Wczytywanie
Teraz jest 25 maja 2019, 15:29


Napisz wątekOdpowiedz Strona 16 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 03 maja 2017, 08:55 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Vuko

Ku*wa, serio... Oberwać czymś takim? Medivh widząc ranę towarzysza uśmiechnął się kpiąco. Vuko wiedział, że drugi brodacz będzie się z niego naśmiewał jak tylko znajdą chwilę wolnego czasu. No... Jest jeden problem. Najpierw muszą przeżyć. Snajper nie zawracał sobie głowy otarciem krwi i drobną raną. W przeszłości obrywał o wiele gorzej; medykusi go poskładają, tego był pewny. Pytanie brzmiało "kiedy". Z doświadczenia wiedział, że na opiekę trzeba było czekać tak długo, dopóki któryś z poprzednich pacjentów nie zazna niewątpliwej przyjemności śmierci. Pokażę tym sukinsynom co znaczy trafić kogoś celowo. W głowę. Brodacz podniósł się i przykucnął za samochodem.

[Stand, delay]

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 10 maja 2017, 22:52 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 cze 2012, 15:52
Posty: 335
Lokalizacja: Holy Terra
NARRACJA


Suchy dźwięk wyzwalanych wiązek fotonów niósł się w powietrzu na równi z dalekim pomrukiem wojny. Piskliwe wrzaski Grotów mieszały się z tą kakofonią zalewającą uszy i umysły Gwardzistów. Dla nich była to jednak rutyna, dźwięk walki, symfonia bitwy którą toczyli jako cały Regiment. Kompania. Pluton, a w końcu Oddział i każdy z nich z osobna. Nie było innego wyjścia, nie było innej drogi. Innego życia jak te, które kładło się na szali śmiercionośnej wagi wojny.
Które w jednej chwili zwycięskie i chwalebne, w drugiej było ociekającą krwią nieruchomą szmatą z mięsa.

Kurz uciekał spod ciał Mordecai'a i Carrie gdy ci wśliznęli się do pobliskiego krateru. Zalegały go miękkie resztki żywej tkanki, zmieszanej z pyłem betonu spopielonego niczym kartka papieru. Gwardziści przyłożyli oczy do przyrządów celowniczych swojej broni. W celownikach pojawił się pokiereszowany zarys niewielkiego osobowego automobilu, dawno spalonego modelu o pękatym, owadopodobnym nadwoziu. Tego za którym Mordecai dostrzegał niewielkie, zielone sylwetki szykujące się do skoku ku kolejnej osłonie...

- Na bagnety! - Rozniósł się gromki okrzyk sierżanta, któremu towarzyszył błysk wysłużonego ostrza zakładanego pod lufę lasguna. W tym samym momencie najbliższa grupa Grotów wyskoczyła zza osłony i popędziła ku przeciwległemu wrakowi. Najwidoczniej te wszarze miały na tyle oleju w swoich zielonych łbach, żeby wykonywać krótkie skoki między osłonami, nim zewrą się z ludźmi w starciu wręcz. Ironwood dostrzegał też jak kątem oka skraj platformy. Obecni tam Xeno zniknęli za wrakami najbliższych pojazdów, a na ich miejsce wysuwały się spod ziemi kolejne potworki. Najbliższe groty przekroczyły połowę dzielącej ich od osłony odległości...
- Cele poza zasięgiem!- Krzyk operatorek broni ciężkiej przeleciał nad polem bitwy... I własnie wtedy dwa suche strzały zmieniły niewielkie, wychudłe ciała Pentaków w dymiące resztki wierzgających pokracznie kończynami korpusików. Dominic I Amelia byli na miejscu.

Vuko wstając zauważył dwoje Gwardzistów, kobietę i ratlinga, ostrzeliwujących zielonoskórych zza tej samej osłony, za którą skryli się razem z towarzyszem. Widział jak kobieta o zimnych oczach..oczach zabójcy... czeka na odpowiedni moment do strzału. Jak wiedzie lufą za ostatnimi ocalałymi stworami i...
Grot pada.
Zamiast jednej z nóg ma tylko dymiącą miazgę. Chude palce dusiciela resztkami sił grzebią w prochu dawno zmielonej wierzchniej warstwy asfaltu i czepiają się jej desperacko ciągnąć resztę ciała za uciekającym towarzyszem. Bordowa krew zostawia nieregularny, płaski ślad wyciekając z roztrzaskanej tkani, w którą strzał Zorii zmienił nogę Grota aż po połowę uda. W czerwonych ślepiach bestii jest tylko pusty strach...na jego zwierzęcym pysku przerażenie nadciągającą śmiercią...

***


Śmierć zajrzała w oczy Komisarza Horna. I Śmierć ta miała pysk spalony do połowy ogniem, zielony i ociekający z pożółkłych kłów śliną wścieklizny godnej najdzikszych potworów Czerwone ślepię o pionowej źrenicy rozszerzyło się niczym przepastna dziura chcąca pochłonąć wszystko wokół i spopielić to bijącym ze swego wnętrza żarem zniszczenia. Ork uniósł oburącz siekacz nad swój łysy łeb, rycząc wściekle. Cios rozpłatałby na pół nawet kogoś odzianego w pancerz karapaksowy...
Lecz miast przerażonej i skostniałej ze strachu ludzkiej duszy, Ork spojrzał na dno zimnej, ciemnej otchłani lufy boltera.
Huk wystrzałów był głośniejszy nawet od odgłosu pożaru wokół. Błysk oślepiał niczym niewielki atomowy wybuch. Horn jednak przywykł do tego blasku. Doskonale widział jak obie kule uderzają w ciało stwora, rykoszetując od pogiętych płyt jego pancerza i nie czyniąc mu żadnej krzywdy. Odległość była zbyt mała, mikroczujniki wyzwalające eksplozję boltowego pocisku zdolnego rozerwać kilkuwarstwowy pancerz ceramiczny nie odpaliły sekwencji detonacyjnej i jedynie swym impetem zdołały odsunąć bestię na kilka kroków.
Śmierć wydawała się nieuchronnie nawoływać o duszę Komisarza Horna...
Ta jednak należała nie do niej, a do Imperatora.
Dziesiątki świetlnych lanc przebiły ciało Orka, wyrywając kolejno z jego boku spopielone kawałki ciała. Zniekształcony pysk zniknął rozerwany niczym sztuczna tkanina, kości ewaporowały w powietrzu oddzielane od miękkiej tkanki jak okruchy porcelany. Brunatna krew tryskała z każdym uderzeniem laserowej wiązki, parując w niewielki obłoczek czerwieni.
Nim ciało bestii padło na ziemię, brudne twarze Gwardzistów spoglądały już na Komisarza z framugi zniszczonych drzwi.
Poznawał ich. To Cadiańczycy.
- Komisarzu Horn, szybko!

_________________
I nie poznają co to strach!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 15 maja 2017, 16:52 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2014, 23:19
Posty: 1382
Lokalizacja: Osonowa
Gra w: Nie wiem
Mordecai Ill

"Bagnety?" pomyślał medyk. Przeciwko grotom to jeszcze nie samobójstwo. Oboje pociągnęli za spust lasgunów, wypluwając czerwone wiązki jak leci w stronę grotów. Zaraz po tym oboje w zgodzie sięgnęli po swoje bagnety. Na szczęście groty to takie bardzo agresywne, przestraszone dzieci. Tylko troszkę bardziej niebezpieczne.

[Full Auto Burst half, Ready half (bagnet)]

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 15 maja 2017, 18:01 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn

Hron mógł przysiąść że gdy pociski bolterowe wgięły tylko blachę który była orkowym pancerzem. Usłyszał znowu kroki kościanych stóp, znowu siostra wojny upominała się o jego żywot nie pierwszy nie nie ostań raz....Komisarza wyprostował się nie miał zamiaru się podawać nawet w obliczy wydawał się nie uchronnego.Trzask
Charakterystyczna trzask lasguna. W kilkanaście wiązek w sekundę poszatkowała orka. Aleksander spojrzał w twarze gwardzistów ruszył w ich stronę- Jak wygląda sytuacja ? trzeba najszybciej opuścić budynek.

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 15 maja 2017, 21:38 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Śledziła przemieszczanie się zielonych pokurczy, niczym zaczajony drapieżnik z każdym krokiem ofiary oceniający odległość. Dlatego nie zauważyła nawet zaniepokojenia towarzysza. Onufry wreszcie odetchnął z ulgą, wypuszczając powietrze wstrzymane w płucach od chwili okrzyku sierżanta i na mgnienie oka łypnął w stronę dzielących tą samą osłonę gwardzistów ocalałych z wybuchu, ale dokładnie wtedy Zoria jednym błyskawicznym ruchem osadziła bagnet.
- Zo...! - Onufry usłyszał chrzęst gruzu pod ciężkimi podeszwami butów. Jednak ręka ratlinga trafiła już nie na ramię towarzyszki, lecz w próżnię.
Zoria wypadła zza wraku, brzegiem leja, naprzeciw wrogom.
- Ajjj. - syknął rudy. Przekleństw nie usłyszeli już nawet Valhallańczycy.

[odwleczone w poprzedniej turze pół akcji - Ruch]

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 21 maja 2017, 09:46 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Joahn Ironwood

Marg ryknął straszliwie - wrzasnął też sierżant gdy razem ruszyli do szarży na najbliższe Groty - cel był prosty - przerazić je i odepchnąć impetem szarży.

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 21 maja 2017, 21:03 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Onufry skończył niewyraźną litanię czymś, co równie dobrze mogło zabrzmieć jak: "Imperator strzeże", co i: "i żebyście sczeźli". Nasadził bagnet w prowadnice i wyskoczył zza osłony rozwalonego pojazdu.
Zoria nie oglądała się jednak wcale, nawet słysząc ryk Marga. Nie zwracała uwagi na nic innego, oprócz swego celu, upatrzonych wrogów, ku którym rzuciła się w zaciętym, drapieżnym milczeniu. Nie dbała o tych, którzy są dalej ani o to, czy którykolwiek z towarzyszy zapewni osłonę. Liczyła się tylko bezpośrednia walka, przemożna chęć wbicia ostrza w zieloną skórę i rozdarcia grotów na strzępy. Dopiero wtedy można będzie wrzeszczeć w triumfie, gdy ich flaki i jucha rozleją się i zmieszają z pyłem iannickiej ziemi.

[szarża]

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 25 maja 2017, 22:49 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 cze 2012, 15:52
Posty: 335
Lokalizacja: Holy Terra
NARRACJA


Prochy z rozbitego skałobetonu unosiły się pióropuszami , gdy wiązki laserowe uderzały o ziemię wśród serii sianych po całym polu bitwy. Chrzęst ich uderzeń o pordzewiały metal przypominał stłumiony odgłos pęknięcia nabrzmiałej bańki szkła o niesłychanej wytrzymałości i gorącu. To była sceneria wojny, wśród której Gwardziści walczyli o niewielki kawałek ziemi oraz starożytnej maszynerii, której zdobycie było ważniejsze od ich życia. Życia zagrożonego każdą chwilą, poświęconego i bezimiennego dla najwyższego dowództwa operacji.
Krzyk sierżanta Ironwood'a mieszał się z rykiem olbrzymiego ogryna-ochroniarza, gdy pędzili ku samemu środkowi placu. Zaiste jego krzyk nie różnił się niczym od prymitywnego wojennego zewu Marga, oba pierwotnie ludzkie, prawdziwe niczym krew płynąca w żyłach obu żołnierzy. Tuż po prawej sierżanta pojedyncza postać skoczyła ponad zmiażdżoną maską wojskowego pojazdu sztabowego i popędziła ku ostatniemu z Grotów pierwszej fali. Mgnienie oka po niej zza wraku wyłoniła się skulona, niska postać ratlinga. Zoria i Onfury pędem ruszyli do bezpośredniego starcia.

Ciężki stubber ucichł. Gorąca niczym diabelski język opróżniona taśma na naboje wypadła z otwartego zamka .- Zmiana pozycji!- ryknęła Tanya, chwytając za i biegnąc ciężkim krokiem ku winklowi ceglanego magazynu po swojej lewej. Tuż za nią Kate, wyprężona niczym sprinterka, trzymając dwa plecaki w swych dłoniach, wystartowała wśród tumanu kurzu za swoją siostrą. Gdy tylko przecięły połowę odległości, ciche pyknięcie mechanizmów lasgunów oznajmiło przestawienie ich w tryb ognia ciągłego. Dominic i Amelia przyklękli. Lewą flankę zalała fala ognia zaporowego, pozwalając ciężkiemu wsparciu na zajęcie nowej pozycji strzeleckiej.

Zamek pod lufą lasguna Mordecai'a strzelił sucho, gdy prowadnica umieściła monokrystaliczne ostrze na swoim miejscu. Nauczony ratować życie, razem ze swoją towarzyszką nie wahał się ani chwili, gdy przyszło je odbierać żałosnym xeno. Supresyjne serie z wysłużonych kantraeli uderzały raz za razem w osłony których używały Groty. Przeklęte bestie były zbyt małe, by łatwo je trafić ,a pozycja strzelecka straciła na znaczeniu, gdy bestie porzuciły frontalny atak na rzecz flankowania. Mimo to, Mordecai i Carrie zalali plac załadunkowy morzem rojem czerwonych smug.

Vuko i Medivh skoczyli. Przeklęci zielonoskórzy byli coraz bliżej, jednak pozostanie w jednym miejscu bez zmiany pozycji mogło okazać się bardziej zgubne niż jej utrzymywanie... zwłaszcza gdy byli w zasięgu własnej artylerii. Medivh biegł, strzelając z biodra do małych bestii, choć obaj doskonale wiedzieli iż w biegu trudno będzie trafić kogokolwiek między zwałami poskręcanych resztek pojazdów...chyba, że ma się snajperski karabin. Snajperski karabin z którego lunety Vuko właśnie obserwował rzeczywistość.
Zielona poświata filtra wytłumiającego refleksy nadawała zimny wygląd rzędom wyświetlanych niewielkimi glifami informacji o widoku, które Duch Maszyny analizował w przeciągu milisekund i dzielił się nimi ze strzelcem wyborowym. Vuko miał tylko jedną szansę..szansę gdy dwógłowy orzeł na środku celownika zalśni na czerwono...
Błotnik starej ciężarówki wojskowej eksplodował wśród iskier i odłamków. Tam, gdzie przed chwilą był łeb Grota...
Za późno o mgnienie oka, pomyślał Vuko, biegnąc za Medivh'em.


A monokrystaliczne ostrze bagnetu, starożytny artefakt technologii o ostrości rzędu szerokości jednego atomu na styku płaszczyzn, wszedł aż po lufę w wychudłe ciało pętaka, zalewając buty Zorii czarniawą posoką o konsystencji szlamu. To do niej należała pierwsza krew w starciu wręcz.

Pierwsza...lecz nie ostatnia.

***

Wśród płonącego pokoju, wypełnionego gryzącym, chemicznie pachnącym dymem twarze cadiańczyków wydawały się jeszcze bledsze niż zazwyczaj. Niczym oblicza śmiertelnych duchów, istot z innej strony, które przybyły przekazać dla Komisarza wiadomość. Jeszcze nie dzisiaj. Jeszcze...
- Całe piętro płonie, sir. Nie ma łączności z porucznikiem Contonem, nasza drużyna rozbita. - Rzucił jeden z Gwardzistów, przecierając rękawem osmoloną twarz. Horn przypominał sobie jego imię, chociaż mgliście. Snafu..bądź Sunfa. Miał na swoim koncie kilka drobnych uchybień regulaminu, charakterystycznych raczej dla kompletnego durnia niż słabo zmusztrowanego żołnierza.
- Winda nie działa, tylne schody zawalone. Na głównych chyba walczą – wtrącił szeregowy Besk, kręcąc swoim arystokratycznym wąsikiem. Pozornym. Papiery wskazywały na gangerskie pochodzenie.
- Rozkazy, sir? - rzucił szeregowy Kilroy Johnson. Który...był z zupełnie innego plutonu, tak nawiasem.

_________________
I nie poznają co to strach!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 16 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules