Wczytywanie
Teraz jest 17 gru 2018, 01:56


Napisz wątekOdpowiedz Strona 7 z 66   [ Posty: 658 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 66  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 02 gru 2012, 14:57 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 15 gru 2011, 15:27
Posty: 21761
Miranda Shepard

Jej nowy towarzysz miał racje, a to nie wróżyło dobrze, bo oznaczało to epidemie i to taką, która zabije dość szybko. Jednak oni oboje mieli kontakt z kelnerką i jeszcze żyli, a to oznaczało, że albo są odporni albo objawy choroby pojawią się później.
- Nie, rozdzielajmy się krypta nie jest duża szybko się uwiniemy, a jeśli to epidemia lepiej trzymać się razem. Zastanawiam się też czy powinniśmy wyjść z krypty możliwe, że jesteśmy zarażeni.
Spojrzała na Kaze
- Kaze mógłbyś odsłonić maskę chciałabym zobaczyć jak wyglądają twoje usta?

_________________
KP - PTP

KP - SWO

KP - TTP

KP - PŻ

KP - UŚ


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 02 gru 2012, 18:48 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2011, 21:33
Posty: 5779
Lokalizacja: Gdańsk
Gra w: Dragon Age, Mass Effect, Skyrim, Wiedźmin
Ginger Bundy

Zaśmiała się i pokręciła głową.
- to może być morderca. - znów wypuściła spory obłok dymu z ust i popatrzyła się na swoich tymczasowych towarzyszy.
- tamten koleś wyszedł z krypty jeszcze żywy. - zaciągnęła się - a skonał tuż przed moim nosem. - Zlustrowała pomieszczenie dokładnie i zeskoczyła ze stołu.
- więc ten ktoś może wciąż tu być. - powiedziała wesoło jakby nigdy nic. Ginger westchnęła kończąc papierosa, którego po chwili rzuciła z wprawą za Kaze i Mirandę, trafiając prosto do zlewu.
- masz rację. - spojrzała w kierunku Miri i uśmiechnęła się.
- a jeśli jesteście zarażeni to nie dotykajcie mnie, proszę. - powiedziała ironicznie.
- również głosowałabym za tym by się nie rozdzielać, gdzie chcecie się jeszcze udać?

_________________
A great talker is a great liar.


Graciella Feriel ○ Constantin Reynold ○ Felinne Velanne
Jesfis Raisa ○ Rayla Blades
Lillith


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 04 gru 2012, 18:34 
Adept analogów
Adept analogów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 sty 2012, 00:35
Posty: 234
Gra w: BF,DA,ME,TES
Kazenoko Kyubei

Kaze słuchał co mówi Miranda gdy ta nagle zadała mu pytanie :
- Kaze mógłbyś odsłonić maskę chciałabym zobaczyć jak wyglądają twoje usta?\
-Nie , nie mógłbym , ale spokojnie jeśli zacznę czuć się trochę gorzej poinformuje was o tym -odpowiedział .
W tym samym czasie Ginger dodała coś od siebie i zapytała dokąd się udajmy
-Skoro się nie rozdzielamy to idziemy w stronę innych pokoi w których są ludzie , trzeba im szybko powiedzieć o tym zajściu , może poza tą zarazą, żeby nie wywołać paniki , no chyba że padło tam więcej osób ...

_________________
Orgin: Shatad | Klasa: Szpieg


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 04 gru 2012, 19:12 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 15 gru 2011, 15:27
Posty: 21761
Miranda Shepard

Miranda spojrzała na człowieka w masce.
- No, ale? Jak chcesz. W każdym razie skoro nie chcesz odsłonić maski to może oznaczać, że jesteś zarażony albo nawet jesteś pacjentem zero i roznosić chorobę. Myślę, że najpierw powinniśmy iść do lekarza w krypcie by nas zbadał. Zwłaszcza ciebie Kaze. Odmowa pokazania ust może oznaczać, że coś ukrywasz zwłaszcza, że nie prosiłam cię o zdjęcie całej maski tylko pokazanie ust. Zatem oznaczałoby to tylko niewielkie jej uchylenie.

_________________
KP - PTP

KP - SWO

KP - TTP

KP - PŻ

KP - UŚ


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 10 gru 2012, 20:54 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 paź 2011, 23:04
Posty: 3046
Lokalizacja: Londyn
Gra w: Dreamfall Chapters
GODZINA 8:00

Reina Martinez

Christopher uśmiechnął się paskudnie, pokazując zadbane jak na te czasy zęby.
- A czegóż mogę chcieć, Reino? Czegóż mogę chcieć od morderczyni mego brata? - zimne i okrutne spojrzenie przeszyło Cię na wylot. Głucha cisza nie dawała spokoju, słyszałaś jak przyspieszone bicie Twego serca próbuje wyrwać się z klatki piersiowej.
- Spłaty długu - odrzekł w końcu, nie spuszczając z Ciebie wzroku.
Zadrżałaś. Więc tak to wszystko się skończy? W obskurnym zniszczonym budynku slumsów?
- Myślałem o tym by Cię zabić - wypalił ni stąd ni zowąd Moods przechadzając się powoli po pomieszczeniu - Codziennie wyobrażałem sobie tę chwilę. Wymyśliłem tyle wspaniałych zabaw dla naszej dwójki... ha! Czy wiesz w jaki sposób karano heretyków w średniowieczu? - znów zapadła martwa cisza. Moods zatrzymał się niecały metr przed Tobą, nachylając twarz ku Twej twarzy. Byliście tak blisko siebie, że niemal czułaś zapach jego spalonej skóry.
Nagle odchylił się do tyłu, uśmiechając się szeroko.
- Jednak plany... Uległy drobnej zmianie - westchnął głośno. Czułaś w jego głosie rozczarowanie.
- Teraz mam dla Ciebie coś innego. Propozycję nie do odrzucenia.

***
Gdy otrzymałaś wszystkie potrzebne informacje Moods zaprowadził Cię do swego samochodu, którym zostałaś zawieziona poza tereny Miami.
- Pamiętaj, że jesteś obserwowana – powiedział na odchodne, dodając po chwili – I nie wracaj dopóki nie wypełnisz zadania.
Porzucona na przedwojennej drodze krajowej nr 1 ruszyłaś w wymierzonym kierunku. Nawet nie zorientowałaś się, kiedy nastał poranek. Przed Tobą groźna pustynia i ponad 10 kilometrów do przebycia. Jednak coś dziwnego przykuło Twą uwagę… Wielki kłąb dymu około 500 metrów przed Tobą.
Zbliżyłaś się więc na bezpieczną odległość i bez trudu zauważyłaś sylwetki najprawdopodobniej trzech osób.

Spoiler:


Ginger Bundy, Kazenoko Kyubei, Miranda Shepard


Ginger nie znalazła niczego ciekawego w kieszeniach martwej kobiety. Ot kilka świstków papieru z jakimiś przedwojennymi przepisami.
Szafka niestety także okazała się pusta, więc jedynymi znaleźnymi było przedwojenne jedzenie z półek.
Gdy zapadła decyzja odnośnie dalszych działań skierowaliście się do wyjścia z baru.
Sytuacja była naprawdę napięta a wzajemne oskarżenia wcale nie poprawiały Waszych nastrojów.
Wchodząc do ostatniego pomieszczenia na tym poziomie spodziewaliście się najgorszego – i mieliście rację. Na łóżku leżało małżeństwo znane mieszkańcom Krypty ze swej społecznej działalności. Teraz nienaturalnie wykręceni z żółtymi plamami przy ustach nie przypominali ludzi, którymi kiedyś byli.
Już chcieliście podejść bliżej, gdy usłyszeliście znajomy dźwięk – wycie syren. Niestety, oprócz tego z głośników dobywał się komputerowy kobiecy głos.

Z powodu narażenia Mieszkańców Krypty na styczność ze światem zewnętrznym nastąpi zamknięcie Krypty. Wszystkich uprzejmie prosimy o udanie się do swych pokoi.

Komunikat powtórzył się jeszcze trzy razy. Spojrzeliście po sobie niepewni, co robić, gdy dumanie przerwała kolejna informacja.

Detonacja Krypty nastąpi za 1 minutę.
Następuje odliczanie.
59…
58…
57…
56…


- Zmywamy się! – krzyknęła Ginger i pospiesznie ruszyła w kierunku wyjścia. Kaze i Miri postanowili zrobić to samo.

9…
8…
7…
6…


Wybiegliście dysząc ciężko na zewnątrz, gdzie nadal panowała noc. Odsunęliście się na bezpieczną odległość gdy Krypta wybuchła i zapadła się pod ziemią…
Szok był tak duży, że nie odzywaliście się przez kilkanaście minut. Nie pozostało Wam nic innego jak spędzić resztę nocy pod gołym niebem.
Z nadmiaru wrażeń nikt z Was jednak nie zasnął i nim się spostrzegliście nastał dzień na Pustkowiu, dla niektórych pierwszy w życiu.
Niewyspani siedzieliście w milczeniu. Ginger głaskała psa, który wykonał świetną robotę i nazbierał wystarczająco drewna. Dzięki temu nie zmarzliście w nocy.
Kaze siedział w zamyśleniu patrząc w piasek.
Jedynie Miri lustrowała otoczenie.
- Ktoś idzie! – krzyknęła niebieskooka wskazując palcem południe.
Miała rację. Przed Wami pojawiła się sylwetka nieznanej osoby.

Robert Bowson

Zerwałeś się z łóżka gdy tylko usłyszałeś znajomy dźwięk dobiegający z PipBoya. Przeciągnąłeś się leniwie na łóżku i czym prędzej ruszyłeś w kierunku portierni. Nie zdziwiłeś się, gdy zastałeś pomieszczenie puste. Nacisnąłeś kilka razy na zardzewiały dzwoneczek, jednak nikt zza drzwi naprzeciwko nie wyszedł. Niepewny co zrobić pozostawiłeś klucz na stole, po czym skierowałeś się do najbliższego sklepu, który niestety okazał się zamknięty. Zawiedziony sprawdziłeś swe wyposażenie: na szczęście ekwipunek był w dobrym stanie a i naboi na razie nie brakowało. Żywności także powinno Ci wystarczyć. Z resztą, krypta powinna znajdować się niedaleko i miałeś nadzieję wyrobić się przed zapadnięciem zmroku.
Poprawiłeś plecak i ruszyłeś w wyznaczonym kierunku. Wędrówka była żmudna, jednak przyzwyczajony do Pustkowi starałeś się na tym nie skupiać.
Po dwóch godzinach szybkiego marszu zauważyłeś przed sobą wielki kłąb dymu… Sprawdziłeś swe położenie na Pip Boyu. Okazało się, że 500 metrów przed Tobą powinna być Krypta, zasłonięta teraz przez dym. Sprawdziłeś swój pistolet maszynowy i pewnym krokiem ruszyłeś przed siebie. Już po kilku chwilach zauważyłeś sylwetki trzech osób.

Artem Blackclaw

Przyzwyczajony do pałaszujących po mieszkaniu rodziców obudziłeś się skoro świt. Ziewnąłeś i przeciągnąłeś się by wyprostować sztywne mięśnie i stawy. Przygotowałeś plecak do drogi i wyszedłeś na korytarz. Był pusty.
Zdziwiłeś, gdyż o tej porze matka powinna grasować w kuchni, ojciec zaś pracować na roli.
- Mamo…? – zawołałeś cicho, jednak nie otrzymałeś odpowiedzi. Zauważyłeś, że drzwi od ich sypialni są lekko uchylone. Zajrzałeś więc tam i ku swej uldze dostrzegłeś śpiących staruszków.
Niepodobne to do nich, ale nawet lepiej, że nie obudzili się. Poranna tyrada nie była Ci do niczego potrzebna. A znając matkę, trwała by bardzo długo…
Cicho wyszedłeś z mieszkania i skierowałeś się ku zaznaczonemu punkcie na mapie PipBoya.
Gdy już wyszedłeś na Pustkowie od razu zauważyłeś znajomą postać – był nią mężczyzna poznany wczorajszego wieczoru w barze. Szedł żwawym krokiem w tym samym kierunku co Ty. Postanowiłeś jednak się tym nie przejmować i szedłeś swym tempem.
Dwugodzinna wędrówka dłużyła się niemiłosiernie… Człapałeś nogami wywołując kusz wokół. Wtem zauważyłeś, że wędrowca przed Tobą zatrzymał się. Od razu spostrzegłeś dlaczego – przed Wami unosi się kłąb ciemnego dymu.
Podszedłeś bliżej pozostając jednak w bezpiecznej odległości od nieznajomego.
Zmrużyłeś oczy chcąc dostrzec więcej i wtedy spostrzegłeś sylwetki trzech osób… Może wśród nich jest zabójca?

_________________
Firvain (Szkło w oku)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 10 gru 2012, 21:57 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 kwi 2012, 21:34
Posty: 6386
Gra w: W3/Gwint
Reina Martinez

W tak podłym nastroju nie była już dawno. Cholerna pustynia. Cholerny, pojebany Moods. Cholerna ja, idiotka. Czemu nie opuściłam Miami, kiedy miałam szansę? Niemal biegła zniszczoną ulicą. Ze zdenerwowania omal nie przegapiła dymu i trzech postaci przed nią. Natychmiast opadła na kolana i schylona przebiegła za najbliższy głaz. Trójka ludzi wyglądała jakby obozowali, nie była jednak w stanie dostrzec żadnych szczegółów. Kur.wa, z tej odległości gówno widać. Nie uśmiecha mi się siedzieć tutaj i czekać aż raczą ruszyć dupska, ale chyba będę zmuszona. Humor pogarszał się jej z każdą chwilą. A, jebać to. Raz się żyje, jeśli spróbują ze mną zadrzeć to pożałują. Podniosła się zza głazu i ruszyła dalej energicznym krokiem. Dłoń trzymała w pogotowiu, blisko przytroczonego do paska karabinu maszynowego.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 10 gru 2012, 22:56 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2011, 21:33
Posty: 5779
Lokalizacja: Gdańsk
Gra w: Dragon Age, Mass Effect, Skyrim, Wiedźmin
Ginger Bundy

Bunny wepchnęła parę ostatnich drażetek, które ostały jej się w kieszeniach do buzi i zmrużyła oczy. Z daleka widać było zamazaną, ludzką sylwetkę, ale Ginger była na tyle pewna by orzec, że to raczej kobieta. Podniosła się ociężale z ziemi otrzepując pośladki jak to miała w zwyczaju i wyciągnęła obydwa pistolety sprawdzając przedtem czy są naładowane.
- schowaj się. - rzuciła do Mirandy półszeptem. ja pierdolę, jeszcze tego mi brakowało... Przeklęła w myślach i popatrzyła na rażące poranne słońce. Zabójczyni westchnęła cicho i zsunęła okulary na oczy podchodząc jednocześnie kilka kroków w przód z bronią trzymaną wzdłuż ciała.

_________________
A great talker is a great liar.


Graciella Feriel ○ Constantin Reynold ○ Felinne Velanne
Jesfis Raisa ○ Rayla Blades
Lillith


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 12 gru 2012, 17:16 
Nałogowiec
Nałogowiec

Dołączył(a): 15 gru 2011, 15:27
Posty: 21761
Miranda Shepard

Ledwo udało im się uciec, a teraz przyglądali się temu co zostało po krypcie. Oglądała teren wokół siebie, ale tak naprawdę była skupiona na jednym. Usłyszała, że Ginger coś powiedziała, ale nie wiedziała nawet co. Zaobserwowana było rozmyślaniem nad domem, który straciła. Chciała go opuścić, ale nie w ten sposób. Było jej smutny, ale nic nie mogła na to poradzić. Po tym zdarzeniu wiedziała, że odbije się on na jej charakterze i trochę go zmieni, ale nie wiedziała jeszcze jak bardzo.
Ludzie zaczęli umierać, zaraz po otwarciu krypty, a następnie komunikat mówił o tym, że ludzie z krypty zostali narażeni na kontakt z zewnątrz, a później nastąpił wybuch, który zniszczył kryptę. Wygląda to tak jakbyśmy byli jakimiś szczurami doświadczalnymi, które kontakt z powierzchnią może zabić. Jednak możliwe, że wirus mógłby się przenieść na innych dlatego zastosowano mechanizm autodestrukcji. Tylko dlaczego ktoś zbudował kryptę, która miała pozostać zamknięta. Możliwe, że miała zostać otworzona później gdy warunki na zewnątrz się zmienią albo nie. Jednak wydaje się pewne, że kontakt z powierzchnią zabił pozostałych mieszkańców krypty, a nawet jeśli nie wszystkich to pozostałych zabił wybuch. Jednak ja i Kaze jesteśmy odporni albo u nas wirus wolniej się rozwija. Niestety nie ma jak tego sprawdzić.

_________________
KP - PTP

KP - SWO

KP - TTP

KP - PŻ

KP - UŚ


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 12 gru 2012, 19:29 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2012, 11:48
Posty: 3294
Lokalizacja: Holy Terra
Robert Bowson

Pip.pip.pip co ras głośniejszy dźwięk wypełnił cały pokoik,poszukiwacz zerwał się na równe nogi..Czas wstawać wyjął butelkę wody i pociągnął kilka łyków.Schował butelkę po placka po czym zarzucił go na ramie czas w drogę szedł na dół nikogo nie było uderzył kilka razy w dzwonek ten wydał zniekształcone dźwięki..Brak opowiedzieć Roberto płożył klucze na ladzie.Wyszedł z motelu chciał udać się do sklepu ale był zamknięty trudno.Szedł miarowym krokiem całe miasteczko było pogrążone we śnie co dodawało mu uroku i tworzyło niezły kontrast z jego rodzimym miastem..Pustkowie powoli zaczęło się budzić że snu słonce oświetlało pustynie.Marsz miarowy krok Robert zmierzał w kierunku krypty szedł już trochę czasy -To już niedaleko- mruknął nagle spostrzega czarną smugę na niebie,dym tam gdzie znajdował się krypta..-Ku*wa przeł mu przez głowę ściągnął z placów swój pistolet.Ruszał dalej,powoli w oddali pojawiły się 3 punkciki czyżby ludzie Robert zwolnił kroku..Cóż przypadkowe spotkani na pustkowiu są dość niebezpieczne może się zdarzyć że to grupka przyjazny podróżników jak i bandą świrów z bronią.Mimo ruszał ale już dalej z bronią w pogotowiu.

_________________
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR
"Mess with the best, die like the rest" -8th Cadia
"In life, war. In death, peace. In life, shame. In death, atonement."- Death Korps of Krieg
Stand fast and die like Guardsmen!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Upadły Świat - SESJA
PostNapisane: 13 gru 2012, 00:22 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 lut 2011, 22:23
Posty: 6151
Lokalizacja: Międzyrzecz.
Gra w: StarCraft II, World of Warcraft, Hearts of Iron III, Wargame.
Artem Blackclaw

Cowboy zarzucił na bark karabin myśliwski swojego ojca, wciąż wpatrując się w kłęby dymu unoszące się kawałek dalej. Jego wzrok wędrował to od tajemniczego wędrowca, z którym rozmawiał dzień wcześniej, to na czarne smugi w oddali. Sam nie wiedział skąd nadejść może większe niebezpieczeństwo, zwłaszcza, że w okolicy drugiego obserwowanego punktu pojawiły się trzy sylwetki, których nie rozpoznawał. To mógł być każdy, także jego cel. Było trzeba działać.
Podjął decyzję. Przerzucił karabin do lewej ręki, także oparł go o bark, zupełnie tak samo jak uczynił to trzymając go w prawej ręce. Tymczasem wolną obecnie prawicą odgarnął sprawnie prochowiec i ułożył delikatnie palce na swoim rewolwerze, który tkwił potulnie w kaburze. Zrobił głośny krok naprzód, wbijając w powietrze kłęby pustynnego kurzu.
Zagwizdał głośno, jak na widok piennej panny, aby zwrócić na siebie uwagę.
- Widzę, że nasze drogi znów się krzyżują, nieznajomy. Najwidoczniej kłopoty się za Tobą ciągną. - kolejny krok postawiony bez pośpiechu - Nie sądziłem, że natknę się tutaj właśnie na Ciebie. Mam nadzieję, że nie Tyś narobił tego dymu...
Pytając o to wskazał skinieniem głowy na trzy sylwetki w oddali.
- Przyjaciele?


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 7 z 66   [ Posty: 658 ]
Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 ... 66  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules