Wczytywanie
Teraz jest 27 maja 2019, 00:23


Napisz wątekOdpowiedz Strona 7 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 16  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 21 sty 2017, 14:47 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2014, 23:19
Posty: 1382
Lokalizacja: Osonowa
Gra w: Nie wiem
Mordecai Ill

Robota w magazynie. Błogosławieństwo i przekleństwo w jednym, pomyślał medyk. Z jednej strony zawsze można coś pożyczyć, wytargować i zamienić potem ale z drugiej... będzie miał na karku wszystkich jak coś zginie. No i oczywiście okrutne zmęczenie nie będzie pomagać w noszeniu wszystkiego i zwracaniu uwagi żeby czasem czegoś nie zgubić... bo oj będzie źle jak zgubią skrzynkę granatów. Oj będzie źle...

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 21 sty 2017, 15:06 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn


Hron uśmiechną do do Ogryna- Dobra robota Marg. Brawo- komisarz odwrócił się na pięcie.Błogosławiony umysł zbyt mały by wątpić
Poszedł na sierżanta i wskazał na trzymaną przez niego listę-No dobra dość przedstawienia.Robota czeka, najwyższy czas udać się na pokładany magazynowe.

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 21 sty 2017, 16:08 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Marg
Złapał rękę Valhallańczyka i potrząsnął nią tak, że aż poderwał Vuka do góry. Towarzyszył temu szeroki, radosny uśmiech ucieszonego Marga. Mało kto chciał z nim ściskać rękę. Reszta regimentu już się nauczyła...

Joahn Ironwood
- Tak jest! - powiedział służbiście. - Drużyna, za mną! Na pokład magazynowy marsz! - powiedział i ruszył w stronę pokładu magazynego.

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 22 sty 2017, 18:33 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 03 cze 2012, 15:52
Posty: 335
Lokalizacja: Holy Terra
NARRACJA


Armia maszeruje na żołądkach.
Napoleon Bonaparte

Dyscyplina była w Gwardii Imperialnej wymierzana szybko i na poczekaniu. Nie znaczyło to jednak, że jej skuteczność była równie doraźna. Rodzące się między ludźmi animozje i zależności z czasem owocują, a gdy rozgorzeje ferwor straszliwej bitwy nigdy nie wiadomo, skąd padnie ten felerny strzał...
Vuko został ukarany za swą krnąbrność, Ironwood i Horn pokazali wyższość kadry politycznej i podoficerów względem reszty oddziału. Czy jednak ta reszta to zaakceptowała? Ile jadowitej złości narodziło się w duszach niepokornych, kierujących rękoma zdolnymi w mgnieniu oka poderżnąć czyjekolwiek gardło? Sytuacja drużyny Ironwood'a była nieciekawa, głownie ich cała 9 Kompania oskarżała o swoją nieciekawą, wręcz paskudną sytuację. Biczowanie, ograniczenie żołdu i ciągłe wycieranie podłogi prostymi żołnierzami... kiedyś mogą zostać za to ukarani przez własnych towarzyszy broni, a teraz sami między sobą walczyli o pozycję. Co będzie dalej? Czy wrząca w żyłach krew znajdzie ujście przez ranę zadaną nożem między żebra? A może górą okaże się obowiązek i cadiańska karność? Czy Valhallańczycy, słynni ze swej krnąbrności, odnajdą się wśród oddziałów budujących swą skuteczność na wierności łańcuchowi dowodzenia? Czas pokaże...
Narrator tej opowieści sam ciekawy jest tego, co przyniesie ponura, niepewna przyszłość tej drużyny...
Tym czasem...

***


Obrazek


Pokład magazynowy numer 34B był czymś... strasznym. Strasznym w swej megalitycznej formie. Była bowiem w ludzkiej naturze dziwna nuta grozy dla zamkniętej, a zarazem nieskończonej przestrzeni; niczym podziemnego świata gdzie królowały przytłumione krzyki i mechaniczne głosy servo-komunikatorów zmieszanych z jękami mechanizmów ramp załadunkowych i żurawi. To było niczym ciągnące się przez zgoła kilkaset metrów, aż człowiek tracił możliwość zobaczenia końca, katakumby wypełnione murami metalowych kontenerów, skrzyń i ukrytych pod brezentem skupisk sprzętu. Fosforowe lampy ciągnęły się rzędami pod wysokim, katedralnym stropem dając dziwnie niezdrowe światło całemu temu otoczeniu. Cienie gnuśniały jednak w katach i zakamarkach miedzy labiryntem kontenerów, budząc niezdrowe wyobrażenia mieszkających tam okropności. Magazyn 34B był tak ogromny, tak nieskończenie nie do ogarnięcia umysłem pojedynczej osoby, że wszystko..dosłownie wszystko mogłoby żyć tu niezauważone przez całe pokolenia i pęcznieć na racjach przeznaczonych dla Gwardzistów...lub nawet samych Gwardzistach. To był królestwo czarnych liczb wypisanych na skrzyniach, jęku machin załadowczych i posępnych postaci z kogitatorami-czytnikami, których jedynym celem egzystencji było snucie się od jednego kwadrantu do następnego z kupą nieaktualnych notatek.
Zgroza, zgroza i horror biurokratycznego wnętrza Imperialnej Gwardii.

Gdy przekroczyli progi magazynu, nad ich głowami przeleciał nisko obiekt wielkości psa. Popiskując mechanicznie skorygował swą pozycję kilkoma nalotami i zawisł w powietrzu tuż nad głowami Gwardzistów. Graw-silniki umieszczone na plecach urządzenia zabarwiały przestrzeń wokół niego dziwną niebieskawą poświatą, nadając samej istocie budzącą grozę sakralną postać. Bowiem to "coś" nie było ani maszyną ani żywym stworzeniem. Metalowe skrzydełka poruszały się powolutku na organicznych pleckach, z których pęki kabli i ruchomych części wylewały się obejmując ciało pulchnego dziecięcia. Łysa główka o metalicznych okrywach czaszki przekrzywiła się w niby-to ciekawskim geście, mrużąc bioniczne czerwone oczka.

Obrazek


Cherub zapiszczał niczym zaciekawione zwierzątko przepuszczone przez cyfrowy pochłaniacz dźwięku, śliniąc się nieco czarną mazią cieknącą z kącika ust wypełnionych głośnikiem. W powietrzu wokoło krążyły całe stada tych wyspecjalizowanych, groteskowych servitorów. Zazwyczaj widywane wśród kaplic Eklezjarchatu często były wykorzystywane w charakterze innym niż tylko widoczne oznaki boskiej obecności Imepratora. Tutaj zapewne stanowiły swoisty układ monitorowania zawartości magazynu.
Czerwona pręga skanu przeszyła całą drużynę, wypluta przez mechaniczne spojrzenie Cheruba. Po chwili z jego głośnika dobył się zniekształcony cyfrowo, dojrzały głos.
++ Przynależność potwierdzona. Genotyp sprawdzony. Przynależność: 450 Cadiański. Statut: Pomarańczowy. Inicjuję sekwencję przyśpieszenia transakcji.++
++Zapytanie. 450 Cadiański. Cel wizyty. Autoryzacja. Czas na odpowiedź: 1.05 minuty.++

_________________
I nie poznają co to strach!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 22 sty 2017, 19:00 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 sie 2012, 22:23
Posty: 12641
Lokalizacja: M(h)roczna Wieża
Joahn Ironwood
- Sierżant Ironwood. Mamy pobrać zaopatrzenie dla kompanii. - powiedział szybko i pokazał papier z zamówieniem.

_________________
Nie znosisz ludzi, kontaktów z nimi, czujesz się źle za każdym razem, gdy opuszczasz swoją siedzibę. Gdy już musisz wchodzić w interakcję ze społeczeństwem, dajesz się poznać jako osoba wyjątkowo nieprzyjemna, neurotyczna, sakrastyczna i groźna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 22 sty 2017, 19:30 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Zoria

Długa i nudna wycieczka aż na pokłady magazynowe, w dodatku wypełniona kontemplacją głodu, nie poprawiła wcale humoru Zorii. Same magazyny także nie budziły różowych wspomnień. Dopiero co na górze komisarz nazwał ich wszystkich gangerami, a teraz jak na złość musiało się jeszcze przypomnieć, w jaki sposób zawarła znajomość z Onufrym. W sumie... Czasy burzliwej młodości nie były aż tak złe. Zoria spojrzała na skanującego ich cheruba mimowolnie oceniając, że wcale nie minuta, a tylko półtorej sekundy starczyłoby aby trzepnąć toto saperką. Wszystko wina Marga... Ciekawe czy odbijałyby się od kontenerów, czy przylepiały do nich roztrzaskane?...Ech. Wyrzut nie tyle sumienia, co wyrytego w głowie regulaminu przywołał gwardzistkę do porządku i w myślach zadźwięczały słowa wyroku za zniszczenie servitora. Cherubom na pewno się upiecze. Zoria ponuro rozejrzała się po pokładzie, wpatrując się dłużej w ciemne zakamarki pomiędzy skrzyniami, jakby miała nadzieję, że wylezie stamtąd coś, czemu można by było jednak bezkarnie przypierdolić.

Onufry widział to miejsce zupełnie inaczej. Gdyby tylko nie było tu tego całego urzędowego mrowia, byłby niemal w raju. Dziarsko podkręcił wąsa, odzyskując swój optymizm.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 22 sty 2017, 19:40 
Kultysta Slaanesha
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 19:05
Posty: 9244
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Vuko

Rozmasowywał ramię w drodze do magazynu. Niby nie powinien podawać ręki Ogrynowi bo wiedział jak to się kończy, ale przecież liczy się image. Oni, Vuko i Medivh, już wiedzieli, że ten dzień będzie do dupy. Najpierw trochę batów na plecy, potem ponad godzinny dryl prowadzony przez śmierdzącego faceta z kompleksem małego fiuta, brak śniadania a teraz jeszcze magazynu Departmento Munitorium. Po prostu super. O ile Medivh jeszcze miał cierpliwość tak Vuko ma po prostu dość. Wszystko to przez tego cholernego Ogryna, na którego nie dało się gniewać. Kretyn, to prawda, w końcu to Ogryn, ale za to jaki pocieszny! W czasie gdy cherubin skanował drużynę Medivh rzucił cichą wiązankę przekleństw pod nosem.
Jak ja, ku*wa, nienawidzę magazynów Munitorium. Przez brodate głowy Valhallańczyków przemknęła ta sama myśl. Banda patafianów, którzy rozdają gumki z propagandowym hasłem a potrafią zgubić czołg klasy Baneblade. Jak, ku*wa?! Pytam się jak można zgubić takie bydlę jak Baneblade?! Vuko rozejrzał się piorunując wzrokiem cherubinki. Nienawidzę tego ścierwa. Ślini się to to smarem i piszczy jak nienaoliwiona ośka. Niby wszystko powinno chodzić sprawnie. Taki ch*j. Spróbuj postarać się o igłówkę albo o cokolwiek innego niż lasgun. Prędzej zdechniesz i będziesz leżał w leju po bombie, bo jakiś kretyn pomylił koordynaty i zamiast w orków to trafił nieopodal naszej drużyny, niż ją dostaniesz. Dzięki ci, poruczniku Christianie! Dozgonne dzięki. Dobrze, że chociaż służba zdrowia funkcjonuje w przyzwoitych warunkach. A, nie, czekaj, też nie. Ja pierdolę... Czemu ja chciałem być Gwardzistą, co? Ech... Nie ma tego złego. Może są tu ludzie, którzy mają znajomości. Komisarz? Nieee, nie ma sensu. Niby człowiek w porządku, ale wystarczająco sobie nagrabiłem. Wystarczy. Hmm... Kto jeszcze? Może ten rudy ratling? Wygląda na takiego, który jedynie czeka na okazję żeby wymigać się od obowiązku. Taki regimentowy cwaniak pewnie ma pełno znajomków. Może warto zapytać. Snajper zerknął kątem oka i widząc poprawę humoru rudzielca odzyskał nadzieję na udany dzień. Mimo wszystko. Ha! Bingo! Wiedziałem! Vuko nachylił się do ratlinga.
- Hej, widać, że lubisz te klimaty. Może uda nam się dogadać. Załatw mi longlasa a ja będę wisiał ci przysługę, co ty na to?

_________________
Aedd Gynvael - Wtajemniczony
Wicemistrz Pojedynków Aedd Gynvael
Tęp gimbusów. Gimbus to nie człowiek.
"Największego bydlaka jakiego miałem w ręku miał 10cm" - djabeu


Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 22 sty 2017, 19:59 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Onufry

Ratling spojrzał na Valhalańczyka. Uśmiechnął się chytrze.
- Snajper, co? - odszepnął - Najpierw niech nas dopuszczą do sprzętu kompanii. Zobaczymy, co da się zrobić. Trzymam za słowo.
Korzystając z tego, że wysoki Vuko zgiął się nachylając niemal wpół, Onufry klepnął go po ramieniu.

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 22 sty 2017, 20:59 
Free Company of Alinor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2014, 23:19
Posty: 1382
Lokalizacja: Osonowa
Gra w: Nie wiem
Mordecai Ill

Z całego tego horroru magazyny, wbrew pozorom uwagę medyka nie przyciągnęła logistyka i historia przedmiotów które trzeba będzie znaleźć a sam... dziwnie przerażający, latający cherub. Mordecai słyszał dziesiątki wersji jak one powstają. Słyszał, że mechanikum porywa dzieci, słyszał też, że jest to tak na prawdę rasa obcych co było by absolutną herezją czy nawet, że są to istoty z obrazów i mozaik widocznych wszędzie które ożywają by służyć Imperium. Jednak ze wszystkich niewiarygodnych bzdur które słyszał od innych gwardzistów, jedna historia którą sobie przefiltrował była najbardziej prawdopodobna w jego oczach. Historia, że gdzieś głęboko w trzewiach wielkich planet-fabryk hoduje się genetyczne zmodyfikowane klony którym potem wszczepia się implanty. Klony których jedynym celem, jedynym powodem do istnienia będzie wykonywanie tych samych, prostych komend. Zupełnie jak gwardziści. W sumie to nie było między nimi dużej różnicy. Cheruby być może spodziewane są żyć dłużej niż przeciętny gwardzista. Medyk westchną ciężko i przetarł swoje ręce myśląc o tym co trzeba będzie zrobić.

Carrie natomiast... nie wyrażała dużo emocji. Na pewno nie była zadowolona z tego co trzeba zrobić ale w sumie to... była ona czasem jak serwitory. Robi co trzeba i tyle. Wiedziała dobrze, że jej zdanie nie ma zbytnio znaczenia.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pamiętniki z Tetraphis Aurelia - Tu Gramy
PostNapisane: 23 sty 2017, 11:59 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Aleksander Horn

Dotarli do magazynu. Omiótł wzrokiem pomieszczenie, wypełnione było bo brzegi wszystkim. I to była jedna z tajemnic potęgi Imperium nieograniczone zaplecze.Horn obserwował jak podlatuje do nich serwitor. Był trochę zdziwiony spodziewał zobaczyć się raczej urzędnika a nie jedną z ich kukiełek. Horn skrzyżował ręce, gdy rozpoczęło się skanowanie które na szczęście przebiegło bez żadnych problemów.Czekał na dalszy rozwój wypadków.

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 7 z 16   [ Posty: 158 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 16  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules