Wczytywanie
Teraz jest 17 gru 2018, 01:42


Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 3   [ Posty: 21 ]
Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 30 gru 2011, 22:08 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Informacje ogólne: niecały rok po wydarzeniach opisanych w Dragon Age 2, z uwzględnieniem wydanych przez BW dodatków do części pierwszej (Przebudzenie, Polowanie na czarownicę, Twierdza Strażnika, Kamienny więzień). Kilka faktów:
Uwaga! Spoilery! Nie czytajcie, jeśli nie znacie realiów gry, aby nie popsuć sobie zabawy podczas rozgrywki.

Spoiler:

____________

SZKŁO W OKU


Antiva, 9:32 Wiek Smoka

Pamiętasz, przyjacielu, jaki nasz świat był piękny? Kiedy wszystko było bajecznie proste, a oprócz oprychów w ciemnym zaułku nic nam nie zagrażało? A pamiętasz, mój przyjacielu, tę niewysłowioną wolność, kiedy wiatr rozwiewał włosy w szaleńczym pościgu?

A teraz, przyjacielu, prócz strachu i bólu nie mamy niczego. Odebrano nam przyziemność, słodką codzienność w imię wyższych celów, które nas nie dotyczą. Kogo, przyjacielu, obchodzą Qunari na dalekim wybrzeżu? Czemu mamy płacić za błędy obcych nam złodziei? Nasi magowie nie zrównali z ziemią Zakonu, czemu więc cierpią w imię tchórzy, którzy uciekli? Nie jesteśmy Szarymi Strażnikami, przyjacielu. Czemu więc na naszych barkach spoczęło ich brzemię?

Pamiętasz, przyjacielu, ten ponury – jak wszystko, co zaczęło nas otaczać – dzień, kiedy wezwał nas nasz Mistrz? Kiedy nawet Antiva wydała nam się brzydka, sprzedajny polityk zbytnio uczciwy, a karczemna dziewka niechętna? Pamiętasz ten dzień?

Jesteśmy Krukami, mój przyjacielu. My zabijamy szybkim ruchem sztyletu, torturujemy w imię pełnej sakiewki. Nie podejmujemy decyzji takich, jakie przypadają udziale szlachetnym Strażnikom. Odbieramy życie, ponieważ sprawia to przyjemność, to jak ciepłe usta kochanki, szepczące umiłowane imię, to składowa misternego planu, jakim jest Istnienie.

Pamiętasz, przyjacielu, słowa Komendanta? Znajdźcie go, powiedział. Znajdźcie i jeśli zajdzie taka potrzeba zabijcie, pozostawiając zdradzieckie truchło na pożarcie bestiom. Ale przede wszystkim uratujcie Zwój. Nas uratujcie.

My nie ratujemy, przyjacielu, pamiętasz o tym, prawda? Ale wiesz dlaczego to właśnie nam w udziale przypadła niemal niemożliwa misja, z której nie wrócimy żywi? Niezależnie od tego, czy motywuje nas sława, niezliczone skarby czy niezdrowa żądza przygody w młodym, porywczym ciele… Niezależnie od tego, czy widzimy dla siebie szansę powodzenia… Tylko my mamy tę odwagę, przyjacielu.

Dołącz do mnie, mój przyjacielu. Dołącz i wspieraj mnie, kiedy staniemy twarzą w twarz z przeznaczeniem. Kiedy rzucimy się w nieznane, niczym ptak wzbijający się w przestworza.

Wierzę w Ciebie, mój przyjacielu.
____________


Kilka uwag od MG : )

Zacznijmy może od tego, że do sesji potrzebnych jest pięć, góra sześć osób. Jest to mój debiut jako MG, więc boję się, że więcej mogłabym nie udźwignąć. Piątka graczy jest jak najbardziej w porządku. Aby historia miała sens potrzebujemy przynajmniej jednego Kruka, jednego Szarego Strażnika. Dodatkowo prosiłabym, aby pojawił się także maleficari (apostata również mile widziany, jednak mag krwi jest tym, co tygryski lubią najbardziej) – w tym momencie nie interesuje mnie, czy mag krwi będzie oddzielną postacią, czy przy okazji Krukiem albo Strażnikiem.

Z góry zapowiadam, że podróżujemy konno, więc proszę nie zapominać o swych dzielnych wierzchowcach. Nadajecie mu imię, dbacie, poicie i oporządzacie w miarę potrzeby. Jeśli chodzi o ogary mabari to proszę bardzo, ale nie róbcie mi tutaj zwierzyńca. Przy innych pupilach się jeszcze zastanowię.

Karta postaci – link do niej podajcie w swoim podpisie

Imię i nazwisko: wiadomo, że Wasz bohater musi się jakoś nazywać, a nie wszystkie postacie z uniwersum mają także nazwiska, więc jego kwestię pozostawiam Wam do dyspozycji. Tylko, żeby było klimatycznie – na Baśkę Pietruszewską się nie zgadzam.

Wiek: przynajmniej 18 lat. Nie będziemy zmuszać dzieci, żeby się narażały dla dobra Świata.

Rasa: człowiek, elf miejski, elf dalijski, krasnolud (powierzchowiec, bezkastowiec, jeśli inny – podajcie jego kastę), qunari.

Klasa: łotrzyk, wojownik, magin. I zachowajcie proszę umiar i zdrowy rozsądek. Czarownik to czarownik, nie chodzi w ciężkiej zbroi i nie walczy mieczem. Wojownik się nie skrada i nie otwiera kufrów. Łotrzyk nie jest tankiem i nie atakuje z wrzaskiem.

Wygląd: typowy opis, ale prosiłabym o coś więcej, niż charakterystykę rodem z podstawówki. Sposób mówienia, chodzenia, wyrażania myśli. Ogólny opis twarzy, postury, tego co zazwyczaj nosi na sobie postać. Mile widziany obrazek (nie zdjęcie!).
Charakter: to samo. Opis w stylu „chaotyczny dobry” możecie od razu wyrzucić do kosza. Ogólne cechy charakteru, zachowanie w samotności lub większej grupie, nastawienie do świata i ludzi (np. czy jest rasistą), czy jest coś, co przeraża Twojego bohatera, co motywuje do działania etc. etc.

Historia: krótka historia życia postaci, najważniejsze wydarzenie, które ją ukształtowało. I co sprawiło, że w roku 9:32 Wieku Smoka znalazła się w Mieście Antiva?

Zwierzę: w sensie Waszego wiernego rumaka. Imię, opis i charakter. Jeśli macie psa, również opisujecie go tutaj. Obejdzie się bez obrazków.

Ekwipunek: to, co macie przy sobie. Zbroja i jej typ (żadne magiczne zbroje Bohaterów, tylko to, co ogólnie dostępne. Strażnik jest wyjątkiem, on ma „uniform”); broń (to samo, to, co można kupić, na artefakty przyjdzie czas). Nie bawimy się, że nasze niezliczone kieszenie pomieszczą: cztery wielkie miecze, pięć różnych zbroi, dwa chleby i wór prezentów. Rozsądnie proszę.

Dodatkowo prosiłabym, aby każdy zastanowił się nad motywacją bohatera – dlaczego zdecydował się wziąć udział w szaleńczej wyprawie, która odciąża Szarych Strażników i z której prawdopodobnie nie wraca się żywym. Z tymże – zachowajcie ją dla siebie i nie zdradzajcie pozostałym graczom. Jeśli chodzi o mnie, to wyślijcie ją, proszę, mi na PW.

Kolejka: umówmy się, że obowiązuje zasada: kto pierwszy ten lepszy. Jeśli jednak napiszę, że bohater X poszedł do jaskini pierwszy i wrócił z wrzaskiem, to byłoby miło, gdyby jako pierwszy wziął udział w turze. Potem kolejność dowolna.

Jeśli będziecie rozmawiać w karczmie lub w obozie, to swobodnie możecie kilka razy odpisać w turze. W czasie walk, chwil ważnych dla fabuły lub akcji, ograniczcie się, proszę, do jednego postu. Jako MG będę się starać aktualizować tury na bieżąco.

W przypadku nieobecności, deficytu czasu – piszcie do mnie. O swoich nieobecnościach również Was poinformuję.

Na KP czekam od dziś do ... Mimo że to piątek, nie będzie pechowy! W przypadku nadmiernego zainteresowania wybiorę pięć/sześć najlepszych kart, więc postarajcie się!

Powodzenia!

____________

Bohaterowie sesji "Szkło w oku"
1. Vier (Kruk)
2. Ariel Silvan (Kruk)
3. Lillith (była Szara Strażniczka)
4. Cirrile Tillarris (złodziejka z Antivy)
5. Elif Krill (Dalijczyk, maleficari)
6. Inis Vaercous (Szary Strażnik)
7. Firvain Ekahal(tevinterska magister)
8. Arven Madderdin (podróżnik)

Uwaga! Mam przyjemność ogłosić, iż rekrutacja została zakończona. Dziękuję za tak wielkie zainteresowanie i mam nadzieję, że będziemy się razem świetnie bawić. Robaczki, kto pierwszy ten lepszy - osiem osób i koniec - żale, płacze nie pomogą, bo ja już kocham tych bohaterów, jakby byli moi właśni. Może później, także się dowiadywać.

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Ostatnio edytowano 04 sty 2012, 21:58 przez Onegda, łącznie edytowano 14 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 31 gru 2011, 16:43 
Adept analogów
Adept analogów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 maja 2011, 18:55
Posty: 242
Lokalizacja: To tu, to tam...
Gra w: Wiedźmina 2 na przykład.
No to wrzucam, a co. Opis wyglądu pewnie mało odkrywczy, ale po prostu domyślna Hawke jest tak śliczna, że się do niej przywiązałam i nie umiałam sobie inaczej wyobrazić Vier.

Imię i nazwisko: Vier. Po prostu Vier.

Wiek: 20.

Rasa: Półczłowiek, półdalijka. Chociaż właściwie z tą półdalijką nie jest pewne, tak stwierdziła jej przybrana matka, bo znalazła przy niej trochę dalijskiego tuszu.

Klasa: Łotrzyk, wyspecjalizowany w skrytobójstwie.

Wygląd: Krótkie, czarne włosy, jedno oko zielone, drugie-błękitne. Nieco piegowata. Niska i chuda. Wąskie biodra, małe piersi, długie nogi. Małe, nieco szpiczaste uszy. Wiecznie potargana. Ma cichy, delikatny, ale za to całkiem wesoły głos. Gdy chodzi, robi wielkie - jak na takiego kurdupla - kroki. Nos ma maźnięty czerwoną farbą, której to smugi nikt - nawet magowie - nie był w stanie się pozbyć.
Charakter: Najpierw daje w mordę, potem analizuje sytuację, a w końcu ucieka i obserwuje, jaką rozpierduchę wywołała. Ewentualnie wraca na miejsce zdarzenia i dźga niedobitki w plecy. Innymi słowy - najpierw robi, potem myśli, ale po chwili skrywa się w mroku i zaczyna dopasowywać sytuację do własnych potrzeb. Ciężko ją zasmucić, ma duże poczucie humoru, jest bardzo lojalna swoim przyjaciołom. Nie przejmuje się rasistami, bo prędzej czy później i tak większość z nich pada od jej sztyletów. Twarda, umie się targować i grozić ludziom. Przed siebie pcha ją chęć przeżycia jak największej ilości przygód.

Historia: Przyszła na świat i wychowała się w Kirkwall, w Dolnym Mieście. Nie znała swoich prawdziwych rodziców, przygarnęła ją dziewka na posyłki z karczmy Pod Wisielcem. Szybko zrozumiała, że żeby przeżyć, musi nie pokazywać się na oczy niechętnym mieszańcom ludziom z Górnego Miasta i możliwie najmniej zadzierać z Qunari. Gdy tak biegała po ulicach, kryjąc się przed rasistami, podsłuchując ludzi i ganiając koty, kilka razy w oczy wpadła jej drużyna, przewodzona przez niejakiego Hawke'a - mężczyzna jej zaimponował, a że jeden z jego towarzyszy, Varric, był praktycznie mieszkańcem Pod Wisielcem, Vier bardzo szybko poznała historię jego przygód ze szczegółami. Decyzję o wyruszeniu w podróż podjęła, gdy na skutek interwencji Hawke'a Qunari zaatakowali Dolne Miasto - gdy przybrana matka dziewczyny zginęła, Vier nic już nie trzymało w Kirkwall, odpłynęła więc pierwszym statkiem, na którym było miejsce dla niej. Przeznaczenie sprawiło, że statek ów płynął do Antivy, w której to Antivie nawiązała współpracę z Krukami, zbierając dla nich pomniejsze informacje o ofiarach. I tak sobie żyje, podsłuchując dla Kruków, kradnąc i okazjonalnie przyjmując zlecenia od ludzi, których nie stać na usługi innych skrytobójców...

Zwierzę: Na konia ją nie stać, ograniczyła się więc do psa. Jest to mieszaniec - jakich ras, to chyba sam Stwórca nie wie. Mały, hałaśliwy i ślepo wierny swojej pani kundelek o imieniu Ciapiszon jest jej najbliższym przyjacielem.

Ekwipunek: Nic nadzwyczajnego - lekka, skórzana zbroja, dwa bliźniacze sztylety Koterii, które znalazła obok trupa najemnego zbira jeszcze w Kirkwall, kilka mikstur leczących, dwa domowej roboty granaty dymne i kilka sztuk złota.

_________________
Do I really look like a guy with a plan? You know what I am? I’m a dog chasing cars. I wouldn’t know what to do with one if I caught it. You know, I just… do things.
Karta postaci Szkła w Oku - Proszę, poznaj Vier.
Szkodnik jestem. No.


Ostatnio edytowano 31 gru 2011, 17:16 przez Słonecznik, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 01 sty 2012, 15:20 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 lis 2011, 17:30
Posty: 22463
Imię i nazwisko : Ariel Silvan
Wiek: 23 lata.
Rasa : Człowiek (z Kirkwall, szlachcic).
Klasa : Magini, apostatka.
Przynależność : Kruki.

Czemu jest w Antivie : Wczesne dzieciństwo spędziła w Kirkwall. Jej ojciec był tam bardzo wpływowym szlachcicem. Gdy miała 8 lat okazało się, że jest czarodziejką. Jej matka nie chcąc zniszczyć opinii swej rodziny wieścią o magii płynącej w ich krwi, a także powodowana chęcią zarobku, sprzedała ją przebywającym w mieście Krukom. Ariel specjalnie na złość jej, przy możliwych sytuacjach, "niby nienaumyślnie" stara się ośmieszyć swoje nazwisko (to jedna z niewielu rys na jej ułożonej i opanowanej osobowości, które zdradzają, że osoba którą wszyscy widzą może nie być taka jak się wydaje). Nie robi tego dla zemsty, ale bardziej, by odstręczyć od siebie niezaznajomionych z sytuacją i troszkę żywiąc nadzieję na dobre widowisko z rodzinką w roli głównej.

Wygląd i Ekwipunek : Czarne loki sięgają jej do połowy pleców, spod grzywki wyglądają fiołkowo-niebieskie oczy. Imponuje wysokim wzrostem. Ma wyjątkowo bladą cerę i pełne usta. O odbytym szkoleniu przypomina jedynie nos, odrobinę skrzywiony po ciosie zdenerwowanego jej obojętnością Kruka.
Nosi szaty które wyglądają na zwykłe odzienie szlachciców (dają jej jednak niewielką premię do magii). Kostur skrywa pod płaszczem. Przy drobnych utarczkach woli posługiwać się sztyletem, gdyż magia zbyt rzuca się w oczy, jednak wszyscy widzą, że słabowita dziewczyna, tylko dzięki magii zdołała przetrwać ciężkie szkolenie.
Posiada surowo i prosto wyglądający (aby nie zwracał uwagi) amulet dający jej niewielką premię do many i żywotności. W torbie przywiązanej do paska trzyma cztery przysmaki mabari i po pięć mikstur lyrium i żywotności.
Do boku konia przytroczyła zapasy suchego prowiantu i wody, posłanie oraz kłąb liny.
Jej oszczędności wynoszą koło 6 suwerenów (magom kruki płacą naprawdę dobrze, a ostatnie zlecenie było "specjalne").

Charakter i zachowanie : Dziewczyna sprawia wrażenie osoby spokojnej, wręcz zamkniętej w sobie. Innym Krukom wydaje się, że nie ma ona żadnych uczuć. Wszystko na zimno kalkuluje, nieczęsto musząc uciekać się do przemocy. Jej zimna obojętność sprawia, że wrogowie sami próbują unikać konfrontacji. Chodzi drobnymi krokami, nigdy się nie spiesząc. Gdy z kimś rozmawia, zdaje się przebywać myślami gdzieś daleko. Dopiero jakieś nagłe zdarzenia powodują, jej reakcje. Gdy już wpadnie w szał, nie przerwie walki, aż nie wyładuje całej agresji i żalu, skrywanych na codzień. Zwykle jednak jej zachowanie kształtują duże szczęście i spora dawka sprytu, która pozwala jej łatwo udawać kogoś kim nie jest i przekonywac ludzi do swoich racji.
Prawie się nie uśmiecha – a nawet jeśli, to jej uśmiech niepokoi – jak słońce w środku burzy.
Dawno juz nikt nie mówi jej jak ma wykonywać misje, gdyż pouczanie najlepszej magini kruków może źle się skończyć.

Magia : Wszystkich którzy nie znają jej zbyt dobrze zdziwi fakt, że posługuje się głównie zaklęciami ognia. Zna kilka czarów leczniczych i potrafi kontrolować inne żywioły, ale ona i ogień paradoksalnie wydają się być niemal zespoleni.

Stosunek do innych : Wbrew pozorom, żywi dużą sympatię do innych ras (jak i swojej) ale jej stosunki z nimi (zwłaszcza z krasnoludami i Qnari, których w Antivie niezbyt poznała) podszyte są sporym pobłażaniem. Dzieki temu, mimo iz osobom z którymi współpracuje imponuje jej pewność siebie i polegają na niej, często nawet osoby będące z nią najbliżej, nieraz nienaumyślnie traktują ją jak obcą. Zwykle jej to nie przeszkadza, bo grzecznościowe rozmowy oraz odpowiadanie na pytania uważa za męczące.


Motywacja : Często bez słowa wytłumaczenia pakuje się w różne przygody, jakby były one codziennością. Chętnie przyjmuje rozkazy ludzi których szanuje, ale nigdy nie okazuje widocznego strachu ani respektu. Gdy była jeszcze podatnym na wpływy dzieckiem, nauczyła się takiego podejścia od Rinny, dziewczyny która pomogła jej odnaleźć się w tym mieście. Odkąd zabili ją zarozumiały Zevran i jego przyjaciel, nikt nie zadał sobie trudu by ją zrozumieć. Tych którzy próbowali się do niej zbliżyć, w końcu zawsze odstraszało jej oderwanie od ich spraw i ignorowanie rzeczywistości.Woli więc przebywać w samotności.
Nie myślała o zemście – zbyt długo sama Rinna tłumaczyła jej, że wszyscy szybko umrą, a ci którzy dadzą się zabić, nie zasługują na to, by żyć. Jednak dzień, kiedy Zevran z bezczelnym uśmiechem, jakby nic się nie stało, obwieścił, że zginęła („wypadki się zdarzają”), był ostatnim, w którym płakała. Po tym jak zobaczyła zwłoki które w przydrożnym rowie odnalazł Mistrz – drobną dziewczynę o łagodnych rysach z poderżniętym gardłem, zapałała wielką nienawiścią do siebie i całego świata. Wiedziała, że jej przyjaciółka nie zginęła w walce – czuła to całym sercem i przyzwała duchy by to sprawdzić. Prawdziwą wersję przedstawiła Mistrzowi. Chłopaków nie spotkała kara, dlatego dziewczyna odetchnęła z ulgą, gdy usłyszała, że prawdopodobnie zginęli w Fereldenie.
Od tego czasu oddała się z większym zapamiętaniem szkoleniu, zapominając – lub próbując zapomnieć, że jej ofiary też są dla kogoś ważne.

Zwierzęta : Choć nie daje tego po sobie poznać, śmierć jedynej przyjaciółki i to z rąk Zevrana, którego Rinna kochała, nieraz nie dają jej spać. Widać to tylko w trosce o mabari, który po śmierci Rinny został przypisany do niej. Jednak nieczęsto się gdzieś z nim pojawia. Drażni ją jego imię – Talissen, który – o ironio, był drugim z zabójców. jej przyjaciółka nazwała go tak, na złość Ariel, która była w nim zadurzona. Gdyby nie jej miłość do psów, nigdy nie zniosłaby takiej hańby, jak używanie tego imienia.
Posiada też konia – czarną klacz Jaspis, ale nieczęsto na niej jeździ. Wygrała ją w karty od pijaka w karczmie i dzięki temu może wymykać się na „półoficjalne” misje, nie czekając na łaskę Kruków.
Jej zwierzęta nieraz ratowały ją z opresji, gdyż odkąd jej sympatia zmusiła Zevrana do zabicia jej przyjaciółki, nie współpracuje z innymi krukami.

Z tą liną nie mogłam się powstrzymać. Wątpię, aby ktoś z was czytał "Prawa i Powinności" Kariny Pijankowej, ale gdyby tak było, wiedzielibyście o co chodzi.

Proszę, napiszcie, czy trzeba jeszcze jakiś poprawek.

EDIT: Teraz dobrze?
Posortowane.

_________________
Tinka
Tylko głupcy ślepo trzymają się zasad, mądrzy ludzie jedynie przyjmują je do wiadomości.

Błąd Czasu
Jedz jak oni.
Kochaj to co oni.
I żyj tak jak oni.
Ubieraj się jak oni.
Jedź razem z nimi.
I bądź razem z nimi.


Ostatnio edytowano 07 sty 2012, 20:17 przez Paranormal, łącznie edytowano 4 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 01 sty 2012, 20:18 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2011, 21:33
Posty: 5779
Lokalizacja: Gdańsk
Gra w: Dragon Age, Mass Effect, Skyrim, Wiedźmin
Imię:Lillith
Spoiler:

Wiek: 25 lat

Rasa: Człowiek

Klasa: Mag, Szara Strażniczka, apostata – zmiennokształtna.

Wygląd i Ekwipunek: Lillith to wysoka i zgrabna panna o skórze bladej jak śnieg i długich, płomiennych, czerwonych włosach, prawie zawsze spiętych w niedbały kok. Pełne usta, nos proporcjonalny do reszty twarzy. Element twarzy, który najczęściej przyciąga wzrok to duże zielone oczy o spojrzeniu tak ciepłym i tak głębokim, że można by w nich utonąć. Nosi specyficzny pancerz, który po części sama wykonała i modyfikowała.
Element zbroi istenieje tylko w okolicach klatki piersiowej i na rękach, reszta to części zwykłej szaty.
Na biodrach nosi gruby skórzany pas, do którego przyczepia wszystkie swoje "skarby".
Nosi wiele amuletów i magicznych przedmiotów, które zwiększają jej moc i pozwalają się skupić podczas walki.Posiada kostur, z którym nigdy się nie rozstaje. To kostur z magicznego drewna, który znalazła gdzieś w głuszy. Całkiem tego nieświadoma wieszała na nim amulety, kawałki skór zwierzyny lecz dzięki temu kostur stawał się coraz potężniejszy i jakby "przywiązany" do swojej właścicielki. Zawsze nosi ze sobą kilka uzdrawiających miksturek (4) i 6 flakoników czystego lyrium. W jej sakiewce jest 6 suwerenów.


Charakter: Bardzo, bardzo spokojna, ambitna i inteligentna - to są chyba jedne z tych cech, które w pełni można przypisać Lillith. Nic ani nikt nie jest w stanie zbić jej z tropu, mimo swojego spokoju jest bardzo odważna, stanowcza i zapobiegliwa. Zawsze, ale to zawsze dąży do swoich ideii i marzeń, moimo tego, że na początku wcale nie było jej łatwo być magiem - odstępcą. Nigdy nie dopuszczała do siebie myśli, że może wylądować w Kręgu Maginów, uznała by to za swoja osobistą życiową porażkę. Doświadczenia, które przyniosło jej życie w pełni ukształtowały charakter Lillith. Nie miała zbyt wiele do czynienia z ludźmi lecz to nie znaczy, że nie potrafi się odnaleźć w ich towarzystwie, jest bardzo poprawna w stosunkach między ludzkich lecz nigdy nie miała osoby, która była by jej wsparciem, przyjacielem, którą by kochała do granic możliwości. Między innymi dzięki swoim zdolnościom dała sobie radę całkiem sama, zna podstawową magię żywiołów, trochę magii leczniczej i jest zmiennokształtną - dzięki tej ostatniej zdolności często ratowała swój tyłek w sytuacjach "bez wyjścia".


Zwierze: Ogier imieniem Szafran. Ogromny, kruczoczarny rumak rasy Andaluzyjskiej o długiej czarnej grzywie. Posiada jedynie niewielką białą strzałkę ciągnącą się od oczu aż po chrapy. Bardzo bystry i inteligentny. Jedyny przyjaciel Lillith. Niesamowicie szybki, lecz często bardzo narwany, jedynie jego pani udaje się nad nim zapanować.


Historia: Lillith urodziła się w Orlais w niezbyt zamożnej, przeciętnej rodzinie. Żyło się tam bardzo spokojnie, bardzo "normalnie" aż do czasu gdy u małej Lili zaczęły się ujawniać zdolności magiczne... Rodzice byli bardzo zszokowani tym zjawiskiem ponieważ nigdy, ale to nigdy w ich rodzinie nie było maga. Do 10 roku życia Lillith żyła jak inne dzieci – niecałkiem świadoma swoich umiejętności. Jednak gdy ukonczyła 15 lat magia była już na tyle silna, że nie dało się normalnie funkcjonować, Lili panowała nad sobą na tyle by tylko nie wpaść w oko templariuszom.
Pewnego dnia gdy Lili była już kobietą z krwi i kości a nie słodkim dzieciaczkiem z potężnym darem, którego nie było sposób ukryć, spotkała jedną z ważniejszych postaci w jej całym życiorysie (o czym się przekonała o wiele później). Całkiem przypadkiem gdy dziewczyna wybierała się rynek, jak każde normalne ludzkie dziecko pomagające rodzicom w pracach domowych. Natknęła się na templariusza imieniem Cullen - wtedy jeszcze nie był tak znany i poważany wśród templariuszy, nic dziwnego, żaden rekrut nie był. Ten oczywiście zaczepił dziewczynę słowami - a Ty panienko gdzie się wybierasz? - zapytał bardzo podejrzliwym głosem, lecz miał on w sobie wiele niepewności i strachu co Lillith od razu wyczuła. - jesteś tu od niedawna prawda? wcześniej Cię nie widywałam - jej barwa głosu była tak ciepła i tak kojąca, że templariusz doznał szoku, nie wiedział co ma odpowiedzieć, co ma zrobić. Odeszli kawałek w bok od głównej drogi i wtedy Cullen zapytała cichutko, niemal szepcząc - Ty... Ty... jesteś czarodziejką... prawda? no bo wiesz... tak jakby mnie oczarowałaś... - niezręcznie otarł kark dłonią. Lillith serce stanęło, wiedziała że jeśli teraz czegoś nie wymyśli to zostanie zabrana do wieży. Templariusz nie czekając długo na odpowiedź dziewczyny wykrztusił z siebie to co miał do powiedzenia - Och... a więc... ja chyba powinienem zabrać Cię do wieży maginów... jeśli to prawda, że Ty... że... tak mi przykro... - mówiąc te słowa sięgał bardzo powoli po miecz. Zanim zdążył go wiciągnąć dziewczyna raptownie zbliżyła się do mężczyzny i musnęła jego usta wargami. Templariusz rozanielony zapomniał o wszystkim i odwdzięczył się tym samym, najwyraźniej nie panując nad swoimi emocjami, cóz... lekko go poniosło... Gdy Cullen nie zdążył nawet otworzyć oczu Lillith wyszeptała - Dziękuję, nigdy Ci tego nie zapomnę.W momencie gdy oczy Cullena otworzyły się zobaczył tylko jak płomieniste włosy dziewczyny mignęły za murem. Instynktownie ruszył w pościg, jakby nagle odzyskał panowanie nad sobą, lecz nie dotarł daleko tuż za rogiem nie było już żadnego śladu Lili.
Piekielnie zdenerwowany i wściekły na samego siebie szybko oddalił się w przeciwnym kierunku.

Po tym wydarzeniu Lillith wiedziała, że nie może zostać w domu. Opuściła rodzinę i Orlais, udała się w podróż. Jako pierwsze odwiedziła Kirkwall, cały czas oswajając się ze swoją potężną magią. Zabawiła tam kilka lat.
By zarobić na siebie wstąpiła do niewielkiej grupy najemników
i przemytników. Pieniądze, które zarabiała były śmieszne, ale udało się za nie jakoś przeżyć. Pewnego dość ponurego dnia nie mając nic do roboty przechadzała się po Dolnym Mieście. Po obejrzeniu kilku ostatnich błyskotek u pewnego kupca w oddali zauważyła grupę templariuszy.
Gdy już zamierzała się do oddalenia w bezpieczne miejsce dostrzegła, że przewodzi nimi ten sam templariusz, z którym miała do czynienia zanim opuściła Orlais. Lillith była zdumiona, zachowywał się zupełnie inaczej.
Pmiatał swoimi towarzyszami, czepiając się wszystkich i wszystkiego. Był wyrachowany, zimny i gruboskórny - zuepełne przeciwieństwo mężczyzny, którego spotkała przed laty. Nie mogła się oprzeć ciekawości i mimowolnie podeszła ostrożnie kilka kroków w przód. Cullen bacznie przeszukując okolicę w poszukiwaniu magów z daleka dostrzegł płomienne włosy Lillith. Kiedy tylko ją zobaczył od razu krzyknął i wskazał towarzyszom kierunek na czarodziejkę. Dziewczyna ocknęła się i od razu zaczęła uciekać ile sił w nogach, po zgubieniu templariuszy na zakręcie, za pomocą magii dostała się na dach jakiegoś budynku by przeczekać jakiś czas. Myśli wypełniały jej głowę"On mnie poznał, widziałam to w jego oczach... lecz on nie jest już tym samym człowiekiem, którego spotkałam, nie jest tym samym mężczyzną..." Przez pare nudnych dni kiedy Lillith była sobie jedynym towarzyszem zdążyła upożądkować wszystkie myśli i plany. Na nowo zaczęła przyjmować zlecenia. Podczas jednej z akcji zdolności Lillith zostały poddane próbie a mianowicie dostrzegł ją pewien wpływowy szlachcic z Fereldenu, przynajmniej tak się jej przedstawił. Namówił ją, żeby wróciła z nim do Fereldenu i wykonała pewne "zlecenie" ta zgodziła się, ponieważ wiedziała, że templariuszami w Kirkwall dowodzi mężczyzna z jej młodości, któremu nie chciała wpaść w ręcę... poza tym zapłata była nieczego sobie. Gdy wsiedli na pierwszy prom jadący w odpowiednim kierunku szlachcic oznajmił iż jego porśba jest trudna, ale widząc jej umiejętności na pewno sobie poradzi. Wyjaśnił szybko i bez ogródek, że jej zadaniem jest morderstwo krasnoluda imieniem Trian.
Dziewczynie wydało się to bardzo dziwne "dlaczego człowieka miał by obchodzić jakiś tam krasnolud", ale robota to robota, na dodatek dobrze płatna.

Udała się do Orzammaru gdzie jej obecność została od razu zauważona, chcąc niechcąc Lillith bardzo odróżniała się od krasnoludów. Straże od razu zaprowadzili ją przed oblicze króla, który chciał dowiedzieć się w jakim celu kobieta przybyła do Orzammaru. Lili na poczekaniu wymyśliła - jestem kontaktem wieży kręgu... prosili mnie bym... zbadała, sprawdziła jak wygląda obróbka lyrium... nic poważnego to na podręcznik dla uczniów... - powiedziała niepewnie i cicho. Naiwny król niemógł nie uwierzyć dziewczynie. - W porządku, pokażcie jej Skluptorium- rzekł krótko, tak jakby go to w ogóle nie obchodziło. Gdy wyszła z pałacu zobaczyła krasnoluda, świńskiego blondyna w zdobnej, rodowej zbroi z całą eskortą, patrzył się na nią z obrzydliwym uśmieszkiem i błyskiem w oku, ale ta nie zwracając na niego uwagi niezauważenie przemknęła się na głębokie ścieżki, miejsce wykonania zadania. Po krótkiej walce z niewielką grupką pomiotów dotarła na miejsce gdzie miał znajdować się owy krasnolud. Niepostrzeżenie przemknęła się i wymordowała krasnoluda wraz z całą jego eskortą.
Niedługo po tym usłyszała, że ktoś się zbliża, dzięki magii udało jej się dyskretnie wydostać z głębokich ścieżek gdzie natknęła się na straż, która zszokowana widokiem kobiety w dodatku magini na głębokich ścieżkach zdecydowała wtrącić ją do lochu, los chciał, że Lillith zauważył niejaki Duncan - Szary Strażnik. - Zostawcie ją, pragnę powołać się na prawo werbunku. Lillith nie wierząc zaistniałej sytuacji zapytała Szarego Strażnika, gdy już opuścili Orzammar - ale dlaczego? skąd pan wiedział, że ja? ja nie rozumiem... - język tak się jej łamał, że nie była w stanie powiedzieć nic więcej. - Tak się składa, że to nie jest nasze pierwsze spotkanie. - Po raz pierwszy natknąłęm się na Ciebie w Kirkwall już wtedy widziałem, że Twoje zdolności są imponujące, a tak traf chciał, że natknąłęm się na Ciebie po raz drugi - jesteś nam potrzebna, potrzebna w walce z plagą - powiedział znacząco patrząc dziewczynie w oczy. I tak Lillith dolączyła do Szarych Strażników podrózując wraz z Duncanem po Wolnych Marchiach, Fereldenie i Orlais. Przy jednej z takich wizyt udało jej się odwiedzić nawet swoich rodziców. Wszystko było pięknie, tak jak sobie wymarzyła. Lecz cały czas męczyły ją myśli dotyczące tego co wydażyło się dawno temu a później w Kirkwall "To przeze mnie ten templariusz tak się zmienił? nigdy nie chciałam być powodem zmiany człowieka... w bestię... muszę się tego dowiedzieć, nie podaruję sobie tego".
Rok później po czynnej służbie Lillith jako Szarej Strażniczki nadszedł dzień wielkiej bitwy pod Ostagarem. Magini od początku wiedziała, że to nie ma szans się udać, ale nie mogła się wycofać, bała się tej bitwy. Widziała na własne oczy śmierć króla Cailana a później Duncana, była na siebie wściekła, że nie zdołała im pomóc, nie dała rady, zawiodła.Widząc, że wszyscy giną a zwyciążają mroczne pomioty, uciekła daleko w głuszę Korcari.

Było tam bardzo spokojnie i było bardzo dużo czasu na rozmyślania... no, nie licząc mroczynch pomiotów. Nigdy nie zostawała w jedynym miejscu długo. Już pierwszego dnia napotkała grupę Chasyndów, którzy uznali ją za "Wiedźmę z Głuszy" i nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, zaczęli uciekać gdzie pieprz rośnie. Rozbawiona tym faktem dopiero po chwili zauważyła, że nie wzieli ze sobą swoich wierzchowców jeden z nich uciekł gdy tylko Lillith chciała się do niego zbliżyć, lecz drugi patrzył bystro w stronę Lili, jakby wiedział, że ta nie chce mu zrobić krzywdy. Lillith od razu zapoznała się z nowym przyjacielem, koń pozostał z nią. Przez kilka lat ukrywała się nie chcąc na nowo dołączyć do Szarych Strażników, podczas pobytu w głuszy znacznie rozwinęła swoje zdolności i nauczyła przybierać formę zwierzęcą. Bitwa pod Ostagarem i pobyt w Głuszy mocną ją zahartował i wzmocnił.

Po długim czasie, gdy wszyscy o niej zapomnieli wyszła do świata, uznała, że wyruszy w podróż, łudziła się, że może znowu spotka templariusza, który darował jej "wolne" życie maga przed laty i tym razem coś zrobi, cokolwiek... Lecz nikomu nie zdradzi, że jest jedną z ostatnich Szary Strażników. Jako pierwszy swój cel wybrała ukochane Orlais, odwiedziła swoich rodziców, lecz gdy dotarła na miejsce dowiedziała się, że jej rodzice nie żyją, zostali zabici przez handlarzy niewolników gdy stawiali im opór. Zrozpaczona wyjechała z rodzinnego miasta. Następnie udała się do Tevinter zgłębiając jego historię i kulturę. Mimo, że Lillith zwiedziła prawie całe Thedas było jedno jedyne miejsce, które było jej obce, nieznane, pociągające - Lillith przy pierwszej nadażonej okazji ruszyła do Antivy.

Motywacja: Lillith dalej chce zgłębiać wiedzę i swoje umiejętności magiczne.W głębi serca bardzo chciałabym spotkać znowu owego templariusza. Ciągle ma nadzieję, że uda się jej go przekonać, wyjaśnić, wytłumaczyć... cokolwiek. Nie mogła sobie podarować, że przez nią ten człowiek z wrażliwej osoby stał się okrutnym tyranem. Pragnie spłacić dług, który jest winna wszystkim obywatelom Fereldenu i Szarym Strażników po śmierci króla Cailana i ich przywódcy Duncana.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
A great talker is a great liar.


Graciella Feriel ○ Constantin Reynold ○ Felinne Velanne
Jesfis Raisa ○ Rayla Blades
Lillith


Ostatnio edytowano 04 sty 2012, 22:42 przez DILATH, łącznie edytowano 6 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 01 sty 2012, 23:40 
Niedzielny gracz
Niedzielny gracz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lip 2011, 16:42
Posty: 27
Gra w: Dragon Age, Assassin's Creed.
Ja jeszcze sprzed szlabanu na panie, zatem nie krzyczeć, dobrzy ludzie ^^ To nie przedłużając, wrzucam moją dziewczynkę.

Zdjęcie Cirri

Imię i nazwisko: Cirrille Tillarris, dla przyjaciół po prostu Cirri.
Wiek: 22 lata.
Rasa: Człowiek.
Klasa: Łotrzyk.
Wygląd: Cirrille jest zwyczajnie… dziewczęca. Nie grzeszy nie wiadomo jakim wzrostem lub kobiecymi walorami – smukła, długonoga, akuratnie taka, by mogła wślizgnąć się w naprawdę wąskie szczeliny, a potem z nich wyjść. W końcu tego wymagała jej profesja, jednak o tym nie tutaj.
Jej uśmiech jest zaraźliwy. Z niebieskich oczu bije radość życia oraz pogoda ducha, wydaje się być niezwykłą optymistką, która nigdy nie patrzy na ciemniejszą stronę medalu. Twarzyczka Cirrille zdaje się bardzo niewinna, a jednak można w niej dostrzec coś łobuzerskiego, co od razu nasuwa na myśl, że dziewczyna należy do małych diabełków. I tak w istocie jest, choć nie można określać jej tymi prostymi stereotypami.
Czarne, lśniące włosy sięgają łopatek, często są związane w kitkę z tyłu głowy, by nie przeszkadzały zanadto, na lewe oko opada grzywka, która często Cirrille irytuje. Nikogo więc po dłuższej znajomości już nie dziwi, że dziewczyna potrząsa co jakiś czas głową, prychając z niezadowoleniem.
Porusza się niemalże bezszelestnie – jak na człowieka. Nie pobije dalijskich elfów bądź wyszkolonych skrytobójców, ale na dotychczasowe potrzeby była aż za dobra. Przy okazji jej ruchy są płynne i lekkie, czasami zdaje się, że próbuje polecieć, tak delikatnie dotyka podłoża. Z drugiej strony biega jak błyskawica, co jest jednym z jej atutów – jednym z niewielu, prawdę mówiąc, bo zwinność i szybkość to coś, czym może się poszczycić.
Jej głos, podobnie jak cała ona, jest dziewczęcy. Miły dla ucha, dźwięczny, zwykle pełen radości. Niemalże nigdy nie goszczą w nim nuty chłodu, bardzo rzadko da się usłyszeć gorycz, częściej złość albo smutek.
Charakter: Jak łatwo się domyślić, dziewczyna patrzy na życie z radością, z marszu podchodząc do wszystkiego z optymistycznym nastawieniem i dość naiwnym zaufaniem. Zawsze pragnie dać drugą szansę, wysłuchać skruszonego tłumaczenia, stara się nie oceniać powierzchownie i działać szlachetnie. Nie jest jednak chodzącym ideałem, bo to zaufanie momentami przeradza się w łatwowierność, przez co Cirrille pakuje się w różne kłopoty i potrzebuje kogoś bliskiego o trzeźwym spojrzeniu na świat, kto by ją ratował.
Unika konfliktów. Nie potrafi się kłócić, woli się wycofać ze stulonymi uszami, ale nie jest całkowicie spolegliwa. Kiedy pewne granice zostaną przekroczone, kiedy doprowadzi się ją do ostateczności, pokazuje pazurki, a wtedy potrafi boleśnie zadrapać. Nienawidzi osób egoistycznych, zadufanych w sobie lub zwyczajnie złych, które nie są miłe dla innych, natomiast wrogość okazują bez powodu. Uważa, że to coś okropnego, jawnie pokazuje swoją niechęć, co trudno w jej przypadku osiągnąć.
Kocha zwierzęta, a one odwdzięczają się sympatią. Nie ma zbyt dobrego podejścia do małych dzieci, bo zwykle mówi prosto z mostu i nie owija w bawełnę, przez co może brzmieć dla maluchów strasznie. Bardzo lubi śpiewać, czego pod groźbą śmierci i tortur nie zrobiłaby przy jakimkolwiek innym człowieku, elfie, krasnoludzie czy qunari. Na całe szczęście większości podróżujących z nią umie gotować, i to nawet całkiem dobrze.
Stara się stać po tej „jasnej stronie mocy”. Jeśli czegoś się podejmuje, to zawsze w czyimś interesie, nie swoim. Życie nauczyło ją, że nie powinna myśleć o innych, a mimo to Cirrille nadal przedkłada dobro przyjaciół, rodziny lub nieznajomych nad własne. Dziewczyna jest po prostu niereformowalna.
Co może być dość śmieszne, biorąc pod uwagę środowisko, w jakim się obracała oraz obraca, Cirrille nie przeklina. Tak właśnie, żadnych ordynarnych słów, jak się bardzo, bardzo zdenerwuje albo przestraszy, wymsknie się jej „cholera jasna”.
Historia: Za wiele nie ma co opowiadać, prawdę mówiąc. Cirrille się tam urodziła. Jej matka, Daira, jest zwykłą prostytutką, dziewczyna natomiast ojca nigdy nie poznała. Żyła w Antivie i się tam wychowywała, a kiedy matka zagroziła, że jeśli czegoś ze sobą nie zrobi, to odda ją do burdelu, żeby się wreszcie na coś przydała, to zaczęła się doskonalić w fachu ulicznego złodzieja. Niedługo potem uliczny złodziej pokusił się o okradanie bogatszych domów i tym sposobem wyrobiła sobie całkiem dobrą markę.
Ot, cała tajemnica.
Zwierzę: Keirę, swoją kochaną klacz, ma od źrebaka. Jest to dość nietuzinkowa potwora (tak wierzchowca nazywała Daira), a zamieszkać mogła z ubogą rodziną tylko dlatego, że Cirrille sama ją utrzymywała oraz wychowywała.
Ciemnogniada klacz jest piekielnie inteligentna, do tego stopnia, że niektórzy zastanawiają się, czy jej coś przypadkiem nie opętało. Razem z Cirrille rozumieją się niemal bez słów, dziewczyna może na zwierzę liczyć w każdej sytuacji, potwora bywa przydatna nawet podczas włamań, kiedy bez skrupułów odwraca uwagę lub nawet broni swojej właścicielki.
Keira nie znosi obcych, robi się wtedy nieprzyjemna, nawet agresywna, przez co przypomina wściekłego psa. Poza tym przy bliższych jest jak do rany przyłóż. Cirrille często wybiera jej towarzystwo zamiast towarzystwa kogoś obcego, bo milej się jej z klaczą rozmawia. Przez to dziewczyna często uchodzi za wariatkę.
Klacz umaszczenia ciemnogniadego, sierść w odcieniu mahoniu, na łbie biała strzałka, ogon i grzywa poprzetykane siwymi włosami, trzy skarpetki, na dwóch przednich nogach oraz lewej tylnej, prawe tylne kopyto złote, lewe tylne oraz lewe przednie w złote pasy. Wierzchowiec, podobnie jak właścicielka, piekielnie szybki, co odbija się na skokach – skacze płasko, trochę jak pies, jednak daleko, ponieważ ma mocny zad i dobre wybicie.
Ekwipunek: Zbroja lekka, skórzana. Przeciętnej jakości, ale solidna na tyle, by się od razu nie rozlecieć. Cirrille walczy dwoma sztyletami i takie też przy sobie nosi; broń bez zbędnych zdobień, grunt, by móc zabić. Poza orężem posiada skromny mieszek z pieniędzmi, garść kostek cukru i połamaną marchewkę, żeby Keirze poprawiać humor. Po wszelkich skrytkach w ubraniu poupychała wytrychy, kilka ma nawet w cholewie wyższych skórzanych butów (ach, ta antivańska skóra!). Znajdzie się skrawek wymiętego, zaślinionego przez konia bandażu, również okrągły, lśniący kamyk w barwie szafiru, taki mały skarb Cirrille. Prócz tego dziewczyna nic więcej ze sobą nie nosi.

_________________
Karta postaci Cirrille


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 02 sty 2012, 12:31 
Adept analogów
Adept analogów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 02 sty 2012, 11:12
Posty: 156
To i ja się dołączę :)

Imię: Elif Krill
Rasa: Elf dalijski
Wiek: 18
Klasa: Mag, apostata, mag krwi

Wygląd: Elif jest czarnoskórym elfem o wątłej budowie ciała. Jego cechą charakterystyczną są białe włosy (efekt klątwy rzuconej na jego ród). Na jego twarzy widnieją charakterystyczne dla Dalijczyków tatuaże, które podkreślają jego fioletowe oczy.

Ekwipunek: Nic nadzwyczajnego, Dalijska szata oraz magiczny kostur, przy pasie przywiązanych kilka mikstur.

Magia: Choć Elif jest magiem krwi to jego specjalnością jest magia kreacji. Gdyby nie tradycje jego klanu Elif nigdy nie został by magiem krwi.

Historia: Elif urodził się w jednym z Dalijskich klanów. W wieku 7 lat Opiekun klanu zauważył że posiada on zdolności magiczne, więc od razu zaczął jego szkolenie (wtedy też została zakończona plaga). Elif z początku nie chętnie pobierał nauki od Fernina, nie chciał być magiem jego marzeniem było zostać jednym z łowców, jednak wraz z upływem czasu, Elif wykazywał coraz większe zaangażowanie, aż w wieku 17 lat został wezwany przez opiekuna na próbę.
Fernin wiedział że specjalnością Elifa jest magia kreacji, wiedział że przez to próba będzie dla niego nie lada wyzwaniem. Fernin wyzwał Elifa na pojedynek. Po dość długiej walce, która ku zdziwieniu Fernina zakończyła się remisem, zaprowadził go do jaskini w lesie Brecilian gdzie zgodnie z tradycją nauczył Elifa magii krwi. Elif nie chciał tego uczynić, lecz Fernin powiedział mu że jest to tradycja jego klanu i jako przyszły opiekun powinien poznać i chronić ją.
Miesiąc później kiedy Elif zbierał zioła dla opiekuna w lesie Brecilian, poczuł dziwny ból głowy, po chwili zastanowienia zaczoł biec do swojego klanu… Niestety było już za późno, jego klan został wybity, nikt nie ocalał. Elif był zdruzgotany nie wiedział kto to zrobił nie miał żadnego tropu. Czuł że zawiódł swój klan. Jedyną ocalałą istotą była halla. Na której Elif rozpoczął podróż.
Przemierzył Ferelden, Wolne Marchie dotarł aż do Antivy gdzie pozostał przez pewien czas. Cała podróż trwała rok.

Charakter: Mimo dramatycznych wydarzeń jakie go spotkały stara się być optymistą. Jest on, inteligentny, uparty w dążeniu do celu, działa powoli woli najpierw prze analizuje całą sytuację dopiero potem zacznie działanie. Jest gadatliwy, w ciągu podróży nawiązywał wiele kontaktów, lecz z powodu podróży nie mógł ich podtrzymać.

Zwierzę: Halla o imieniu Swietlana, jest uparta i humorzasta zawsze musi dostać to co chce przez co pakuje Elifa w kłopoty.

_________________
Karta postaci "szkło w oku"
MREliff kanał YouTube


Ostatnio edytowano 12 sty 2012, 20:36 przez Jertar, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 02 sty 2012, 23:32 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 lut 2011, 22:23
Posty: 6151
Lokalizacja: Międzyrzecz.
Gra w: StarCraft II, World of Warcraft, Hearts of Iron III, Wargame.
Karta postaci:
Imię i nazwisko: Arven Madderdin, dla znajomków Znajda.

Wiek: 24 lata.

Rasa: Człowiek.

Klasa: Wojownik.

Wygląd: Arven Madderdin
Madderdin zdecydowanie nie należy do wysokich, barczystych wojowników, których spotkać można, jakże często. Nie należy również do tej drugiej grupy, niskich i chudawych, którzy słyną ze swych zdolności szermierskich. Znajduje się po środku tychże stereotypowych wyobrażeń jego "kolegów po fachu".
Arvenowi daleko do dworskich Panów, którzy z przesadą prezentują swoją osobę. Zazwyczaj przemierza świat bez pośpiechu, lekko przygarbiony, zupełnie jakby niedawno zerwał się z łoża. Chłonie swoimi niebieskimi oczami otaczający go świat, chcąc zapamiętać wszystko jak najdokładniej, zupełnie jakby za niedługo miało zniknąć na zawsze, pozostawiając po sobie jedynie słodkie wspomnienie. Nos, prawie niezauważalnie skrzywiony po bójce w oberży, delektuje się każdym napotkanym zapachem(chyba, że ten dorównuje swądem świeżemu obornikowi), a niewielkie usta zaciśnięte czekają, żeby się otworzyć w odpowiednim momencie.
Jego kruczoczarne włosy nie idą za pan brat z grzebieniem. Długa grzywka opada mu na lewą część twarzy sięgając niemalże do brody, przysłaniając przy tym niemalże całkowicie jedno z jego ciemnoniebieskich oczu. Czasami spomiędzy zadbanych, choć nieułożonych włosów dostrzec można czubki uszu, które próbują, chociaż na krótką chwilę, skąpać się w blasku słońca, dać musnąć się delikatnemu wiatrowi. Wprawne oko mogłoby również dostrzec niewielką bliznę na jego karku, zazwyczaj przykrytą kosmykami ciemnych włosów.
Znajda nie może pochwalić się melodyjnym głosem, godnym barda. Ot, najzwyczajniejszy w świecie głos chłopaka po dwudziestce. Czasami lekko ubarwiony zmianą tonu w zależności od jego nastroju.
Zazwyczaj nosi lekki pancerz, którego fragment chroniący tors wykuty został z kawałków blachy, które nakładają się na siebie, jedna na drugą, zupełnie jak rybie łuski. W podobny sposób zostały stworzone jego karwasze i naramienniki, które pod względem konstrukcji różnią się jedynie wielkością metalowych łusek, z których płatnerz je stworzył. Nie trudno dostrzec piętno, jakie czas odcisnął na pancerzu za pomocą pojedynczych zadrapań i brudu, który niezmywany począł pokrywać coraz więcej łusek. Jego nogi chronią jedynie luźne spodnie z materiału o barwie ciemnego brązu, podtrzymywane za pomocą skórzanego pasa z najprostszą i najpospolitszą klamrą jaką widział świat. Cholewy skórzanych butów sięgają mu niemalże do kolana, a rękawice - również ze skóry - ledwo przekraczają granicę nadgarstka. Całość dopełnia ciemny szal, który luźno wisi na szyi Znajdy.

Charakter: Jest raczej prostolinijny i jeżeli coś na sercu mu leży, powie co ma do powiedzenia - w ten czy inny sposób. Nie stroni również od walki, o ile użycie słów i przemówienie do zdrowego rozsądku oponenta na nic się zda. Przedłużający się koczowniczy tryb życia sprawił w końcu, że zaczął szwendać się od kąta do kąta w poszukiwaniu...sam nie jest tego pewien, ale jeżeli to znajdzie - na pewno będzie wiedział, że to właśnie to.
Arven stroni od mieszania się w nie swoje sprawy. Woli trzymać się na uboczu zachowując pozycję obserwatora. Czasami sytuacja zmuszała go do ingerowania, czy to z własnej woli, czy też nie, jednak nigdy nie czuł z tego powodu radości. Ludzie, Ci trzeci, zawsze byli mu obojętni, tak samo jak polityka, która tak mocno, już od wieków, ingerowała w życie ludzi. O wiele bardziej przypadało mu do gustu towarzystwo zwierząt, chociaż kłamstwem byłoby stwierdzenie, że spędzanie czasu z personami, których los przeplótł się na dłużej i z jego losem, sprawiało mu ból.
Kieruje się w życiu własnymi zasadami, czasami kontrowersyjnymi. Dlatego, też nie wszystkie spotykały się z aprobatom ludzi postronnych, czy ludzi, z którymi podróżował. Jednak czy morderca nie zasłużył na śmierć w imię sprawiedliwości? Czy czasami pokoju nie można zaprowadzić jedynie za pomocą oręża i ognia? Czy czasem zło nie może prowadzić, tak naprawdę, do dobra?
Mimo wszystko, jest oddanym towarzyszem. Nie zawsze, jednak w swym oddaniu kamratom kieruje się czystym sercem. Zdarza się mu się robić dobrą minę do złej gry w tej kwestii, ponieważ "tak trzeba", a i wychodzi z założenia, że jeżeli sam pomoże, to i mu się pomoże w chwili trwogi.

Historia: Niektórzy twierdzą, że przeszłość trzeba zostawić za sobą. Jednak czasami, dla niektórych przeszłość jest dla nas czymś...wyjątkowym. Czymś, co nie sposób porzucić. Nawet, jeżeli jest to zbiór zlewających się ze sobą lat spędzonych na zarabianiu na pojedynczych, przypadkowych kontraktach i tułaczce po świecie. Tak właśnie jest w przypadku Madderdina. Podróżuje od miasta do miasta, od kraju do kraju, szukając...sam nie wie czego. Spokoju? Pieniędzy? Miłości? Nie wie, jednak kiedy to odnajdzie - na pewno wiedzieć będzie, że to właśnie tego szukał. I tak o to chłopak zawędrował do miasta Antiva. Może tutaj dane mu będzie odnaleźć przeznaczenie?

Zwierzę: Znajdy, najzwyczajniej w świecie, nie stać na konia. Nie raz marzył o tym, aby zasiąść na grzbiecie własnego wierzchowca, cóż jednak z tego skoro nie był człowiekiem na tyle majętnym, aby wejść w posiadanie tak majestatycznego zwierzęcia?

Ekwipunek: Stalowy pancerz łuskowy wraz z odzieniem pod nim się znajdującym. Wojownik do walki używa jednoręcznego miecza, który na co dzień spoczywa w skórzanej pochwie przytroczonej do pasa, przy jego prawym biodrze. Poza tym po sakwach przytwierdzonych do pasa poupychane ma kawałki porwanych szmat i ubrań, które służą mu za tanie bandaże, niewielką porcję suszonego mięsa, garść miedziaków na czarną godzinę, no i bukłak z wodą.


Ostatnio edytowano 06 sty 2012, 20:51 przez Kocilla, łącznie edytowano 5 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 04 sty 2012, 00:08 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 paź 2011, 23:04
Posty: 3046
Lokalizacja: Londyn
Gra w: Dreamfall Chapters
Nie udało mi się do 24 i nie jestem pewna czy mogę grać z taką historią ale dobra, co mi tam.. będzie co będzie.

Imię i nazwisko: Firvain Ekahal

Zdjęcie

Wiek: 22 lat

Rasa: półelf

Klasa: mag krwi

Wygląd: Firvain z wyglądu bardziej przypomina elfa niż człowieka, na dodatek szlachetnego pochodzenia. Jej kruczoczarne włosy przetkane pojedynczymi białymi włosami sięgają aż do pleców. Jest bardzo szczupła i niezbyt wysoka, nawet jak na elfkę - ma 158 cm wzrostu. Cechą charakterystyczną Firvain z pewnością są białe znaki na jej twarzy, pamiątka po nieudanych eksperymentach z lyrium. Jej głos jest bardzo melodyjny i łagodny, jednak kiedy się wścieknie potrafi przestraszyć nawet najdzielniejszego - głównie przez iskrzące się znaki z lyrium oraz diabelsko zielone oczy. Ubrana jest w zwiewną, długą czerwoną szatę, która w ogóle nie przeszkadza jej w poruszaniu się, a wręcz przeciwnie - gdy chodzi, biega lub walczy wygląda niczym baletnica.

Charakter: Ekahal na pierwszy rzut oka wydaje się skrytą i małomówną osobą. Wśród zaufanych osób zachowuje się wręcz odwrotnie - tryska energią i pozytywnym myśleniem. Żadne z tych zachowań nie jest jednak jej prawdziwym. W głębi jest bardzo smutną młodą kobietą, która zmęczona jest ciągłym ukrywaniem się. Jej doświadczenia życiowe zmieniły ją tak bardzo, że nie potrafi nikomu zaufać - gdy komuś wydaje się, że jest inaczej, są to tylko pozory. Firvain często ucieka do przyrody gdzie w samotności może oddać się myśleniu nad swoim losem, co dla wielu może wydawać się użalaniem nad sobą. Bohaterka posiada bardzo dużą empatię - nigdy nie potrafi przejść obojętnie obok osoby cierpiącej, co często bywało dla niej zgubne. Lepiej czuje się w towarzystwie kobiet, niż mężczyzn - ci drudzy bardzo ją onieśmielają a często nawet przerażają.

Historia: Firvain urodziła się w Perivantium w Tevinter. Jest nieślubną córką znanego w Tevinter magistra - Gadriela Stoddarda. Jej matką była elfia służąca Vanya Dree, która nauczyla ją doskonale mówić w języku elfickim. Bohaterka nigdy jednak nie dowiedziała się, skąd jej matka posiadała tę umięjętność. Firvain nie została poczęta z miłości, a wręcz przeciwnie - Gadriel zgwałcił jej matkę by pozyskać kolejny obiekt do eksperymentów. Mimo okropnych warunków w jakich żyła była szczęśliwa. Poznała czym jest miłość i troska matczyna. Przekonała się także czym jest ból i cierpienie. Jej ojciec często bił ją oraz rzucał na nią czary chcąc wydobyć z niej magiczne moce. Dopiero w wieku 12 lat udało mu się to. Firvain dokładnie pamięta tamten dzień - właśnie wtedy na jej oczach magister zabił jej matkę gdy ta sprzeciwiła się torturowaniu córki. Dziewczynka wpadła w furię, co oczywiście nie było problemem dla Stoddarda, który bez problemu ją rozbroił. Od tamtego czasu szkolił dziewczynę w sztuce tajemnej chcąc wykorzystać ją do własnych celów. Gdy Firvain skończyła 16 lat Gadriel - za wcześniejszą namową Danariusa, który był jego dobrym kolegą po fachu - przeprowadził na niej eksperyment wtopienia w ciało żywego lyrium. Nie odniósł oczekiwanego efektu, jednak ślady na ciele dziewczyny pozostały - białe pasma włosów i znaki na twarzy. Po tym zdarzeniu Firvain postanowiła uciec, co się jej z resztą udało. Przez 3 lata ścigana była przez różnych najemników wynajętych przez ojca. Dotarła do Marnus Pell i tamtejszego portu. Jednak jej niezwykły wygląd szybko został zauważony przez żołdaków. Dziewczyna została złapana. W połowie drogi do domu jednemu z mężczyzn naszła ochota na igraszki z młodą półelfką. Przerażona Firvain nie wiedząc jak się bronić zwróciła się ku zakazanej magii - wezwała demona. Uratowała się, jednak pakt z demonem nie okazał się najlepszym rozwiązaniem. Ekahal uznała, że jedynym sposobem na odzyskanie wolności będzie walka z nim, co wymaga od niej wielkiego wysiłku każdego dnia. Dodatkowo obciążała ją groźba odnalezienia przez Gadriela, więc postanowiła wyruszyć w podróż do Antivi. Zmieniła nazwisko z Dree na Ekahal - co w języku elfów oznaczało po prostu "mag". Omijała większość miast głównie przez swój wygląd - nawet jeśli nie napotykała najemników, podróżni kupcy byli bardzo negatywnie nastawieni do niej. Pewnego dnia w trakcie wędrówki przez bezdroża napotkała konającą klacz. Firvain zdołała ją uratować czarami leczącymi i od tamtej pory koń wędruje razem z nią.

Zwierzę: klacz imieniem Asha, śnieżnobiała, z bardzo długą, także białą grzywą. Jest to koń bardzo wierny, ale nieufny w stosunku do nowopoznanych ludzi. Jest bardzo dumnym stworzeniem, przez co nigdy nie zostaje niezauważone.

Ekwipunek: Kostur dodający premię do ognia, zwykły sztylet (używany tylko w ostateczności), amulet z premią do mocy zaklęć oraz zwykła szata maga. Do tego 5 mikstur many, 3 mikstury zdrowia i 3 suwereny.

Dlaczego jest w Antivie: Firvain znalazła się tam w poszukiwaniu legendarnych Kruków, w celu wynajęcia ich i raz na zawsze pozbycia się Gadriela.

_________________
Firvain (Szkło w oku)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 26 lut 2012, 22:21 
Fechmistrz krzyżaka
Fechmistrz krzyżaka

Dołączył(a): 08 maja 2011, 20:53
Posty: 432
Jest szansa by dołączyć ? :P


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sesja - Szkło w oku - rekrutacja
PostNapisane: 29 lut 2012, 18:14 
Nałogowiec
Nałogowiec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 17:24
Posty: 7339
Lokalizacja: Warszawa
Gra w: DA, ME, TES, TLJ
Szansa jest zawsze, ale raczej nie w tej chwili ^^ Sporo osób już jest, to dla mnie debiut jako MG i zdeczka, jak widać, nie obrabiam :D W każdym razie będzie potrzebny... krasnolud. Ale to naprawdę się jeszcze zejdzie w fabule do pojawienia się krasnoludów, więc jak już będzie blisko dam znać na PW :)

_________________
To nie ja! To postać! - SESJE RPG
Aedd Gynvael - Bywalec


Obrazek

Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Napisz wątekOdpowiedz Strona 1 z 3   [ Posty: 21 ]
Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  


Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Style by Daniel St. Jules