Wczytywanie
Teraz jest 25 maja 2020, 07:26


Napisz wątekOdpowiedz Strona 5 z 9   [ Posty: 88 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 02 paź 2013, 13:07 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 sie 2013, 14:26
Posty: 324
Najlepszą lekturą szkolną jest "Hamlet" - mroczna historia przebiegłego intryganta, który znakomicie udaje szaleńca, żeby zemścić się na oprawcach swojego ojca...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 27 lis 2013, 23:01 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Podejście do lektur szkolnych mam dość... konserwatywne. Osobiście uważam, że są dzieła z literatury pięknej, które każdy człowiek pretendujący do bycia człowiekiem inteligentnym i wykształconym znać powinien. Spotkałam się kiedyś z opinią, że jeśli ktoś nie lubi konkretnego pisarza lub gatunku, to powinien być zwolniony z przeczytania np. "Chłopów" albo Trylogii. Bo proza Sienkiewicza jest nudna, a Reymonta trudno zrozumieć, bo mi się nie podoba. Dla mnie to bujda na resorach: czytanie lektur jest poniekąd wybiegiem do posiadania własnego zdania, zdobycia wrażliwości lub poznania kultury, lub okresu historycznego. (Pominę zbawienny wpływ na ortografię...) Wprowadzanie konkretnych tytułów na dyskusję o gustach jest bezsensu w takim sensie, że "nie przeczytałam". Wydanie konkretnej opinii - chciałam pominąć konstruktywną krytykę z jednego powodu: trudno w wieku nastu lat być ekspertem w dziedzinie literatury, to raz. Z drugiej strony podobno każdy z nas jest niebotycznie inteligenty, więc skłaniam się do twierdzenia, że bardzo chętnie ma swoje zdanie... Szkoda, że z nim bywa różnie - nie powinno być problemem. "Przeczytałam i nie podobało mi się, ponieważ ..., więcej po tę książkę nie sięgnę". Ale nie przeczytać z lenistwa i mieć potem czelność się wypowiadać, że głupie? Szczyt ignorancji. I skrajnej głupoty.

Czy kanon lektur źle dobrany, to inna sprawa. Osobiście miałam bardzo duże szczęście do polonistek i one nie ograniczały się do kanonu narzuconego przez kuratorium. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przez gimnazjum i liceum przeczytałam więcej książek, niż jest to sugerowane. I wcale się źle z tym nie czuję, że musiałam przebrnąć przez Trylogię (niech żałuje ten, kto nie zna Jędrusia!) czy Chłopów, omówić Lalkę czy Granicę w całości, a nie we fragmentach. Przynajmniej jak mnie zaczepią na ulicy z pytaniem do przypadkowego przechodnia, nie wyjdę na kretynkę - mówiąc krótko i dość prymitywnie spłycając ten temat.

Lektury są po to, żeby je czytać. I nie przypadkiem są takie, a nie inne. Inteligentny człowiek nie powie, że nie przeczyta Winy i kary albo Mistrza i Małgorzaty, bo Dostojewski i Bułhakow "to ruskie, więc patriotycznie będzie nie czytać". Przykre, ale spotkałam się z czymś takim. Człowiek inteligentny, osoba która chce być wykształcona a nawet osiągnąć status osoby światowej, będzie czytać lektury w młodości. A dlaczego? Dlatego że kanon lektur da fundamenty pod inną, znacznie trudniejszą i bardziej wymagającą literaturę, powoli do niej zachęci. Przykro to mówić, że zauważyłam, że wiele osób sobie odpuszcza po szkole i sięga w dużej mierze po literaturę albo niską, albo w ogóle nie sięga po żadną. Nie uważam, żeby w kółko czytać Fromma z Proustem na przemian, nie jesteśmy komputerami, a lekka, przyjemna i być może odmóżdżająca lektura też jest wskazana.

W każdym razie jako humanistka z zamiłowania i (przyszły) inżynier z wykształcenia mogę powiedzieć jedno: czytanie rozwija. A wymigiwanie się od czytania lektur przymusem, nie czytanie ich w ogóle i pałanie niechęcią do czegoś, czego się nie zna i wiemy, że jest złe z samej, ubzduranej definicji, dla mnie jest ignorancją. Nie uwierzę w inteligencję kogoś, kto nie będzie w stanie z wolnej stopy porozmawiać ze mną chociażby o tzw. sytuacji kafkowskiej. Albo w odniesieniu do rzeczywistości nie zrozumie porównań do Balladyny lub Lady Makbet. Tak, takie odwołania pojawiają się wszędzie: w innych książkach, filmach, prasie... Wystarczy się rozejrzeć. A który młody człowiek, budujący swoją inteligencję emocjonalną i wrażliwość na kulturę, sam, bez zachęcenia, sięgnie bo Makbeta? Albo Hamleta?

Jeśli przeczyta to jakiś uczeń, to ja serdecznie proszę: czytajcie. Czytajcie lektury i czytajcie inne książki, które lubicie. Ale nie poprzestawajcie tylko na tym, sięgajcie też wyżej. Uwierzcie mi - naprawdę warto :)

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 03 gru 2013, 23:27 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lis 2011, 17:30
Posty: 22463
Ondziu, cóż za długi, głęboki wywód...

Ja jako matematyczka z samym Quo Vadis męczyłam trzy miesiące... i nic z niego nie pamiętałam. Ogólnie nie rozumiałam wielu starych lektur.
Ale kiedy miałam już ustalony kierunek i właściwie nie czytaliśmy, sama sięgałam po inne tytuły z lektur... tylko te napisane przystępniejszym językiem. Możesz mnie wykląć Ondziu, ale sądzę, że Sofoklesa nie rozszyfrowałabym i dziś.

_________________
Tinka
Tylko głupcy ślepo trzymają się zasad, mądrzy ludzie jedynie przyjmują je do wiadomości.

Błąd Czasu
Jedz jak oni.
Kochaj to co oni.
I żyj tak jak oni.
Ubieraj się jak oni.
Jedź razem z nimi.
I bądź razem z nimi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 04 gru 2013, 16:57 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Kwestia podejścia uważam i dobrego przewodnika, jakim powinien być dobry polonista. Także jestem typowym matematykiem (mam nadzieję, że już niedługo będę mogła się szczycić tym, że kryptologiem) i naprawdę wielu rzeczy nie rozumiem, łącznie z tym jakim sadystą trzeba być, żeby na całą Trylogię chociażby dawać dwa tygodnie. Mogę Cię tylko zachęcić, żeby sięgnęła po Quo Vadis w momencie, kiedy będziesz miała czas i dla przyjemność. Uwierz mi, zdecydowanie lepiej się czyta, przyjemniej. Poza tym są lektury do których trzeba dorosnąć, na jakie w szkole nie było czasu. Ba! Można do lektur wracać i starać się spojrzeć na nie innym okiem niż to, za którym optował polonista.

Wcale nie mam zamiaru Cię wyklinać.

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 04 gru 2013, 19:19 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Jedyne czego mi się nie udało przeczytać (naprawdę starałam się ale nie mogłam) to "Cierpienia młodego Wertera". Resztę lektur czytałam, bo też uważam, że aby coś nawet zbluzgać, to trzeba wiedzieć co bluzgać. Tylko najgorsze było zawsze , że jak się chciało "zaliczyć" trzeba było mówić to, co chce usłyszeć nauczyciel, a nie to, co się myśli ;)

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 04 gru 2013, 19:38 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 22 mar 2012, 03:11
Posty: 3074
Nic w tym nowego. Takiemu państwu nie są potrzebne jednostki z własnym zdaniem, ale niewolnicy spełniający każde życzenie, bez mrugnięcia okiem. Stąd bezsens wtłaczany już od najmłodszych lat. Przykład? A choćby obecne próby wbicia stałego ~"~wychowania o seksualności". Zwyczajne pranie mózgu, mając na myśli, że jednostce można wbić do głowy wszystko, w młodym wieku. Pewne rzeczy rozważać należy w dojrzałym wieku, kiedy jednostka jest w stanie sama podejmować decyzje i nikt tego robić za nią nie będzie, bądź gdy będzie w stanie odmawiać.

Same "Cierpienia.." nie były takie złe, ale niezawodnie jest to praca niedzisiejsza, zarówno w przenośni jak i dosłownie. Ot kolejne romantyczne bolączki postaci, co do której czytelnik - raczej - czuć sentymentu nie będzie. Jak mniemam pozostała w "kanonie" z uwagi na swoje zabarwienie patriotyczne, a także brak pozycji na rynku, które jednomyślnie mogłoby być alternatywami.
Nie mówię przy tym, że alternatyw ogółem nie ma, ale że nie ma zgodności co do ich wyboru. Tak, tam na górze się kłócą, a tym na dole leci kurz z sufitu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 04 gru 2013, 20:47 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 sty 2012, 12:41
Posty: 29005
Gra w: Wiedźmin, Dragon Age
Ha, dużo racji, chociaż czy tak nauczyciel postąpi zależy głównie od niego, a nie od "góry". Tylko, że nauczyciele też kiedyś przeszli ten sam magiel i być może wielu nie chce się już szukać ani swojego zdania, ani tym bardziej zdania uczniów. Na szczęście myślenia narzucić nie mogą, Jak młodzież przeczyta, to i swoje wnioski wyciągnie (nawet jeśli tylko po cichu). Jak przeczyta... No właśnie :P

_________________
Aedd Gynvael - Złodziej
Dział RPG - Awanturnik


Obrazek

"Walkę kończy śmierć, każda in­na rzecz walkę je­dynie przerywa." - Ciri


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 04 gru 2013, 21:30 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 22 mar 2012, 03:11
Posty: 3074
Kiedy właśnie inicjatywa! - inicjatywa jest duszona. Jeśli nauczyciel próbuje postawić się, wtedy raczej ląduje na bruku. Jak ze wszystkim, tak i tu zgaduję, że ponad połowa zatrudnionych nie ma w ogóle talentu do wykonywania swojego zawodu. Nie mówię "wiedzy", mówię "talentu". Duża pula instruktorów, pozwala dyrektorom i ogólnie organom administracyjnym, na ~w miarę płynne manipulowanie kadrami. Jeśli Kowalski zostanie wywalony, to zawsze można przyjąć Nowaka, który np. nie będzie próbował zmieniać reguł gry. To takie utrzymywanie status quo na siłę, nawet jeśli chodziłoby o zgniliznę. Ważne, że byłby jakiś tam ład, ważne, aby dnie mijały podobnie szybko, bezbarwnie i ogólnie spływały monotonią. Od wypłaty, do wypłaty. Nie myśli się poważnie o tym, czym są uczniowie, kadeci i co się z nimi stanie, jeśli wpoi im się TAKI system. I tu wracam do mojej poprzedniej wypowiedzi.

Zasady przylatują z ministerstwa. Tam siedzą pewne gamonie, które usilnie próbują sterować wszystkim, a tak naprawdę sterują niczym, tworząc jedynie chaos i uczucie przygnębienia. Niemniej mają tę władzę, władzę, która pozwala im tworzyć kanony i mówić jak ma być. Instruktor ma pewną swobodę działań, ale to nadal pionek na planszy, ograniczony i kontrolowany. Przejawem takiej iluzorycznej swobody jest np. wybór podręczników, bądź sugestie co do tego wyboru. Mając nadzieję oczywiście, że takie źródło będzie mieć atest z ministerstwa ORAZ ew. rady (np. rodziców) nie będą go wetowały.

Widzę, że rozbiję ten temat na części jak tak dalej pójdzie, aczkolwiek trudno mi się oprzeć sięganiu poza zagadnienie samych lektur. Dobrze jednak, że to się jakoś łączy w spójną całość. Wszakże to reakcja na akcję, tj. wadliwy dobór literatury.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 04 gru 2013, 21:35 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lis 2011, 17:30
Posty: 22463
Hmm. Ja rozumiem, nie jest najlepiej. Ale twoja wypowiedź jest przesadzona. Zresztą, to nie temat do wojowania z systemem, ministerstwem itd.


Ale jestem ciekawa kto z młodzieży czytającej Króla Edypa czy też Antygonę wszystko zrozumiał.

_________________
Tinka
Tylko głupcy ślepo trzymają się zasad, mądrzy ludzie jedynie przyjmują je do wiadomości.

Błąd Czasu
Jedz jak oni.
Kochaj to co oni.
I żyj tak jak oni.
Ubieraj się jak oni.
Jedź razem z nimi.
I bądź razem z nimi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jakie macie zdanie na temat szkolnych lektur?
PostNapisane: 04 gru 2013, 22:08 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 22 mar 2012, 03:11
Posty: 3074
No bo przecież zabrałem głos, aby poszumieć, prawda? A swoje zdanie oparłem na science-fiction. No bez żartów. Jeśli ja tam wyżej przesłodziłem, to co w takim razie obserwowałem? co przewijało się w tylu różnych periodykach i źródłach? fatamorgana?
Sądzę, że ludziska po prostu boją się spojrzeć prawdzie w oczy, jak zawsze.

Oczywiście mogło być gorzej - dzieciaki mogły np. przerabiać Machiavellego, albo dzieła Arystotelesa, a które to należy kilka razy przeczytać w różnych odstępach czasu, aby w ogóle pojąć "o co kaman". Są pozycje, których statystyczny dzieciak nie zrozumie. Patriotyzm w książce pozostaje mrzonką, tak suchą jak papier, a przynajmniej dzisiaj, w TYCH realiach.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 5 z 9   [ Posty: 88 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules