Teraz jest 23 lut 2020, 13:34


Napisz wątekOdpowiedz Strona 2 z 3   [ Posty: 24 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 12 maja 2012, 10:36 
Pierwszy gamepad
Pierwszy gamepad

Dołączył(a): 02 maja 2012, 01:38
Posty: 95
topolas napisał(a):
Co do ugrzecznienia warto wspomnieć, że twórcy na siłę starali zmieścić się w przedziale wiekowym PEGI 16. Może dlatego niektórym wydaje się to sztucznie grzeczne.

edit:
Co do pływania, wielkich bitew itp. Na jakimś forum wyczytałem, że twórcy chcą tego unikać ze względu na to... że im to słabo wychodzi. Trochę to dziwne, bo jednak zatrudnili sporo nowych ludzi. Ale dobra, czepiam się. I tak całokształt mi się bardzo spodobał.


Właśnie o to mi chodzi. Że PB zabrało się za tematykę, której zwyczajnie nie rozumie, nie potrafi opanować... Dlatego ta gra mogłaby WIELE zyskać, gdyby nie trzymali się tak kurczowo tego (pseudo)piractwa. Dlaczego nie możemy zostać inkwizycyjnym kolonizatorem nowych ziem i wyruszyć na wojnę z dzikusami? Albo dołączyć się do Indian i wypędzić białasów tam skąd przybyli? IMO to by było milion razy ciekawsze, zwłaszcza że PB czuje się w takich realiach znacznie pewniej (co z resztą widać w Risenie 2).

Tak na prawdę motyw piractwa wymuszony jest (fabularnie) w jeden sposób (i mocno czuć, że zrobione jest to na siłę). Stalowobrody ma harpun (lub wie gdzie się on znajduje) i trzeba go zdobyć. Tak jakby inkwizycja nie mogła zebrać 20 chłopa i nakopać korsarzowi do d***, zatapiając jego łajbę?
To właśnie było genialne choćby w Gothicu II. Każde stronnictwo mogło zdobyć kluczowe przedmioty (np. Oko Innosa), ale odbywało się to w inny (całkiem logiczny) sposób i wymagało odmiennych działań. Czasem wystarczyło pogadać, innym razem trzeba było sięgnąć po broń - to było super.

Pewien recenzent zauważył: Arcania (Gothic 4) była słaba, bo za mało przypominała prawdziwego Gothica. I podobnie jest niestety z Risenem 2. Moim zdaniem to DOBRA gra - tylko tyle i aż tyle. Do geniuszu Gothiców czy nawet poziomu pierwszego Risena jej jednak daleko...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 12 maja 2012, 12:53 
Casual
Casual
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 maja 2011, 12:04
Posty: 17
Gra w: Wiedźmin
Ja się po części zgadzam z Crowem. Uważam, że gra mogłaby zostać jednak lepiej wykonana. Uważam ją za lepszą część niż 1, bardziej mnie wciągnęła, ale brakuje paru rzeczy. Chociażby tło fabularne: Dla mnie jest ciekawe, podoba mi się pomysł z krakenem, Władcami Tytanów itd, ale jest ona zbyt liniowa. Nieliniowość w tej grze polega na tym, że możesz co najwyżej popłynąć na różne wyspy w różnej kolejności, że na Wybrzeżu Ostrzy możesz stanąc po stronie Inkwizycji lub Indian co wpływa raczej mało na fabułe. A tak to gra jest liniowa, bo musisz zostać piratem. Nawet jakby były 3 gildie to i tak pewnie wziąłbym piratów, ale jakbym miał przechodzić grę 2 raz to zostałbym w inkwizycji itd.
Były też wspomniane bitwy morkie. Szczerze? Dobrze, że ich nie ma. Jeśli miałyby być robione to raczej jako cutscenki, a nie w czasie rzeczywistym bo wyglądałoby to jak finiszery w tej grze, czyli żałośnie i śmiesznie. Nie wiem co za idiota robił te finiszery, kto je tam wstawiał, ile mu za to zapłacono, no nie wiem. Niech popatrzą na Wiedźmina 2 i na tamte finiszery i niech się uczą. A animacje leżą, już w innym temacie o tym pisałem, że to jest po prostu smutne.
Nie wiem jak Wy uważacie, ale według mnie PB wyszły tylko Gothic 1, 2 i NK. Nie, nie podoba mi się Risen, bieganie po ruinach, zabijanie Jaszczuroczłeków i skopiowanie prawie wszystkiego co było w Gothicu do nowej serii Risen (czyli magii, Jaszczuroczłeków, bezimiennego bohatera, itd). Podoba mi się zaś to, że właśnie zrobili klimaty pirackie, chwycili się za coś nowego coś co może ich troche rozwinie. Jeśli chcą robić gry pokroju Gothica to niech zrobioą kolejną część Gothica, a nie wciskanie tego do nowej serii. Ja z Gothica mnóstwo rzeczy zapamiętałem, grałem w tą grę po paredziesiąt razy, a do Risena podszedłem tylko dwukrotnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 12 maja 2012, 20:58 
Casual
Casual

Dołączył(a): 23 lis 2011, 17:50
Posty: 16
Powinna się pojawić chociaż jedna bitwa morska, nawet totalnie oskryptowana, ale powinna. Np. ostrzeliwanie się z dział w cut-scence, a abordaż już w gameplayu. Ja rozumiem, że Risen to inna seria i nie może ciągle kurczowo trzymać się gothicowych standardów, ale jak robimy coś nowego to porządnie, tak? Miałem wrażenie, że to całe piractwo to tylko po to, żeby gra nie stała się następnym klonem Gothica. W ogóle wydaje mi się, że temat został ujęty w ten sposób, jakby ktoś na zebraniu PB krzyknął: "Ej! A może piraci?" i zabrali się za piratów. To jest kolejna gra począwszy od G3 spod skrzydeł PB, która ma ogromny potencjał i go marnuje. Nie mam zielonego pojęcia jak mogłaby wyglądać trzecia odsłona serii, jeśli w ogóle ma taka być.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 12 maja 2012, 23:04 
Pierwszy gamepad
Pierwszy gamepad
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 paź 2009, 22:32
Posty: 112
Zastanawiam się czy w Risen 3 (biorąc pod uwagę to co dzieje się w Starym Świecie, raczej powstanie) znowu poruszą wątek piracki. Z jednej strony zakończenie Risen 2 wskazuje na kontynuowanie wątku pirackiego, ale jak już by tak poruszyć wątek Ursegora i Ismaela to piraci do tego nie pasują.

Cóż... zobaczymy.

SPOILER
Spoiler:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 12 maja 2012, 23:56 
Pierwszy gamepad
Pierwszy gamepad

Dołączył(a): 21 kwi 2012, 21:22
Posty: 97
Ja sie zgadzam z Crowem, ale jednak trzeba wziasc pod uwage ze to nie jest jedna z tych wielkich produkcji jak np. TES'y i nie napotkamy tu zbyt rozbudowanej fabuly i wielu decyzji. Krotko mowiac nie ma co za duzo od tego tytulu wymagac.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 13 maja 2012, 13:06 
Pierwszy gamepad
Pierwszy gamepad

Dołączył(a): 02 maja 2012, 01:38
Posty: 95
@UP

Wiesz kasa kasą, ale talent też się liczy ;).

Taki np. Wiedźmin 2. Kosztował nieco ponad 30 milionów złotych. Dla nas Polaków to ogromna kasa, ale do takiego Skyrima, RDR czy GTA IV się nawet nie umywa. Mimo to, gra osiągnęła ogromny sukces i zebrała świetne recenzje (i to wcale nie jako gra z Polski, tylko normalny, pełnoprawny produkt). Nawet Angry Joe (pewnie go kojarzycie) stwierdził że to jeden z najlepszych cRPG w jakie grał w życiu (a trzeba przyznać że koleś jest bardzo wybredny).

Ile kosztował Risen 2? Nie wiadomo, twórcy nie chcą tego powiedzieć. Wiadomo tylko, że jest to najdroższa gra w historii PB. Mówi się natomiast, że Gothic 3 miał budżet w wysokości około 10 milionów EURO, czyli ponad 40 milionów złotych...

Kasa to jedno, ale trzeba też umieć wydawać ją z głową. CDP Red starczyło na wszystko (nawet na nowy engine). W Risenie 2 mam takie wrażenie, że twórcy wykreowali fantastyczny i piękny świat, a potem zabrakło forsy na całą resztę...

PB nigdy nie słynęło z jakichś super oryginalnych questów. Niemniej kilka świetnych się trafiło. Ja najlepiej z części pierwszej, pamiętam dochodzenie w sprawie śmierci Halmara. A z dwójki? Hmmm - szczerze mówiąc nic.
Wiadomo że jak świat światem, zadania we WSZYSTKICH grach RPG wyglądają tak samo, i można je zamknąć w jednym z kilku oklepanych schematów (pogadaj, przynieś, zabij, idź). Sztuką jest stworzenie pod tą sztampę odpowiedniego tła (czego PB nigdy zbytnio nie potrafiło ;/). Popatrzcie znowu na przykład Wiedźmina 2. Można było zrobić zadanie: Idź to ruin starego szpitala, zabij upiora i dam Ci nagrodę (tak to robi PB). A jak zrobili Polacy z CDP Red? Idziesz do ruin szpitala i spotykasz upiora. Możesz go zgładzić... albo go wysłuchać. Okazuje się on być żołnierzem, zamęczonym na torturach, przez ludzi chcących uzyskać informacje na temat tajemniczego skarbu. Tak się składa że jego oprawcy są akurat w pobliżu, można się więc z duchem dogadać, można załatwić go bez gadania, albo nawet oszukać (niby przystając na jego propozycję, a potem go wykończyć). I to jest właśnie PIĘKNE! Zwykły nudny quest z zabijaniem potworków i gadaniem, nabiera niesamowitej głębi. Niemcy jakoś tego nie pojmują...
Zamiast ładować do gry 600 nudnych jak obrady sejmowe zadań, lepiej zrobić 100 ale nieliniowych, rozbudowanych, dwuznacznych moralnie, zapadających w pamięć - nie sądzicie?

Podobnie z dialogami. Już w czasach pierwszego Gothica zauważono, że 90% z nich to po prostu nośniki informacji. Czytamy/słuchamy tyle, by orientować się w zadaniu - resztę można przepykać. Nie twierdzę że źle się ich słucha, ale zwyczajnie brakuje im polotu, odpowiedniej reżyserii, głębi... Ot takie tam nudne gadanie i nic więcej.

Podzielili "pancerze" na różne fragmenty (czyli jakby nie patrzeć, rozbudowali ten element względem poprzednich gier). Pytanie tylko po co? Ubrań jest ze 3 razy mniej niż w takim Gothicu 3, a na dodatek są (za przeproszeniem) g**** warte... Po co więc rozbudowywać coś, co nie gra praktycznie ŻADNEJ roli poza wizualną? Czy to nie jest marnowanie pieniędzy?

Z bronią też jakoś dziwnie postąpili. Nie ma czegoś takiego jak powolna progresja, polegająca na tym, że stopniowo wymieniamy sobie sprzęt na coraz lepszy. Po zdobyciu statku (jakaś 1/5 gry?) płyniemy w odpowiednie miejsce i zdobywamy w 10 minut coś, co przebija 80% wyposażenia, na które nawet nie spojrzymy. A że nie ma statystyk blokujących ich użycie (jak siła czy wymaganie atrybutu "ciężki oręż"), to możemy wymachiwać wszystkim co znajdziemy. Większość własnej pracy wywalili więc do kosza, bo gracze nawet nie będą mieli okazji jej ujrzeć...

Po co to piszę? By unaocznić wam, że nie wszystko jest kwestią budżetu. Sporo zależy od umiejętności, talentu, dobrego pomysłu, planu działania. PB tworzy klimat jak nikt inny, ale kreowania niektórych aspektów mogliby się uczyć nawet od nas - Polaków.

Poza tym jeżeli chodzi o pieniądze, to sorry - life is brutal. Gra w chwili premiery kosztowała sporo ponad 100zł, czyli tyle, ile produkty z NAJWYŻSZEJ półki, o NAJWYŻSZEJ jakości. Dlatego naturalnym jest, by porównywać Risena 2 do gier z tej samej grupy cenowej. A że musi konkurować np. z Assassin's Creedem? Trudno - ja pieniędzy nie dostaję za nic, muszę je sobie zarobić. Płacę więc wymagam.

PS. Jeżeli dojdzie do tego, że NAJPIERW wydadzą jakieś płatne DLC, a POTEM dopiero patche poprawiające błędy (których jest obecnie bardzo dużo), to PB sporo straci w moich oczach...


Ostatnio edytowano 13 maja 2012, 18:04 przez Crow, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 13 maja 2012, 15:04 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz

Dołączył(a): 26 kwi 2012, 21:47
Posty: 29
Też chciałem napisać o tych wszystkich celowych/zaplanowanych ramach w których jest Risen2
Jakoś CDP potrafił (fakt trochę inny typ RPG) ale nawet biorąc podobny- Two worlds II moim zdaniem jest lepsze i bardziej przemyślane i kompletne niż Risen2 - takie jest moje zdanie. Był potencjał ale zabrakło czasu? kasy? wydawca gonił? nie wiedzieli w którą stronę pójść PB ?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 13 maja 2012, 15:15 
Adept analogów
Adept analogów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 cze 2011, 21:42
Posty: 285
Capslol napisał(a):
W ogóle wydaje mi się, że temat został ujęty w ten sposób, jakby ktoś na zebraniu PB krzyknął: "Ej! A może piraci?" i zabrali się za piratów. To jest kolejna gra począwszy od G3 spod skrzydeł PB, która ma ogromny potencjał i go marnuje. Nie mam zielonego pojęcia jak mogłaby wyglądać trzecia odsłona serii, jeśli w ogóle ma taka być.

Piraci pojawili się pierwszy raz w Nocy Kruka. W G3 ukradli statek Beziowi i dopłynęli nim na Tacariguę :P
A bardziej serio to wydaje mi się że za podjęciem tematyki pirackiej zaważyły sukcesy filmów "Piraci z Karaibów". Na fali popularności tematyki pirackiej zamierzali stworzyć coś co łączy światy Gothica i Piratów z Karaibów. Jak wyszło każdy oceni sam.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 13 maja 2012, 17:51 
Adept analogów
Adept analogów

Dołączył(a): 31 gru 2011, 19:21
Posty: 186
A ja się cieszę że Piranhie przeniosły Risena w czasie do przodu, jest to powiew świeżości a którego brakowało w jedynce jak chociażby rezygnacja z banalnych ,,fajerballi,, na rzecz voodoo czy broń palna która JEST użyteczna (może dla niektórych aż za bardzo) w przeciwieństwie do łuków i kusz z jedynki. Naturalnie nie wszystkie elementy są wykonane perfekcyjnie ale ja bawię się świetnie przy Risenie 2. Co do budżetu to wszystko prawda, ale jest jedna zasadnicza różnica : Gothic 3 powstawał w Niemczech, gdzie wszystko jest droższe, szczególnie robocizna, a G3 okazał się niewypałem nie przez niudolność PB, ale naciski ze strony JoWood by jak najszybciej wydać tę grę...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Risen - dokąd zmierza ta seria...?
PostNapisane: 13 maja 2012, 18:15 
Pierwszy gamepad
Pierwszy gamepad

Dołączył(a): 02 maja 2012, 01:38
Posty: 95
@UP

Czytaj ze zrozumieniem... W temacie nie ma ani słowa o tym, że zmiana realiów to złe posunięcie (wręcz przeciwnie). Narzekanie dotyczy jedynie wykonania, które - nie oszukujmy się - jest bardzo przeciętne (a momentami wręcz słabe).

Moim zdaniem PB potrzeba świeżej (zagranicznej) krwi. Kogoś, kto napisze im dobre dialogi i fabułę, przygotuje poszczególne mechanizmy i aspekty rozgrywki (ekwipunek, walka, zdolności itp), a także zadania i stronę techniczną. Oni powinni się skupić na rozwoju postaci (według mnie model pierwszego Risena to ideał), klimacie, oraz oprawie artystycznej.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 2 z 3   [ Posty: 24 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules