Wczytywanie
Teraz jest 27 maja 2019, 10:41


Napisz wątekOdpowiedz Strona 15 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 31 mar 2017, 17:36 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2014, 23:19
Posty: 1382
Lokalizacja: Osonowa
Gra w: Nie wiem
Mordecai Ill

Medyk w głowie miał tylko jedno pytanie. Co się do cholery dzieje? W jednej chwili drą mordy z jakiś dryblasem, w drugiej śpiewają sobie radosne szanty z artylerzystami z Burugu. W sumie to nawet dobrzy ludzie są. Niby barbarzyńcy ale przyjacielscy. Ludzie z dzikich światów bywają tacy jak Mordecai zauważył. Prości ale szlachetni na swój sposób. A tu skrzynki ponosili bo pan medyk to głową pracuje. A tu któryś mu wcisnął w dłoń shotgun z garścią pocisków. Trzeci z kolei przypomniał sobie, że słyszał raz jak Mordecai trzech orków jednym granatem wysadził albo jakiegoś tak porucznika z planety poskładał mimo, że wyglądał jak by go Imperator do wielkiej skały miał już zabrać. To wcisnął mu w dłoń revolver. Broń równie prymitywna co shotgun.Tylko, że tym razem wcisnęli mu kilka paczek amunicji do tego prymitywnego urządzenia. Wdrapał się na stertę skrzyń, próbując utrzymać wszystko przy sobie (oraz siebie na stercie) i jechał dalej. A pytanie co się właśnie stało nadal było nieodpowiedziane.

Carrie natomiast... Carrie bawiła się wyśmienicie. Po zapakowaniu wozu skrzyniami dopiero się zaczęło! Gburowate podrywy połączone z jakoś błyskotliwymi komentarzami były przezabawne. No i faceci sami w sobie, trochę włochaci ale nie tacy źli. W pewnym momencie żartobliwe nawet uderzyła jednego artylerzystów w ramię. Miało być delikatnie i żartobliwie ale... no cóż. Spadł.

***

Mordecaiowi piszczało w uszach, nie najlepiej słyszał. Miał wrażenie, że spadł na niego czołg. Czołg który się... ruszał? Ciężka kobieta z shotgunem na plecach właśnie zakrywała medyka. Carrie zdążyła się rzucić na medyka sekundy przed wybuchem pocisku i oboje wylądowali za kawałkiem ściany, bezpieczni przed eksplozją. Mężczyzna zakaszlał kilka razy od dymu i wymamrotał coś:
- Carrie... cholera... możesz już ze mnie zejść! -
Jednak wygląda na to, że kobieta sama lepiej nie słyszała.
- Nie ma czasu na dyskusje o medycynie. - odparła szybko (i nie na temat) wstając, podnosząc doktora za kołnierz. Oboje szybko dostrzegli małe, zielone rączki próbujące się wygrzebać by pogryźć ich wszystkich. Oboje unieśli swoje lasguny i wycelowali, czekając aż małe, wredne pętaki wyjdą.

[Akcja: Celowanie half, standard shooting attack]

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 01 kwi 2017, 10:37 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn

Udało się. Wszystko szło sprawnie i szybko. Pomoc jako okazali im Burugici przerosłą wszelkie oczekiwania Aleksandra. Uśmiech tam, klepaniec tu. Paczka llho i na grzbiecie Tuptusia lądowały kolejne skrzynie.Horn przymykał również oko na kilka innych towarów. Które lądowały w rękach gwardzistów. Co prawda znał komisarzy który stawili by za to przed plutonem ale on wiedział że czasami trzeba przymknąć na to oko z naturą ludzką nie wygrasz w pewnych przypadkach.
Szybki podpis na dokumencie i no cóż znalazł swoją amunicję i otrzymał także pancerze tylko akurat z tego co wiedział Aleksander karapaks nie powinien chlupotać....Dziwna melodia na tyle samo skoczna co głupia. Rozległa się w najbliższym otoczeniu.To co zobaczył sprawiło że pierwszy raz od bardzo dawna Komisarza Horn był zdziwiony bo nie jest to codziennym widokiem transportować wypakowany po brzegi dosłownie wszystkim. A na jego szczycie Ogryn klaskający do rytmu tej melodii. Ogryn którego znał. Spojrzał na sierżanta na na jego wieśniacki akcent aż komisarza przeszedł dreszcz. Mimo to miał już dość łażenia po tym dziwacznym magazynowym labiryncie.
-Z chęcią sierżancie

******

Oblężenie Polaris. Bitwa ogromnych rozmiarów miliony gwardzistów i setki tysięcy pojazdów. Horn już dawno nie brał udział w batalii na taką skalę i teraz kiedy był w jej środku. Czuł podniecenie znalazł się w swoim żywiole. Może to Cadianska natura może lata szkolenia w schola a może po prostu to że Aleksander kochał wojnę. Sprawiał ze widząc potęge Imperium jego serce biło tak radośnie. Bo czym jest wspanialszy widok niż setki Lemon Russów wszelkich wariatów miażdżą pod swoimi gąsienicami orkowie umocnienia ? Czy przecinające niebo Vendetty zalewające uciekających Orków strumieniami ognia ? Hron widział że bym tam gdzie powiniecie i że w tym miejscu będzie mógł wykonywać swoje obowiązek wobec Imperium I Boskiego Imperatora.

********
Kontratak, Kontratak...- Głos gwardzisty rozległ się w słuchawce Horna. On oraz żołnierze z plutony porucznika Con tona. Bronili się w budynku który niedawno udało im się zdobyć- Utrzymać pozycje, Zatrzymać te zielone bestie, Pokażemy im dlaczego jesteśmy Wypalaczami w proch z nimi na chwała Imperium i Cadi-
To były ostanie słowa jak wypowiedział Alaksander potem zielona fala uderzyła w budynek.
Krzyki, strzały, smród krwi oraz duszący dym. Wszystko się paliło. A na dodatek ork. Przez chwile spojrzenia dwoje pary oczy skrzyżowały się. Wściekłości i chęci mordu kontra zimna kalkulacja i pogarda. Komisarza widział że ork gotuję się do szarży. Ale to on miał jeszcze chwile ułamek sekundy dawał mu przewagę. Zacisną chwyt na rękojeści piłomiecza, broń wydała swój charakterystyczny warkot gdy budził się do życia. Horn spiął swoje ciała. I ruszył na orka z uniesionym orężem. Najlepszą obroną jest atak.

(wykonuje szarże)

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 02 kwi 2017, 09:14 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Joahn Ironwood

Szpetnie zaklął pod nosem. Szło tak pięknie... I znowu pod ostrzałem artyleryjskim. On to ma szczęście. Ale trzeba walczyć z tym co się ma.
- Strzelać do nich, nie mogą się zbliżyć! - krzyknął i obrócił słowo w czyn, zamierzając strzelać do każdego zieleńca który wychyli łeb z dziury. Obok stał, ciężko dysząc i powarkując Marg, gotowy zmiażdżyć każdego zieleńca który zbliży się do jego sierżanta...

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 05 kwi 2017, 14:45 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Vuko

- Nie możesz ty... Tym też... Piu... Nie powin... Granatami się nie rzu... - Vuko odkładał to, co udało mu się złapać w ręce. Na Valhalli trwałoby to zapewne czterokrotnie dłużej. No nieźle, nie patyczkują się. O! Granaty! Ch*j, porzucam nimi. Piłka parzy odbezpieczonym fragiem. Heh, muszę się z nimi napić! Był częściowo zły na Piusa za jego lekceważące podejście. Nie daj Imperatorze pójdzie coś nie tak i wylecimy w powietrze a piechocie zabraknie sznurówek. Kto będzie winny? Pseudo-dezerter z Valhalli. Jak zawsze. Ściągał z siebie pasy z amunicją gdy w łapy dostał nowiutkiego longlasa i ekwipunek wspinaczkowy.
- O skurwesyn! Longlas pierwsza klasa. Dzięki Pius, za każdego wroga Imperium położonego z tego cudeńka wychylam browara za twoje zdrowie i twoich kompanów.



Całkowity chaos. Wszędzie wybuchy, krew i trupy. Jego żywioł, jego bajka, jego życie. Szkoda, że tym razem to nie wrogowie padali, ale jego własny oddział. Oddział złożony ze znajomych twarzy. Ludzi, którzy mogli teraz grać w karty, śmiać się i korzystać z wolnego. Lepiej żeby ten skurwysyn ze sztabu modlił się o to, żebym padł jak inni. Nie zapomnę mu tego. Nie zapomnę mu tego, że wyrwał się do przodu chociaż nikt go, ku*wa, nie prosił. NIKT! Nie jesteśmy jebanymi Kriegowcami, ku*wa jego mać! Przez cały ten kocioł do uszu snajpera dotarło kasłanie. Jebany, ku*wa, pył! Wszędzie go pełno. Vuko chwilowo nie zwracał uwagi na nadchodzących ludzi. Priorytetem było wyciągnięcie Medivha dlatego czym prędzej zabrał się wyciąganie go spod resztek słupa.

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 12 kwi 2017, 18:51 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Robota w magazynie wróciła na utarte tory, a właściwie na kręte ścieżki kombinacji, będące rajem dla Onufrego. Zdobyczne fanty szybko lądowały w kieszeniach i zakamarkach plecaków, a wsadzone między zęby llho pozwalało nawet zapomnieć o braku śniadania. Kiedy jednak roześmiany, raz za razem podkręcający wąsa ratling rozdawał przyjazne kuksańce i opowiadał n-ty raz coraz barwniejszą historię szczęśliwych saperek, Zoria już tylko machinalnie podpierała na wozie jakieś skrzynie, uciekając myślami daleko od pokładów "Furii Świętego". Gdyby tylko mogła sprawić, żeby już byli na miejscu... Na nowym, nieznanym lądzie, gdzie trwa wojna. Tam, gdzie znów można zabijać wrogów Imperium. Żeby już...

***
Rąbnęło. Tym razem bliżej. Oboje jednocześnie, instynktownie przywarowali przy jakimś zwalisku. Zoria zerwała się niemal natychmiast, nie dając czasu na odetchnięcie ratlingowi. Ten zaklął, splunął, otarł brudną od kurzu i potu twarz. Biedne sukinsyny. Nie będzie co zbierać. - pomyślał, widząc tuman pyłu dokładnie tam, gdzie biegli wspierający ich Valhallańczycy. Gwardzistka jednak uśmiechała się już drapieżnie, przestawiając swój lasgun na strzał serią.
Plaris Prime nie przypominało Bastill. Nie miało śladu tchnącego staroświeckim spokojem uroku prowincji. A może to Zoria nie zauważała już takich szczegółów. To był kocioł, w który zostali rzuceni wyłącznie po to, by niszczyć.
Tylko to się liczyło, gdy przedzierali się zrujnowanymi ulicami do iglicy. A teraz z podziemi wyłaziły kolejne zielonoskóre indywidua.
Więcej?
Dobrze.
Zdechniecie co do jednego!

Nadal szczerząc się jak wesoła czaszka Zoria wycelowała w najbliższą grupkę grotów i nacisnęła spust, a w następnej sekundzie dołączył do niej Onufry.

[celowanie, strzał serią]

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 19 kwi 2017, 21:25 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 cze 2012, 15:52
Posty: 335
Lokalizacja: Holy Terra
NARRACJA


Najstraszniejsze okropieństwa wojny nie zawsze są tymi, które przynoszą śmierć. Imperialni Gwardziści często mierzą się z przeciwnikiem, który dla weteranów kosmicznych wojen na niewyobrażalnie krwawych frontach czterdziestego pierwszego milenium mogą wydawać się jedynie pożałowania godnym ścierwem. Doświadczony żołnierz wie jednak, że nawet tak żałosne kreatury są niezwykle groźne, szczególnie gdy posiadają element zaskoczenia i przewagę liczebną...

- Strzelać do nich, nie mogą się zbliżyć!
Głos sierżanta Ironwood'a rozniósł się w wylocie uliczki, przebijając przez opadający w powietrzu wapienny kurz. Jego oddział, wypróbowany przez cztery lata boju z zielonoskórymi xeno, wręcz instynktownie rzucił się w wir walki.
Mordecai i Carrie wskoczyli za rozsadzone drzwi jednego z magazynów, kryjąc się tam przed odłamkami artyleryjskiego pocisku. Towarzyszka polowego medyka bezbłędnie wykonała swoje zadanie, chroniąc pod swoim ciałem ewentualną kartę przetargową ze śmiercią całego oddziału. Niestety poprzez to zamieszanie, Ill miał trudności z sięgnięciem po lasguna. Nim zdążył wycelować w chociażby jednego Grota, reszta oddziału bezpardonowo zalała zielonoskóre pokurcze salwą zmasowanego ognia laserowego i konwencjonalnego.
Stojący na przedzie dowódca polowy oraz jego wierny ogryn Marg oddali strzały ku pierwszym z Grotów, które pojawiły się na wprost cadianczyków. Precyzyjny strzał praktycznie zwalił z nóg jednego xeno, podczas gdy po obu stronach sierżanta rozbłysły kolejne laserowe wiązki. Kątem oka dostrzegł jak po jego lewej dwie przydzielone do oddziału specjalistki od broni ciężkiej rzucają przed siebie polowe plecaki i gdy jedna z nich dosłownie wślizguje się za tą prowizoryczną osłonę pośród tumanów kurzu, druga przerzuca przezeń ciężką lufę stubber'a. Tuż za Margiem, Zoria oraz Onfury doskoczyli do wlotu ulicy i skryli się za wypalonym wrakiem niewielkiego cywilnego pojazdu. Chwilę po tym platformę przeładunkową zalały serie wiązek, pod osłoną których dwaj ostatni valhhalańczycy starali się wydostać spod gruzów.
Piskliwe głosy Grotów zagłuszył huk prostych rusznic i zdezelowanych automatów. Przeklęci zielonoskórzy otworzyli ogień podczas swojej szarży, mimo iż ich broń praktycznie nie miała szansy trafić na taką odległość.
Praktycznie...
Vuko poczuł ból w klatce piersiowej. Chwilę potem leżał na Medivh'ie, którego przed kilkoma sekundami wyszarpał spod żelbetonowego gruzu. Na ciężki płaszcz vallhalańczyka spadło kilka kropel krwi. Ciekła z ust Vuko. Spojrzał w dół. Materiał munduru był rozdarty i powoli nasiąkał czerwienią. Jakimś cudem musiał dostać. Jakimś cudem postrzelił go zwyczajny Grot...Grot z bronią której nośność była porównywalna do kapiszonowca!

Bestia długo jednak nie pocieszyła się swym zwycięstwem. Bowiem nim postąpiła kilka kroków jej głowa eksplodowała od wysoce celnego strzału. Dominic Sethillius, oddziałowy specjalista od broni ppanc. Zdjął go ze swego stanowiska tuż przy wylocie ulicy.
Chwilę potem strzał Ill'a przebił pierś kolejnego pokurcza. Tuż za nim pojedyncze wiązki Ironwood'a obróciły wokół osi cherlawą postać Grota, chwilę przed tym jak seria ze stubb'era zamieniła całą pierwszą chmarę tych stworów w zieloną mgiełkę.
To jednak nie był koniec...
Z zachodniej strony platformy już pojawiały się kolejne Pentaki...
Zoria oraz Onfury strzelali do tych, które atakowały ze wschodniej strony, kładąc przynajmniej jednego trupem.
Kładąc trupem, nim prędkie stworzenia nie doskoczyły do najbliższych wraków maszyn i nie przebyły dzięki temu prawie połowy odległości...



***




Siłą z jaką się zderzyli skrzesała iskry po uderzeniu ciężkiego topora o ryczący w mechanicznej furii piłomiecz. Przez chwilę człowiek i bestia patrzyli sobie w oczy, niczym dwa odbicia na tafli lustra zwanego wojną. Spieniona ślina ciekła po pożółkłych kłach bestii, której zielony pysk przecinała potężna, stara oparzelina. Jedno zdrowe, czerwone ślepię odbijało blask ognia, rozświetlając pionową źrenicę blaskiem zwierzęcej furii. Naprzeciw nich fiołkowe oczy pełne pogardy, spoglądające z twarzy zastygłej w zimnym grymasie nieustępliwości.
Gorące niczym samo piekło skry rozbłysły pióropuszami nad głowami walczących, kąpiąc przez chwile zastygłe postaci w fali ostrych odłamków.
Mechanizm piłomiecza wizgnął niczym ranne zwierzę.
Oczy Horna powoli uniosły się ku broni.
Czas przyśpieszył....

Potężny wymach odrzucił ramię komisarza w bok. Piłomiecz w jego dłoni pluł na boki adamantowymi zębami, wydobywając z siebie ogon niebieskawego dymu. Horn odsłonił się, nim jednak zareagował jego twarz zmiażdżył potężny cios pięści. Odgłos kruszonych zębów i smak krwi zalał jego zmysły na równi z tępym bólem. Ostatkiem woli zdołał tylko wierzgnąć ciałem do tyłu, by zataczające od dołu kolejny okrąg ostrze rębaka nie zadało mu śmiertelnego ciosu.
Był jednak zbyt wolny...
Pozłacany epolet z lewego ramienia polowego płaszcza odleciał w tył, ciągnąc a sobą smugę szkarłatnej posoki. Ból zalał falą bark komisarza Horna.
Ork ryknął wściekle łapiąc swą broń oburącz i szykując się do decydującego ciosu...

_________________
I nie poznają co to strach!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 25 kwi 2017, 15:14 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn

Horn cofną się o krok gdy fala bólu zalała jego ciało. Hron czuł w ustach smak swojej własnej krwi i czuł jej zapach z ramienia które również podobnie jak szczęka emanował tępym bólem. Sytuacja nie wyglądała dobrze jego piłomiecz był uszkodzony. A na dodatek Aleksander czuł że jak najszybciej musi opuścić ten przeklęty pokój. Płomienie pożerające jego wnętrze jak i temperatura stawała się co raz wyższe. Jedak przed nim stała bestia. Wróg z którym jego ras zmagała się od mileniów.
Ork rykną wściekle czując smak zwycięstwa chwytają oburącz swoją broń i szykując się do ostatecznego ciosu. Hron czuł jak krew spływa mu po ręku a także ręku w którym komisarz trzymał swoją drugą broń niemalże wizytówkę. Święty bolter broń o straszniej sile zdolnej zatrzymać wszystko nawet szarże orka. Hron nie wahał się gdyż jej sługą Imperatora i na wahania nie ma miejsca jest tylko obowiązek. A ten mówił jasno zabić wszystkich obcych. Huk wystrzału boltera rozległ się w pomieszczeniu.

(strzela serią)

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 26 kwi 2017, 19:22 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Zielone pokurcze były szybkie. Dopadły osłony. Zoria machinalnie przesunęła lufą za ostatnim i szybko nacisnęła spust, póki widziała parszywca.
- Cholera jasna! - warknął strzelając Onufry. Na sam koniec znów lądowali w gównie. Ratling zdusił paskudne przeczucie, że zatrzymujące ich w tych gruzach groty, to tylko początek piekielnych kłopotów. Piorun nie uderza dwa razy w to samo miejsce - pocieszył się. Oby w tym przypadku tyczyło się to także artylerzystów...
Zoria nie przejmowała się tym w ogóle. Imperator czuwa, a oni mają zabijać. Proste. Zabijać.
No, wyłaźcie zasrańce!
Czekając na pojawienie się któregokolwiek zielońca w zasięgu, mimowolnie przesunęła palcami po uchwycie bagnetu. Nieznacznie spięła mięśnie, jak drapieżny kot szykujący się do skoku.

(standard attack, delay)

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 26 kwi 2017, 20:15 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2014, 23:19
Posty: 1382
Lokalizacja: Osonowa
Gra w: Nie wiem
Mordecai Ill

- Jasna cholera, żadnego nie widzę... - warknął medyk, próbując się wychylić. Carrie szybko pociągnęła go za kołnierz z powrotem, samej się wychylając. I gdy tylko było to możliwe, szybko ruszyła do małego krateru po wybuchu zaraz obok. Przykucnęli i wycelowali, tak na wszelki wypadek. Lekarz szybko rozejrzał się po towarzyszach. Chyba wyglądali na żywych.

[Przejście do osłony, pół akcja celowania]

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 01 maja 2017, 09:44 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Joahn Ironwood

- Na bagnety. - krzyknął i przygotował się do ataku, gdy tylko groty wyskoczą zza osłony. Obok stał gotowy do walki Marg...

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 15 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules