi jak zatarta ciężarówka z nawozem! Swoich lać chcecie? - spytał już z uśmiechem, znając przecież specyficzny humor barbarzyńców z Buruga.

Zorii co prawda minął morderczy szał, ale w normalnych okolicznościach każdy, kto walnął Onufrego powinien się liczyć z mniej lub bardziej przyjacielskim obiciem mordotwarzy. A skoro okoliczności okazały się najzupełniej normalne, schowała tylko bagnet i zaszarżowała na ogoloną burugitkę. Lepsza braterska bójka niż nic.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 20 lut 2017, 15:50 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Vuko

Wszystko działo się zdecydowanie zbyt szybko. Niezidentyfikowany napastnik powalił snajpera na ziemię, który przy uderzeniu wypuścił bagnet. Nie miał za dużo opcji. Na dobrą sprawę mechanizm człowieka w takich sytuacjach nakazuje dwie rzeczy. Walkę albo ucieczkę. Druga opcja nie wchodziła w grę z kilku powodów. Po pierwsze, Valhalla, po drugie, nie za bardzo miał jak uciec, po trzecie, i tak nie dobiegły daleko. Cholerne podróbki catahiańczyków i ich przeklęty zwierzak... Vuko co prawda usłyszał słowa Horna, ale było już za późno i ich sens nie do końca dotarł do umysłu snajpera. Jak ma spocząć skoro został zaatakowany przez kogoś z nożem o rozmiarach jego ręki? Jedyne co musi wykazać to fakt, że nie ma zamiaru poddać się bez walki. W razie miecza Damoklesa w postaci komisarskiego boltera wycelowanego w głowę może bronić się działaniem pierwotnych instynktów, które wyostrzył w tak wymagającym miejscu jakim jest Ul na Valhalli. Crowstorm zacisnął pięść i raz za razem uderzał w żebra napastnika chcąc się go pozbyć. Z drugiej strony był Medivh, który tylko i wyłącznie dzięki unikowi zrozumiał słowa Aleksandra co wcale nie oznacza, że miał zamiar tak po prostu zostawić napaść na jego skromną osobę. Postawił nogę za napastnikiem prąc jednocześnie całą masą w celu obalenia adwersarza tylko po to żeby później odpuścić. Nie chciał przeginać, nie po tym co zaserwowali im po libacji, nie po tym jak zaobserwował nieprzeciętną inteligencję do reszty skretyniałego Marga, którego życiowym osiągnięciem było policzenie do trzech.

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 20 lut 2017, 18:51 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Joahn Ironwood
- Savackas, odstąp. - powiedział nieznoszącym sprzeciwu tonem sierżant. - Sierżant Joahn Ironwood, 450-ty cadiański. Mam swoich ludzi i swojego ogryna. Można na nich całkiem sporo załadować... Zresztą założę się, że w tym bordelu znalezienie paleciaka nie będzie problemem. Munitorium zostawia swój sprzęt dosłownie wszędzie.

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 20 lut 2017, 20:46 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2012, 11:49
Posty: 7224
Gra w: Assassin's Creed, Mass Effect, Resident Evil
Tanya Savackas

Przez długą chwilę siostry wpatrywały się z miną godną mordercy w kretynów stojących tuż przed ich nosem. Słysząc sierżanta, jedynie Kate odstąpiła. Rozluźniła swoje mięśnie, ale zaniepokojona wpatrywała się w Tankę. Ona była cięta jak diabli, uparta jak osioł. Nie zareagowała na rozkaz, nadal stała gotowa do solidnej rozróby. Kate złapała ją za ramię.
-Tanka, odpuść. - rzekła zadziwiająco łagodnie, jak na normalny ton sióstr.
Jeszcze chwila napięcia panowała w powietrzu, aż starsza siostra odpuściła. Pokazała na nich palcem i rzekła tonem takim, że mogłaby rzucać tym jak nożem. Ostry, niebezpieczny.
-Jeden, fałszywy ruch. - warknęła Tanya.

_________________
ObrazekObrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 13 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules