Strona główna forum

Warownia Starego Morza

Nazwa użytkownika: Pamiętaj mnie
Hasło:
Teraz jest 21 sty 2021, 04:37

Napisz wątekOdpowiedz Strona 5 z 6   [ Posty: 53 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
Przeraza/Savola 2%  2%  [ 1 ]
Bestia 30%  30%  [ 16 ]
Azar Javed (Akt II) 8%  8%  [ 4 ]
Królowa kikimor 15%  15%  [ 8 ]
Dagon 2%  2%  [ 1 ]
Strzyga 0%  0%  [ 0 ]
Kościej 15%  15%  [ 8 ]
Azar Javed (Akt V) 17%  17%  [ 9 ]
Zeugl 6%  6%  [ 3 ]
Wielki Mistrz 6%  6%  [ 3 ]
Liczba głosów : 53
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 19 sie 2013, 08:34 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 sie 2013, 14:26
Posty: 324
"A wieśniacy odciągają uwagę bestii" - i szybko padają...

Nie wspomniałem jeszcze o dwóch stworach:
- Ozzrell: wielki alghul z aktu I sprawił sporo problemu, wysokie obrażenia zadawane bohaterowi i zdolnośc do powalania utrudniały sprawę, jak go raz ogłuszyłem, to nagle... powalenie! I całą walkę trzeba było od nowa
- Strzyga: powodowała mnóstwo obrażeń i negatywnych efektów, jak ból, zabicie jej wymagało wysiłku niemal tak samego jak u Kościeja

Przy Kokacydium, Ozzrellu, Strzydze i Kościeju czuło się trudny poziom. Pozostali bossowie to była Wyspa Totalnej PORAŻKI, jakaś lamerska taktyka, zabicie podwładnych Dagona zabiło jego samego, golem nawet na muzykę bossa nie zasłużył, co za wyzwanie trzy razy walnąc z pylonów. Magister, Javed, Savolla i Wielki Mistrz - pokonanie ich to jak zabicie jakiegoś żebraka z biednej dzielnicy Wyzimy Klasztornej, szczytem wszystkiego jest już łowca głów :bandyta: i jego immortal life...


Góra
 Zobacz profil  
 
Avatar użytkownika
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 07 wrz 2013, 16:17 
Adept analogów
Adept analogów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 gru 2011, 04:16
Posty: 264
Lokalizacja: Ziemia
Problem stworzyła mi tylko Bestia. Fakt, że nie padłem, ale przez 3/4 walki biegałem w koło z kilkoma punktami życia na pasku. Barghesty ciągle mnie omdlewały, a Bestia wykańczała. Strasznie się namęczyłem z tym wybiciem piesków i potem Bestii.

Golema też długo tłukłem, ale on mi życia mało zabrał.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 07 wrz 2013, 18:06 
InSkyrim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 lip 2012, 21:16
Posty: 685
Lokalizacja: Częstochowa
Gra w: Mass Effect, Dead Space, Dragon Age, Wiedźmin, TES, Assassin's Creed, Prince of Persia,
Pamiętam jak pierwszy raz grałem w Wiedźmina :) To najtrudniejszym przeciwnikiem był dla mnie Kościej. Myślałem, że mnie jasna cho...roba trafi :D A z resztą jako takiego problemu nie miałem.

_________________
Obrazek


YouTube: Assgard vas Neema
Steam: Assgard vas Neema Origin: Zwilku92 Uplay: Zwilku92 Xfire: Zwilku92


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 30 wrz 2013, 14:28 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 sie 2013, 14:26
Posty: 324
Dobra, muszę zmienic nieco zdanie... Wziąłem na poziomie trudnym prawie wszystkie talenty znaku Igni (łącznie ze złotym) i naparzałem Kościeja 10 razy w ciągu kilku sekund z fali ognia... Kościej padł szybciutko... za to ze strzygą na tymże poziomie idzie bardzo ciężko - próbowałem ją odczarowac, a ona co jakiś czas mi ból zasadzała, i Geralt stał w bezruchu, a ona go nawalała. W końcu wiedźmin umarł przed ostatnią świeczką do zgaśnięcia! Azar Javed też mnie zaskoczył - praktycznie co kilka sekund Geralt miał powalenie, powalenie, powalenie! Jasna cholera!

Co do pozostałych bossów to:
- Bestia: za pierwszym razem ją z Aarda walnąłem, dobiłem i koniec! Ale za drugim razem nie szło już tak łatwo: wytrzymałe jest psisko i uciążliwe przez te barghesty przyzywane - warto uratowac Abigail, żeby leczyła Geraltowi punkty życia.
- Golem: Raz udawało mi się go z pylonów trzasnąc, to kiedy indziej ja dostawałem z pioruna i całą tę taktykę szlag trafiał! Pamiętam, jak pierwszy raz przechodziłem grę, to przez stracone zaufanie do pylonów walczyłem z golemem na miecze i trochę używałem igni, reszty dokonali rycerze Zakonu...
- DEIRDRE ADEMEYN: jestem zdziwiony czemu nikt o niej nie pisze: ta dziewczyna to jakaś mistrzyni szermierki. Tak się przyzwyczaiłem do walki za pomocą znaków, że gdy mi pasek żółtej energii się przy niej zawiesił, to miałem prze*****. Ona i jej wilki zadają w szybkim tempie duże obrażenia, ale wystarczy użyc petardy Król i Królowa i sprawa załatwiona...
- Baranina: bardzo łatwo go wprawdzie pokonac... ale tuzina zabijaków otaczających wówczas bohatera już nie.
- Echinopsy-przeklęte dusze przywołane przez Deirdre: kamień runiczny, jaskółka, puszczyk, grom i naprzód! Plus ewentualnie odpornośc na trucizny. Bałem się, że trzeba będzie wytłuc je wszystkie, ale jak zabijemy jednego, to reszta umiera...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 30 paź 2013, 18:28 
Casual
Casual
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2013, 20:00
Posty: 9
Najdłużej walczyłem z Azarem Javedem (Akt 5), ale tę walkę wspominam bardzo dobrze ponieważ skończyłem ją ze 100% paskiem życia, mikstury zrobiły swoje.
Jednak głos oddałem na Kościeja. Co prawda szybko go powaliłem (chyba po 1min, byłem bez eliksirów), ale musiałem podchodzić do walki z dziesięć razy, ledwo przeżyłem. Podobną sytuacje miałem z Jakubem, szybko go zabiłem ale też musiałem walczyć kilka razy, sam w sobie był łatwy, gorzej z tymi potworami co go otaczały.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 13 lis 2013, 19:22 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 sie 2013, 14:26
Posty: 324
Niedawno zainstalowałem Rozdroża. Po zrobieniu tego usunąłem mod Full Combat Rebalance, Scabbarda i Flash mod, ale częśc z ich elementów pozostała... tyle że wystąpił chyba bug i nie dostawałem przez całą przygodę talentów (fuck!!!), więc końcowa walka z bossem - Bregorem Valdhodem - była wyczerpująca. Koleś ciągle parował ciosy lub ich unikał z wyjątkiem momentów, kiedy był sam, lecz trzeba było szybko uderzac, bo skrypt generował bandytów co 10 sekund, więc walka to było piekło jakoweś... bandyci pomagający mnie i Ellen Aberdeen (która na szczęście była nieśmiertelna) szybko wyginęli i nie odradzali się w przeciwieństwie do tamtych. Użyłem Króla i Królowej (jednej sztuki), żeby rozproszyc jeden z oddziałów bandytów, i wypiłem Jaskółkę oraz Puszczyk - przydało się, gdy odrzucałem wrogów Aardem (brak talentów powodował, że nie zostali ogłuszeni lub powaleni, ale to nic), naostrzyłem również miecz osełką (10% to niezły nawet bonus), a do tego wykorzystywałem zamkniętą przestrzeń, gdyż bojowałem w namiocie, więc mogłem w razie czego wycofac się w zaułek i siekac wrogów pojedynczo.

Mówię wam, walka pierwsza klasa, chociaż po wyjściu z namiotu wywaliło mnie do Windowsa i trzeba było ją powtarzac. Dwa razy wygrałem, zginąłem 3 razy. Będę pamiętał do końca życia ten bój...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 18 gru 2013, 13:48 
Casual
Casual
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 gru 2013, 09:22
Posty: 21
Lokalizacja: Kraków
Gra w: Wiedźmin 2, Mass Effect
Najdłuższa walka to z Javedem w akcie II. Bestia, Ozzrell czy Nadir to bajka z Aardem z rozwinięciem dającym ogłuszanie. Walka z bestią nie trwała dłużej niż 7 sekund, Ozzrell wykończony zanim się odwrócił w moja stronę z nadirem trochę problemu bo inne utopce go zasłoniły i mnie do połowy życia pogłaskał. Ale ostatecznie też dał się obezwładnić i na ziemi go dobiłem. Z Javedem w drugim akcie nie moglem sobie poradzić. Najśmieszniejsze jest to, że najwięcej ze wszystkich walk najdłużej mi zajęło zadanie "Spóźniony Słowik" tak zeby eskortowana panna przeżyła :D

_________________
"Coś się kończy, coś się zaczyna..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 02 gru 2014, 18:15 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 10 wrz 2012, 07:36
Posty: 1522
Gra w: Skyrim, Wiedżmin 2, Rome II
Zdecydowanie najtrudniejszym przeciwnikiem była Azar Javed w V akcie. Myślałam, że w życiu go nie pokonam. Bałam się, że późniejsze walki będą jeszcze trudniejsze, tymczasem okazały się proste (może było tak dlatego, że w epilogu miałam przy sobie dużo eliksirów). O kamiennym golemie nie chcę się nawet wypowiadać, ponieważ uważam, że to poroniony pomysł z tymi błyskawicami (próbowałam go zabić kilkadziesiąt razy, ponieważ czasem obrywałam piorunem, nawet jak stałam na zewnątrz tego diabelnego trójkąta).

_________________
http://astarte21.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 02 gru 2014, 21:47 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 wrz 2014, 18:06
Posty: 47
Dla mnie najtrudniejszym bossem w całej grze była zdecydowanie bestia. Z paru względow, po pierwsza sama w sobie była ciężkim przeciwnikiem zadającym duże obrażenia jak na tym etapie gry to samo tyczyło się jej pkt hp. Po drugie biegające wokoł i pojawiające się co chwilę barhghesty nie poprawiały sytuacji. Były momenty, że blokowały mnie tak umiejętnie, by bestia mogła mnie wykończyć. A po trzecie - to już bardziej "upierdliwy" problem, że za każdym razem gdy Geralt ginął, musiałem oglądać filmik z Abigail i tak w kołko.

Reszta bossow nie stanowiła dla mnie zbytniego wyzwania. Na pewno przyczynił się do tego poziom na jakim ukończyłem grę - przy walce z Kościejem miałem bodajże 43 lvl i gdy władowałem w siebie kilka eliksirow plus kamień runiczny Perun, to zdziwiłem się, że to poszło tak szybko.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Najtrudniejszy boss w pierwszym Wiedźminie
PostNapisane: 22 gru 2014, 20:39 
Casual
Casual
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 gru 2014, 20:17
Posty: 1
Gra w: Wiedźmin 2 kolejne starcie
Witam
Po namyśle stwierdzam: Bestia.
Geralt świerzak, parę pkt. w drzewku dowolnym, bardziej straszył, niż reprezentował przedstawiciela kasty wydrwigoszy, odmieńców i... tfu wróć, najemnych zabójców potworów.
I zgadzam się z przedmówcą, filmik z Abigail irytował już mnie chyba za 3 razem.
Chyba w żadnej następnej walce pojawiający się potworek, tutaj konkretnie berghast nie popsuł mi starcia (i znowu filmik).
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 5 z 6   [ Posty: 53 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules