Wczytywanie
Teraz jest 26 maja 2019, 02:20


Napisz wątekOdpowiedz Strona 3 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 31 gru 2016, 20:09 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Warknęła niczym zwierzę i rozejrzała się dziko w poszukiwaniu typa, który wytrącił jej z ręki zapalniczkę. Mimo całego zamieszania wokoło, to jedno właśnie stało się kroplą, która przelała czarę. Winowajcy w pobliżu już nie było, ale w rozbłyskach czerwonego światła majaczyły kształty... Biorący się za łby i tłukący pięściami ludzie. Zoria w jednej chwili zapomniała o zapalniczce, kablach, kapusiach, a nawet Onufrym. Nie przeszkadzał jej smród płynu gaśniczego, ani wycie alarmu. To wszystko tylko spotęgowało chęć niczym nie powstrzymanej demolki. Alkohol i dzika natura zrobiły swoje, puściły hamulce. Gwardzistka wrzasnęła z potępieńczą radością, rzucając się natychmiast w sam środek bijatyki. Chyba tylko szczęśliwy traf sprawił, że do niszczenia kabli nie zdążyła wyciągnąć wcześniej noża.

- Na złoty tron! - syknął ratling przygnieciony przez Carrie - Możesz łaskawie przesunąć ten łokieć?
Spróbował się wyślizgnąć z gęstwy cudzych kończyn, przy czym jak największego skarbu pilnował piersiówki. Zbyt dobrze znał Zorię i zbytnio cenił własny rudy łeb, żeby jej teraz szukać. Pewny, że towarzyszka poradzi sobie lepiej od niego chciał po prostu jak najszybciej wrócić za poprzednio upatrzone, cudownie bezpieczne rury w kącie. Trzeba było w ogóle nosa nie wychylać. - pluł sobie w duchu w brodę - Co ci szkodziło pospać sobie i nic nie wiedzieć o dezerterach? Trzeba było wiać póki była okazja. Do czorta z nimi. Zaczynasz mięknąć na starość, Onufry i przez to skończysz z kulą we łbie. Od komisarza. Gdzie są moje rury. Muszę pomyśleć. I łyknąć klinika, bo kaca dodatkowo nie zdzierżę.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 31 gru 2016, 20:30 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Joahn Irownood

Nawet alarm nie wytrącił sierżanta z krainy snów. Nie widział więc swego pożałowania godnego stanu. Obudził się jednak Marg, który chwycił sierżanta na ręce i tuląc do piersi niczym dziecko zaczął przedzierać się przez tłum jak taran - nie zważając ilu przy tym stratuje. Cel wiernego ogryna był jeden - wydostać sierżanta z tego chaosu...

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 31 gru 2016, 21:01 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Vuko

Gdy alarm zawył potępieńczo z ust obu Valhallańczyków dało się usłyszeć piękną wiązankę przekleństw. Chaos... Jakie to... piękne. W jednej chwili smród alkoholu i rzygowin zmienił się w smród rakotwórczego płynu gaśniczego. Świetnie, jakiś idiota podpalił pokład. Rozejrzał się pośpiesznie. Biją się. Ciemność. Lecą dwa trzonowce. Ciemność. Pani orkowa biegnąca w sam środek rozróby. Ciemność. Szarżujący Ogryn. Ciemność. Co ku*wa?! Szarżujący Ogryn? Vuko nie czuł się zbyt pewnie w bójce na pięści. Wolał do takich strzelać toteż wycofał się razem z towarzyszem w jakiś przytulny kącik, tam gdzie go nie znajdą. Priorytetem było nie wpaść na wcześniejszego króla parkietu i na wściekłą orczycę.

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 01 sty 2017, 18:35 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2014, 23:19
Posty: 1382
Lokalizacja: Osonowa
Gra w: Nie wiem
Mordecai Ill

- Killroy, Killroy ja to chyba... kiedyś słyszałem to imię. Albo widziałem? Kiedyś na jakhimś murze naskrobane, że niby takowy tu był czy.. co. A... byhłeś może na plane- urwał medyk, całkowicie zapominając o tym, że szukał broni. No i ktoś na niego spadł. Zaklną okrutnie i jękną. - Co kuhwa?!

Carrie natomiast z kompletnie siedzącej pozycji upadła. Jak? Kto wie? Ale upadła. Warknęła cicho i słysząc narzekanie ratlinga, zamiast się posunąć, dźgnęła go łokciem jeszcze bardziej, śmiejąc się cicho. Zła kobieta.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 03 sty 2017, 00:08 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn


Drzwi ruszyłem się ze skrzypnięciem, i po chwili do pomieszczenie wszedł gwardzista.A już po chwili Hron trzymał w ręku papier z rozkazami.Otworzył go powoli i z pietyzmem. Zaczął czytać fiołkowe oczy lustrowały kartkę.Ufaj JEGO osądom Powtórzył w myślach. Po czym złożył kartkę i odłożył na biurko. Wstał, bolter z z biurka powędrował do kabury. Chwycił i nałożył płacz a także czapkę. Wyszedł razem z gwardzistą którym przyniósł mu rozkazy. Był zdziwiony tym co przeczytał nie spodziewał się tego.Ale jak to mówią życie jest pełnie niespodzianek.Ruszył do punkty docelowego, stukot jego butów wypełnił korytarz.

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 03 sty 2017, 22:35 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 cze 2012, 15:52
Posty: 335
Lokalizacja: Holy Terra
NARRACJA


Tactica Imperialis mówi, że podstawową zasadą działania Gwardii Imperialnej w natarciu jest dążenie do eskalacji konfliktu, zaraz po rozpoznaniu sytuacji na planecie. Cóż, nieomylne credo jedynie słusznej propagandy i linii taktycznej Astra Militarum najwidoczniej głęboko wryło się w mózgi przedstawicieli 6 Kompanii ponieważ właśnie eskalowali... cokolwiek tylko jeszcze eskalować mogli.

Rzucając się w wir walki, przemoczona od cuchnących przeciwogniowych płynów lejących się z sufitu niczym deszcz i obleczona w szkarłatne światło alarmu, Zoria wskoczyła prosto między największą grupę walczących. Z pierwszym wyłożonym ciosem, potężnym sierpowym wyprowadzonym bezbłędnie na odsłoniętą nerkę stojącego tyłem i zajętego okładaniem jakiegoś półprzytomnego żołnierza draba, gwardzistce aż przypomniały się czasy niewolniczej pracy na pokładzie podobnego "Furii" okrętu. Niższe pokłady praktycznie codziennie spływały krwią, tym razem po prostu spłyną gwardyjską juchą. Już ona tego dopilnuje.
Cios był tak mocny, że jedynie wyrobione podczas siermiężnych treningów porucznika Vallera mięśnie uchroniły nieszczęsną ofiarę Zorii przed pęknięciem jednej z nerek. Rosły mężczyzna poleciał w tłum, puszczając swoją ofiarę i prawie natychmiast został ostentacyjnie posłany na glebę przez resztę walczących dziesiątkami nieporadnych ciosów oraz kopnięć. Wojskowa zaprawa, cztery lata frontu i przeszłość marynarska zrobiła z Zorii straszliwego przeciwnika w walce wręcz ale tylko nieliczni wiedzieli ile takich akcji przetrwała wśród zagrzybionych, wojskowych magazynów Cadii, gdy jej burzliwa młodość zaprowadziła ją aż między płonące nieskończoną wojną gwiazdy.
A tak mniej pompatycznie, Zoria umiała przywalić.
I to srogo.

Ale nawet jeżeli czuła z tego powodu satysfakcję, to raczej niedługo mogła się nią napawać. Nie z posmakiem krwi na języku i bólem wargi rozcinanej na własnym zębach.
Cios był co prawda nieporadny ale zadany znienacka. Prawie dziecięcy, jak na standardy weteranów burd. Cóż, młodego chłopaczka z 8 plutonu nie było jednak wiele więcej niż starczy na ulepienie "poborowego" z mieszkańca interioru.
Za nim jednak ku bójce lecieli kolejni. Swoim zachowaniem Zoria chyba poderwała już wszystko co jeszcze dało radę unieść pięści do bezsensownego okładania nimi swoich bladych gąb.
Uroczo.

Cóż, ciężkie jest życie medyka, to trzeba przyznać. Pomijając wieczny "fart" Mordecai'a, można by rzec iż niepakowanie się w kłopoty wcale nie jest zmienną przy obliczaniu ich średniej ilości w przestrzeni osobistej. Zagwozdka dla wielu analityków Mechanicusu jakim cholernym sposobem tak się dzieje...
No nic. Mus to mus.
Szeregowy Kilroy zdołał jako pierwszy wyswobodzić się spod zwały ciał pozostałych towarzyszy, hmm... broni? Zbrodni? Kieliszka? Mało istotne. Istotne było, że stał. Stał i szarpał po omacku w świetle mrugających na czerwono lamp, za losowo wybrane kończyny, by wyswobodzić kogokolwiek. Był już tego nawet blisko, bardzo blisko.
- Dalej ludzie dddaaaaaa...leeej! Musimy wiać! Na ścianie przed nami widziałem śluzę, może Duch Maszyny... - I nie skończył. Ponieważ Duch Maszyny postanowił właśnie w tej chwili przemówić sam za siebie.

Olbrzymi niczym Ogryn servitor towarowy stanął za ich plecami. Skrzypnęły mechaniczne przeguby jego hydraulicznych nóg. Zębatki wtopione w metalową połowę czaszki zaklekotały chorobliwie i chlusnęły potokiem jaśniejących iskier. Biologiczna połowa twarzoczaszki zadrgała w kompulsywnych drgawkach, zniekształcona nieartykułowanym skurczem mięśni.
Dziecię Boga Maszyny w swojej podartej, przemoczonej sukience, z niedbale zarzuconym na plecy różowym boa i plamami po rozmazanym makijażu wyglądało niczym wściekła, zmechanizowana prostytutka.
I niczym taka właśnie użyczyła Mordecai'owi, Carrie, Onfuremu i Kilroy'owi swoich czułości.
Łapiąc ich w swój żelazny uścisk niczym kontener towarowy.

Dla Vuko i Medivh'a priorytetem było nie wpaść na Marga. Dla Marga priorytetem było wynieść Joahn'a ze "złego miejsca" , choćby Wszechświat zaczął walić im się na głowy. W życiu jest ten problem, że nie zawsze cele poszczególnych ludzi muszą ze sobą grać. Mogą sobie przeszkadzać, utrudniać wykonanie, ba! Częstokroć nawet wzajemnie wykluczać. Tym razem jednak konflikt miedzy interesami valhallańczyków, a Marga polegał na czym innym.
Na różnicy w wadze argumentów.
Vuko nawet nie zdążył zareagować na nagłe zerwanie się Ogryna z podłogi. Uderzony jego masywnym niczym ceramitowy naramiennik barkiem valhallańczyk poszybował pionowo w powietrze niczym kukiełka. Nim wylądował, zaskoczony Medivh zaczął... tańczyć. Tańczyć na mokrej posadzce, poślizgnąwszy się o kant przemoczonego, ciężkiego płaszcza zimowego.
Potem, można by rzec... tylko gwiazdki i ryk.
- MAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARG!!!- Ryczał Ogryn, pędząc przez zalaną chemikaliami, ludzkimi ciałami i czerwonym światłem salę niczym żywa emanacja brutalnej mocy szarży frontalnej. Spod jego nóg, niczym spod lemiesza Leman Russa, tryskali kolejni Gwardziści. Sypali się jak kwiatki na procesji, jak zwały śniegu przed pługiem, jak źdźbła trawy na drodze pędzącego mistrza maratonu. Och... to było piękne. To było... poetyckie.
To było cholernie przerażające z perspektywy faceta trzymającego się z całych sił za kark tego tępawego olbrzyma i powiewającego na jego plecach niczym peleryna.
Bo właśnie tak skończył Vuko. Chociaż... szczęście sprzyja brodzie, Medivh zwisał niczym szmata ze zgiętego ramienia Marga. Cóż, ominie go przewspaniały widok. Iście epickie widowisko jedynej w galaktyce Szarży na Ogrynie.
Szarży prosto w TŁUM WALCZĄCYCH Z ZORIĄ NA ŚRODKU SALI GWARDZISTÓW O CHOLERA JASNA!
I CO NA IMPERATORA ROBI TEN PĘDZĄCY SERVITOR W STROJU DZIWKI NA KURSIE KOLIZYJNYM Z MARGIEM, TRZYMAJĄC CAŁY ODDZIAŁ GWARDZISTÓW W ŁAPACH!!


***


Cóż, ale muzyczkę w windzie to mieli miłą, nawet jak na tak niewielki okręt.


Światła kolejnych pokładów "Furii Świętego" migały, rozświetlając niewielkie pomieszczenie. Co pewien czas uświęcony tradycją Mechanicusu dżingiel pochwalny dla Ducha Maszyny dźwigu przerywany był niepokojącym zgrzytem przekładni i chwilowym spadkiem napięcia światła wewnątrz. Przydzieleni Hornowi do ochrony gwardziści nerwowo spoglądali po sobie, poprawiając co rusz opaski ze znakiem żandarmerii regimentu. Cóż, z ich perspektywy gorzej już być nie mogło. Byli zamknięci z komisarzem w ciasnym pomieszczeniu uczepionym kilkaset metrów od stabilnego podłoża, wewnątrz lecącego okrętu kosmicznego, którego wadliwość była wprost proporcjonalna do mileniów służby. Jak tu nie kochać takiej roboty?
Na dodatek Horn nie wyglądał na zadowolonego. Główny oficer polityczny regimentu zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że mimo reputacji "myślącego zanim strzeli" komisarza, nadal budził respekt osoby mogącej za niedopełnienie obowiązku wypastowania butów odebrać nawet połowę żołdu... i możliwość leżenia na plecach w wyniku chłosty. A oni jechali z tym człowiekiem przyskrzynić jakiś awanturników meneli na niższych pokładach. Nie bez kozery Horn miał przy pasie broń... oj będzie kiepsko.

Nagle wszystko stanęło. Drzwi zgrzytnęły, sypiąc iskrami spod panela kontrolnego na ścianie. Najniższe pokłady okrętu, tutaj nic nie pracowało jak należy... Z łoskotem godnym umierającego zwierzęcia i powolnością iście monumentalną, drzwi otworzyły się na szeroki, ciemny korytarz pełen zwisających kabli, plam z nieokreślonych płynów oraz przeszywającego jęku naprężonego metalu. Wszystko to skąpane w migoczącym świetle przepalających się po tysiącach lat służby lamp sodowych.
Obrazek

Powitali ich Armsmeni. Opancerzeni jednakowo mężczyźni z twarzami ukrytymi pod hełmami bardziej przypominającymi spawalnicze, niż bojowe i dzierżący ciężkie pneumatyczne strzelby do walki na krótkim dystansie. Gwardziści aż się skrzywili. Niechęć jaką żywiły do siebie formacje Armsmenów pilnujących porządku na okrętach Imperialnej Marynarki oraz Gwardzistów była nieomal legendarna. Dlatego widok kilku "cholernych marynarzyków" wcale nie napawał ich optymistycznie. Tym bardziej gdy przed ich oczyma wyrósł dowódca oddziału.
Postawny mężczyzna, którego twarz szpeciły blizny po poparzeniach i ciągi chirurgicznych zszyw, a usta zastąpiono kratką wszczepu wokalnego.
- Komisarz Horn - Stwierdził pewnie swoim mechanicznym głosem dowódca, zimnym i pełnym mało skrywanej wzgardy mierząc przedstawicieli Astra Militarum. - Wysłano mnie bym panu towarzyszył w drodze do zatrzymanych. Komisarz okrętowy Kolnov jest już w drodze.
Po tych słowach odwrócił się, a jego ludzie uformowali szpaler po obu stronach korytarza. Nim jednak ruszyli podręczny komunikator na ręce dowódcy Armsmenów ożył chrzęstem przetworzonych mechanicznie głosów i zakłóceń.
++Adruga zgłoś się, tu 992/6.++
- Tu Adruga, zgłaszam się.
++Kogitator pokładowy donosi o możliwym pożarze na Y/780 do Y/790. Sprawdź to.++
- Zrozumiałem. Jestem w drodze. Adruga bez odbioru.

_________________
I nie poznają co to strach!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 03 sty 2017, 23:58 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Marg

- MIAAAAŻDŻYYYYYĆ!!!!! - zawył Ogryn. Biegł prosto na serwitora, w jednej ręce trzymając nadal śpiącego sierżanta. Nie przerywając biegu w drugą chwycił pierwsze co wpadło mu pod rękę... Niezależnie czy był to gwardzista, resztka stołu czy cokolwiek innego. Pechowa osoba lub przedmiot miała być użyta to zdzielenia serwitora przez łeb...

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 04 sty 2017, 00:00 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn


Kim był człowiek który wymyślił to muzyczkę czy zapisał się w annałach historii czy znikną w morkach jej dziejów
To były ostanie myśli Horna gdy opuszczał windę. Po chwili jednak skupił się na bardziej poważnych problemach.Tych przez które przewał swoje prace...Choć nie jego praca trwała nadal. To była tylko inny jej aspekt. Głos butów wypełnił całe pomieszczenie, były niczym odliczanie zegara to tego co nieunikniona. Aleksander miał przed oczami rozkaz..6 pluton, 9 kompania.Pluton samego Vallera nie będzie dobrze, miał złe przeczucia.Na jego twarzy malowało się niezadowolenie co szybko zauważyli idący obok gwardziści.
Armsmeni
Sprawa musiał być poważna, i to tego uzbrojeni po zęby.Choć Hron był komisarzem i był uczony traktować wszystkich tak samą z taką samą surowością i sprawiedliwością i trzymał się tego. To jednak lata spędzone w regimentach piechoty sprawiły że akurat za tymi sługami Imperator przepadła najmniej.
Kiwną krótką głową.Usłyszał ich transmisję-Pożar coś poważnego ? A gdy dostał odpowiedź ruszył dalej. Ręka odruchowo spoczęła na pistolecie boltowym.

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 04 sty 2017, 16:47 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Vuko

Au! W jednej chwili stan valhallańczyka zmienił się z pijanego na obolałego i pijanego. Wiedział, że następnego dnia odczuje skutki picia, ale nie przewidział losowych skutków wynikających z uderzenia przez Ogryna. Nie myślał przecież o tym, że on wcale taki pijany nie jest i w każdej chwili mógł się obudzić. Chyba musi dopisać "prowokowanie Ogryna" do listy rzeczy niewskazanych. Zwłaszcza będąc nietrzeźwym, kiedy to każdy pomysł jest genialny. Zaklął szpetnie gdy zbliżał się do momentu lądowania. Widział gdzie, a raczej na czym, ono się odbędzie. Na szyi wściekłego giganta-idioty i żeby była jasność, nie podobało mu się to bardziej niż wszystkie desanty powietrzne jakie przeżył będąc w Gwardii Imperialnej. Trzymał się szyi pędzącego ochroniarza nie mogąc się zdecydować co zrobić. Modlić, rzucać mięsem, wymiotować, puścić się czy próbować przekonać swojego wierzchowca do zmiany toru. Jakoś nie widział optymistycznie zderzenia z maszyną. Ciekawe czemu? Ostatecznie stwierdził, że skoro ma się uszkodzić to niech będzie to chociaż epickie. Połamanie się podczas szarży na Ogrynie to nie jest coś, czym pochwalić się może pierwszy lepszy gwardzista. Heh, będzie co opowiadać wnukom.
- KUUURRRRRRWAAAAA! ZMIEŃ TEN KUREWSKI KIERUNEK BIEGU BO WPADNIEMY NA TEGO JEBANEGO SERVITORA! - Vuko wrzeszczał Margowi do ucha jednocześnie spoglądając kątem oka na to, co robi jego przyjaciel. Nieprzytomny. Chyba będzie wściekły jak mu powiem co go ominęło.

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 04 sty 2017, 21:52 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Najpierw dźgnięty łokciem, potem szarpnięty za nogę Onufry już miał uraczyć towarzyszy wiązanką wymyślnych przekleństw, jednak zamarły mu one na ustach równo z upiornym zgrzytem popsutej maszyny. Mocniej ścisnął piersiówkę. Moment później sam poczuł uścisk. Dokładnie jakby był gniecioną skorupką. Pisnął niczym szczur. W gęstwie ciał czuł tylko tyle, że wisi głową na dół, obija się barkiem o jakiś metalowy element korpusu biegnącego serwitora i co chwilę plącze w jego sukience. W jednej chwili zapomniał o wszelakiej dumie , wrzeszcząc aż do zdarcia gardła:
- ZORIAAAAAA!!!

Wizg ratlinga przebijający się ponad wycie alarmu na pewno ratował przynajmniej facjatę młodego poborowego przed krótkim lewym prostym, którym Zoria miała już zamiar rozkwasić mu nos. Zamiast tego, wiedziona odruchem obrony towarzysza, gwardzistka ruszyła do biegu. Wahanie nie leżało w jej naturze, bez znaczenia, czy miała przed sobą uzbrojonych po zęby orków, czy też pędzącego serwitora. W klatce czerwonego filmu ujrzała jednak jeszcze Marga i tak samo odruchowo, błyskawicznie podjęła decyzję wykończenia szarży wślizgiem w nogę ogryna. Obce jej były wszelakie skomplikowane obliczenia pędu, działał jeszcze alkohol, ale instynkt podpowiadał, że ma szansę jedynie w sprzyjającym momencie wybić Marga z równowagi, w taki sposób, by nie zdążył staranować i nie zmiażdżył na placek pomiędzy dwoma olbrzymami kupki ciał, wśród których dostrzegła stopy Onufrego. Runęła do wślizgu, czyniąc z całego swojego ciężaru rozpędzony jak tylko się dało pocisk.

Onufry już tylko charczał, w desperacji wbijając jedyną aktualnie dostępną broń, piersiówkę, korkiem pod sukienkę zdezelowanego serwitora-prostytutki i nie myśląc o niczym innym, jak tylko o uwolnieniu z przerażającego, mechanicznego uścisku.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 3 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 16  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules